AA – apodyktyczni akcjonariusze

Od wielu miesięcy widzę ten bilbord przed moim nominalnym kościołem parafialnym.
I myślę, co akcjonariusze myśleli, że mieli na myśli.
Co chcieli osiągnąć.
Czy to nie próba wrogiego przejęcia.
I że zdecydowanie za dużo tych wrogich przejęć ostatnio.

Odpowiedzi: 20 to “AA – apodyktyczni akcjonariusze”

  1. TesTeq Says:

    Zostawiam komentarz:

    Prace nad przystosowaniem świata trwają od z górą dwóch tysięcy lat, a świat coraz bardziej ostentacyjnie odstaje. Myślę, że likwidacja Świętej Inkwizycji była poważnym błędem. Gdyby nadal istniała nie byłoby Dody i Środy, związków partnerskich i piramid finansowych!

  2. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Świat coraz bardziej odstaje? Polemizowałbym. Świat zdecydowanie złagodniał i zhumanizował się😉 Jan Chrzciciel wzywał by przygotować gościniec, a dzisiaj rząd buduje autostrady😉
    Albo weźmy Breivika. Co mówi Ewangelia? By przebaczyć, gdy ktoś zgrzeszy nawet 77 razy. I Breivik zgrzeszył. I co? Cela z komputerem. I czy to nie przejaw działania Ewangelii?


    @Wpis:
    IMHO, to potrzeba bycia opozycją. Która, jak każda opozycja, marzy o przejęciu władzy. I tego przejęcia się trochę boi.

  3. mru Says:

    apodyktyczni?
    czasem im się wydaje, że mają pakiet kontrolny i mogą huknąć pięścią w stół…

  4. nietoperek Says:

    myślą
    że są akcjonariuszami

  5. TesTeq Says:

    Być akcjonariuszem firmy, która niebawem otrzyma powszechny odpis podatkowy z PITów… Marzenie każdego przedsiębiorcy…

    Oczywiście manna nie spada sama z nieba – ważne są 3 sprawy:
    1. Marketing.
    2. Marketing.
    3. Marketing.

  6. mru Says:

    4. MONOPOL.

    ?

  7. TesTeq Says:

    No właśnie… Monopol… Ciekawy jestem, na co młodzi ludzie przeznaczą swój odpis podatkowy. Ci najlepiej zarabiający…

  8. basia Says:

    @TesTeq 27.8; 7:29am: Nie byłoby też Tischnera…😦

    @PAK: Cytowałam tu kiedyś prowokacyjną wypowiedź tegoż Tischnera (w/w) …i nieprzypadkowo także w okolicach Św. Augustynowego dnia… Myślę a nawet jestem pewna, że Profesor ma rację…

    @Mru & Nietoperek: Właśnie! – Modlić się powinni więcej do Ducha Św. i bardziej wierzyć w dobro drzemiące cały czas w człowieku… Prawo pięści się nie sprawdziło… nie sprawdzało już setki lat temu.

    @TesTeq & Mru: Zobaczymy… Co do kasy – gdy się przyjrzeć obiektywnie – dostrzec można także naprawdę sporo dobrych dzieł… Tyle że w większości wypadków-przypadków-(wpadków i upadków) my nie patrzymy spokojnie a przez kalejdoskop medialny…

  9. pak4 Says:

    @Basia & kasa:
    Może i sporo, ale przypomina mi się dawno wyczytana opowieść o pewnym Szwajcarze, katoliku, bogatym, który na Kościół nie dawał ani grosza, czy raczej rappena. Tłumaczył krótko:
    „Dam, ale dopiero wtedy, gdy dostanę publiczne rozliczenie rozdysponowania przekazanych pieniędzy.”
    Teraz to się gdzieniegdzie dzieje (zapewne w Szwajcarii przede wszystkim, ale ten Szwajcar miał to mówić w latach 70-tych), ale jako regułę dopiero mają ustanowić. „Pracują nad tym.” A przecież w takich jednostkach budżetowych* od lat obowiązują reguły i publicznej informacji i udzielania zamówień…


    *) Reguła jest prosta — dostaje się pewien procent z budżetu i wtedy się tym ustawom podlega, nawet jeśli się jest instytucją/firmą prywatną.

  10. TesTeq Says:

    pak4 mówi: przypomina mi się dawno wyczytana opowieść o pewnym Szwajcarze, katoliku, bogatym, który na Kościół nie dawał ani grosza, czy raczej rappena. Tłumaczył krótko:
    „Dam, ale dopiero wtedy, gdy dostanę publiczne rozliczenie rozdysponowania przekazanych pieniędzy.”

    A co z jego wiarą?

  11. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Wierzył w Boga, także tego, obecnego w Eucharystii. Wcale nie musiał wierzyć w ziemską mądrość jego kapłanów — przypominam, że nie licząc nieomylności papieskiej (a i to ograniczonej i choćby rozliczeń finansowych nie dotyczącej) nie ma dogmatu o nieomylności i bezbłędności kleru.

  12. pak4 Says:

    I jeszcze a propos apodyktyczności pewnej w kontekście odrzucenia świata — ks. Halik mi się bardzo spodobał:

    Chrześcijaństwo katolickie było postrzegane — i w pewnym sensie również samo siebie tak postrzegało — jako ideologia, głoszona przez określoną instytucję, która generuje szereg innych instytucji do przeforsowania swoich interesów i swojego wpływu. Wezwanie Piusa XII, aby katolicy w epoce nasilającego się liberalizmu i socjalizmu zakładali „przeciwko partii — partię katolicką, przeciwko stowarzyszeniu — stowarzyszenie katolickie, przeciwko prasie — prasę katolicką”, dobrze wyraża ową mentalność budowania „równoległego świata”, związanego z katolicyzmem (Bundeskatholizismus), oraz inflację „katolickich” instytucji i organizacji, od związków zawodowych po kluby sportowe. Ideałem katolika było urodzić się w katolickiej porodówce, ukończyć różne stopnie szkół katolickich, znaleźć zatrudnienie u katolickiego pracodawcy, należeć do katolickich związków zawodowych, wybierać katolicką partię, działać w katolickim klubie sportowym czy kulturalnym, czytać prasę katolicką i „dobre katolickie książki”, umrzeć w obecności księdza i być pochowanym na katolickim cmentarzu. Czy taki katolicyzm może być „solą ziemi” i „zaczynem, który zakwasi całe ciasto?”
    Tomas Halik Od katolicyzmu do katolickości, Wykład w Lublinie (KUL, lipiec 2004, z późniejszymi zmianami), we: Wzywany czy niewzywany — Bóg się tutaj zjawi, tłum. Andrzej Babuchowski, WAM 2006

  13. TesTeq Says:

    @pak4: Nie podoba mi się to podważanie nieomylności ziemskich kapłanów. Pozostawia wiernym swobodę wyboru, co jest słowem bożym, a co nie. Na miejscu Najwyższego stosowałbym politykę „zero tolerancji” i raził piorunem każdego omylnego kapłana. To przeczyściłoby szeregi i wówczas niepotrzebne byłyby sprawozdania finansowe dla wątpiącego Szwajcara. A gdyby nadal wątpił, też bym go grzmotnął piorunem.

  14. pak4 Says:

    @TesTeq:
    Po pierwsze, sprawozdania byłyby potrzebne. Bo nie chodzi o konkretny zarzut nieuczciwości, a o zderzenie postaw — otwartości i jawności podejmowania decyzji w państwie demokratycznym, z autonomicznością decyzji władcy w feudalizmie.

    Po drugie, Kościół zmagając się z problemem chrześcijan, w tym kapłanów i biskupów, którzy wypierali się Chrystusa w obawie przed prześladowaniami uznał, że grzech nie zmazuje sakramentu kapłaństwa. Najwyższy musiałby się więc okazać heretykiem…

  15. TesTeq Says:

    Mam nadzieję, że w swych rozważaniach nie posunę się zbyt daleko, ale moim zdaniem kapłan celnie trafiony piorunem pozostaje kapłanem, tylko nieco mniej żywym… Sakrament kapłaństwa nie jest więc w tej sytuacji zmazany, lecz lekko osmalony!

  16. basia Says:

    Rozliczenia – bieżące i publiczne? To się wprowadza oddolnie (‚odbiskupnie’ ;)) — w niektórych diecezjach jest bardziej zaawansowane, niż w innych. A z kolei niektóre parafie idą jeszcze bardziej do przodu, niż „muszą”.

    Moim zdaniem, Kościół będzie musiał zmienić i dostosować się do nowoczesności również w aspekcie zarządzania swym dziedzictwem materialnym i środkami spływającymi na bieżąco (choć pewnie będzie się ociągał, co jest ~właściwe jego konserwatywnej naturze i strukturze) w miarę jak jawność zagości w innych instytucjach finansowanych ‚nierynkowo’ —
    — pamiętam, że sporym szokiem były dla mnie w UK doroczne konferencje prasowe nt. finansów muzeów i korporacji medialnych… z gronem kompetentnych dziennikarzy gotowych zadać wszelkie pytania deep and incisive.
    U nas póki co mamy ogólną atmosferę podejrzliwości i domniemania najgorszego od każdego, kto się nawinie pod rękę (z którego to stylu myślenia jesteśmy znani ‚na Europę’ i nie służy on ani biznesowi ani wzrostowi duchowemu…)

    ______
    *tak szybko, jak

  17. pak4 Says:

    Miałem proboszcza, który to (publiczne rozliczenia finansów parafii) robił z własnej, nieprzymuszonej chęci. Ale, jak to u franciszkanów, rotacja jest. Przyszedł inny — sympatyczny, otwarty, ale potrzeby nie widział i rozliczenia się skończyły.

    PS.
    U nas może nie ma konferencji, ale każda placówka choćby współfinansowana z budżetu jest zobowiązana do publikowania takich informacji. Zwykle leżą one cichutko na stronach internetowych placówki.

  18. basia Says:

    Sednem jak dla mnie jest jednak dyskusja publiczna wokół takich rozliczeń, nie ich ‚cichutkość’😉 – a do tego potrzebna ‚jedność czasu miejsca i akcji’ (stąd konferencja) tudzież kompetentni aktorzy… bodaj paru…

  19. pak4 Says:

    Ale to jak z romantykami — wymaga zaangażowania i kompetencji. Można tylko mieć nadzieję, że świadomość w społeczeństwie będzie rosnąć — warunki po temu są.

  20. basia Says:

    Niezupełnie ‚jak z romantykami’ — tradycyjny czasem miał kompetencje, czasem mniej, czasem nie…🙂

    ❓ Nadzieja na cudowne ‚rozejście się’ mgliska apatii poprzez powiew wiatru albo ostre słonce, albo…

    Moje obserwacje są takie ➡ Im więcej wziąłeś w swe własne ręce twoich spraw podstawowych (dobrobyt i bezpieczeństwo finansowe, zdrowie-uroda, aktywny wypoczynek, czynne a nie tylko przeżuwawcze uczestnictwo w kulturze, etc., etc.) — tym więcej czasu i energii jakimś cudem potrafisz poświęcić na ‚szersze rzeczy’ – w tym obronę imponderabiliów i prawdziwej-wiarygodnej ich prezentacji…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: