spsp

…czyli śnieżno-pagórski spacer podstawowy.

Po ludzku mówiąc – wycieczka na Turbacz:
9 godzin na śniegu, mroziku;
na dobre rozpoczęcie sylwestra 2012;
pomiędzy aktywnymi imprezowiczami (albo imprezowo-nastawionymi aktywnymi);
ze słońcem od wschodu słońca aż po jego zachód (…niech Imię Pańskie będzie, etc.)
i z Tatrami takoż samoż.

Chadzam z Rdzawki na Turbacz zimą i w pozostałe pory roku.
Nigdy nie jest nudno.
Co najzabawniejsze – w czasie okołosylwestrowym nie ma się też uwagi (ba, głowy!) do czegoś tak trywialnie-banalnego jak zmęczenie czy lekkie zakwasy… nnno, może późnym wieczorem 1.1… ;D

Wszelkiej pomyślności w 2013 wszystkim, którym się chce po nią sięgnąć!…

Sylwestrowo Rdzawka-Turbacz-Rdzawka_po powrocie Więcej obrazków

Odpowiedzi: 52 to “spsp”

  1. Tom Says:

    Sylwester jak za młodych lat! – Szkoda, żeście nie doczekali północy tam, gdzie było tak pięknie!😉

    Szczęśliwego i aktywnego Nowego Roku!🙂

  2. TesTeq Says:

    A może przesiedzieć na Turbaczu cały rok?

  3. basia Says:

    TesTequ – tylko gdyby wziąć obiekt w dzierżawę. Inaczej bezsęsu… nawet pisać czy inaczej twórczo funkcjonować by się tam za bardzo nie dało — zbyt wielu i zbyt mocno ubitych szlaków jest ten pagór przecięciem. Pogadankowo-wędrówkowe dystrakcje co dnia? Apage satanas! 😈😀

    Tom, może i trochę szkoda, lecz na Najgłówniejszym też było pięknie.
    Nocną, sylwestrową porą zdążać do krainy swojej – takoż! 😀

  4. nietoperek Says:

    „co najzabawniejsze”
    żeby było zabawowo
    musi być jak najzabawniej
    inaczej bezsęsu😛

    szczęśliwego 2013
    i
    zabawowego jak się da
    życzy
    testowy
    nietoperek13

  5. ogonek Says:

    doskonalej kondycji w zadeptywaniu pagorkow w obecnym roku i nastepnych latach

    … od przyjemnosci ludz sie nie meczy😆 mozna nawet szesc tygodni. po krotkiej przerwie jeszcze ponad dwa. dalej nie mam dosyc, planuje nastepna

  6. zawada Says:

    Podpisuję się pod przedpiścą! 🙂

    I wszelkiej pomyślności w „pechowym” 2013!😉

  7. Jankora Says:

    Pozdrawiam Was wszystkich noworocznie, z życzeniami, co oczywiste.🙂
    Basi gratuluję Sylwestrowej aktywności.🙂

    Zaraz się zabiorę za czytanie i oglądanie (uf, trzeba odpocząć po świętowaniu!;-))

  8. Irek Says:

    To moja ulubiona trasa z lat studiów w Krakowie. Ach 🙂
    Pozdrawiam noworocznie 😀

  9. Anonimowa Celebrytka Says:

    Irku,
    chyba każdy student z tamtych lat szedł choć raz w karierze na Turbacz. (Nic więc dziwnego, że szlaki tam takie rozdeptane!)

    Pamiętam, gdyśmy z moim mężem przedzierali się na Sylwestra (lata 60.) zapadając się po pas w sypki śnieg. Po raz pierwszy przekonałam się wówczas, jak łatwo można się w czymś takim udusić.

    Ani się obejrzeliśmy, i bakcyla połknęły dzieci. Przed każdym Sylwestrem obawiałam się i modliłam: „Żeby tylko Turbacz, jakaś chata, a nie bardziej „czadowy” pomysł”.
    Bo bywało różnie.😆

    Teraz wnuk zapałał miłością do wyczynów ekstremalnych – no ale to już ból głowy dla rodziców, my możemy powiedzieć, że jak ich nie posłucha, to nas nie posłucha na pewno!😀

    Zresztą krzywdę można sobie zrobić i w mieście: w klubie, restauracji, gdziekolwiek. A wspomnienia z gór trwają przez całe życie!

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

  10. TesTeq Says:

    Anonimowa Celebrytka mówi: chyba każdy student z tamtych lat szedł choć raz w karierze na Turbacz.

    Chyba to się łódka na wodzie. A konkretnie na jeziorze. Byłem studentem, ale nigdy nie śmiałem deptać po Turbaczu.

    Białe żagle szmaragdowa toń
    A przy tobie przyjacielska dłoń…

  11. Anonimowa Celebrytka Says:

    „chyba każdy student z Krakowa szedł w tamtych latach choć raz w karierze na…”

    Lepiej tak, Testeku?🙂

    Zaznaczyć należy: „z Krakowa” czyli „studiujący w Krakowie” a szedł z Koninek, Rdzawki, Nowego Targu czy skąd chciał.🙂

  12. nietoperek Says:

    wtedy niektórzy studenci chcieli zajść daleko

    teraz niektórzy studenci chcą zajść jeszcze dalej

  13. nietoperek Says:

    ps
    😉

  14. TesTeq Says:

    Jak z Krakowa, to całkiem inna inszość. Ci z Warszawy włazili na przykład na Jaworzynę Krynicką (1114 m wzrostu – 200 mniej od Turbacza).

  15. Asia Says:

    Aha.🙂

    To już wiemy, po co wybudowano gondolkę na tej pięknej górze: żeby ci z Warszawy nie musieli już więcej się męczyć włażeniem?😉

  16. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Teraz Jaworzyna jest oblężona, choć chyba nikt z biorących udział nie studiował w Warszawie?

  17. TesTeq Says:

    @pak4: Dzięki – dobra reklamówka, choć sama rywalizacja naciągana („wyrównywanie szans”), a idea ścigania się samochodami po górach – niepoprawna ekologicznie. No i brakuje lekkiego, humorystycznego muśnięcia na koniec – grupy ratowników zbiegających na piechotę z Jaworzyny (bo Justyna zabrała im samochód).

  18. Ja Says:

    Schronisko górskie albo szałas – to był mój ulubiony sposób spędzania Sylwestra w czasach młodości.
    Ile to się osób potrafiło zmieścić do małej izby! Śnieg, sanie, ogniska, bacówki zasypane po dach – wszystko się przeżyło a jak nie ja, to przeżyli koledzy.:-)

    Dla tego (i dla zainteresowań muzycznych) zaglądam na bloga Basi.

    Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.

  19. basia Says:

    Nietoperku (testowy), the test of a(ny) pudding is in the eating…🙄

    Ogonku, a co najważniejsze, kondycja wypracowywana na przyjemnościach procentuje też w pożytecznościach, ot co! 😉 😀

    Zawado, to naturalna kolej rzeczy…😉

    Jankoro, tak, tak – te poświąteczne zmęczenia i konieczności odpoczynku – być może za krótko i za mało intensywnie byłaś/byliście na nartach? 😈

    Irku, głębiej pomyślawszy, w pamięci poszperawszy, dochodzę do konkluzji wielce konkluzywnej, że też szłam tą trasą po raz pierwszy dopiero studentką będąc. Raz. Bo wówczas często (najczęściej) powtarzaną trasą w Gorce były:
    1. wszystkie od – nowotarsko-kowanieckie
    2. jakoś wiodące na Forędówki (Ustrzyk, Ochotnica Górna).
    To byli czasy! 😀

  20. basia Says:

    Celebrytko Anonimowa, a ja miałam tylko jednego pełnego (czyli z północą) sylwestra gorczańskiego. A w zasadzie pod- — łopuszniańskiego. Wynajęliśmy (drużyna harcerska) na przedsylwestrowe dni i Nowy Rok chałupę w górno-centralnej części wsi, dokąd dojechałam po południu 31 XII (1 rok studiów, każda godzina cenna gdy koniec semestru tuż!) – do ~22:30 muzykowaliśmy w kręgu (koncert piosenkowych życzeń), potem opatuliliśmy się godnie i ruszyliśmy (mróz, wygwieżdżone niebo!) w górę, do lasu (w relatywnej ciszy, jak na ok 40 osób), gdzie ognisko, krótka gawęda drużynowego, jego życzenia, nasze wzajemne, obrzędowa piosenka… cud atmosfera, klasa!
    Po czym powrót do rozgrzanej chałupy, przebranie (stroje, perfumy, delikatny make-up) i tańce!!! Do rana. Sporo osób doskonale sobie radziło w standardach i latyno (o czym niektórzy inni mieli okazję się przekonać po raz pierwszy – bo niby skąd wcześniej?… harcerz czy harcerka mnóstwo talentów ma i doskonali… ma doskonalić… a nawet czasem ujawnić, że ma… w ostateczności ujawnić, gdy nie ma już innego wyjścia😉 (Wkrótce zaczęły się śluby i wesela harcerskie, więc niektórzy mieli okazję do monitorowania postępów (i odnoszenia własnych do cudzych) częściej, niż tylko raz w roku :D)
    Tańce (gromadne i w parach) trwały do rana; napiwszy się herbaty, postanowiłam wyruszyć w drogę powrotną natychmiast (nie ja jedna: medycy ze starszych lat też zawsze mieli dużo roboty)… ale jeszcze msza gdyby była po drodze… zaszliśmy do kościółka w Łopusznej – ranną (chyba o 7) odprawiał ks. prof. Józef Tischner – znany mi z cotygodniowych wykładów monograficznych (sześcioletni nawyk, jak się okaże, dopiero Anglia’ 93 go przerwała) oraz z Kolegiaty. W pięknym, zabytkowym obiekcie drewnianym krótkie i celne kazanie i życzenia Profesora zabrzmiały jeszcze „lepiej”… Jeśli „lepiej” było w ogóle możliwe.

  21. basia Says:

    TesTequ, w Sylwestra białe żagle?😮 — no-no, nieźli wyczynowcy byli z SzPaństwa…!😎 😀

    Asiu, a jeśli już o włażeniu mowa – te wszystkie sylwestry górskie miały często formę złazów — ludzie dysponujący większym czasem planowali sobie długie trasy… nawet wielodniowe. Albo z podjechaniem, potem całodniowym przejściem, noclegiem w (zimnym) domku letniskowym rodziców (znajomych rodziców/ znajomych znajomych…) potem wyruszeniem ponownym w większej kompanii… albo z dojechaniem pociągiem czy czymkolwiek gdy nocą śniegu dosypało i znajomi wyperswadowali trzymanie się pierwotnego planu…
    I potem wchodziły takie bałwanki na salę balową… czasem tuż przed północą… czy wyjściem na północ.

    Z tamtych czasów został mi nawyk myślowy, że w Sylwestra – jako podsumowanie dobra doświadczonego oraz na dobrą wróżbę na przyszłość – trzeba koniecznie „coś zadziałać”… w ostateczności wejść na Kopiec Piłsudskiego, jeśli bardziej wypasione opcje niedostępne…😀

    PAKu, ale rejestracja pojazdu onego warsiawską jest…😀

  22. basia Says:

    TesTequ, idea baaaardzo niepoprawna ekologicznie! 😐 Dowcip o ustępowaniu pieszemu ok, ale all-in-all ta droga, kultowa dla wycieczki pewnej klasy licealnej, zasługuje na coś więcej…🙄
    Nb, w maju minie 30 lat od tej wycieczki!😯

    Ja, ‚ile osób potrafiło się zmieścić do małej izby’? — proszę trzymać moje palce, bo się znów rozpiszę! 😆 — pewna gorczańska bacówka (wynajmowało ją PTT, potem nasza drużyna) staje wyraziście przed oczyma duszy mojej… 40, myślę – na dwóch poziomach (dachowy zimą odpadał) 3×3 metry? — chyba nie więcej, choć może 3.5kwadrat…😉

  23. basia Says:

    I wielkie dzięki Wszystkim Państwu za całą zeszłoroczną uwagę czytelniczą oraz komentatorską aktywność!!!

    😀 😀 😀

    Wielkie dzięki za życzenia ostatnich dni oraz wcześniejsze!

    Państwu życzę po raz kolejny wszelkiego dobra a zwłaszcza zdrowia, radości i brania codziennie życia ‚w swoje ręce’!
    😀 😀 😀

    Nawet za gratulacje „kondycyjne” dzięki😉 …choć forma owa nie więcej niż spacerową jest… — ważne, by się zdobyć na postanowienie i odpowiednio zareagować rano (a w zasadzie nocą) na niemiłosierne kląskanie budzika (znaczy zerwać się a nie zdusić sprawę) — po trzech kawowo-pakowaniowych kwadransach droga jest nasza (przyjemność nr 1) a potem szlak jest nasz (przyjemności od 2 do n)…😎

  24. TesTeq Says:

    basia mówi: drużyna harcerska … przebranie (stroje, perfumy, delikatny make-up) i tańce!!! Do rana. … harcerz czy harcerka mnóstwo talentów ma i doskonali… ma doskonalić… a nawet czasem ujawnić, że ma… w ostateczności ujawnić, gdy nie ma już innego wyjścia (Wkrótce zaczęły się śluby i wesela harcerskie …

    No, no, no… Za moich czasów harcerze byli grzeczniejsi… Na przykład mój zastępowy nie pozwalał nam się mejkapować i brać ślubów!

  25. mru Says:

    po trzech kawowo-pakowaniowych kwadransach droga jest nasza (przyjemność nr 1) a potem szlak jest nasz (przyjemności od 2 do n)…

    z okazji NR13 proponuję większą precyzję: ‚przyjemności od 2 do n-1 – bo droga powrotna też będzie dla nas!😉

  26. mru Says:

    pardon muła
    też będzie nasza!

  27. Asia Says:

    „Złaz”! – zapomniałam nawet, że istnieje takie słowo!🙂

  28. basia Says:

    @TesTeq: Na przykład mój zastępowy nie pozwalał nam się mejkapować i brać ślubów!
    Może Szanowny był niedostatecznie długo w tym harcerstwie… Są kolejne stopnie wtajemniczeń…🙂

    @Mru: Tak jest, samo-się-precyzujący, weekendowy Mru jest bardzo pozytywnym przykładem NR13! 🙂

    @Asia: istnieje i ma się dobrze tam, gdzie mieszka! 🙂

  29. pro-fan Says:

    @temat:
    dawno temu, gdzieś na początku studiów, szliśmy na Raczę. nocą napadało bardzo dużo świeżego śniegu, było to 2 dni przed sylwestrem. ten śnieg był suchy i zapadaliśmy się momentami znacznie głębiej. niż po pas. o przemarznięciu i przemoczeniu nie wspominając.
    doszliśmy, jednak po tym doświadczeniu większość kolegów i koleżanek straciła na zawsze gust do wędrowania.😉

    happy new year!🙂

  30. TesTeq Says:

    Tak, pewnie niedostatecznie długo byłem w tym harcerstwie… Dlaczego? Dlatego, że zastępowy nie pozwalał nam się mejkapować i brać ślubów!

  31. basia Says:

    Tak właśnie – niedostatecznie cierpliwy był Maestro… Czasem trzeba przejść przez kilka sezonów karnawałowych by dostać wreszcie szansę na ekspresję swej osobowości…🙄 🙂

    Ha, co do Wielkiej Raczy, Pro-fanie — mam wspomnienia typu relata refero:
    w czwartej licealnej postanowili się zmierzyć z Workiem Raczańskim koleżanka z miejscowości* i jej szkolni znajomi. To były ferie szkolne i nadziali się na bardzo obfite opady śnieżne. Chyba nie mieli na tyle doświadczenia ani przygotowania teoretycznego (w tym wieku są nim głównie straszycielskie opowieści innych turystów oraz starszych, wysłuchiwane przy kominkach schroniskowych, itp. ;)) by się co tchu wycofać… Doszli do celu pierwszodniowego (chyba właśnie na Raczę)… Na szczęście skończyło się, o ile dobrze pamiętam, tylko na jakichś „oskrzelach”… potem strasznych opowieściach i na awersji do gór, czyli klasycznie…😕

    Sama pamiętam pewien wyjazd z połowy listopada (pierwszy rok studiów) do Lubomierza (okolice przełęczy) – w piątek wieczorem i przez całą noc padało obficie a my w sobotę rano twardo na Gorc! Na szczęście gromada była liczna (35-40 osób) i zdyscyplinowana (drużyna starszoharcerska)… zmienialiśmy się przy trasowaniu a gdy się to okazało zbyt męczące, przy błękitnym niebie drużynowy (ze 2-3 lata starszy ode mnie, byli jeszcze starsi i doświadczeńsi, byli też licealiści) zarządził odwrót. Pamiętam koleżankę licealną (bardzo napaloną pagórołazkę ;)) męczącą się z tą zasypaną ścieżką znacznie powyżej nas, na otwartej polanie i odkrzykującą mu „ale ja chcę na Gorc!” „Wracaj!” było jedyną reakcją. Tak też zrobiła, rzecz oczywista.

    A potem „gremialne” suszenie butów i przyodziewku na kaflowym piecu profesorskiego domku letniskowego… czasem to istny dopust boski – takie dawanie kluczy na weekend synom (i ich wszystkim licznym znajomym…)🙂

    ______
    *B. bliska koleżanka: ze szkoły podst., z chóru Taty, a na dodatek prawie co weekend przez 3 lata wypadało nam wspólnie dojeżdżać do krk

  32. mru Says:

    samo-się-precyzujący?

    samo-się-nakręcający.😎

  33. TesTeq Says:

    Dlaczego tytuł wpisu to „spsp”, a nie „śpsp”? Chodzi o nawiązanie do niezapomnianych wrażeń w szeregach „hsps”?

  34. basia Says:

    hsps? — bardzo średnia prowokacja Maestra…😛
    a czemu – bo diakrytyki są w takich razach średnio potrzebne (sp) …podobnie zresztą duże litery redundantne są, jeśli zdanie lub jego część już i tak oddzielają kropka, przecinek, średnik, wykrzyknik, itd. – jeśli przy jednych czy drugich trwam (czasem) – to tylko poprzez wierność ‚naddatkowej tradycji’ naszej… żeby przypomnieć, że umiem ale celowo rezygnujem😀

    ps💡 – a może to właśnie Maestro miał do czynienia z tymi pionierami z hsps – by się zgadzało w sumie: byli powierzchownie pruderyjni i przeciwko ślubom, za kontraktami😈
    😉

    Mru, uznajmy (krakowskim targiem), że najbardziej kochamy precyzyjne nakręcanie i podokręcaną precyzję😛 — samo- czy cudzo- zależy wyłącznie od podmiotu obserwacjo-refleksji😀

  35. nietoperek Says:

    z małymi literami zgoda
    z diakrytykami nie
    ale w skrótach można omijać czyli tak😛

    oczywistość oczywista
    że nietopek to lingwista
    😀

  36. basia Says:

    jak Nietopek – to oczywiście niezatapialny…😉 😀

  37. TesTeq Says:

    HSPS była wszędzie, alternatywa zapewne w Krakowie…😉

    Co jest odwrotnością powierzchownej pruderyjności?

    Dogłębna rozwią-złość?😎

  38. basia Says:

    nie zapewne tylko napewne😉 –
    – a jak niewyobrażalnie wspaniała była to alternatywa – powiedziano choćby tu:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2011/12/01/przyjaciele-wlasnie-o-to-nam-szlo/
    (za niepamiętanie obrażać się – rzecz oczywista – nie będą :!:)

    zwięźli na ogół nie byli*, doktryny, którą indoktrynowali, nie rozumieli nawet w połowie tak dogłębnie, jak niektóre przemądrzałe (i wątpliwościami przepojone) zuchy… za to te ich krawaty koszulowe (się to nazywało?… krajka albo tak jakoś) związane pod szyję – w ten deseń pamiętliwy maluch zapamiętał… … …😀

    ______
    *ach, b ze wstydem przyznaje, że widziała hsps – co prawda aż 11-12 lat przed okresem, o którym mówimy, lecz za to w kolaboracji pewnej z nimi była – na obozie harc, gdzie panowali, festiwal piosenki xxxv lecia prl współ-wygrała…🙄 — więc tam te wieczorne pogadanki ideolo nie były zwięzłe, oj nie… ani apele

  39. nietoperek Says:

    ?

  40. pak4 Says:

    Notki, na kształt chorągwi gdy wojnę skończono,
    Drzemią na blogach jasnych; internet spoko hula
    Ściągając dane, jak gdyby płynęły z kabla;
    Komć przybył, czytających roześmiało się grono.

  41. TesTeq Says:

    @pak4: Niezły kawałek poezji… Gdyby było „internet spoko babla”, brzmiałoby w stylu częstochowsko-testeqowskim.

  42. nietoperek Says:

    😀

  43. TesTeq Says:

    A może pak4 zjadł literę i – biorąc pod uwagę militarny początek utworu – miało się rymować w ten sposób:
    jak gdyby płynęły z Kabula

  44. basia Says:

    😀 😀 😀 !…

    Trzeba będzie nie zapomnieć o wciągnięciu opusu do poezyji z wszystkimi sugestiami-wariantami! 😎

  45. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Ściągając dane, jak newsy płynące z Kabula;
    No…
    O blogu! pośród twoich wesołych żyjątek
    Jest TesTeq, co wszystko czyta, a czasem się wkurzy,
    I ciszę przerywa natłokiem myśli trafiony.
    O myśli! w twojej precyzji jest ten zakątek,
    Co błędy naprawia i przyszłe rymy już wróży;
    A gdy serce spokojne, zatapia w nim szpony.

  46. pak4 Says:

    Już wstążkę RRSa komć zaledwie muśnie,
    Cichemi gra spacjami jaśniejące bloga tło;
    Jak w marzeniach o tym, że na Turbacz by się szło,
    Zbudzi się, aby westchnąć, i wnet znowu uśnie.

    Jakby ktoś nie pamiętał oryginału (?), to część pierwsza jest druga, druga jest trzecia, a trzecia jest pierwsza😉

  47. basia Says:

    Już wstążkę RRSa komć zaledwie muśnie — wstążka to faworek karnawałowy, faworek może stać się faworem, „Turbacz” zwał się wczoraj spotkany sklep AGD (albo transport ze sklepu AGD, bo na ciężarówce to było)…
    nie, na potrzeby niewkurzonej blogo-rozlewności nigdy nie pamiętamy oryginału…
    ale nie uśniemy nim dojdziemy
    dokąd – my nie wiemy…

    O sztuko, o pegazie!…😎
    😀

  48. Joszko Says:

    Wygląda na to, żeśmy byli w Sylwestra w niedalekiej odległości – wyszedłem z rodziną i przyjaciółmi na Kiczorę, tak po pierwszej.🙂

  49. basia Says:

    No proszę! 😀 —
    …Bo gdy są warunki, wyjście na szlak to imperatyw kategoryczny… nie ma, że ciemno-zimno (na starcie i mecie), tudzież noc sylwestrowa u bram! 😎

    Gratuluję Państwu tej wędrówki-zwieńczenia! 😀
    (Sobie też nieustannie gratuluję :roll:)

  50. TesTeq Says:

    Radwańska zmiażdżyła Cibulkovą (6:0, 6:0), a po wygranej: Przepraszam cię Dominiko za ten mecz…

  51. mru Says:

    a co sądzicie o walce Lisa z radarami?
    zabrnął?

  52. Modlitwa Wstawiennicza Says:

    Modlitwa Wstawiennicza…

    […]spsp « przelotnie-pobieżnie-przejściowo[…]…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: