Ten, kto komplikując siebie…

Dlaczego nie chce się wam przyjąć do wiadomości, iż wyrafinowania nie tylko nie wykluczają prostoty, lecz właśnie powinny i muszą iść z nią w parze? Że ten, kto komplikując siebie, nie potrafi jednocześnie siebie upraszczać, traci zdolność przeciwstawienia się wewnętrznego siłom, które w sobie obudził, a które go zniszczą?

Witold Gombrowicz, Dziennik 1953-1956. WL 1988, s. 42

Najmocniej zapamiętana pojedyncza fraza po mojej pierwszej lekturze Dzienników.

Komentarzy 61 to “Ten, kto komplikując siebie…”

  1. Tom Says:

    I bardzo słusznie, że tak mocno zapamiętana. 😉

  2. PAK Says:

    Ale, czy nie zapamiętują jej Ci, których ona nie dotyczy — przecież dotyczy tych, którzy nie chcą przyjąć tego do wiadomości 😉

  3. basia Says:

    Gdy masz 20 lat – prawie wszystko jest jeszcze przed tobą „do przyjęcia do wiadomości”… – a potem tak samo… tyle, że na coraz to wyższych poziomach spirali rozumienia.

    (Pod warunkiem oczywiście, że żyjesz dostatecznie bogato, różnorodnie, intensywnie, by to równoważyło jakoś twój rozwój erudycyjno-intelektualnie-specjalizacyjny).

  4. basia Says:

    …Bo to jest oczywiście pytanie o warunki powstawania stempelka „taki głupi choć niby taki uczony…”

  5. Mru Says:

    Taaaaak. Ludzkie życie i dążenia to w zasadzie parę impulsów.
    — O czym zapominają niektórzy „jajogłowi” – często na swoją zgubę . 😦

  6. basia Says:

    Mógłby Szanowny Mru nazwać te impulsy? 🙂

  7. Mru Says:

    – ryzyko a bezpieczeństwo
    – przekazanie gatunku

  8. basia Says:


    – zasada zachowania energii?
    – egoizm?

    🙂

  9. marzena Says:

    witam!

    widzę, ze przygotowania do czterdziestolecia śmierci Jaśniepanicza trwają. 🙂

  10. pak4 Says:

    Basiu — chodziło mi o coś innego. Że z tym prze/przyjmowaniem jest jak z dowcipem — trafia to, co pasuje do zamka jaki ma się w głowie. Selekcjonuje się więc napotkane myśli — na nazbyt oczywiste, pretensjonalne, te do zapamiętania, bo jakoś osobiście ważne i inne.

  11. basia Says:

    W parę dni po czterdziestoleciu będzie 105 rocznica (urodzin) 🙂

  12. basia Says:

    PAKu, Nie wiem, czy ja miałam jakieś solidne zamki w głowie w wieku 20 lat… Raczej było to jedno wielkie „under construction”: fundamenty, ściany, okna, więźba dachowa… o zamkach nawet nie wspominając…

  13. basia Says:

    Poza tym – w moim rozwoju zawsze odgrywały wielką rolę (przykładowo):
    – fascynacje autorytetów (i – autorytetami)
    – poszukiwanie racjonalnych odpowiedzi na wyzwania losu, ciosy
    – pytania o sekrety relacji międzyludzkich

    Wszystkie te kwestie powstawały „na bieżąco”, w miarę dziania się życia…

    (W Domu strasznie wyśmiewano ludzi, którzy tylko siedzą „z nosem w książkach” – pozyskana wiedza musi być konfrontowana z rzeczywistością, sprawdzać się w doświadczeniu (jak u Tischnera)) 🙂

  14. TesTeq Says:

    „zdolność przeciwstawienia się wewnętrznego siłom” i godnościom osobistom ❗ Wężykiem, wężykiem…

  15. marzena Says:

    bajdełej – znając Ciebie odnoszę wrażenie, że specjalnie dałaś ten wpis, by objaśnić formułę Twojego bloga w dwa lata po pokazaniu go ludziom (tak jakoś przyszedł ten mejlik, 21 albo 22 czerwca 😛 ).

  16. marzena Says:

    „znając Ciebie” nie oznacza, broń Boże, ‚całej Ciebie’ a tylko pamięć do dat. 😉

  17. marzena Says:

    😀

  18. pak4 Says:

    marzeno:
    Hm… a ja właśnie miałem jakiś przeciek idący w podobnym kierunku…

    Basiu:
    No, tak, zamiast zamka mogłem wstawić zamku, a zamek to już może być w ruinach, czy w budowie 😉 I pasuje jako kasztel do kasztelanii 😀 A wznosi je w znacznej mierze samo życie, z jego wyzwaniami.

  19. TesTeq Says:

    pak4 pisze: „a ja właśnie miałem jakiś przeciek idący w podobnym kierunku”

    Kiedy płyniesz wskroś przez rzekę,
    Zatroszcz się, by tym przeciekiem
    Nie zakończyć swej podróży.
    Chyba, że Ci bardzo się już dłuży…

  20. pak4 Says:

    TesTequ:
    Dlatego o przecieku nic więcej, nawet jeśli prognozy pogody są złe…

  21. basia Says:

    …i na Onecie złe, i na Interii 😥

    Żadnych przecieków a propos 2 rocznicy upublicznienia blogu sobie nie przypominam… więc faktycznie, proszę się zatroszczyć, by nie było, jak wieszczy Maestro…

    I proszę sobie nie dworować z mojej pamięci do dat…

    😐 😐 😐 😀

  22. TesTeq Says:

    Jakie złe prognozy ❓ Jutro ma być +25C i wspaniały, północny wiatr ❗

  23. basia Says:

    Wiatr łamie parasole i niszczy fryzury ❗ 😐

  24. pak4 Says:

    TesTeku:
    Chcesz powiedzieć, że prognozy są zawsze dobre, tylko miejsca pobytu bywają błędne? 😯

  25. basia Says:

    nie, Maestro chciał powiedzieć, że (jego niezniszczalna fryzura) lubi arktyczne wiatry… 😐 😀

  26. basia Says:

    …się rzeczniczka prasowa znalazła… 🙄

  27. TesTeq Says:

    Moja fryzura,
    Jak mało która,
    Gdy wiatr powieje,
    Tylko siwieje.

  28. basia Says:

    szron?… szadź?… śnieżek?… — ale wiatr?! 😯

    😉

  29. Renata Says:

    wyrafinowania nie tylko nie wykluczają prostoty, lecz właśnie powinny i muszą iść z nią w parze

    Znam kilka bardzo uczonych głów- profesorskich i podobnych. I oni (jednocześnie)tak ładnie, ufnie,jak dzieci wierzą w Boga.

    Taakie skojarzenie, choć nie jestem pewna,czy by się autor z tym zgodził?

  30. basia Says:

    Gombrowicz mógłby faktycznie mieć poważniejsze zastrzeżenia (nieżależnie od tego, jak bardzo cytat, wyjęty z kontekstu, pasuje do Twego przykładu)…

  31. pak4 Says:

    By wziąć inną stronę, niż biografia Gombrowicza, to ja mogę z prywatnych obserwacji stwierdzić, że często wyrafinowanie (zwłaszcza naukowe) jest wąsko ukierunkowane. Czyli, że prostota nie dotyczy tej samej części natury, co wyrafinowanie — a tu zdecydowanie widzę myśl o poszukiwaniu prostoty w wyrafinowaniu, czy może pod. Nie obok.

  32. basia Says:

    Nie wiem, o „czego” profesorach myślała Renia. Ja natomiast znam kilku niesamowitych fizyków i filozofów (oraz filologów, oczywiście) o pogłębionej a jednocześnie bardzo naturalnej, ufnej wierze… I oni deklarują, że to wypływa* z dociekań specjalnościowych (choć oczywiście nie tylko – dalece nie tylko)…

    ___
    *jeden powiedział: „wprost wypływa” ❗

  33. basia Says:

    Lepiej byłoby podać przykłady po imieniu i nazwisku – wiem…

    ***

    Nb, tu chodzi o poglądy Gombrowicza (zresztą bardzo krytycznie-twórcze pod adresem katolicyzmu polskiego… choć też post-urazowo-parafiańskie (chyba Pasierb pierwszy użył tego bata parafiańszczyzny a rebours)). Jego biografia, gdyby nie została przełamana-przepracowana, predestynowałaby go do tak tradycyjnego polskiego katolicyzmu, jaki tylko sobie można wyobrazić u kogoś z warstwy ziemiańskiej przedwojennego Świętokrzyskiego…

  34. Quake Says:

    Deczko skomplikowany ten cytat… 😉

  35. basia Says:

    Dla Pana Radcy Prześwietnego skomplikowany?!!! 😮 😯
    😉

  36. abnegat.ltd Says:

    Lem kiedyś popełnił bardzo sympatyczną myśl. Szło m/w tak: głupiec klarowny jest mniej szkodliwy od mętnego bo męty mogą sprawiać pozory głębi.
    😈

  37. basia Says:

    Wszystkim zaślepionym wyznawcom Lema mówimy:
    Gombrowicz większym pisarzem był!
    I na dodatek zachwyca 😐

    😈 😈 😈

  38. abnegat.ltd Says:

    Lem miał tak ze 185…
    🙄

  39. abnegat.ltd Says:

    …chcialem jeno rzec ze to gombrowiczowskie upraszczanie moze klarownie objawic prostaka miast prostoty…

    😈

  40. Quake Says:

    @basia: Prześwietnego? 😯 Może od razu przeświętego? 🙄 😆

    @Abnegat.ltd: w sprawie Gombrowicz vs Lem mam taki cytat:

    „Kobiety z niektórymi faktami nie chcą się pogodzić. Mówią dalej „nie”, nawet jeśli już nic oprócz „tak” powiedzieć nie można.” („Opowieści o pilocie Pirxie”) 😆 😆

  41. Orginal Replica Says:

    „wyrafinowania nie tylko nie wykluczają prostoty”
    Prosty jak cukier rafinowany w kostkach ? Hmm…
    Toć cukier lodowy musi być jeszcze prościejszy… i wyrafinowańszy…

  42. Orginal Replica Says:

    A obydwa działają jednakowo niszcząco na nasz biedny organizm. Nawet w wersji przetworzonej przez proste drożdże.

  43. Tom Says:

    “znając Ciebie” nie oznacza, broń Boże, ‘całej Ciebie’ a tylko pamięć do dat.

    Plus – „jak wyglądałam, co na sobie miałam i jak myślałam 28 czerwca 1984”. 😆

  44. basia Says:

    Tak. Absolutnie tak. Należy mówić „nie” zawsze, ilekroć „tak” wypowiedziane być nie może… 😐

    Choooociaż… mówią panowie, że 185 cm wzrostu… Czy może to dochód tygodniowy?… W jakiej walucie? (ostatecznie 185k PLN może być, ale funty czy euro byłoby lepsze; life is brutal and full of zasadzkas… not refined at all 😥 …i tak, dokładnie tak – wyniszcza człowieka a zwłaszcza kobietę, czemu dobry dochód mógłby nieco zapobiec).

    Zatem na razie „nie”, ale z opcją się-zastanowienia… 🙄

  45. basia Says:

    p.s. “jak wyglądałam, co na sobie miałam i jak myślałam 28 czerwca 1984″.

    – 28.6.84? — banalnie proste… 😉

  46. PAK Says:

    Lem nie był większy od Gombrowicza? No… A Einstein? Z jego „Wszystko powinno być tak proste jak to tylko możliwe, ale nie prostsze”? 😉 Bo, chociaż kiedyś próbowałem przeczytać coś Derridy, o ile pamiętam, to jednak częściej spotykam błąd nadmiernego uproszczenia, niż skomplikowania.

    Ale — dawałem linka u siebie na blogu, ale lepszego nie znajduję — Bernstein

  47. basia Says:

    A do jakich celów to większe skomplikowanie potrzebne?
    Chyba tylko do precyzyjnego opisu świata i człowieka w wersji ‚spokojnej’, ‚harmonijnej’, „optymistycznej”…

    Bo już do podejmowania decyzji?…
    Do rozumienia naszych odruchów w kryzysie?
    Do psychologii tłumu?
    „Politycznych” reakcji stadnych?…
    Do rozumienia i zmierzania się z naszymi odwiecznymi instynktami?

    Najlepiej jeszcze i jeszcze raz przeczytać, o co chodzi Gombrowiczowi (w oderwanym cytacie i całościowo): o pojedynczego, tragicznie odpowiedzialnego (egzystencjalizm) za siebie człowieka, komplikującego się (nieuchronnie, ale czasem nadmiernie) w trakcie wszelkich „sztucznych”, erudycyjnych pozysków (a także – doda BM – poprzez złudzenia religii schorowanych wyobraźni, ciosy życia odbierane jako za mocne, niezasłużenie mocne, ‚nowe’ dla rodzaju ludzkiego), itp.

    I potem nam się zdaje, że „mając” to wszystko (plus fury, skóry i komóry o jakich nie marzyły poprzednie pokolenia) jesteśmy i jakoś ‚lepsi’, ‚szlachetniejsi”, ‚bogatsi’ – i jednocześnie bardziej „vulnerable”; że drugi człowiek to już dosłownie nie znajdzie do nas żadnego klucza… tylko nam ewentualnie maskę na twarz wciśnie, gębę doprawi…
    To są niektóre z sił, które w sobie wzbudziliśmy i które nas mogą zniszczyć…

  48. PAK Says:

    Pani Gospodyni przypomniała mi rosyjski w liceum, gdy kolega opowiadał czytankę o Moskwie. Nauczyciel słuchał, a w końcu powiedział:
    — Hm… że Moskwa jest czerwona to mogę się zgodzić, ale gdy się mówi większa, to trzeba powiedzieć od czego.

    Gdy pada pytanie o większe skomplikowanie, to też zapytam, od czego? Bo Einstein nie mówi o skomplikowaniu jako takim, ale o jego właściwej mierze, tak jak i właściwej mierze prostoty.

    Problem, który przedstawia Gombrowicz wydawał mi się przy jego lekturze, tak jak i przy lekturze tej notki, zrozumiały — nie protestowałem, petardy i transparenty nie poszły w ruch 😉 😀 Ale jednocześnie nie wydawał mi się to problem istotny. Raczej literacki. Musiałem przyjąć na słowo (no dobrze, spotykałem to w literaturze na tyle często, by z zaufaniem nie mieć problemów), że takie pięknoduchy błąkają się po świecie, zagubione w swym skomplikowaniu. Ludzie, których znam są zdecydowanie prości… Owszem, prawie każdy ma jakieś bardziej ukryte i skomplikowane strony swojej natury, które się z czasem poznaje; ale one nie dominują, a już na pewno nie są dla nikogo powodem do zadzierania nosa. Tak jak nie są powodem przyznawania sobie prawa do większej wrażliwości.

  49. basia Says:

    Właściwa miara? Hmmm – taka, której można sprostać psychicznie samemu. Zapełniające się kliniki psychiatryczne, poradnie, etc., etc świadczą dobitnie, że nieumiejętność radzenia sobie z (dostrzeganymi/rozwijanymi/urojonymi) komplikacjami własnych wnętrz to coś więcej, niż chwyt stylistyczno-tematyczny przewrażliwionych literatów.

    Bo niby co jest przyczyną tych wszystkich „wypaleń”, „niedecyzyjności”, „bezwoli” „uzależnień”…?
    – Bardzo często rostrząsanie drobiażdżków, nadambicje, za małe talenty, lęki oczekiwań zewnętrznych, za duża wiedza o świecie + brak wiary w swiebie płynący z nad-skomplikowanej koncepcji ludzkiej osobowości…

    — Zamiast – przykładowo – skupić się na schemacie: POTRZEBY -> AKTYWNOŚĆ -> BOGACENIE OSOBOWOŚCI (albo jakimkolwiek innym)… I działać, chłonąć życie, być szczęśliwym, pożytecznym…

  50. basia Says:

    Ludzie, których znam są zdecydowanie prości…

    Bo może tak jesteś zaabsorbowany sobą, swymi zainteresowaniami czy obsesjami — że nie dostrzegasz złożoności ich osobowości?…
    Trzeba czasu, skupienia, wprawy, by to rozczytać.
    Trzeba też dostąpić zaszczytu wtajemniczenia (co wiąże się z dalszymi godzinami poświęconymi takiej osobie), ale przyznawane jest komuś postrzeganemu jako kompetentny, jakoś doświadczony ‚w temacie’, umocowany w życiu, stojący obiema nogami na ziemi…

    ***

    Nb, jeśli kiedykolwiek „wejdziesz na niwę” nawet konwencjonalnych stosunków męsko-damskich (nie mówiąc o bliższych) – wyprzyj się ile sił w płucach (palcach?) zacytowanej wyżej opinii (w razie czego – mogę pomóc w opracowaniu strategii 😉 ) – żadna kobieta nie czuje się i nie chce być widziana jako „zdecydowanie prosta” 😆 – każda jest tajemnicą i splotem zagadek tudzież sprzeczności — do ciągłego odkrywania przez faceta; nawet „prosta kelnerka”* – co dopiero jakaś power-girl 😀

    ___
    *o ile ktoś takie widział w ostatnich latach – ja znam wyłącznie dorabiające studentki… ambitne i delikatne i mocne i vulnerable (all in one person)

  51. PAK Says:

    Przecież piszę, że każdy ma jakieś bardziej ukryte i złożone strony swojej natury — nie pisałbym tego, gdybym nie dostrzegał 😉 Ale to nie przeszkadza względnej prostocie (no dobrze, Panie pomijam 😉 ), a tym bardziej zapatrzeniu w siebie. No… może z jednym, czy dwoma wyjątkami 😉

    Co do szpitali psychiatrycznych — byłem kiedyś w odwiedzinach w takim szpitalu. Parę razy zresztą. Złożoność, która szkodzi? Nie widziałem. Raczej prozaiczne problemy, od tragedii rodzinnych, z których ktoś nie potrafił się podnieść, poprzez schorzenia odbiające się na układzie nerwowym, na przypadkach połączenia depresji z alkoholem (przed tym ostatnim psychiatrzy się bronią) skończywszy.

    Swoją drogą duże wrażenie. Nie bardzo do opisania na blogu (tym bardziej, że z pamięci się z czasem ulatnia).

  52. basia Says:

    Złożoność, która szkodzi? Nie widziałem. … 😆 …

    Poczytaj na początek o schizofrenii i jacy ludzie na nią zapadają…

  53. PAK Says:

    Errata:
    zamiast tym bardziej zapatrzeniu w siebie, raczej powinno być: i tym bardziej nie dotyczy to zapatrzenia w siebie.

  54. basia Says:

    Nie chciałabym tu musieć przepisywać Kępińskiego… rozdział po rozdziale…

  55. PAK Says:

    Dobrze, dobrze, ale piszesz o zapełnianiu klinik i poradi — to akurat nie schizofrenia, tylko zwykle depresje.

  56. basia Says:

    Skąd ta pewność?…

  57. PAK Says:

    Jak pisałem — byłem, widziałem, poznałem parę przypadków. Oczywiście, mogły się trafić przypadki schizofrenii w niedostępnych dla mnie salach, albo być kierowane gdzie indziej. Ale z tego, że spotykałem tylko inne przypaki wskazuje (i to głównie depresje), co dominuje.

  58. PAK Says:

    PS.
    Za każdym przypakiem coś, często osobista tragiedia, się kryło. Myślę, że Gospodyni znalazłaby tam masę materiału. Ale jednak wciąż nie widzę w tego skomplikowania; choć bardzo możliwe, że to tylko różne punkty widzenia na ten sam problem.

  59. basia Says:

    Ale jednak wciąż nie widzę w tego skomplikowania

    Chorzy na schizofrenię i pokrewne to osoby często tak zamknięte, strzegące swoich bólów i ich genez, że najlepsi psychiatrzy i terapeuci mają problemy ze znalezieniem klucza do osoby-choroby… po wielu miesiącach (latach, dekadach) fachowego, intensywnego kontaktu.
    Czyżbyś miał się za lepszego profesjonalnie i bystrzejszego od nich?

    Nieudawana (=klinicznie zdiagnozowana) depresja to poważna choroba i nie wolno jej lekceważyć…

    O tym, co się dzieje za murami szpitali psychiatrycznych (i równolegle – np. w centrach terapii zajęciowej, różnych fundacjach i wolontariatach) nie będę się wypowiadać, bo podanie przykładów mogłoby naruszyć prywatność danych…
    Wypowiadam się o rzeczach, o których coś wiem z życia (tu akurat SPORO) – inaczej prawie zawsze zastrzegam „różni mądrzy twierdzą…”, itp. 🙂

    *****

    Dla kontrastu można przytoczyć, jak widzą (i wyśmiewają) komplikacje osobowościowe na pozór zdrowych inteligentów dziewczyny z Podhala, które spotkałam (mieszkając z nimi przez 5 tygodni i dyskutując co wieczór) w Monachium.
    Gadka rozpoczyna się na przykład:
    „Żebyś mi się tylko nie zakochała w jakim inteligencie, on bedzie godoł, godoł – i nic… ani cie nie przytuli, ani do lokalu nie zaprosi, ani żadnygo prezentu nie do” 😀 („rady” 35-latek dawane „dwudziestkom” 🙄 )

    …Ale to temat na epopeję, nie na komć blogowy 😉

  60. PAK Says:

    Ech… bo ja tego, że coś się ukrywa skrzętnie jeszcze za skomplikowanie nie uważałem.

    Czas przeszły dokonany — rano przeglądałem notki ‚pracowe’ i tam jak byk pisało (sam napisałem), że człowiek jest skomplikowany (w porównaniu z płaskorzeźbą orła i samochodem, ale jednak!) 😯

  61. basia Says:

    Ratuuuuunku… 😉

    Ukrywa się skrzętnie (kogo, co) – swoje komplikacje, zapętlenia, niemożności, choroby (wrodzone i nabyte tudzież inne obciążenia genetyczne czy rodzinno-historyczne), rozziewy pomiędzy ambicjami a talentami i wolą, presje rodziny)…
    Ale te kamuflaże przyczyniają się zwrotnie do dalszego pokomplikowana naszego autowizerunku, postrzegania nas przez otoczenie, naszej decyzyjności, efektywności, radości, harmonii życia, odporności, etc, etc, etc.

    *****

    P.S. Jeśli kogoś widzisz „prostszym”* to
    -albo on w istocie nie ma drugiego dna,
    -albo nie uważa za stosowne, by się z nim przed tobą (właśnie przed tobą) odsłonić**,
    -albo ty nie włożyłeś wysiłku, nie masz wiedzy, doświadczenia, intuicji by rozczytać sprawę na podstawie subtelnych sygnałów —
    — warto o tej prostej prawidłowości zawsze pamiętać w kontaktach międzyludzkich.
    ___
    *niż kto? – ty? twoje oczekiwania wobec „standardowego bliźniego? coś jeszcze?…
    **oczywiście, wypracował „redukcję” nie wiedząc nawet o postulatach jakiegoś-tam Gombrowicza… 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: