Co z tą Dwójką?!…

– a raczej „co z Tobą, Dwójko…” (emocjonalny list otwarty)

Pod wrażeniem przedweekendowego przecieku o Twym dzisiejszym „strajku milczenia”, postanowiłam przez ostatnich kilka dni po(d)słuchać ile się da, co też sobą obecnie prezentuje ów „jedyny”, „unikatowy” i super-hiper program radiofonii naszej ojczystej i zabidzonej. Radio, na którego kilku audycjach się „wychowałam”.

Przez internet Cię słucham; od paru lat nie ma Cię w eterze nie-peryferyjnej dzielnicy miasta stołeczno-królewskiego. Dodam, iż normalnie brzęczy mi o poranku raczej „Today” BBC4 albo muzyczne BBC3*. W słuchawkach lub samochodzie pobrzękują z kolei (niestety?) wyłącznie radiostacje komercyjne: dwie ambitniejsze i jedna mało (za to dobrze słyszalna na drogach).

Romans mój z Tobą, o Zasłużona, objął „akcję obrony” sprzed ponad dekady. Włączyłam się gorliwie (w dalekim Londynie), wysyłając formularze komu się tylko dało i molestując do ich wypełniania nawet typowych wyznawców disco polo.

Ale… gdy tylko Cię przywrócono, zauważyłam (już w Polsce, po Londynie i Monachium z jego sympatyczną Bayern4 Klassik), że – mimo jak najlepszych chęci i kredytu cierpliwości – jesteś kompletnie nie dla mnie: wolna, nudnawa a co najgorsze – irytująco-protekcjonalna (w stylu dziewiętnastowiecznej ‘dobrej pani’: „pójdź dziecię, ja cię uczyć każę”)…
Obawiam się, że zgodzi się ze mną wielu Polaków młodego i średniego pokolenia, z ambicjami kulturalnymi, ale żyjących i pracujących ile sił tu i teraz: w Polsce początku XXI wieku, nadrabiającej zapóźnienia cywilizacyjne (co kiedyś musi przełożyć się na wyższą kulturę**)… Polaków obytych, mających współczesne, ‘dialogiczne’ temperamenty i potrzebę bycia traktowanymi adekwatnie.

Powiedz mi więc – o Wyjątkowa i Unikatowa – jak definiujesz Twój odbiorczy „target”?…
Wiem, wiem – tyś ponad to pojęcie, z szatańskiego kręgu wolnorynkowego się wywodzące (boś siewca ziaren najcenniejszych zupełnie bez baczenia, na jaką paść mają rolę) — zadam je więc inaczej: jak dotychczas wychowywałaś-pielęgnowałaś – na miarę Twych szczupłych środków i wciąż niepewnej sytuacji – swego młodego-przyszłego słuchacza?… Czy ktokolwiek, żyjący pełnią życia zawodowego, wychowujący dzieci, działający społecznie, hobbystycznie… albo studiujący, pracujący i wolontariusz zarazem – może się połapać w Twych ramówkach i pozwolić sobie na dosłuchanie czegokolwiek do końca – dosłuchanie w odbiorczym podekscytowaniu, w atmosferze „it has been making a great difference to my understanding… and besides, it’s been a huge fun”?
Czy masz bardziej całościową wizję człowieka „kulturalnego”?… model Polaka, jaki chcesz wysokokulturalnie wypielęgnować?… Jeśli tak – czemu nie natknęłam się podczas mego przedstrajkowego, recenzenckiego nasłuchu na ani jedną audycję o samoświadomości psychologicznej i rozwoju osobistym, najnowszych realiach podróżowania wysokokulturalnego człowieka po Europie i świecie?… o restauracjach i wysokiej kulturze bycia razem, kulturze za kółkiem, historii masowego się-plażowania?… itede, itepe…?
Szepnę Ci, o Dostojna i z aksjomatu Najlepsza, że wszystkie te rzeczy (i inne z obszaru, w jakim żyje nowoczesny Polak tam, gdzie Cię jeszcze ma szansę usłyszeć) są do błyskotliwego i naturalnego połączenia z Twoim zwyczajowym forte: muzyką, sztuką, literaturą, historią…
Nie chcesz chyba powiedzieć, żeś wyłącznie dla fotelowo-kanapowych sześćdziesięciolatków plus – niezaabsorbowanych wnukami, żyjących w oderwaniu i zwolnionym tempie, wspominających czasy, gdy państwo dawało, udzielało i zabezpieczało „dobra kultury” a potulny obywatel potulnie konsumował?…

Szczycisz się jakością pracy dziennikarzy i jęczysz, jak głodowe dostają za to gaże. Ale to, co czasami sobą prezentują powoduje przysłowiowe „toe curling”. Yy… eee… uhm… wplatane w wypowiedzi; zdarzająca się nieumiejętność budowania zdań a vista (w wolnym przecież tempie, czasem ślimaczo wolnym); niedoskonała dykcja… – Nawet jakość oświadczenia pisemnego o strajku pozostawia do życzenia (tradycjonaliści powinni się wystrzegać rusycyzmu „na skutek” – w systemie istnieje wszak eleganckie „wskutek”)…

Z Twych alarmistycznych przesłań wynika „Kultura to ja”. Niejeden już przejechał się na zbyt łatwych utożsamieniach tego typu. Może jednak troszkę pokory… choćby kokieteryjnej? Troszkę humoru, dystansu, autoironii (i słuchać, słuchać, jak to robią w BBC; 20h na dobę słuchać – to rada dla wszystkich, którzy jeszcze w Dwójce pracują!)
A gdzie inne podmioty, partnerstwo z nimi? Gdzie instytucje, fundacje, szkoły, rzesze żarliwych amatorów, rodzice (których, o Wielka i Perswazyjna, sobie wychowałaś przez lata i teraz oni przenoszą wartości na następne pokolenia… uwspółcześniając je)?
Gdzie inne radiostacje, w których ramówkach funkcjonują – całkiem poważnie i jakościowo – elementy kultury wysokiej? Bez zadęcia i cierpiętniczej pozy funkcjonują!…
Gdzie partnerstwo (choćby taktyczne z RMF Classic, z TOKiem), dialog, docenianie i szacunek dla wspólnej pracy organicznej?…
Gdzie wiara w człowieka, jego tęsknotę i poszukiwania jakości? Tudzież piękna…
Gdzie boom edukacyjny i pęd do kulturalnego się-samodoskonalenia, tak bardzo widoczny dla mających styczność ze studentami?…
Gdzie społeczeństwo otwarte, globalny dostęp do informacji i demokratyzacja kultury? Szacunek dla wolnego wyboru, jakimkolwiek by ten wybór nie był?…

Bardzo, bardzo mi przykro, o Zasłużona… – w kształcie, w jakim zaprezentowałaś mi się przez ostatnie parę dni, przypominasz jako żywo broniącą się twierdzę, bez programu pozytywnego… zupełnie na wzór pewnego innego radia, którego nazwy nie przytoczę.
Wczorajszy zaś program (16-19:00) mnie po prostu przeraził. Jako samobójczy. Chciałam usłyszeć, dlaczego jest to dobre, dobrze robione radio i co uczynić, by dotarło do większej rzeszy wpływowych słuchaczy młodego i średniego pokolenia, słuchaczy, którzy następnie mogliby je prężnie wspierać (poprzez fundacje, darowizny, spadki, lobbing, demonstracje przed Sejmem, petycje, etc., etc)… – a usłyszałam jęczenie i stek żenujących banałów… ogólników ex cathedra… pływanie w niedodefiniowanych pojęciach (kultura, cywilizacja, tożsamość, elitarność…) Ech!…

Bardzo, bardzo mi przykro, o Zasłużona – w takim kształcie nie mogę Cię słuchać ani komukolwiek zarekomendować. Najpierw Ty zawalcz o słuchacza (jakkolwiek okrutnie to nie zabrzmi w danej sytuacji Rozgłośni) – potem on zawalczy o Ciebie!

___
*nie ma, że boli: gdzie chleb – tam też czas, uwaga i moce radiowego internetu w te poranki, kiedy płynnie chodzi
**rozumianą w sposób elementarny i liberalny: jako sposób korzystania z dobrodziejstw cywilizacji… wszystkich…
.

Komentarze 34 to “Co z tą Dwójką?!…”

  1. Mru(cek) Says:

    Od połowy ’90-tych nie słucham „Dwójki”. Między innymi z powodów, jakie „emocjonalnie” 😉 przytoczyłaś. 😦

  2. basia Says:

    Ja w ostatnich latach też coraz rzadziej: czasem słucham transmisji ważnych festiwali polskich … nieczęsto ze względu na internetowy sposób przekazu 😦

  3. tylczak Says:

    Oj dobrze, że nie słuchasz Dwójki gdyż po przeczytaniu Twego bełkotu śmiem twierdzić, że zwyczajnie do niej nie dorosłaś. A teraz idź na śniadanie do McDomalda i na zakupy do hipermarketu i więcej nie pisz o sprawach których nie rozumiesz.

  4. basia Says:

    Witam Cię serdecznie, Tylczaku! 🙂

    Słuchałam i słucham od ponad 20 lat (patrz tekst i komentarze)…
    Także konkurencyjnych stacji „ambitnych” anglo- i niemieckojęzycznych. Dodatkowo od ponad trzech dekad aktywnie i bezgratyfikacyjnie (współ)tworzę kulturę… Momentami całkiem wysoką…

    W McDo byłam w życiu bodaj 5 razy (zawsze dla towarzystwa 😉 ) więc chyba nie będę w stanie spełnić Twej (wysokokulturalnej?… 😉 ) chęci łatwego zaszufladkowania wszystkich, którzy widzą sprawy i problemy z więcej niż jednego punktu oświetlenia 🙂

    Serdecznie pozdrawiam! 🙂

  5. pak4 Says:

    Brrr….
    (Przeczytałem komentarz z 8:46.)

    Ja Dwójkę sobie chwalę, choć nie wykluczam, że dlatego, że miewam z ‚nią kontakt’ słuchając jej dziennikarzy na żywo 😉

    Nie będę oceniać całego programu — znam ludzi, którzy sobie Dwójkę chwalą i chętnie opowiadają o tym, czego się z niej nauczyli (faktycznie, nie jest to jednak opisywany przez Gospodynię oczekiwany ‚target’). W każdym razie to wystarczy by Dwójce kibicować. (Kibicować bez zajadłości, kibicować też temu by się zmieniała na lepsze.)

  6. TesTeq Says:

    Powyższy wpis to przykład – typowego dla naszej „kultury” – ataku politycznego. Bezpodstawne pomówienia o powolność (która jest wszak zamierzonym elementem wyciszenia w naszym rozbieganym świecie) i czepianie się „na skutków” jest dowodem na to, że Autorka występuje z określonych pozycji, nie mających żadnego związku ze szkodą i ludzką krzywdą, jaka wynika z ideologicznej walki obecnego establishmentu z ostatnią opoką ambitnej, polskiej radiofonii. Zapewne chodzi tu o kręcią robotę, mającą na celu wystawienie Dwójki na żer niemieckiego lub angielskiego kapitału – nie bez powodu znajdujemy w tej wypowiedzi wyrazy uwielbienia dla rozgłośni niepolskojęzycznych.

    Dajmy odpór tym zapędom!

    Niech pseudomerytoryzm nie przesłania nam patriotyzmu i poczucia wspólnoty.

    Lepszy własny partacz,
    Niż niemiecki kartacz!

  7. kiciaf Says:

    Łoł ! Sie porobiło. Zupełnie nie wiem o meritum, bo dwójki nie słuchłam ze dwadzieścia lat zupełnie. Z tym, że ja radia słucham wyłącznie w samochodzie (a i to ostatnio nie, bo się wzięło i zepsuło i nie mam wystarczającej motywacji do naprawy) głównie tego, które odbiera najlepiej.
    Sądząc po powyższych wypowiedziach to zdecydowanie nie mój target. 😉 To i żałować nie mam czego. Zatem wysoce obojętna wobec tego pozostanę.

  8. basia Says:

    @PAK: Też chciałabym móc kibicować Dwójce…
    Ale obawiam się, że to coraz mniej „serdeczna postawa i aktywność”.

    „Hierarchiczne” propagowanie kultury wysokiej odchodzi; jesteśmy od dobrych kilkunastu lat w rzeczywistości „sieciowej”: konkurencyjne ośrodki krystalizacji idei i działań domagają się traktowania po partnersku i z szacunkiem… Gusta, choćby „niższe” z naszego punktu widzenia – domagają się uszanowania, dania ich nosicielom podmiotowej szansy podniesienia się o ten jeden szczebelek-stopieniek wyżej…

    Barańczak pisał już ćwierć wieku temu o bezsensie krytykowania kultury masowej z arystokratycznego punktu widzenia (czy chcemy czy nie – jesteśmy jej współuczestnikami, wchłaniamy ją niejako przez skórę)… – a tu słyszę wczoraj co i rusz o „zalewie chamstwa”, „ogromnym zredukowaniu potrzeb duchowych ludzi”, „nowomowie esemesów i tych tam bzdur”, etc, etc,
    Momentami miałam wrażenie dokładniej kalki zacofanych księży i klimatów moherowej radiostacji… Tylko oni przestrzegają przed „cywilizacją śmierci”, „konsumpcjonistycznym Zachodem”, etc.

    Nie chodzi o błąd diagnozy – ona może być po części słuszna.
    Chodzi o typ atmosfery: my jedyni dobrzy i obrońcy przed zalewem chamstwa, bezmyślności, łatwizny… – zbyt łatwe ustawianie sobie przeciwnika, nieatrakcyjne, nie-uwodzące dla Sprawy* nowych jej „wyznawców”… 😉

    ___
    *że BARDZO WARTO wchodzić w głąb najwartościowszych dóbr kultury, bo to nam pomaga piękniej żyć i rozumieć – świat, innych, siebie…

  9. basia Says:

    @TesTeq: Żebyś wiedział… – wczoraj po południu, słuchając sztandarowej ich audycji, tłumaczącej protest, zmartwiałam parę razy na szowinistyczne ‚overtones’. „Tożsamość kulturową” można jakoś przełknąć – pod warunkiem precyzyjnego dodefiniowania jej i równie finezyjnego pokazania, jak bardzo „na rozdrożu” się to pojęcie (i jego ew. desygnat) obecnie znajduje…

    Może naprawdę czas zacząc mówić o „społeczeństwie” zamiast o „narodzie” – dla higieny i wprawy, nie żeby „naród” całkiem wypadł ze słownika i serc…

    @Kiciaf: Właśnie, w samochodzie niektóre z dłuższych audycji byłyby może bardziej strawne… Pod warunkiem atrakcyjniejszego, nie-mentorskiego podania i jednak podkręcenia tempa.
    Dwadzieścia lat temu w akademiku ja ciągle przesuwałam częstotliwości mojego nowego rm-stereo na Dwójkę a Przyjaciółka z pokoju – na Trójkę 🙂

  10. Renata Says:

    Słuchałam tam transmisji letnich koncertów promenadowych z Londynu,gdy mi poleciłaś.

    Obecnie nie mogę znaleźć tej radiostacji,więc się nie wypowiadam.

  11. basia Says:

    Bo transmisje mieli/mają naprawdę dobre.
    I kilka innych elementów.

    Ale to może, obawiam się, nie wystarczyć jako inwestycja na przyszłość a nawet rękojmia na „już”… 😦

  12. abnegat.ltd Says:

    To nie tylko dotyczy dwojki. Z podobnych przyczyn odrzuca Radio Krakow. Mentorski ton, misja, kto nie z nami ten przeciw nam.
    Pytanie o forme wspolczesnego przekazu radiowego bardzo wyraznie wyplynelo z Fun Radio. Syntetyczne wiadomosci plus muzyka przeciwko tasiemcowym monologom. Wspolczesny czlowiek nie ma na to czasu- chyba ze ktos ma szczescie i pracuje w sklepie zelaznym.
    A „kultura” (cokolwiek by to mialo nie byc) obroni sie sama albo umrze.

    PS. Alez sliczny troll. W narodzie jednak jest cala masa niewykorzystanej energii…

  13. pak4 Says:

    abnegat:
    Ale, czy energia czerpana z trolli jest ekologiczna? Bo odnawialna na pewno jest, ale te skutki uboczne…

  14. abnegat.ltd Says:

    Paku, prawo zachowania, w tym energii, trolla niestety nie jest opisywalne zadnymi regulami, w tym fizyki, niestety.
    Trollotuum mobile- nie dosc ze pracuje bezustannie to w dodatku jest niezniszczalne. I nadaje sie na parasol…

  15. basia Says:

    @Abnegat.ltd: Zapewne
    w społeczeństwach dobrobytu ustabilizowanego od stuleci,
    dobrobytu, który poprzez generacje przekształcił się w małej cząstce także w snobizm,
    dobrobytu popartego długą tradycją szkół gdzie propedeutyka sztuki jest rzeczą ważną,
    tradycją czynnego jej uprawiania (i innych aktywności wspólnych i „ku pożytkowi” —
    – w takich społeczeństwach „audytorium” stacji podobnych do Dwójki będzie znacznie szersze.

    Weźmy choćby wyświechtany przykład UK: 2x więcej ludzi, znacznie krócej niekiedy pracujących (niekiedy zaś – szokowo dłużej)… rentierów, samozatrudnionych, wysokokulturalnych żon i mam klasy średniej, spędzających czas w domu (czasem mających do pomocy „klinerki”, „babysiterki”, ogrodników, etc, etc.)

    BBC jest instytucją potężną i utrwaloną absolutnie pozytywnie w świadomości społecznej (nie zawaham się powiedzieć – instytucją zaufania publicznego!)
    Płacenie abonamentu nie jest kwestionowane społecznie (bo i nie ma podstaw)… A mimo to wiecznie się obcina budżet, wiecznie zwalnia, apeluje o oszczędności… Ludzie stale narzekają na notoryczne powtórki (też w BBC4). I stale wyśmiewają „Ciotunię”, krytykują, szydzą (nawet przy okazji ważnych jubileuszy Korporacji, zgodnie zresztą z ichniejszą tradycją „zimnego wychowu”).
    Bo to jest nacisk, patrzenie na ręce, feedback (jest cały program w BBC4 o tej nazwie!)

    Wiem, że ten przykład jest strasznie nie fair wobec żenująco niskiego budżetu Dwójki…
    Ale pamiętajmy – są potężne kraje zachodnie, które w ogóle nie mają podobnego radia…

    I wciąż podtrzymuję pytanie:
    Dla kogo?
    Jaki jest ten odbiorca wpisany w Dzieło?
    Perspektywicznie wpisany w Dzieło?
    Jak nadawcy definiują jego czas, temperament, typ dialogu z nim?…

    (przez dialog niekoniecznie rozumiem dzwonienie nawiedzonych pańć, zachłystujących się – ach ą i ę! – jakżeż wysoce kulturalna i niezbędna dla stałego odchamiania chamów jest ta rozgłośnia 😉 )

    @PAK: „Nowe technologie kompostowania i bio-odzysku: jeszcze 10-20 latek i do piachu!”
    (tak brutalnie definiował warunki powstania „nowych ludzi plemienia” w naszym kraju mój kolega, Niemiec monachijski, gdy mu opowiadałam, na jak zaskakujących płaszczyznach i w jak zaskakująco nietypowych środowiskach podnosi łby swoje hydra homo sovieticusa…)

    @Abnegat.ltd: Można spuścić zasłonę miłosierdzia… zignorować… pozwolić błędowi, by zniszczył się sam… wysokokulturalnie… 🙂

  16. basia Says:

    P.S. Jako że przed chwilą dostałam list (od dobrego Znajomego) kwestionujący autentyczność komentarza z 8:46 (niby sama go wymyśliłam w celu uatrakcyjnienia dyskusji) – idę za jego radą i publikuję niniejszym cały IP Komentatora o nicku „Tylczak”:

    (IP: 78.8.3.177 , dynamic-78-8-3-177.ssp.dialog.net.pl)

    Na przyszłość: najlepiej zniwelować frustrację spowodowaną niewygodnymi argumentami, próbując rzeczowo podważyć bodaj niektóre z nich.
    Tyle, że to wymaga kilkudziesięciu minut na skupioną lekturę tekstu wyjściowego i zredagowanie odpowiedzi nań… — niby podstawowa rzecz dla wysokokulturalnych, ale czasem pierwotne instynkty i w nich biorą górę… 😦

    A szkoda, bo potem Rozgłośnia (i bez tego w tarapatach) musi się dodatkowo wstydzić, że ma tak marnych popleczników (czyli… o zgrozo… nie wychowuje tak dobrze, jak powinna… 😯 )

  17. Tom Says:

    Rynek „ambitnych dóbr i idei” mamy na szczęście otwarty!
    Czyli – dla chcącego nic trudnego! 🙂

    p.s. Gratuluję trolla – chyba najdorodniejszy z okazów, jakie zawędrowały do kulturalnego i wyważonego bloga Basi? 😀

  18. Tom Says:

    Przypomniała mi się (a w zasadzie Żonie, która wysoko-kulturalnie przewija dziecko 😉 ) – parodia pseudo- „elitarnej” pretensjonalności, jaką zacytowałaś w zeszłym roku:
    https://basiaacappella.wordpress.com/2008/04/23/rozmowki/
    😉

  19. basia Says:

    @Tom:
    Na szczęście otwarty… A natura nie znosi próżni.

    Więc z której strony by nie podejść do problemu – okaże się, że podstawą będzie pozytywistyczna praca nad „nowych ludzi plemieniem”, nad każdym z osobna młodym, samodzielnie myślącym-poszukującym człowiekiem.

    A już on sobie znajdzie co trzeba: jeden na etapie szkoły muzycznej, drugi pod koniec studiów, trzeci bo go kumpel do chóru zaciągnął, czwarty, bo ma dziewczynę filharmonijną, piąta, bo ją ktoś na saksach zaciągnął do Albert Hallu, szósta, bo – o zgrozo – posłuchała Rubika czy Preisnera i od tego się zaczęło…
    Wczesny zasiew rodzicielski, nauczycielski, rówieśniczy; promieniowanie grup robiących radośnie coś razem — podmiotowo i wolnościowo traktujących każdego człowieka, idących z duchem czasu, bo inaczej nie przyciągną młodych…

  20. owcarek podhalański Says:

    Tak downo Dwójki nie słysołek, ze nie wiem, cy ona jest pikno cy brzyćko. Ale jo, kiebyk był tom Dwójkom, to po takim Basieckowym wpisie zacisnąłbyk zęby i postaroł sie, coby 8 lipca 2010 roku Basiecka wyryktowała wpis kwolący mnie piknie. Cy cel byk osiągnął – to inkso rzec. Ale byk sie postaroł 😀

  21. basia Says:

    Przecież gdyby mi nie zależało na ich losie i przyszłości – nie tłukłabym klawiatury, nie marnowałabym czasu i energii umysłowej… 🙂

    Niektóre rzeczy da się pochwalić „już teraz”… 😉 inne mogę uznać przejściowo i warunkowo, bo cierpliwa jestem i trochę rozumiem, że w Polsce niektóre „yntelektualysty” wciąż tak ględzą i że tego się nie da zmienić z dnia na dzień…
    – tyle, że to nie ma przyszłości, bo słuchanie radia – w przeciwieństwie do wykładu czy seminarium – to aktywność dobrowolna, którą można przeciąć w dowolnym momencie…

  22. miskidomleka Says:

    Ciekawa diagnoza. Na Dwójce też się do pewnego stopnia wychowałem, początki kolekcji „płytowej” to kasety przegrywane od kolegi, który nagrywał dwójkę. Ale nie słucham od paru lat z racji odległości fizycznej i tej mierzonej w strefach czasowych. Gdy jednak słuchałem, miałem podobne wrażenia: mentorski ton, skupienie na sobie, widzenie siebie w roli mistrza a nie w roli, mówiąc blisko, usługodawcy. I jeszcze panowało wyraźne zabarwienie religijne, zwłaszcza serwisy informacyjne czasem pasowały pod tym względem bardziej do radia parafialnego niż publicznego.

  23. basia Says:

    Witam Cię serdecznie, Miskidomleka! 🙂

    Otóż to, czy po dwudziestu latach nie można się nauczyć mówienia o dobrach kultury jako o pewnej ofercie, propozycji dla odbiorcy, wyzwaniu dla jego wolności?! Przecież już dzieci wiedzą (a z pewnością ich wychowawcy 😀 ), że można konia zaciągnąć do wodopoju, ale nie można zmusić go do picia. A tu wciąż misja, misja (najokropniejsze przekazy i filmy „okołomisjonarskie” się kojarzą… 😐 )

    I co ja mam powiedzieć o takim szafarzu łask wysokokulturalnych, który w jednym zdaniu mówi o „tożsamości kulturowej polskiej” i „przestępstwie w stosunku do kultury narodowej”, etc., a w następnym – nawet się nie wysila ukryć, że i jak bardzo gardzi czterema piątymi tego społeczeństwa (on powie „narodu”!), o którego tożsamość tak się przed chwilą rzekomo troszczył?…
    I co ja mam sądzić o moderatorze dyskusji, który nie przywoła do porządku podobnie aroganckiego opiniodawcy?
    Social cohesion na elementarnym poziomie się kłania… bodaj hipokryzja w obrębie tejże… 😉

  24. Hoko Says:

    W domu Dwójki nie łapię, ale jak nieraz pojadę do miasta do rodziny, słucham cały dzień, jak leci – i ten „wolny, nudnawy” rytm mi całkiem odpowiada, jest czas, żeby pomyśleć, jest czas, żeby przysnąć. No, ale ja nie „pracuję ile sił”, ja jestem leń i obibok i PKB mam w głębokim poważaniu…

    „Rozwój osobisty”… kolejny bożek (czy może bóstwo-ubóstwo), obok tegoż PKB, permisyjnej demokracji; substytut, wirtualny prozac i poradnikowy biznes z Jezusem i Buddą – ikonami popkultury. Niechby mi coś takiego zaczęli nadawać, tobym ich dopiero ochrzanił…

    RMF Calssic (Radio Maryja Fakty Classic)… elementy „kultury wysokiej” występują tu chyba na tej samej zasadzie co w supermarkecie, gdzie puszcza się jakąś eklektyczną składankę „klasycznych” przebojów.

    Globalny dostęp do informacji, np. w postaci podcastów ze wszystkich programów przydałby się jak najbardziej. Tylko że tu w paradę wchodzą pewnie kwestie prawne i finansowe. Bo co więcej może się kryć pod „globalnym dostępem do informacji” w tym przypadku, to nie wiem. Chyba nie serwisy nadawane co godzinę – to dopiero bym pogonił…

    Jak widać, wszystko zależy od punktu widzenia – dla mnie większość tych zarzutów to cechy jak najbardziej pozytywne, stanowiące o tym, że tego programu, gdy mogę, słucham. Gdy Dwójkę przestałem dobierać w domu, radio powędrowało do szafy, pozostałe programy nie maja mi nic specjalnego do zaoferowania, ani w treści, ani w formie. Pewne zmiany w Dwójce będą pewnie następować, to wymóg czasów, tyle żeby to mogło zostać z sensem zrobione, konieczny jest spokój i stabilność; w sytuacji, gdy nie wiadomo, co przyniesie jutro, gdy rozmaite szuje chciałyby na programie położyć swoje łapy, przebudowa może skończyć się wpadnięciem w jakąś eklektyczną papkę dla mas albo kompletnym niebytem.

  25. Mru(cek) Says:

    Hoko,
    Wielce ciekawa i inspirująca^ wypowiedź, lecz chyba nie do końca na temat, prawda?

    Koherencję by się dało nieco poprawić. O konsekwencji nie zapominając. 🙂
    Pozdrawiam!
    ~~

    __________________
    ^Prawie, jak audycje Classic FM…

  26. abnegat.ltd Says:

    Hoko, o istnieniu lub nie, Kultury zdecyduje wlasnie ta masa… Milo zajac pozycje w opozycji do tluszczy, tyle ze nic z tego nie wynika. Jezeli Dwojka chce przezyc na kurczacym sie rynku rozrywki ponad-papko-masowej musi do tychze papko-mas trafic. A nie zrobi tego pogardzajac taze masa, zapatrzona onanistycznie we wlasne wewnetrzne wysublimowane piekno.
    W innym przypadku pozostanie im jedynie kilku sluchaczy na peryferiach z radiem w szafie.

  27. Anonimowy Celebryta Says:

    Niektórych niepokoi „sieciowość” tworzenia się i funkcjonowania współczesnej kultury, o której i Ty wspomniałaś.
    Jednak są i wielcy apologeci takich stanów rzeczy.
    Przede wszystkim ze względu na coraz większą podmiotowość społeczeństwa w tym procesie, tworzenie „oddolnych” ośrodków krystalizacyjnych.
    Informowanie o dokonaniach ułatwia inna sieć – Internet. Niejednokrotnie niepotrzebne jest pośrednictwo mediów konwencjonalnych.

    Sieciowość nie wyklucza wartościowania i hierarchizowania zjawisk kultury wedle dotychczasowych kryteriów: nowatorstwa, perfekcjonizmu, stopnia współudziału społeczności, obecności specjalnego adresata, np. najmłodszych czy rodzin.

    Kryteria więc pozostają – natomiast niektóre koterie zaczynają się czuć zagrożone. I nie mam tu na myśli administracji państwowej czy samorządowej.

    Serdecznie pozdrawiam. Po szpitalu, przed sanatorium. 🙂
    Dobrego lata wszystkim.

  28. Anonimowy Celebryta Says:

    Errata,
    2-ga linijka: „…o której to sieciowości i Ty wspomniałaś”.

  29. Renata Says:

    Zdrowiej, Celebryto! 🙂 🙂 🙂

    A czy myślisz, tak a propos spytam,że to biedne żyjątko,co tu przyszło przedwczoraj rano, też było z jakiejś koterii? 😉

  30. Anonimowy Celebryta Says:

    Ja nie muszę myśleć, Renato, ja to po prostu wiem. Marne bezpieczne pensyjki, zleconka, promocyjki za marnawą robotę.

    Dodatkowo trzeba powiedzieć, że niektórzy z tej branży są w głębokim, ciemnym romantyzmie jeśli idzie o kontakt „twórca-odbiorca”. O styl owego kontaktu.

    I tu trzeba by dać 😦
    Ale zrobimy to 😆

  31. Anonimowy Celebryta Says:

    A cóż to za czarne zębiska mi wyszły?! Nie pamiętam, bym tu takie widział… 😮

    I dzięki Ci stokrotne za życzenia. Przydadzą się. 😀

  32. Anonimowy Celebryta Says:

    Hoko,
    jednak nie wytrzymam i zapytam:
    brałeś coś wczoraj, że Ci „permisyjna demokracja” tu spasowała…? Ni z gruchy ni z pietruchy… 😆
    Rzeknij, o co chodzi, bo naprawdę nie kumam. 😦

  33. basia Says:

    Wielkie dzięki za wszystkie cenne uwagi. Nie mam czasu się dziś do nich ustosunkować i tak będzie najprawdopodobniej jutro, ale we wtorek dodam jeszcze kilka zdań do tego, co już wszyscy powiedzieliśmy.

    Tylko jedno już-natychmiast: Anonimowy Celebryto, mnie też zastanowiła ta „permisyjna demokracja”… — bo co – niby lepsza byłaby (na przykład) demokracja repersyjna… albo wręcz ludowa, jaką niektórzy z nas wciąż za dobrze pamiętają?…
    …Ale to nie powód, by używać takich środków retorycznych, jakie skierowałeś pod adresem Autora opinii. Nie wchodźmy w tryby i akompaniamenty, przy których powstają nasze komentarze… – to nie ma sensu!… 🙂 🙂

  34. Tabakiera dla nosa « przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] – czytany analogiami – może też stanowić moją ‘tymczasową’ konkluzję dyskusji pod wpisem “Co z tą Dwójką?!…” ‘Tymczasową’, bo do kwestii rozumienia kultury wysokiej trzeba mi będzie […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: