Ostudzić

Od początku kwietnia czekał na dzień dzisiejszy wpis o stylach plażowania – zwłaszcza takich, po których nie zostają żadne paski ani ciapki. („Odsłonić”, 660 słów).

Ale pogoda zredukowała do zera moją wiarę w sens jego publikacji.
Idąc za ciosem, postanowiłam perwersyjnie „schłodzić dalej” atmosferę.
Anegdotką monachijską:

W 2000, tuż po powrocie z fantastycznego urlopu bożonarodzeniowego, A, szef biura gdzie prowadziłam konwersacje, zapytał mnie grzecznościowo o polskie rozrywki naśnieżne. Gdy odpowiedziałam, że jedną taką jest położenie się na ‚białym puchu’ i wygniecenie „negatywu” płaskorzeźby orła – zapytał:
– Do you do this naked? (z nieporadną wymową ostatniego słowa – jego angielski nienajmocniejszy był).

Niby nic szczególnego, ale zważywszy ton i spojrzenie, wcześniejsze niezbyt smaczne zaczepki, nagą Naomi Campbell pieczołowicie studiowaną w godzinach pracy i wyeksponowaną na biurku („mad, bad and dangerous to know” pojawiła się wówczas na okładce Playboy’a czy innego Men’s Health), oraz – last but not least – skandaliczne dyskryminowanie płacowe dziewczyn w stosunku do panów*…
…To wszystko szybko zważywszy, zdając sobie sprawę z już wypracowanej popularności w ich gronie, oraz że raczej nie zniszczę reputacji „you are not a typical Pole; you are an international” (!) – odpaliłam:
– I didn’t know, nakedness was still an issue in Germany, especially among young professionals!…
Ton wyniosłej, znudzonej księżniczki na szklanej górze zrobił swoje… Następne zdanie A zabrzmiało szefowską neutralnością.

Ale ja – choć raczej zaskoczona-rozbawiona, niż głęboko-zniesmaczona – postanowiłam odtąd dawać nauczki przystojniakowi (z wieloma „ostojami pewności siebie” i równie licznymi kompleksami): gdy – wzorem kilku osób z teamu, w tym wspólnika J** – A poprosił o dodatkowe lekcje prywatne – grzecznie się wymigałam (choć później przyjęłam prośbę od niepracującej w tym biurze dziewczyny J)…
-…maleńka retorsja za nieprofesjonalne zachowania wobec zatrudnionej.

Dodać należy, że podczas Oktoberfest czy wyjazdów przedświątecznych biura miałam w A niezawodnego adoratora. Darmowy angielski, ma się rozumieć…

___
*Już wówczas, po kilku tygodniach z nimi, miałam „przecieki na temat”; przed samym wyjazdem wiosną 2001 dowiedziałam się znacznie więcej od rozżalonych pracownic, które „właśnie też” złożyły wymówienie.
**To J ukuł i rozpowszechniał opinię, że nie jestem typową Polką ich wyobrażeń, a bytem „międzynarodowym”.

Komentarzy 20 to “Ostudzić”

  1. Tom Says:

    Zastępniki?…
    Studzenie?…

    – Nie komentuję! 😉

  2. basia Says:

    O, Tom wykorzystał swą szansę, żeby pomilczeć… Wzruszające… 😐

  3. Tom Says:

    Zmieniłem zdanie 😐 – skomentuję.
    Żeby mnie ktoś nie ubiegł.
    Bo być pierwszym w stwierdzeniu, że niemieckim pracodawcom daleko do ideału – to jest coś!
    Co nie?! 😀

  4. basia Says:

    Oj, żebyś wiedział, Tom, jak bardzo niektórym z nich daleko! Całkowicie się można wyleczyć z kompleksów.
    (Podobnie jest z legendarnym porządkiem w domach – obecne pokolenie „jedzie na opinii” a wiele dziewcząt dawno zbuntowało się przeciw wyśrubowanym standardom mam i babć.)

    A jeszcze to konkretne biuro miało zaskakująco dużą liczbę palaczy (jak na jakikolwiek europejski kraj, nie mówiąc o yuppies z aspiracjonalnego miasta w kraju, który szczyci się sterylnościami wszelakimi).
    I ta popielniczka na balkonie (widoczna przez okno z pokoju, gdzie odbywały się konwersacje) była dla mnie nieustanną pokusą: jest taki tekst i słuchowisko dla poziomu FCE, gdzie dziewczyna opowiada o horrorach palenia biernego a szczególnie jednym – jak pewien palacz chciał ją pocałować i jakie to było odrażające uczucie – „gorzej, niż całowanie się z pełną popielniczką”…
    – bardzo w stylu pretensjonalnej, rozkapryszonej Amerykanki i okrutne momentami… zatem się oparłam ale pokusa była straszliwa (przez całe półtora roku) 😉 😐 😀

  5. Mru(cek) Says:

    Zamiast oryginału, który rozgrzałby do białości
    – zamiennik, który studzi i ma pół długości?! 😯

    To skandal! Bojkotuję! (I nie zmienię zdania stylu fajtłapy Toma) ❗

  6. basia Says:

    Zamiennik ma faktycznie tylko 327 wyrazów, ale należy nadmienić, że „motyw zimowy” był obecny kontrapunktowo i w pierwszym tekście. Zatem – jeśli go kiedyś opublikuję (np. w przyszłym roku, jeśli dożyjemy 😉 ) – będzie krótszy o ponad setkę (słów) 🙂

  7. marzena Says:

    jak to, twoim zdaniem jest tylko jeden dzień w roku, gdy można mówić o „stylach plażowania”,
    a jeśli pogoda „wtedy” nie pozwala – to trzeba odczekać aż rok??? 😮 😆

  8. basia Says:

    Tak właśnie i dokładnie tak 😐

    Zakwita raz, tylko raz taki kwiat…

    (Jakoś to tak leciało – ten szlagier pokolenia rodziców… 😉 )

  9. PAK Says:

    Zaraz, dniem mówienia o urokach plażowania jest wyłącznie Dzień Ojca??? 😯

  10. basia Says:

    Nie… dzień przed nocą świętojańską, wedle niektórych początek lata… 😉

  11. PAK Says:

    Ech, a ja miałem jeszcze kilka celowych pudeł w zapasie 😉

  12. basia Says:

    …i to jest nauczka, żeby nie chcieć celowo pudłować 😉

  13. TesTeq Says:

    Nawiązując do tematu i do Dnia Ojca zeznam, że Mój Tata tarzał się czasami w śniegu w przyzwoitym stroju plażowym. Jeździł też w takim stroju na nartach (oczywiście w butach narciarskich, a nie w klapkach). 🙂

  14. basia Says:

    Potwierdzam, jedno i drugie jest absolutnie wykonalne 🙂

    A już najlepsze jest chodzenie w (przyzwoitym) stroju plażowym po alpejskich lodowcach w lipcu. Buty? Dobrze by było mieć odpowiednie… 😉

  15. PAK Says:

    (Przypomnieliście reakcję mojego znajomego na opublikowane w internecie zdjęcie protestu Greenpeace bodajże, gdy to duża grupka nagusów ustawiła się do zdjęcia na lodowcu alepjskim, w myśl hasła, że należy przypomnieć o topieniu się lodowców i globalnym ociepleniu. Kolega pokręcił głową:
    — Photoshop!
    — Dlaczego?
    — Bo boso by się ślizgali!
    — odparł z pewnością.)

  16. basia Says:

    Ekspert teoretyczny czy praktyczny? 😐 😀

  17. TesTeq Says:

    Może ten ekspert zbyt często mył nogi i miał gładziutką skórę na podeszwach. 🙂

    Na podeszwach gładka skóra
    Może ci zaszkodzić w górach ❗

  18. basia Says:

    Jeszcze gładsza jest po długich spacerach po plaży (morskiej) – na styku z wodą, oczywiście… /ech, rozmarzyła się B/ 🙂

  19. Renata Says:

    Wszystko dokładniuśko przeczytałam.
    Już powiedziano,co napisać miałam! 😉

  20. basia Says:

    Wygodnisia… 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: