Męska odpowiedź – i co dalej

– Wiesz, głodny nie jestem, co nie znaczy, że nie mógłbym czegoś zjeść!

Powiada (wczoraj na rozświetlonym i w bajeczną kolorowość wchodzącym Zakrzówku) on do onej.

Młodzi, sympatycznie-przyjacielscy, w przelocie podsłuchani, inspirują do podstawień – także absurdalnych: ‚wiesz, głodny wiedzy, pracy, wyczynu, przygody…’ –
I do ryzykownych hipotez:
– nasyceni światłem, ruchem, radością własną i cudzą, zdolni są do wszystkiego. Nawet gdy przez większość czasu chce im się tylko tak… w połowie…

Tak czy owak – studentom czyli wszystkim otwartym na wiedzę i doświadczenie – najlepszego!

Odpowiedzi: 25 to “Męska odpowiedź – i co dalej”

  1. ja Says:

    O Przelotna Przewrotności Niewieścia!

  2. Renata Says:

    Nie jest głodny ale za chwilę może być,więc lepiej niech ona zacznie robić ten obiad..😀

    Witam powakacyjnie!😎

  3. nietoperek Says:

    i tak ogary poszły w las

    a laborki
    otworzyły się na doświadczenie
    😛

  4. TesTeq Says:

    Ale dlaczego to jest niby męska odpowiedź?

    Jeśli chodzi tylko o zaetykietowanie pojedynczej obserwacji, to OK, ale jeśli jest to Gospodyniowa generalizacja, to ja sobie wypraszam te seksistowskie wycieczki!

  5. pak4 Says:

    Ach, to rozkoszowanie się miedzy koniecznością (głód), a możliwością (mógłbym)😉
    BTW. On chyba głodny jest — sympatycznego towarzystwa, dla którego mógłby nadal nasycać się (światłem, ruchem, barwnością jesieni).

  6. basia Says:

    TesTequ, w sumie rzecz skonkludowała już Jankora (pooowitać! :D) — istnieje stereotyp (w opisie ale chyba wciąż jeszcze w przyrodzie) męskiego atawizmu, nakazującego czasem najeść się ‚bepiecznościowo’, trochę na zapas. W kontraście do której to postawy, od kobiet wymagano przez wieki ‚eteryczności’, uważania pożywiania się za nieważną część kobiecości, czasem nawet jej ‚przeciwną’ (te anioły, puchy marne, etc.). Wraz z najnowszym naciskiem popkultury na szczupłość daje to efekt najlepiej ujęty w maksymie dietetycznej ‚tw-tt’ – tylko wtedy (kiedy jesteś głodna) – tylko tyle (aby zaspokoić głód). Oczywiście w przypadku uregulowanego trybu życia i w kulturach z bardziej rygorystycznymi (od polskich) regułami godzinowymi trawienia (np. k. francuska), jest nieco inaczej, ale w sytuacji wyjściowej wpisu – weekendu, relaksu, większego zużycia energii poprzez ruch – i tak się to trochę rozmywa i pozostaje prostolinijne „głodni? – to siadamy i jemy!”

    To punkt wyjścia. Dalej? – o, to już kwestia zaakceptowanie bądź nie pewnej przewrotności (➡Ja :D). I zinterpretowania tego, co ew. z niej wynika. Tropy PAKa i Nietoperka są ciekawymi acz* nie jedynymi możliwymi podejściami do zagadnienia😉 😀 😀 😀

    _______
    *uwieeeelbiam słówka ‚acz’ i ‚aczkolwiek’🙄

  7. Tom Says:

    Tak jest, zgłaszam się!🙂

    Jestem w tej dziedzinie facet archetypiczny i atawistyczny.🙂

    A co dalej – lepiej z ociagąniem, niż wcale. (Brać się do roboty, bo do jedzenia nie ma sprawy.)😀

  8. pak4 Says:

    Ta atawistyczność może trochę odchodzi w archetyp? Wczoraj na urodzinach Szefa podano baardzo kaloryczne ciastka. I wokół stołu, tak wśród mężczyzn, jak i wśród pań krążyły zapytania, czy nie za bardzo kaloryczne, oraz ile zjeść, by Szefa nie obrazić i nie przytyć*.


    *) I ja tam byłem i ciacha drugiego (po grzecznościowym) sobie odmówiłem, choć ślinka ciekła. Taką moc ma sugestia otoczenia.

  9. basia Says:

    Tom, mam nadzieję, że do roboty związanej z przygotowywaniem posiłków bierzemy się bez ociągania… jednak…😉 😀

    PAKu, to bardzo piękne, gdy panowie dołączają do damskich troskliwych analiz kaloryczności jadła. A pierwsze ciastko można smakować tak długo, że ma się (będzie się miało) wrażenie, iż były one dwa a nawet trzy…🙄 😀

  10. nietoperek Says:

    z ciastkami nietop ma odwrotnie
    ostatnio smakuje
    dwa
    trzy
    pięć
    /różnych/

    a tu wszystko jak jedno
    jedno i to samo😦

  11. nietoperek Says:

    z szynką ma to samo😦😦

    i jak tu się zabrać do roboty

  12. Nieroberek Says:

    Jak zawsze – nie wcześniej, jak po lanczu.

  13. TesTeq Says:

    basia mówi: od kobiet wymagano przez wieki ‚eteryczności’, uważania pożywiania się za nieważną część kobiecości, czasem nawet jej ‚przeciwną’ (te anioły, puchy marne, etc.).

    Nie wiem dlaczego rodzice (niestety) wychowali mnie w tym przeświadczeniu i dopiero gdy zacząłem wkraczać w dorosłość, przejrzałem na oczy – ujrzałem wówczas żarłoczne przedstawicielki płci przeciwnej, których apetyt dorównywał moim możliwościom, a nawet je przewyższał…😦

  14. TesTeq Says:

    Atawistyczność

    Gdy cię nie gryzę, nie wzdycham, nie płaczę,
    Nie tracę zmysłów, kiedy cię posmaczę;
    Jednakże gdy cię długo nie przeżuwam,
    Czegoś mi braknie, ząb na ząb nasuwam
    I tęskniąc sobie zadaję pytanie:
    Czy to przekąska? Czy to główne danie?

  15. Nieroberek Says:

    Bravo Poeta!

  16. Nieroberek Says:

    „Twój komentarz oczekuje na moderację”

    Dlaczego?
    Jak długo?
    Można się zniechęcić, cenzor niech uważa!

  17. nietoperek Says:

    kawał nieroba

    rusz głową
    wymyśl se nicka :p

  18. basia Says:

    Nietoperku, wszystko smakuje na jedno kopyto, bo może „oni” (producenci wielkoskalowi) mają tylko pięć aromatów spożywczych identycznych z naturalnym? – dajmy na to: wanilia, pomarańcza, ryba, wędzonka, redbull?😀 — Tak, to objaśniałoby sprawę🙄😉

    Nieroberek (witam Cię serdecznie!* :)) odkalkował-sparafrazował PanaNietoperkowy nick? – tyz piknie, bardzo piknie jeśli nasze internetowe imię jest wszechstronnie inspirujące!..😉 😀

    TesTequ, widzę, że junesko to nie kwestia „czy”, ale „kiedy”❗ — Super! 😀

    Co do gargantuicznych apetytów damskich – często są to przemieszczenia różnych nerwic ‚z innych obszarów’, akty pocieszycielskie, etc. Ale też jest to rewers ogólnej nerwicy społecznej, nakazującej kobiecie bardzo a nawet nierealistycznie szczupły wygląd (najlepiej byłoby móc go sobie kupić w supermarkecie)➡ znane sprzężenie dwóch poważnych eating disorders czyli anoreksji i bulimii.
    (Nb, gdy dowiedziałam się po raz pierwszy o istnieniu tych schorzeń, dopiero w 1991(!), zresztą na kursie przygotowującym do egz. Cambridge – lektor-Anglik** wymawiał z powagą ‚bulimia nervosa; anorexia nervosa’… potem się to spospoliciło, lecz mimo tego nie sądzę, by po dwudziestu latach sedno problemu dobrze dotarło do społeczeństwa polskiego… w całej swej potencjalnej grozie (pożeracza energii, blokady rozwojowej, itd.)

    ____
    *czeka tylko najpierwszy komentarz; gdy on zostanie zmoderowany – każdy kolejny wchodzi bez kłopotu… nie zniechęcaj się🙂
    **i pracownik naszego Uniwersytetu

  19. Anonimowa Celebrytka Says:

    „Tylko wówczas – tylko tyle”…

    W drugiej połowie lat sześćdziesiątych nastała moda na niezwykle szczupłą sylwetkę. Każda z nas chciała być właścicielką takowej, lecz nie każda gotowa była na wyrzeczenia. Pamiętam zdumienie własne, gdy koleżanka ze stancji wtajemniczyła mnie w „arkana sportu”: pamiętaj Zosiu, przez trzy ćwierci dnia musisz czuć i słyszeć ssanie i burczenie w brzuchu.🙂

  20. Anonimowa Celebrytka Says:

    Powiadają, że istnieje też anorexia feliciosa…😉

  21. owcarek podhalański Says:

    W pierwsej kwili fciołek spytać, cy wiecnym studentom Basiecka zycy tego samego. Ba… cy wiecny student to nie jest juz przypadkiem wymarły gatunek? A przynajmniej zagrozony wyginięciem?😀

  22. pak4 Says:

    owcarku:
    Jakiś tydzień temu mój licealny kolega doniósł na facebooku, że skończył studia😉 Więc, najpóźniej tydzień temu, taki gatunek sobie na tej planecie żył.
    Ale może rzeczywiście, jakaś opieka WWF nad tym gatunkiem by się przydała…

  23. basia Says:

    Owczarku, PAKu, wieczność nie jest nauką łatwą ani małą!😀 😀

    Anonimowa Celebrytko, Powiadają, że istnieje też anorexia feliciosa… – nawet ja sama w dokładnie ten sposób odpowiadałam gdy mnie zaczepiali w okresie Wielkiej Głodówki, lecz oni, że to jest to pierwsze (znaczy a. nervosa), jednak i mimo wszystko…😉 😀

  24. TesTeq Says:

    Któż to śmiał zaczepiać Gospodynię w okresie Wielkiej Głodówki❓

    Niech ja tylko dopadnę tego jeżozwierza skubanego❗

  25. basia Says:

    Śmieli… przyjacioły… i jeszcze udowodnić chcieli, że to dla dobra…🙄

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: