Bezsilni… i (okrutnie) bezwzględni?

Wiem, wiem, to ma być niby przedzimowy weekend świętego spokoju…

Lecz wyobraź sobie, drogi czytelniku, że:

Nie wystarczy, iż od kilku lat jesteś w grupie osób okradzionych przez macherów-niby-bankrutów (firmę deweloperską Leopard SA), pozostawionych przez państwo samym sobie. Skrzyknąwszy się, poświęciliście tysiące godzin, pieniądze (gdy nie masz gdzie mieszkać i być może będziesz musieć się ubiegać o nowy kredyt a potem go spłacać wraz z tym zawłaszczonym), na nagrania medialne, studiowanie detali prawa (i rozwoju spraw)… Uparliście się, zaprotestowaliście, zawalczyliście formalnie, odwoływaliście się od… wreszcie wygrywając w Sądzie Najwyższym (luty 2012)… lecz wyroku tego nie honoruje… referendarz krakowskiego sądu okręgowego… Zatem klincz, bo w wypadku przegranej poszlibyście prosto do Strasburga.

Nie wystarczy, że przez te zmagania, niepewność, przepychanki – bankruci, syndyk, sądy, poszkodowani (zawsze na końcu) – te ciągłe pukania do kolejnych ministrów sprawiedliwości, rzeczników… mediów oczywiście — pukania ludzi, którzy muszą co miesiąc spłacać kredyty za mieszkania, do których nie mają prawa, nawet jeśli w nich od wielu miesięcy bazują… ludzi, którzy, po tylu latach walki o swoje, momentami mają już tego wszystkiego dość… tym bardziej dość, że po korzystnym wyroku Sądu Najwyższego zaświtała ta iskierka nadziei…
jesteś wydrenowany… fizycznie i psychicznie.
O finansach nie wspominając.

To jeszcze… najświeższa obelga, sól na rany dawne i nowe:
Przedwczoraj miała się odbyć kolejna audiencja stowarzyszenia poszkodowanych u ministra sprawiedliwości. Może to coś da – kto wie?… – mimo takich a nie innych doświadczeń z PP Czumą, Kwiatkowskim, rzecznikami, itd., jesteś w trójce delegatów, która bierze urlopy, dwóch prawników (opłacanych za godzinę)… Spotkanie umówione od miesiąca, przepustki imienne macie od poniedziałku. 9:40 rusza pociąg do Warszawy, po dziesiątej telefon z ministerstwa, odwołujący spotkanie, bo… zachodzi konflikt interesów!… Opłacani za nasze pieniądze okupanci stołków zebrali się o 10:00 żeby się zorientować, o czym pan minister będzie rozmawiał z petentami… i doszli do wniosku, iż… może niezupełnie mają dziś ochotę na taki temat.
W pięć osób, pomstując (gdy głos wam powraca) przejeżdżacie całą drogę od okolic Tunelu (tam dosięgnął was telefon) aż do Warszawy Zachodniej, wysiadacie, zmieniacie rezerwację powrotną… Ktoś się „cieszy”, że tym sposobem zdąży nawet odebrać dziecko z przedszkola…

Wiem, wiem – zapytasz czytelniku „JAK TO MOŻLIWE?!”
– Ciągle tak pytają rutynowani dziennikarze, starzy wyjadacze innych branż…
Bo nie dość, że wątek główny niezły, to jeszcze wśród pobocznych co jeden to kwiatuszek.

Jak wielu poszkodowanych przez Leoparda – i ja, BM, w „Temacie Dach nad Głową” byłam ongiś zdana tylko na siebie. I nie wyobrażam sobie – obserwując przez te lata sytuację (nie dość, że po drugiej stronie ulicy, to jeszcze dotykającą bliską Znajomą) – co czułabym, gdyby moje pieniądze, odkładane w Londynie, Monachium, Krakowie (z takim trudem, przy tylu wyrzeczeniach)… miały być zagrożone… zawieszone… prawdopodobnie w większości przypadków nie do odzyskania.

Państwo i prawo bezsilne wobec silnych, bezwzględne wobec słabych – to gorzka wiedza obiegowa.
Ale żeby centralna instytucja państwowa, stojąca rzekomo na straży przestrzegania i kształtowania praw, procedur, norm, obyczaju fair play, uznała za stosowne wymierzanie już-mocno-pokrzywdzonym dodatkowych policzków i strat materialnych?!… — Jak to przyjąć do wiadomości, skoro się w żadnej standardowo skonstruowanej pale nie zmieści?!

Zatem mówię – na razie spokojnie i drukowanym – iż nie przyjmuję i NIE ŻYCZĘ SOBIE, by w jakimkolwiek urzędzie z polskim orzełkiem na drzwiach (i to orzełkiem ukoronowanym) ktokolwiek opłacany za wspólne pieniądze tak traktował petenta.
Dla większego afrontu – bez możliwości zadania przez tego ostatniego sakramentalnej trójcy pytań: „czy mogę dostać tę decyzję na piśmie”, „gdzie mogę się odwołać od tej decyzji?” „gdzie jest pokój pańskiego szefa?”
Oraz pytania numer cztery:
CO Z TĄ SŁUŻBĄ CYWILNĄ?!

Odpowiedzi: 31 to “Bezsilni… i (okrutnie) bezwzględni?”

  1. nietoperek Says:

    scyzoryk sie sam otwiera

  2. pro-fan Says:

    @temat
    minister sprawiedliwości ma nad sobą zwierzchnika.
    nie wiem, gdzie jeszcze powinna trafić informacja o takim a nie innym ‚stylu działania’ jego urzędników, ale do urzędu premiera tak?

    i do mediów.

  3. TesTeq Says:

    Bo należy być po drugiej stronie drzwi/barykady/kontuaru – tej wygrywającej. Tak jest w każdym przypadku – zarówno toalety, jak i urzędu lub konfliktu zbrojnego.

  4. TesTeq Says:

    – TesTequ! Nie bądź okrutny!
    – Z dwojga złego wolę być okrutny niż bezsilny…

  5. TesTeq Says:

    Bezwzględnie masz rację, kolego TesTequ!

  6. Jankora Says:

    Czasem nawet święty utraci swój spokój.

    Ale, Basiu, nie odbieraj nam nadziei, że ta część świata się zmienia na lepsze…

  7. Jankora Says:

    Przeczytałam artykuły.
    Jak pewno wielu czytelników, nie wiedziałam o tym:
    /cytat/
    „Chciwość krakowskiego dewelopera zniszczyła życie setkom osób. I pokazała, że prywatne budownictwo nadal opiera się na patologii.
    Blisko 180 właścicieli mieszkań przy ul. Wierzbowej w Krakowie od dwóch lat prowadzi rozpaczliwą walkę o swoje prawa. Wpłacili pieniądze firmie Leopard SA, zawarli notarialne umowy przedwstępne i akty notarialne. Budowa nie została jednak dokończona, a deweloper ogłosił upadłość. Okazało się, że bez wiedzy klientów spółka podpisała umowę na gigantyczną pożyczkę, której zabezpieczeniem stały się hipoteki prowadzonych inwestycji. Ze zwrotu pożyczki się nie wywiązała. Właściciele stoją przed groźbą utraty mieszkań.”

    To nie kryzys spowodował ich upadłość, a chciwość ponad wszelką miarę!😦

  8. TesTeq Says:

    @Jankora: Ani ta cześć świata nie jest szczególna, ani to nie polska specyfika. Wszędzie się oszukuje naiwnych – wszędzie tam, gdzie panuje wolność gospodarcza, która zapełnia sklepowe półki tym, co potrzebne i niepotrzebne.

  9. Jankora Says:

    „Naiwnych”? – Może po prostu „działających w dobrej wierze”?
    W artykule „Tygodnika” o tym nie ma, ale u Basi widzę, że Sąd Najwyższy coż rozstrzygnął na korzyść Poszkodowanych, cytuję „wreszcie wygrywając w Sądzie Najwyższym (luty 2012)… lecz wyroku tego nie honoruje… referendarz krakowskiego sądu okręgowego…”

    I wybacz, ale mieszkanie, to nie to samo, co jakiekolwiek dobra zapełniające sklepowe półki – potrzebne i niepotrzebne! W wielu krajach są regulacje, niepozwalające na jakiekolwiek machinacje przedpłaconymi kwotami na dom/mieszkanie. Nie u nas!

  10. pak4 Says:

    Jak twierdzi mój znajomy — sąd jest absolutnie bezstronnym i niezależnym urzędem oceniającym, którą ze stron stać na lepszego prawnika.

  11. basia Says:

    Mili Państwo (wielkie dzięki za wypowiedzi!) — mój tekst nie jest o bankructwach (i warunkach, w jakich zachodzą/się nasilają) ani nie o spekulantach* grających w pokera pod zastaw ponad 100% wartości firmy, w tym hipotek, bez powiadomienia ich właścicieli.
    W tej sprawie i jej okolicach wypowiadają się Urząd Skarbowy, sądy (w tym – wypowiedział się Najwyższy – na korzyść poszkodowanych).

    Mój tekst jest o tym, jak najwyższy organ państwowy nadzorujący w naszym kraju wymiar sprawiedliwości potraktował w środę 14 listopada 2012 petentów, którzy byli w tymże organie umówieni na rozmowę w sprawie, z grubsza rzecz ujmując, co zrobić, by niższa instancja sądownicza zaczęła wykonywać orzeczenia wyższej… a nawet naj.

    _____
    *tak, tak, czytaliśmy i oglądali nie tylko Ziemię obiecaną, ale i na bieżąco teksty ekonomiczne Hamisha McRae z ostatnich 20 lat… a nawet Margin Call (2011) oglądaliśmy z buzią nieco otwartą, ale nie aż tak bardzo… ;/

  12. basia Says:

    PS, Tekst „Tygodnikowy” M. Olszewskiego daje wyrazistą panoramę spraw okołoLeopardowych – stan na styczeń 2010.
    Wiele się od tego czasu zdarzyło-uzupełniło – kto ciekaw, znajdzie w sieci wszystko lub prawie.

  13. mru Says:

    szczerość synka-pokerzysty – bezcenna.
    za wszystko inne zapłacisz… sporo.😦

  14. Joszko Says:

    Muszę Wam powiedzieć, że się przeraziłem – czytam rano, doczytuję teraz, odnośnik za odnośnikiem;
    wcześniej słyszałem, ale po łebkach, na modłę „kryzys, to i zdarzają się bankructwa”.

    Zgodnie z przewidywaniami🙂 pytam siebie i Was „JAK TO MOŻLIWE?” – odwołać spotkanie ministerialne w taki sposób?
    Czy oni wstydu nie mają, czy oni nie boją się mediów?
    Mam nadzieję, że ci ludzie, poszkodowani, pójdą i z tym do mediów, choć wyobrażam, że mogą już nie mieć sił.😦

  15. TesTeq Says:

    @Joszko: Media to mogą im skoczyć na… pukiel. Odwołanie jakiegoś spotkania? A kogo to obchodzi oprócz uczestników – po raz kolejny wystrychniętych na dudka…

  16. basia Says:

    Jak to „kogo obchodzi”? —
    — Nas wszystkich obchodzi: – dla zasady i żeby nas kiedyś podobne rzeczy nie spotkały gdy się znajdziemy w pozycji petenta…

  17. ogonek Says:

    zeby byc petentem trzeba miec kase. mnie na taki luxus nie stac dzis, a jutro … tym bardziej

  18. owcarek podhalański Says:

    Cóz, pozostoje zycyć poskodowanym, coby dalse ciąg był jak w klasycnym łesternie: kie juz syćko wskazuje na to, ze corne charaktery bedom wierchowały, następuje nagły zwrot akcji i… dobro piknie triumfuje, weredy w hereście, pozytywni bohaterowie odjezdzajom ku zachodzącemu słonku… THE END😀

  19. owcarek podhalański Says:

    Miołek złudzenie, ze przed posłaniem komentorza poprawiłek „dalse” na „dalsy”. Ale to było tylko złudzenie😀

  20. TesTeq Says:

    basia mówi: „żeby nas kiedyś podobne rzeczy nie spotkały gdy się znajdziemy w pozycji petenta…

    Szanowna Gospodyni nie uważała na poprzedniej lekcji – to znaczy, nie przeczytała z uwagą mojego pierwszego komentarza pod tym wpisem. Napisałem tam, że należy być po drugiej stronie. Ci, dla których to urzędnik jest petentem, nie muszą umawiać się, jeździć i całować klamki. To urzędnik zabiega o spotkanie, przymila się i w pozycji grzybiarza całuje rączk.

  21. Anonimowa Celebrytka Says:

    Nie będę się silić na oryginalność i też zapytam:

    Jak to jest możliwe!
    Czy „oni” do tego stopnia nie obawiają się pamięci wyborców?

  22. pak4 Says:

    @Anonimowa Celebrytko:
    Ale dlaczego ma się obawiać? Sądzisz, że ktoś taką sprawę podniesie?
    Przyznaję, że nie mam doświadczeń z pierwszej ręki, ale nie tak dawno czytałem wywiad-rzekę z prof. Ewą Łętowską, gdzie kolejne rozdziały były poświęcone zagadnieniom praw obywatelskich i ilustrowane różnymi przykładami. I ja bym powiedział, że ten przykład mieści się w średniej. Bo były też jaskrawsze. I gdy tak kończyłem lekturę, to naszła mnie refleksja — to wszystko wiadomo (choćby dlatego, że ukazało się w książce, że nawet ‚rzucane’ mimochodem przykłady były opatrzone przypisami odwołującymi się do bardzo konkretnych wyroków) i nikogo to nie obchodzi — kraj dyskutuje, jak dyskutował o Smoleńsku, minister opowiada, jak opowiadał, o deregulacji (choć przynajmniej jeden zarzut uderzał w jego ministerstwo, pod jego już kierownictwem…), a premier zastanawia się nad tym, kiedy haratnąć w gałę.
    Nie widzę żadnego połączenia krytyki merytorycznej i działań polityków. Jak dla mnie winien jest brak fachowości, ale też zajmowanie się głównie kwestiami ideologicznymi w dyskusjach politycznych (i o politykach). I jak dojdzie do wyborów to zapewne będzie wybór między tym, który sprawa wykiwanych przez firmę nie interesuje, a interesuje nowy pomnik i trotyl, oraz tych, których sprawa wykiwanych przez firmę nie interesuje, a interesuje remont stadionu.

  23. TesTeq Says:

    @pak4: W pełni zgadzam się z Szanownym Przedmówcą, ale muszę dodać, że w ostatecznym rozrachunku chodzi o to, kto zainkasuje forsę za nowy pomnik lub za remont stadionu. Co najdziwniejsze, w obu przypadkach będzie to ta sama osoba…🙂

  24. Anonimowa Celebrytka Says:

    Zgoda, bywają przypadki ekstremalne, jak ten, i jeszcze jaskrawsze.

    Jednak jest wielu urzędników, którzy uczciwie pracują i są profesjonalistami. Są media i dziennikarze, dzięki którym to wszystko idzie do przodu (jak sądzę), normy i wymogi są wprowadzane.

    Teraz myślę, czy jakiś rzecznik praw nie powinien się zainteresować również takimi statystykami: traktowanie klienta w urzędach; czy przykład ze wpisu Basi jest dla tego ministerstwa pod tym szefem pierwszym, czy dwudziestym pierwszym, czy sto dwudziestym pierwszym. Jeśli to trzecie, to czy wybierający się ze sprawą do Warszawy jest uprzedzany, że termin może być odwołany na widzimisię ministra.
    Takie i podobne kierunki trzeba drążyć, i nie odpuszczać. Jeśli kiedykolwiek ma być lepiej.

  25. basia Says:

    Wiele ważnych spraw poruszono…

    Ja zwróciłabym uwagę na jedno – „naiwniactwo” versus „dobra wiara” — w rozwiniętym społeczeństwie nie możemy cofnąć się do etapu, gdy prześwietlasz swego partnera biznesowego do nitki i siódmego pokolenia a dla większego bezpieczeństwa skracasz go o głowę. Po to trzymamy i utrzymujemy państwo, aby stwarzało i doglądało najlepsze możliwie instytucje regulujące, oliwiło mechanizmy pomagające nam zaufać bardziej a nie coraz mniej.

    Inaczej każdy straci za wiele energii na weryfikowanie rzeczy drugorzędnych (i dalszych) zamiast… ech, nie będę dalej wypisywać prawd elementarnych, jak ważne jest zaufanie w ogóle a w biznesie w szczególności…

  26. TesTeq Says:

    basia mówi: Po to trzymamy i utrzymujemy państwo, aby stwarzało i doglądało najlepsze możliwie instytucje regulujące, oliwiło mechanizmy pomagające nam zaufać bardziej a nie coraz mniej.

    To jest wersja dla widzów Dziennika Wieczornego…

  27. basia Says:

    Hmmm, nie oglądam tiwi…

  28. TesTeq Says:

    To tylko wspomnę, że Dziennik Wieczorny był nadawany w PRL-u, ale tych czasów to Szanowna Gospodyni z pewnością nie pamięta… Oraz tego, że To jest wersja dla widzów Dziennika Wieczornego… jest cytatem ze skeczu „Pani Pelagia” wchodzącego w skład słynnego programu „S tyłu sklepu” przedstawionego przez kabaret Tey w Opolu w 1980 roku.

  29. basia Says:

    Oj, to nie zajarzyłam!… Dzięki – Tubę czasem oglądam…😉 😀

  30. gradus Says:

    🙂

  31. basia Says:

    O tak – teraz widzę, że doskonale znam tę panią Pelagię… ale nie super-doskonale skoro nie pamiętałam o wersji dla widzów Dziennika Wieczornego…😉 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: