Powroty… i trans

Czasem po ćwierćwieczu.
Za chwilę… – po tygodniu.

Tak – w ubiegły weekend okpiłam Tatry niepewną prognozą pogody (że niby burza może być lipcowego popołudnia AD 2011) i ruszyłam na Krynicę, Bardejów, Przełęcz Dukielską… A potem – w nowe (choćby Zyndranowa, Jaśliska…) i kiedyś-muśnięte miejsca łemkowskie.

Jakie kategorie i superlatywy przyłożyć do tego porwania się na nie(p)odważalne?… Metaforycznego wejścia do tego samego potoku Ryjak… Też – nie(świadomego) wejścia doń, gdy wśród buszu, gęstego już 24 lata temu, dwukrotnie zatrzymałam się na gładziutkiej drodze – dwa kilometry za (a następnie przed) krzyżówką ‚Nieznajowa 2 km’*… w sobotę późnawym zamglonym wieczorem oraz w niedzielę przed piątą am, też nieźle zawelonioną… Uświadamiając sobie dopiero w południe, w upalnym Nowym Żmigrodzie**, że te zatrzymania miały miejsce prawie dokładnie naprzeciwko miejsca naszej harcerskiej bazy z sierpnia 1987… w nieistniejącym już wówczas (inaczej, niż nazwa) Rozstajnem.
(W wyborze miejsca być może maczał palce fakt, że pod Grabem, nieopodal, został był ranny (podczas Konfederacji Barskiej) patron drużyny, niejaki Kazimierz Pułaski.)

Mój słownik już dawno wyczerpał superlatywy – co dopiero na taki trans, jaki mnie tam dopadł… chłonięcie jakby się miało znów te dwadzieścia… (i ochłonięcia nie widać).
Przez trans ów i nieznośne, dojmujące a i przyjemne odczucie nierealności, człowiek nie widzi na mapie, że droga gładka i prosta (radarów brak, błyszczących złowrogo wilczych oczu nie dostrzeżono) — to ta sama: z wieloma podjazdami, co to nią dobre kilka km na rowerach po zaopatrzenie… każda gejsza po ponad 20 kg na plecy (tylko w drodze ze sklepu, ofkors).

AD 2011 sklep jest na krzyżówce w Ożennej – raczej dla Słowaków i turystów, bo po trzy gospodarstwa w każdej ze wsi nie utrzymałyby go chyba.

I niby nie ma tu nic nadzwyczajnego: zwyczajne dzieje, człowiek się wycofuje – wraca puszcza… Sekwencja znaków: „zwolnij, rysie”; „zwolnij, wilki”; „zwolnij niedźwiedzie” to nie tylko uatrakcyjnienie (lekkim dreszczykiem) Magurskiego Parku Narodowego. (Zwłaszcza w sobotni wieczór gdy na dwudziestu kilometrach spotykasz może dwa pojazdy… może żadnego… albo wcześnie w niedzielę gdy dokładnie nie wiesz, dobrze li byłoby go spotkać? onego?… w księżycowo-mgielnej poświacie, płynnie prześwietlanej wschodzącem słońcem?
A czy piesze bhp misiowe przyda się jakoś w wędrówce samochodem?)

Za krótko! Ledwie liznąwszy ekspansywnej natury i powracającej do świetności Łemkowszczyzny cerkiewnej; wywiedziawszy się o rangach różnych zlotów i innych letnich powrotów (Łemkowska Watra rulez! – właśnie się zaczyna w Zdyni, zwyczajowo w czwartkowe popołudnie, przed weekendem jej oficjalnego trwania) — wracamy co prędzej do tłoku i smrodu, zderzak w zderzak – transowo, a jakże.

Skoro chcemy mieć różne dżungle na różne pory ro… tygodnia…

_______
*wieś zupełnie bez domów… zaś do połowy lat 40-tych ubiegłego stulecia jedna z najludniejszych w Beskidzie Niskim… który, ze względu na korzystne ukształtowanie, był najwcześniej i najlepiej zasiedlony z wszystkich pagórlandów
**zajrzawszy do starej mapy… znaczy tej 125-tki z 1983 roku, na której są „jeszcze” osiedla ludzkie gdzie dziś wyłącznie gęste krzaczory albo i solidniejszy las
***oczywiście zjechałam sobie po zachodzie słońca do jeszcze jednej słowackiej doliny… a potem z powrotem na przełęcz – wolniutko… i biwak z rysiami, wilkami, niedźwiedziami… kombajnem w oddali, niesprowadzanym na noc z pastwiska stadem czerwonych polskich…

Komentarze 44 to “Powroty… i trans”

  1. Tom Says:

    O, nowe! 😀

    Ciekawie prawisz. 😀

  2. Tom Says:

    ‚Trans’ – od ‚transgranicznie’? 😉

  3. mru Says:

    Tom, też. 🙂

  4. Irek Says:

    Coraz bardziej tęsknię do tej krainy https://picasaweb.google.com/111628522190938769684/105_PANA

  5. Tom Says:

    Masz rację, Mru – transprzełęczowo sobie poczynała. 😀

  6. basia Says:

    Irku, Ciężkowice! 😀

    Tom, Mru, 😀 😀

  7. Irek Says:

    Tak! Mam już tam kwaterę zaklepaną 😀

  8. basia Says:

    Przejeżdżałam przez Ciężkowice 12 dni temu i 4 dni temu — za pierwszym razem nawet byłyśmy z Siostrą w Skamieniałym Mieście (reportaż wisi na Picasie)… lecz nie w Wąwozie Czarownic 😀

    Fajna baza wypadowa… 😀

  9. owcarek podhalański Says:

    „Mój słownik już dawno wyczerpał superlatywy”

    W rozie cego, Basiecko, moge Ci pozycać mojego krucafuksa. To tyz pikny superlatyw. Choć ocywiście w zalezności od potrzeb słowo to moze spełniać tyz wiele inksyk funkcji 😀

  10. basia Says:

    Dzięki wielkie! 😀 …ale jak dla mnie to on-że superlatyw przynależy do Profesora Józika Szkolnego… nie miałabym odwagi go nosić… nawet założyć… nawet tylko pzred lustrem, na próbę… 😉

  11. pak4 Says:

    A mówią, że Pantha Ryjak…

  12. basia Says:

    …i mają rację… 😀

  13. Joszko Says:

    A jaki kilometraż zrobiła Szanowna Pani?

    Przepraszam, w ciężkich czasach zadajemy bazowe pytania. 🙂

  14. Joszko Says:

    „radarów brak, błyszczących złowrogo wilczych oczu nie dostrzeżono”

    Najnowsza tiochnika – nie wykrywalni wilcy radarowcy! 😆

  15. basia Says:

    250 (sb)
    200 (nd)
    70 (pn)

    🙂

    Tak, wilcy na policyjnych etatach – to byłoby lepsze, niż agent Tomek… I jakie układy zbiorowe mogliby wynegocjować! 😀

  16. Joszko Says:

    Sporo!

    Dzięki za niezwykle natychmiastową odpowiedź. Nie spodziewałem się, obserwując ostatnie Pani zwyczaje. 😉

  17. basia Says:

    jak widać, czasem się uda sfrustrować przewidywania 😎

  18. basia Says:

    Na autostradzie czy nawet „normalniejszej” drodze szybkiego ruchu taki kilometraż byłby niczym… Lecz w górach, przy kilkudziesięciu się-zatrzymaniach, szukaniu drogi, wjazdów, w coraz większym upale (sb, zwł. nd) liczy się i ocenia „osiągi” nieco inaczej…
    …I osiąga się koncentrację… podkręca ją, gdy trzeba — nieco inaczej 🙂

  19. Anonimowa Celebrytka Says:

    Basiu, słów brak!
    Nasi krewni chodzili tam nawet przed wojną- wtedy to było naprawdę coś, nieodkryta kraina.

  20. basia Says:

    Własnie sobie przeczytałam kilka dni temu (u Krygowskiego i w kompendium „Atlas Gór Polski”), jak to było przed wojną z planami turystycznego zagospodarowania Beskidu Niskiego, Gór Sanocko-Turczańskich, Bieszczadów… No, Gorgany ani Czarnohora to one nie były… 🙂

  21. mru Says:

    jest kryzys.
    benzynę do kanistrów zlewać.
    a nie rozbijać się po Słowacji ❗

  22. mru Says:

    tako rzecze
    Prudential Mru
    Spółka SA ZOO

  23. mru Says:

    „.”

  24. basia Says:

    …Łaskawca… 😛

    Mam więc zachciankę poinformować Pana, iż jeździłam po 4.92 za litr – nie najgorzej, biorąc pod uwagę ostatnie zwyżki cen paliw 😀

  25. mru Says:

    nie najgorzej. 🙂

  26. gradus Says:

    Wiecie co, oglądam wciąż fotki Barbary, a za podkład wciąż służy co? – „Ballada o świętym Mikołaju” – 20 razy dziennie!..
    Nawet nie bardzo z tym walczę, bo jak trans to niech trans! 😆

    Pierwszy ładny dzień od? – Nie powiem odkąd. Idę na tenisa, święty Mikołaju. 😉

  27. mru Says:

    Gradus, wołaj gospo o odszkodowanie. -za transowe straty moralne, nie pogodę, broń Boże.

  28. mru Says:

    zresztą… możesz i za pogodę – przeszłą i przyszłą, dziś jest miło, to fakt. 🙂

  29. mru Says:

    😀

  30. Joszko Says:

    Gradus, to jest zaraźliwe, strzeż się pozwu! 😆

  31. Joszko Says:

    Zarazo jedna! 😉

  32. pak4 Says:

    4,92? Pogratulować!
    520 — też 🙂
    (A co do ‚pierwszego ładnego dnia’, to już nawet pogodynki w TV wykazują zadatki na Sokratesów…)

  33. basia Says:

    Eeeetam – jeśli „pogratulować”, to chyba raczej osiemdziesięciu pięciu rowerowych w sobotę… i z dobrym wynikiem 🙂 (akurat się pogoda udała kielo cud; grzechem byłoby nie wykorzystać) 😎

    …a samochodowych było razem 620; błędnie mi się rozpisało – oczywiście w sobotę 350 (no, 349… 😉 )

    U siebie też obserwuję nawrót „świętomikołajowej” zarazy… ale żebym miała odpowiadać za cudze transy… ich przewlekłość — trzeba po prostu pojechać gdzieś, wrócić, opowiedzieć jak tam było — i juszszsz! 😀 (klinik klinikiem… zamiast kliniką 🙄 )

    Serdeczności (deszczowe) Wszystkim Państwu ślę —

    😀 😀 😀

  34. mru Says:

    85 😮 …

  35. mru Says:

    …bo gdy 185 😛 …

  36. mru Says:

    albo 285.

    a optymalnie Tour de France.

    na przyszłość proszę sobie nie pozwolić na gratulowanie byle czego.
    i przechwałki byle czym.

    gospo stać.
    gospo musi sobie stawiać wymagania
    😛 😛 😛

  37. mru Says:

    choćby inni od was nie wymagali… 😆

  38. basia Says:

    Mru jak zwykle wielce łaskawy 😎

    Uspokoję Mru, iż uwielbiam od siebie wymagać, uwielbiam się ‚zapychać’ w towarzystwa, które inspirują do rozwoju… ode mnie wymagając… Oczywiście, mogą (towarzystwa one) na początek zacząć wymagać od siebie — B swój honor ma i się zazwyczaj własnowolnie stara podciągać powyżej średniej albo i lepiej… 😛

    Tour de France – już w przyszłym roku 😉 😀

  39. owcarek podhalański Says:

    jak dla mnie to on-że superlatyw przynależy do Profesora Józika Szkolnego

    Ale moze, Basiecko, worce posługiwać sie krucafuksowym superlatywem właśnie dlo rozsławienia imienia Jegomościa po świecie? Choć z drugiej strony… teroz zacynom sie zastanawiać, cy jo sam nie powinienek po kozdym krucafuksie podawać przypisu wyjaśniającego, skąd ten cytat? 😀

  40. basia Says:

    Krakowskim targiem – dajmy przypis po co dziesiątym… 😉 😀

  41. Linek Says:

    Proponuję wybrać się jeszcze do Wysowej Zdroju, to też teren dawnej akcji Wisła, ale wieś nie została przetrzebiona tak jak inne, dziś rozwija się w kierunku turystyki, agroturystyki, obsługi kuracjuszy itp. Bywa tłocznie w rozmaite długie weekendy, lepiej cieszyć się jej pięknem poza szczytami sezonu, pogody itp.

  42. basia Says:

    Witam Cię serdecznie, Linku! 🙂

    Byłam w Wysowej kilkakrotnie. Za pierwszym razem własnie nad Wysową przelała nas 😉 do cna (czyli ostatniej suchej nitki) nocno-poranna burza. Sierpniowy obóz wędrowny (1985), który miał się skończyć w Krynicy (skąd przejazd w Gorce), musiał ‚ulec skróceniu’ — na szczęście podziębione ewakuowałyśmy się do Żegiestowa, gdzie doglądał nas kolega taty naszej koleżanki – dyrektor jednego z sanatoriów…
    (Namioty schły a my chodziłyśmy w deszczu i mgle Wierchomlą śpiewając „Wokół góry, góry i góry…” oraz „Święty Mikołaju…” 😉 😀 )

    …Lecz to dawno było… czas powtórzyć… wielki czas… Uhmmm…
    😉 😀

    Wielką miłośniczką Wysowej jest moja Mama — była tam w sanatorium (bodaj w 2003) i nie ma miesiąca, by nie wspominała 😉 Po pierwszym objeździe zapytała nas właśnie o jej ulubione miejsca: a w Wysowej byłyście?… w Hańczowej?… 😀

  43. owcarek podhalański Says:

    Krakowskim targiem – dajmy przypis po co dziesiątym

    Bierąc pod uwage biografie Jegomościa, tak mi sie widzi, Basiecko, ze w jego wypadku to pasuje zarówno krakowskim targiem, jak i… Nowym Targiem 😀

  44. basia Says:

    Nowym Targiem też można… 😀 …Taki krakowski zmodyfikowany, jak rozumiem… 🙄

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: