Jak tylko odtrąbię…

Smaczne, tanie oraz zdrowe
są pokrzywki – te kwietniowe!

– rymnęło mi się (do koleżanki) tuż po tym, jak usiłowałam przekonać do wartości odżywczo-smakowych tej rośliny Autora Good morning, Vietnam (koniec listy komentarzy).
Kwiecień w tym roku wyjątkowo sprzyjał(by) zbiorom: ciepły, aktywny…
I co? – mimo licznych wyjazdów w pokrzywodajne miejsca – i zapasy i liczba posiłków/dodatków = 0. Jakoś tak… się rozmyło. Można jeszcze nadrobić, podstawiając „czerwcowe” za „kwietniowe” (z Policy czy Turbacza – nie zapomnieć o gumowych rękawiczkach i woreczkach spożywczych!) – ale to już nie ten start do lśniących naturalnie włosów i innych dobrodziejstw.

To samo z figurą i generalną aparycją. Po połowie kwietnia pomyślałam, że dawno nie było tak wcześnie tak dobrze. Podzieliłam się z kimś tym pilnie-zapracowanym samozadowoleniem („właśnie ci miałam powiedzieć to samo!” – tijaaa)…
I co? – kilka chłodniejszych dni, stresiki (podjadanie), wyjścia – i dwa kilo na plus. Niby nic, a jednak wytrąca z rytmu… (bo czemu jest tyle, skoro powinno już być 4 kg mniej?!)

Przedwczoraj, przechodząc obok osiedlowego supermarketu odtrąbiłam w duchu lato właściwe: Oto stanęły (i wonie niebiańskie rozsiewać zaczęły) trzy niezależne punkty handlu truskawkami. Naszymi, 9 PLN/kg. Zatem inaugurujemy letnie odżywianie: sałatki owocowe (i warzywne), rybki na parze, dużo otrębów, wód mineralnych, lekkie desery.
I co?
Inaugurowano w doborowym towarzystwie.
Co prawda… niewyraźny niepokój targnął ludziem, gdy kolorowe kompozycje ulegały demontażowi i dematerializacji – niewybaczalne niedopatrzenie: w dzisiejszych czasach różne takie się pstryka i pokazuje w blogu…

Ale może dzięki tej wstrzemięźliwości los figlarz nie da po łapach?…

Wedle analogicznej, zabobonnej logiki nie było i długo jeszcze nie będzie szczegółów mojego wolontariatu (na dwóch polach, zabierających w niektóre tygodnie całkiem sporo czasu, energii i uwagi…)
– Aby nie obsunąć się w stylu: podsumowałam, rozpropagowałam (myśl, cel, styl życia świadomej członkini społeczeństwa otwartego) – to teraz mogę troszeczkę odpuścić samą „pracę u podstaw”.
A od małego zaniedbania do osuwiska czasem niedaleko.

Komentarze 32 to “Jak tylko odtrąbię…”

  1. PAK Says:

    Znam kogoś*, kto by powiedział: „tresura”. (Bynajmniej nie wywodząc tego z francuskiego tresor.)


    *) Nie żebym z tym kimś się jakoś szczególnie zgadzał. Ale wedle analogicznej, zabobonnej logiki nie powinno się chwalić metod przed końcem lata.

  2. Tom Says:

    Wiesz, PAK – nie należy się zbytnio chwalić wynikami, gdy one jeszcze niepewne i nieutrwalone. 🙂

  3. basia Says:

    @PAK: Tresura? – rzecz o pierwszorzędnym znaczeniu. Jesteśmy wszak „creatures of habit„… 🙂

    @Tom: Samochwalstwo, obwieszczenie światu powodów do „dumy” najwyraźniej wyzwala w nas przeświadczenie, że stany rzeczy są trwalsze, niż są (magiczna funkcja języka)?…

  4. marzena Says:

    pokrzywy to dla małych kurcząt czy indyków, prawda? 😉

  5. basia Says:

    Prawda.
    Ale tym ludziom, którzy lubią dobrze przyrządzony szpinak, też przypadną do smaku.
    Oraz dziewczynom, do których ich włosy, paznokcie, itd wołają:
    dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę 😉

  6. basia Says:

    Wkleję jednak mój komentarz spod zalinkowanej dyskusji u Abnegata.ltd.:

    Pokrzywy – zarys monograficzny ;D

    Kwietniowe bo wtedy najwartościowsze.

    -zbieram wierzchołki (w pewnych mcach bo metale ciężkie z jednej a ślady psio-organiczne w innych) –
    -przeglądam płuczę i obsuszam w ‚cyklotronie’ do osuszania liści sałaty (chyba, że mca super-pewne)
    -upycham w woreczku (np. po mleku; albo oryginalnym jakimś)
    -wiążę/gumkuję; wrzucam do zamrażarki

    Jak mam ochotę albo gości (kilka osób bardzo lubi) – oliwa i wyciśnięty czosnek na patelnię; woreczek pokrzyw – prosto z zamrażary – pociąć, wrzucić na rozgrzany tłuszcz i to jest sposób bazowy, identycznie, jak szpinak (+ sól, pieprz, pieczarki, kukurydza, chili, etc., etc.)

    To się nadaje do dodania do jajecznicy, omletów, wszelakich zapiekanek stylu hiszpańskiego, do pizzy też, jako i do sosu typu szpinak-pieczarki-parmezan-śmietana do spaghetti, do krokietów znanych w Albionie perfidnym jako spring rolls, albo do bardziej zwyczajnych naleśników, do wmieszania do pieczeni rzymskiej, albo jako atrakcja środka przekroju pasztetu wieprzowego (do delikatnego drobiowego mniej).

    Mają mnóstwo żelaziwa, witamin (C) i czegoś-tam jeszcze.
    Na wiosnę często jem po prostu na lunch w wersji podstawowej, saute na oliwie, z czosnkiem, przyprawami, posypane parmezanem i prażonymi otrębami – prawie jak ulubiony przysmak kurczątek Babci! :D))))))))

    Gospodarz zareagował:

    …ale numer … :O 😀

    W zasadzie gdyby nie czosneczek i oliwa to mozna by pomyśleć o przepisie babuni na pasze dla przychówku :DDD

    Znaczy – topiki same zbierać? Nie wiem gdzie ja tu pokrzywy znajde – bo kwiecień niedaleko. Popytam miejscowych. Tylko co ja im powiem? Trza bedzie nałgać o jakowyms chomiku co ma podagre…

    I to było 21.3 czyli równo 2 miesiące temu 😳 Teraz pokrzywek świeżo strzelających ku słońcu, takich czerwonawych, już nie uświadczysz (kwitną i są paskudnie włókniste) – chyba, żeby ruszyć ku Turbaczowi…

  7. Mru Says:

    A przepraszam – to jest pasza objętościowa czy treściwa? 😀

  8. basia Says:

    To zależy dla kogo i w jakiej fazie cyklu dietetycznego.
    Dla mnie – zdecydowanie treściwa (a już z parmezanem! – aż trzeba uważać na tę kaloryczną high density 😮 ) 😐

  9. TesTeq Says:

    Zjadłem ja pokrzywę
    Iiiii popiłem piwem.
    Ogień już w zarodku
    Uuuuugasiłem w środku!
    Oj, dadanada, oj, dadanada
    Poookrzywa skubana!
    Oj, dadanada, oj, dadanada
    Znooowu pusta szklana!

  10. basia Says:

    Piwo to dopiero kaloryczne… I to pustymi kaloriami… Strach pomyśleć, normalnie 😦
    😉

  11. kiciaf Says:

    Na Turbaczu mówisz? Mogę zobaczyć czy jeszcze są. Jakoś chyba nie mam odwagi eksperymentować osobiście. Mogłabym ewentualnie zjeść metodą chińską (najpierw jesz, a potem pytasz co to było). 🙂

  12. basia Says:

    Muszą być i na Turbaczu i na Policy, bo przecież tyle śniegu tam jeszcze (z daleka widać w prześwitach, co dopiero w mcach zacienionych!)

    Jeśli będziesz – pozdrów go (Turbaczowskiego) serdecznie ode mnie! 😀

    Przepisy „klasyczne” znalazłam m.in. w książce „Polne rośliny w kuchni” – Dagmar Lanska, Watra 1993. Kto lubi szpinak metodą śródziemnomorską (oliwa, czosnek, na ostro) – ten polubi i to. Moim zdaniem najlepsze tuż po krótkiej obróbce termicznej.
    (Po kilku takich daniach-przystawkach moje włosy zawsze lśniły lepiej, niż po najbardziej nabłyszczającej „odżywce” 😀 )

  13. Anonimowy Celebryta Says:

    Nie podoba mi się ta ostatnia moda na dania kojarzące się z wojną i głodem. 😕
    Poza tym: odmawianie dla odmawiania sobie? Taki sport?
    Masz Ty, dziecinko realne powody do diet? 🙂

  14. foma Says:

    Zawsze można jeszcze uszy sobie odchudzić…

  15. basia Says:

    Dzisiejszemu młodemu i średniemu pokoleniu „to” się już chyba nie kojarzy z wojną czy niedostatkiem…

    Realne powody do diet? — Tylko oczyszczenie organizmu + dolne obszary prawidłowego BMI (18.5 – 25; nb już ‚wewnątrz’ górnych obszarów normy zwiększa się prawdopodobieństwo zapadnięcia* na nowotwory zw. z otyłością – tu o ostatnich badaniach, propagowanych mocno w UK 10 dni temu).

    Poza wszystkim – lżejszym żyje się łatwiej i przyjemniej. Ich stawom, kręgosłupom, etc., etc. 😀
    ___
    *’wyhodowania’ – mówią anglojęzyczni

  16. basia Says:

    @foma: uszu nie wolno bo trzeba dobrze słyszeć 😐

    (Innych, gdy się zachwycają naszymi sukcesami… etapowymi lub docelowymi 😉 )

  17. foma Says:

    Tylko żeby od tych odsłuchanych sukcesów sód na bębenkach nie osiadł zbyt grubą warstwą…

  18. basia Says:

    Zbyt grubą to znaczy jaką?

    Bo my tu dzisiaj to – wie Komisarz – bardzo precyzyjni jesteśmy… BMI, te rzeczy… Zatem w milimetrach proszę… 😐

  19. foma Says:

    Komisarz się wyłamie z powszechnej precyzyjności (wyindywidualizuje się z rozprecyzyjniowanego tłumu) i nie poda grubości w milimetrach, ani w żadnych innych wartościach mierniczych.

  20. basia Says:

    Tak, tak – trzeba stanąć z boku… przynajmniej od czasu do czasu… 😐

  21. basia Says:

    P.S. A propos trąb i celebracji tudzież wynalazków na niwie cuisine:

    Jak wiadomo, na gruncie kultury niemieckiej Christi Himmelfahrt (w tym roku przypada 21.5 czyli dziś) to wielkie święto – nawet wolne typu Bank Holiday mają 🙂 I ta okoliczność skłoniła mnie do rozgrzeszenia się i pójścia za pokusą deseru z kwiatów akacji.
    Klasyk – macza się kiść w cieście naleśnikowym, smaży w rozgrzanym tłuszczu jak pączki, posypuje cukrem pudrem… i juszszsz. Bardzo fajne, dekoracyjne i ciekawostkowo-atrakcyjne.

    Święto świętem, ale deep fry nie będzie, co to to nie! – spłaszczone w stylu racuchowym równie dobre…
    /you naughty girl!/ 🙄

  22. pak4 Says:

    (Polscy luteranie też dzisiaj świętują, albo raczej ‚wspominają’.)

  23. owcarek podhalański Says:

    I co? – kilka chłodniejszych dni, stresiki (podjadanie), wyjścia – i dwa kilo na plus.

    Oto jedno z rzecy, ka jo wos ludzi nie rozumiem. Kozdy kilogram na plus martwi wos zamiast ciesyć, ze holnemu bedzie trudniej wos porwać! 😀

    P.S. Jeśli do sie wkleić pokrzywy jako załącnik do meila, to jo moge pare pokrzyw spod Turbacza przesłać, kieby ftosi fcioł.

  24. basia Says:

    @PAK: Co ciekawe, w katolickiej (i wciąż mocno praktykującej) Bawarii dało się odczuć świąteczność tego święta znacznie mocniej, niż na zblazowanej, postindustrialnej północy — tak mnie zapewniało wielu znajomych/klientów, którzy się przenieśli do Mnichowa i bardzo dumni z tego byli (zarobki, awans towarzyski, styl życia, leben und leben lassen…)

    @Owczarek: tekst pisałam w poniedziałkowy wieczór… Dziś już tylko pół kg – i nie przez jakieś głodzenie się czy coś takiego — czasem zje się coś słonego (w gościach, sama unikam) – i cały frust przez to wstrętne NaCl…
    Mnie tam halny nie porwie, plecak kamieniami wyładuję, jakby co (choćby na cześć brytyjskiego emeryta, który w tych dniach zdobył Everest)… 😀
    W Gorce też mam chętkę, lub w Pasmo Polic — ale niestety, nie w najbliższy weekend… ani nie w kolejny, ani za dwa tygodnie 😥
    [Mooooże w tygodniu… wielkie moooooooooże…]

    A propos pokrzyw – nad Dzikimi łabędziami Andersena płakałam wciąż jako całkiem duża i rozsądna dziewczynka 😀 – Dostać coś takiego w liście… – zasuszyłoby się listeczki po pensjonarsku w „Baśniach” 😉

  25. Quake Says:

    „Tak, tak – trzeba stanąć z boku… przynajmniej od czasu do czasu…”

    W ramach stawania z boku wrzucam małą linkę 😉

  26. basia Says:

    😐

    Czy pseudo sceniczne wykonawcy też tu odegrało rolę?… 🙄

  27. pak4 Says:

    Basiu: bo ja pisałem o czymś innym 😉 To w Polsce Wniebowstąpienie jest przeniesione przez Kościół na niedzielę. Natomiast protestanci wciąż świętują w czwartek.

  28. Quake Says:

    „Czy pseudo sceniczne wykonawcy też tu odegrało rolę?”

    Ależ skąd! 😆

  29. basia Says:

    @PAK: Eeetam, niektórzy polscy katolicy też jeszcze pamietają o czwartku… 😎

    @Quake: Bo już myślałam, że to tylko przez przypadek… 😐

  30. basia Says:

    BTW: z serii „dziś zagadnienie, dziś odpowiedź” albo „ja rzucam pomysła a wy go łapcie” — donoszę niniejszym, że PAK w swoim Blogu Zaawansowanym Popularyzatorsko wyjaśnił (Owczarkowi i nie tylko), jak wysłać pokrzywę mailem… Może zresztą coś innego wyjaśnił, tylko ja nie zrozumiałam 🙄

    [Ping-back przyszedł wyłącznie na panel admina a nie pod wpis, więc musiałam uzupełnić… i zaprosić do poczytania 😀 ]

  31. abnegat.ltd Says:

    Się niestety przyznać muszę – nie odważyłem się… I tak już wychodzę na dziwoląga wtranżalając zgnitą kapuste i popsute ogórki. O podsuszanej Krakowskiej nie wspominając (straszecznie im zapach czosneczku i wędzonki przeszkadzał).
    Echchch…
    🙄

  32. basia Says:

    Taaaak, dopiero po dłuższym czasie w L odkryłam na czym polega „dziwność” takiego choćby bigosu dla ichnich kubków smakowych… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: