Uszko igielne… w barszczu

Drogi Guglu,
moja/nasza/ basia kochana; Oh, Barbara, your royal highness; baśka królowa internetu; kto rano wstaje temu basia daje; itp. – powtórzone kilkunastokrotnie, by nie przeoczyć – wzięłam za Twą walentynkę (miło, że dbasz o moje samopoczucie w szczególne dni roku – niech nawet w obciachowej, blogersko-blagierskiej formie). wewnętrzne przeżycia topniejącego śniegu, ponawiane ostatnio co dnia, wciąż olśniewają (gratuluję gustu, ale i ślepej kurze trafi się ziarno). Klasyki typu seks w samochodzie; łaskoczące polki do zamówienia; tirówki na Zakopiance – gdzie?; o wyższości automatycznej skrzyni biegów… – traktuję (jeśli w ogóle) z… wyższością. Wierz mi – nudne to jest. A siły przebicia Traktatu moralnego, Wielkiej Karty, Gorców, Orlich Perci, itp., i tak nie przeważy, sam wiesz najlepiej…

Lecz trzynastego w piątek wzrok mój musnął jak dogodzić kobiecie w uszku.
I to wreszcie jest PROBLEMAT na naszym poziomie.
Czego oczekiwałeś?
Że naprędce sklecę Ci step-by-step guide? Może jeszcze przeprowadzę instruktażowy szlif cum egzamin?
Taki, że w pięty pójdzie, nie tylko prosto do uszka?
Tobie w pięty – o Guglu wszędobylski a nierozumny!

Bo człowieki zwane sapiens wiedzą od dawna:
Niezależnie od stopnia zaawansowania twego akrobatycznego prestidigitatorstwa, wyjdź czasem z pola rażenia uszka, zarób pieniądze, wyślij kwiaty, zaproś do restauracji, na koncert, wczasy (najlepiej zagraniczne, trzy razy w roku)… Zawsze dedykując (prosto do uszka, można przy okazji delikatnie całować): „jesteś natchnieniem moich pomysłów, jesteś napędem moich działań” (o wyższości napędu na obie osie proszę mi tu przekierować, tylko już!… jest się w końcu uznanym wybitnym ekspertem od wszystkiego).
A, jeszcze pytaj co najmniej raz dziennie „co o tym sądzisz?”, „ciekaw jestem twojego zdania w tej kwestii?” Z niekłamanym zainteresowaniem pytaj (na początek może być udawane, nie od razu Kraków zbudowano… choć zauważyłam, że w pytaniu o opinię jesteś dobry, więc tu akurat powinno Ci pójść lepiej, niż początkującym „naszym”).

I wtedy czynu dokonałeś
większego, niźli wojownicy…

I możesz wracać tam, gdzie ci najlepiej… W tym Maćkowym uchu cieplutko jak w puchu – usłyszałam w dzieciństwie w przychodni od ludzia… a nuż gugle mają podobnie?…
;|

Komentarze 74 to “Uszko igielne… w barszczu”

  1. marzena Says:

    klisze… stereotypy…
    nowe… stare…
    zgromadzić… obśmiać…
    po co?…

    jeszcze to sobie przemyślę. 🙂

  2. basia Says:

    zestawić… zderzyć…
    skontrapunktować…
    doprowadzić do absurdu…

    dla namysłu oczywiście
    nad zmiennością i stałością człowieczych tęsknot i odruchów
    z tezą a i bez tezy

    Tyle na razie, bo dnia jeszcze mało ubyło 😉 😀

  3. Mru Says:

    Ot, umizgi w czasach Google: niby coś powiedzieć, ale nie wziąć za to krztyny odpowiedzialności.

    (Dobrze, że nie piszę bloga. 😈 )

  4. basia Says:

    Nonieeeee, kto mówi o umizgach? Ktoś sobie rymu szukał… albo słowa odpowiedniego czy frazy do nazwania rzeczy. Albo po prostu – informacji.

    Pewne frazy i zbiegi okoliczności rzucają się adminowi w oczy tylko wyjątkowo. Gdy masz pod dwie setki przekierowań dziennie – czytanie ich linijka za linijką byłoby grzechem przeciwko własnemu czasowi… jakkolwiek zabawne i poprawiające humor by nie były 😀

  5. marzena Says:

    zaprzeczaj, jeśli chcesz (lub musisz 😉 ), ale – z tego, co widzę, jest coś na rzeczy, Basiu, w tym co pisze Mru – chodzi mi o odpowiedzialność za przesłanie.

    może zresztą ja jestem przeczulona, nie wiem, może?

  6. basia Says:

    @Marzena: Nie, nie widzę żadnych złych skutków takiego zabawiania się dla domniemanego „adresata przesłania”.
    Dla nadawcy – może. Jeśli, zamiast podjąć jakąś decyzję i adekwatne działania, koncentruje się na krokach nie tylko pozorowanych, ale na dodatek tak… właśnie „wirtualnych”; ergo – na dalszym pogłębianiu swej „decyzjofobii”: kroczek w przód, dwa kroczki w tył, potem w bok…
    Zachowania sieciowe mogą tu być jakimś odzwierciedleniem problemów rzeczywistej osoby.

    Ale i to (zabawa ale i diagnoza) jest możliwe chyba wyłącznie w przypadku blogów towarzyskich, zamkniętych lub prawie, do których ma dostęp nieliczne grono. I np. po porze dnia możemy się zorientować w przybliżeniu, KTO mógłby się zabawiać tak albo inaczej.
    Zresztą – nie wiem – może nawet wordpress ma narzędzia pozwalające przypisać komputer do (nazwijmy to) treści kliknięcia?…

    Ha, zaskakująca dygresyjka… ale jakże w temacie… w sumie 🙂

  7. marzena Says:

    to ja jeszcze na koniec:
    wiesz, różne są społeczności, w róźne sprawy wkręcają się blogujący, zwłaszcza młodzi.
    mówmy o problemie a nie o pojedynczych przypadkach. 🙂

  8. pak4 Says:

    Różne narzędzia są. Tyle, że Gugle to nie tyle pan muz będący natchnieniem i inspiracją, ale (przede wszystkim 😉 ) odpowiednik podręcznego słownika ortograficznego 😀 Albo poprawi, albo poda liczbę wystąpień wskazanej formy (do porównania z formą konkurencyjną).

    Inna sprawa, że te zapytania na ortograficzne nie wyglądają 🙂

  9. basia Says:

    Tak, naturalnie masz rację.

    Ale skoro mowa o różnych wirtualno-emocjonalnych się-wkręceniach – za zdecydowanie niebezpieczniejsze (od tego ulotnie-aluzyjnie-finezyjnego łapania nastrojów i złudzeń, na które ktoś mógłby się skusić-załapać poprzez medium panelu admina), uważam otwarte, publiczne, ‚zbyt śmiałe’, ‚bez pokrycia i zobowiązań’, etc. deklaracje w stylu czatowym… Zwłaszcza w „nieodpowiednim”, maglarskim towarzystwie.

    I tu się wyłania kolejny „problemat” 😉 : czemu Internet i społeczności sieciowe czasem tak bardzo sprzyjają stylistyce i odruchom magla???…
    (‚problem czatów’ zobaczyłam – mocno ex post – dopiero dzięki i na prośbę Kamili…)

  10. basia Says:

    Poprzedne było do Marzeny 🙂

    @PAK: Ale te ortograficzne lapsusy są przesmakowite. I natychające, że tak powiem… 😀

  11. pak4 Says:

    Co do problematu: bo rumienienic malujący się przez internet na licu jest formą międzyludzkiej gry, a nie reakcją emocjonalną.

  12. basia Says:

    Właśnie. I tu jest odpowiedź dla wszystkich młodych, ich opiekunów, wychowawców… że nigdy dość przypominania o tej grze, zabawie, umowności.
    Wyjątki, czyli zawiązania się czegoś naprawdę mocnego i pogłębionego, tylko potwierdzają tę regułę (i konieczność ostrożności).

  13. pak4 Says:

    A ja gdzieś czytałem (ale za ChRL nie mogę sobie przypomnieć gdzie), że już coś koło 20% małżeństw zawieranych w USA poznało się w sieci.

  14. basia Says:

    Tak, polska anecdotal evidence też jest coraz bardziej imponująca (i osaczająca – nie ma roku, by człowiek nie poznał nowych, szczęśliwych przykładów przekształcenia się znajomości sieciowej w realową).

    Ale chyba dochodzimy tu do pytania o typ społeczności, problematyki, klimatu, formy kontaktu, sprzyjających bardziej lub mniej dobrym finalizacjom… (oprócz typowych serwisów randkowych, sprofilowanych wiekiem, zainteresowaniami, zamieszkaniem, wyznaniem, nawet tzw. income bracket-em).

  15. foma Says:

    A czy uszko nie jest warte uwagi? Właściwego podejścia? Kunsztu wręcz? 🙄

  16. basia Says:

    Jasne, że jest. I to jak jeszcze!
    Zauważył zapewne Pan Komisarz, jaki wielopoziomowy, kunsztowny i interdyscyplinarnie-intertekstualny wpis popełniłam na tę okoliczność 😐 🙄

  17. foma Says:

    Zapewne zauważył. Ale koło trzeciego piętra winda się zacięła… 🙄

  18. basia Says:

    Może się kiedy odblokuje. Albo nową, lepszą zamontują (boć budowla będzie trwać… pomnik trwalszy, niż ze spiży 😐 😮 )
    😉

  19. foma Says:

    A póki co komisarz pozostanie na poziomie uszka… 😆

  20. basia Says:

    …jeśli tylko będzie to właściwe uszko – it’s the only choice! 😀

    (…and the right level, of course!)

  21. foma Says:

    To na uszko może basia szepnie, czy gejsza nasza ulubiona cała z niedzielnej wróciła wycieczki? 🙄

  22. basia Says:

    …nie mam pojęcia, psze Pana Komisarza. Pewnie śpi a może poszła prosto na zajęcia jedne czy drugie… albo do pracy, bo i to ma w repertuarze to młode bóstwo… Poczekajmy cierpliwie… 😉

    Jedno jest pewne – pogoda była bajkowa – nawet tuż ‚na połednie’ od krk 🙂

  23. foma Says:

    Ale jaka to była bajka? Jaś i Małgosia czy Powódź u Kubusia Puchatka?

  24. Anonimowy Celebryta Says:

    Witam Cię!
    Znam, choć zapewne Ty nie kojarzysz.

    Ale do rzeczy.

    Mężczyzna współczesny już tu został dostatecznie obśmiany: anonimowy „Everyman”, skupiony „tylko na jednym” półanalfabeta, którego, by mu i sobie oszczędzić „obciachu”, należało (aż!) zastąpić Guglem – istnością z pogranicza groteski, baśni i techniczno-cybernetycznej abstrakcji.

    Popatrzmy tymczasem na podmiot mówiący listu: osoba władcza, wymagająca. Rozkapryszona i zepsuta popularnością i powodzeniem. Mnożąca w trybie presupozycyjnym, czyli dość trudnym do obalenia, swe nierealistyczne oczekiwania i postulaty pod adresem płci przeciwnej.
    Przemądrzała i przeświadczona o swej racji – jakkolwiek wieloma warstwami autoironii by tego nie obudowywała. Przekonana o swej nieomylnej rozrywkowości. O atrakcyjności fizycznej prawdopodobnie też.
    I tak dalej…
    Jak najgorszy trener w „tych sprawach”, jak najgorszy – powiadam Wam, dziateczki! Tylko się kompleksów nabawicie…
    Wniosek: nie bawcie się z nią więcej w blogowe sygnalizacje kierunkowe. Dobrze Wam radzę, dziateczki!
    🙂 🙂 🙂

  25. basia Says:

    @foma: najświetlistsze epizody PanaAndersenowej Królowej Śniegu. Minus – chłód w duszy Kay’a 🙂

  26. basia Says:

    Witam Cię serdecznie, Anonimowy Celebryto! 🙂

    Obstawiałam co prawda nieco inne okolice, niż to wynika z linki pod Twym nickiem… ale też godny adres widzę, cokolwiek by oznaczało Twe nań się powołanie 😉 😀

    Dobrze, że nie mam czasu na odpowiedź just now 🙄 Ale mam też nadzieję, że tym samym nie sądzisz (już tu i teraz), iżeś rozłożył narratorkę dzisiejszego wpisu na obie łopatki tak od pierwszego strzału?… 😆

  27. foma Says:

    Nie dość, że rozłożył, to i położył na uszku 😆

  28. Anonimowy Celebryta Says:

    „cokolwiek by oznaczało Twe nań się powołanie” 😆

    Waszmość Pani tkwi w nałogu „doszukiwania się”. Odwyk doradzam. Prędki odwyk. 🙂

    Foma – Twa kwestia winna mieć postać: „położył pierwszy palec na uszku” – w celu zdyscyplinowania tak, jak to drzewiej w szkołach bywało.
    Bo to inne – to nie ja. – Zakompleksiony wobec Gospodyni, jak chyba wielu. 😛

  29. foma Says:

    Celebryto, mam zgryz, bo z jakże wieloma Twoimi przemyśleniami się zgadzam, ale też bardzo cenię sobie możliwość świadomego robienia źle, ryzykownie, niezawracania z kiedyś podjętych decyzji mimo nawoływań do dbania o siebie i ryzyka, że ktoś odbierze to jako kompleks.
    Moja kwestia miała taką formę, jaką jej nadałem, mogła mieć inną, mogła mieć jeszcze inną, także taką, jaką sugerujesz. Ale jako, że Łotr prezentuje ją jako foma [a nie AC] mówi:, pozostanę póki co przy wersji z 10:59. Co nie znaczy, że nie podoba mi się to co piszesz 😛

  30. Renata Says:

    Profesory sie wzieny do godania – nic tu po prosty księgowy! 😉

    Basia wróci i nam tu wieczorkiem palnie Diagnozę Społeczną na temat internetowych podchodów dżenderowych,taką mam nadzieję. 😀

  31. Anonimowy Celebryta Says:

    I jeszcze jedno pytanko na dzisiaj: Czy naprawdę sądzisz, że dla uwiedzenia (a może też zdobycia) niegłupiej kobiety trzeba w dzisiejszych czasach poszybować w stratosferę, gdzie Traktat moralny, Magna Carta czy Orla Perć???… 😮 😆

  32. Hoko Says:

    W uszku od śledzia… 🙄

  33. Anonimowy Celebryta Says:

    Foma – Przyjąłem do wiadomości! 🙂
    Miło mi! 🙂

  34. foma Says:

    Traktat niemoralny wydaje się być równie skuteczny… 🙄

  35. Tom Says:

    AC,
    Najkrótsza odpowiedź jest taka: do zdobycia różnych niegłupich kobiet trzeba tak różnych rzeczy, że strach. Gdy tyle wiesz – to już nieźle! 🙂

  36. basia Says:

    Ufff, żeby suspensik nie był za duży (bo odpowiedź nie spełni oczekiwań, i co?!!! 😀 )

    I persona adresata – słusznie scharakteryzowanego przez AC – i autorki listu zostały naturalnie przerysowane. Z narratorką jest o tyle ciekawsza i trudniejsza sprawa, że – po ostatnich wpisach jak choćby Wprawka czy Bufory – może zbyt przypominać poglądami osobę realną, autorkę tego miejsca, BM. Zwłaszcza jeśliby ‚Wprawka’ została potraktowana serio 😮
    Ale nie dajmy się zwieść na manowce – dobro publicystyki wymaga czasem poświęceń (i chwilowych nieporozumień)… zresztą w tekście są wyraźne sygnały przeszarżowania i doprowadzenia postawy do śmieszności, ocierającej się o groteskę. A także – sygnały typizacji.

    Co nie zmienia istoty zagadnienia: Koncepcja współczesnego mężczyzny, role na rozdrożu…
    Myśliwy i hedonista z jednej strony

    a z drugiej?…

    Różnicujące się w polskich warunkach style życia (analogicznie do zachodnich, choć z pewnym opóźnieniem)… wychowanie dzieci, ich uformowanie do nowoczesności… europejskiej nowoczesności – to dopiero zadanie-wyzwanie ostatnich lat… nie do wszystkich jeszcze w pełni dotarły jego konsekwencje, konieczność doświadczeń typu hands-on; zapóźnienia niektórych dzieciaków w stosunku do innych na tym polu (poznawania Europy, naszej szerszej ojczyzny).

    I oczywiście wielki dylemat: stabilizacja versus tymczasowość. Z punktu widzenia kobiety problem o pierwszorzędnym znaczeniu (cokolwiek by mówiła czy inaczej udawała).
    Plus zagadnienie totalnego poplątania form, wrażliwości symbolicznych: starych i nowych.
    Plus presja bogacącego się otoczenia: całe to keeping up with the Joneses.
    I tak dalej…

    Jak stawiać te pytania? Ano jak kto potrafi. Przemądrzale oczywiście też. Ironicznie i sarkastycznie też. Przewrotnie – ditto.

    Owszem, samowiedza łączy się z pokusą gry, podglądania siebie z boku, kabotyństwa nawet. Dobrze wiedzieć, że są w człowieku takie ciągotki 🙂

  37. basia Says:

    @AC: Nie wierzę w żadne kompleksy! 😀 A do zdobycia Niegłupiej trzeba czasem jeszcze więcej, niż myśli Tom 😐

    @foma: trzeba dbać o wyrazistość opinii autorskich… poza wszystkim, nobody’s perfect! 😀

    @Renata: Nie palnę żadnej diagnozy a zwłaszcza – o zastrzeżonej nazwie (albo – prawie zastrzeżonej). Ja sobie preparuję własne diagnozy 😀

    @Hoko: …może pachnieć tak, że jedni uwielbiają a inni – wprost przeciwnie 😀

  38. Anonimowy Celebryta Says:

    Trochę Cię chciałem wypróbować na początek. 😆
    Tyle, że Ciebie się nic nie ima. 😦

    Powiedz, tak Cię czytam od miesięcy – a humory to Ty miewasz? Choć prywatnie? Nie ma kobiety całkiem bez humorów. 😉

  39. Kamila Says:

    Gejsza się melduje po weekendzie i pozdrawia swego Osobistego Komisarza! 😉

    @Nowy: Pani Basi się nie imają tanie chwyty. Może, gdybyś się wczytał w tekst i podobne wcześniejsze, przyłożył do argumentacji, inteligentnie ją rozegrał… 😀

    A facetom i tak najbardziej przeszkadzają inni faceci. O cóż tu kruszyć kopie?! 🙄

  40. basia Says:

    Gejszo, nie mam chwili czasu (odp. później), ale co to za maniery: zwracanie się do AC per „Nowy”? Przynosisz złą sławę płci niewieściej. I koniec „Pani Basiu’, please! 🙂

  41. Kamila Says:

    Regular, Pani Basiu – chciałam go trochę wypróbować na początek – a Pani mi przeszkodziła… 😥

    Dobrze, koniec z „Panią” – to było ostatni raz. 🙂

  42. Anonimowy Celebryta Says:

    A to żmijka z refleksem i temperamentem. Lubię takie. 🙂

    ps Nie obawiaj się, nie będę nękał Twojej „Pani Basi” za często 😆
    Wystarczy, że poczytam; nie mam grafomańskich nałogów. 😉

  43. Kamila Says:

    Anonimowy (wybacz, w Celebrytę nie wierzę 😉 )
    – Teraz po prostu musisz tu przychodzić. Dla jakości i atrakcyjności dyskusji (nie ma jak dobre spięcie). 😉
    Oraz by pokazać w praktyce, jak bardzo lubisz żmijki. 🙂

  44. Anonimowy Celebryta Says:

    W drodze wyjątku możesz mi mówić „Anonimowy”. Znaj dobroć dziadka, żmijko-gejszo! 😀

    Czy „muszę” i co „muszę” – bedę decydował ja sam, moja żona i czynniki wyższe. W tej kolejności, albo odwrotnej, zależnie od dnia tygodnia.

    Gospodyni tymczasem dała nogę. Choć uszko czeka. Może więcej, niż jedno? 😉

  45. foma Says:

    Aby wykazać, że płeć męska potrafi się dogadać bez przeszkadzania, to proponuję AC, że dla niego Kamila będzie żmijką, a dla mnie gejszą, skorom dorobił się u niej osobistego komisarzowania i samem do gejszowania sprowokował. Ha! I co, AC mi przeszkadza?! 😆

  46. foma Says:

    Gejszo, spocznij! Cieszę się wielce z Twojego szczęśliwego powrotu 😀

  47. Quake Says:

    Byłem i przeczytałem. Cały wpis i komentarze wszyściutkie 🙂

  48. abnegat.ltd Says:

    Skoro gógl gógla perwersyjności to czegóż sie dziwić upadkowi obyczajów 😀

  49. basia Says:

    @Anonimowy Celebryta: Ha, wypróbować chciał i tak prędko zaniechał roli (rozumiem, autentyczność przede wszystkim 😛 ). Cóż, zawiódł mnie Pan Szanowny nieco, zawiódł Pan spektakl, który się tak dobrze zapowiadał… aż do obwarowanego wieloma zastrzeżeniami i kontrpropozycjami pytania o harmonię osobowości: męskiej, damskiej (z jednej strony) i o katalog „pozauszkowych” elementów pomagających w ‚performance’ ( z drugiej).
    Cóż, trudno, przeboleję… 🙄

    Czy miewam humory? To jest mój kompleks… nie – na ile mi wiadomo, nie miewam, wystrzegam się, chyba się dawno ‚wytresowałam’, by nie podlegać nastrojom chwili.
    I nie cierpię humorzastych ludzi.
    A już żeby moje stany psychiczne były AŻ widoczne w moim pisaniu? 😮 No, troszkę to tym profesjonalistą – za przeproszeniem – trza być.
    Zmęczenie jest widoczne czasem; jakieś trwalsze troski mogą się odcisnąć na stylu. Ale też blog jest/ma być relaksem: duże skupienie się na pisaniu i na kontakcie z ludźmi, rozumieniu i trawieniu ich punktów widzenia, daje odejście od innych spraw. Płodozmian jako przepis na resetowanie mózgu 🙂
    Mam ‚za to’ wiele innych wad, a też takich cech, które mogą być odbierane pozytywnie lub mniej, w zależności od osoby 😀

    Owszem, znam kilka bardzo „równych” dziewczyn. I kilku niemożliwie humorzastych facetów (choć ci ostatni nie mają ku temu, o ile mi wiadomo, żadnych hormonalnych podstaw… a jednak!)

    @Kamila: Tak, potwierdzam, że AC rozegrał swą argumentację pochopnie. A tyle tam było do ugrania!
    (Większość kontrargumentów „przewiduję” już na etapie redakcji wpisu; tu zjadliwszymi mogły były się okazać np. klimaty przywołanej jesienią („Światło-cień”) Townsend z Independenta, jej tekstów i blogu „Sleeping Around” – ergo, odcieni najnowszego hedonizmu damskiego, one-night stands, etc., etc. Powalczyłoby się… – ha, trudno 😐 )

    @AC&Kamila: Grafomańskie nałogi nie są takie złe… 🙄 Zapraszam do czytania, do namysłu, jeśli będzie nad czym, do komentowania, jeśli starczy na to życia 🙂 🙂

    @foma: Bardzo mi się spodobała koncepcja „on, ona i ten trzeci”: schemat westernowy redivivus z fomą-szeryfem i AC – czarnym charakterem… 😮 😉

    @Quake: Dziś (wczoraj) przeczytać wszyściutkie komentarze mogło być i męczące, i kształcące, i rozrywające, i irytujące… 😀

    @Abnegat.ltd: I do tej pory mi nie odpowiedział, na jakiej podstawie przygóglał to wszystko do mnie… Jako te gąski pogubione 😀

  50. Tom Says:

    Zgadzam się z Kamilą, że jedni faceci gotują innym ten los. Często to nie żona „ciosająca kołki” na głowie jest problemem, ale widok posesji obok.

    Co mnie zastanawia, to ile energii tracą „ci drudzy” na wyszukiwanie alternatyw pozytywnej samooceny (nie mogę zapewnić mojej kobiecie i dzieciom metrażu, dostatku, dodatkowego ubezpieczenia medycznego na wypadek, atrakcji urlopowych, – ale „ZA TO”…)
    Czy nie prościej wprzęgnąć tę energię w „zwyczajne” wysiłki ku polepszeniu bytu? I pamiętać, że potem czeka starość.

  51. basia Says:

    Tak, w przypadku znaczącego odstawania standardem od sąsiadów, kolegów (np. ze studiów i z innych kontekstów „porównywalnego startu życiowego”) trzeba się też nastawić na gorycz starości, jej niedogodności, dalsze porównania ze świadomością, że teraz to już naprawdę nic nie da się zrobić.

    Ale nawet z perspektywy „późnych 30-latków — wczesnych 40-latków” widać, że czasem najnieznośniejsze (dla kobiety) jest nie to, że to ona ma lepszy dochód (albo miałaby, ale musi się poświęcić dzieciom), czy też niższy standard życia, niewystarczający na cele edukacyjno-bytowe… – tylko ta jego frustracja… odreagowywanie porażek lub bezwoli lub gnuśności na kim i czym się tylko da – najczęściej na rodzinie i żonie.
    Bo przy dużej samowiedzy, praktycznej samokulturze psychologicznej, można żyć naprawdę godnie i komfortowo nawet z dwóch pensji nauczycielskich 🙂

  52. Anonimowy Celebryta Says:

    Foma (8:18) –
    obsadził się Waść paradnie, usadził 😆 – ja mam zaczepiać żmijkę a on będzie bronił… 😕

    Dobrze, poczekajmy, aż żmijka napisze coś do sensu i składu.

  53. Anonimowy Celebryta Says:

    Gospodyni/ Salonowa/ Salowa (w psychatryku… się z filmem kojarzy – SzPani wie, którym?) –

    W nie-występowanie humorów nie wierzę. W umiejętność maskowania? – Zastanowię się. 😀

  54. foma Says:

    AC, trzeba aktywnie się sadzać, miejsca zajmować, drzwi zamykać…
    I, by tradycji stało się zadość, z małej f poproszę 😆

  55. basia Says:

    Celebryto, wątpi Pan Szanowny w składowe stylu pisarskiego Kamili? 😮 Wiem, wiem – to ją, zapracowaną, ma zanęcić i zmobilizować… Ale nie przesadzałabym z quasi-krytykami. Trudno czasem się połapać w piętrowości postmodernistycznych inwektyw i inwektyw odwróconych 🙄 🙂

    Salonową mogę być. Już w akademiku (świeżo po remoncie – standard super-lux) miałyśmy ze współmieszkanką salon… Najprawdziwszy: wystawy obrazów; slaidowiska; dyskusje literackie; imprezy na ok. 30 osób, w tym tańce – nie jakieś dreptanki-przytulanki a z efektami: figurami i układami repertuaru światowego (pokój był spory jak na akademikową dwójkę, tapczany się „stawiało bokiem” obok ścian… no i ten nieskazitelny dębowy parkiet!).
    Potem niektórzy nazywali salonem mój Strych…

    Tę drugą propozycję (nazewniczą) uznajmy za nieudany żart z Twojej strony.

    Komisarzu, dotąd sądziłam, żeś specjalista od aktywnego innych sadzania… I drzwi za nimi zamykania, ofkors 😀

  56. foma Says:

    Ha! Rzecz w tym, by wiedzieć, po której stroni drzwi siąść i mieć możliwość samodzielnego sterowania zamknięciem 😉

  57. basia Says:

    Otoż to! 😀

  58. Anonimowy Celebryta Says:

    Tak jest, o Gwiazdo Salonowa!

  59. basia Says:

    A cóż to za nowy tytuł?… 😯 😀
    „Gwiazda”?…

    (Mało bywam w salonach realowych ostatnio – stanowczo za mało 😦 )

  60. Anonimowy Celebryta Says:

    Inspiracją było oczywiście to.

    Jak widzisz, szeroki risercz zrobiłem od stycznia. 😉

    Jeśli wolisz być Gwiazdą Zaranną – wyeksplikuj.

  61. basia Says:

    😮 😯

    Nie da się ukryć – research szeroki!

    …Się zaniepokoiłam trochę… że Ty… co się za tym… Wolałabym uniknąć, etc. … 😕

    Innemi słowy – jeśli gwiazda, to tylko zaranna Doliny Chochołowskiej. (Takiego tytułu żądam od SzPana, jeśliby go jeszcze kiedyś naszła tytułomania… potem pozwalam się przerzucić na porównania homeryckie – nimi się też można chwilę pobawić 😀 )

  62. Anonimowy Celebryta Says:

    Nie lękaj się, o Zaranna! Za mymi dociekaniami stoję wyłącznie ja (nie mam żmijki na posyłki 😆 )

    „to”? – nieźle zestawione słowa pod nóżki przynoszę, honor autorowi oddając.

  63. basia Says:

    Mam nadzieję, że teraz skierujesz swe wykopaliskowe aktywności w mniej… dziwne rewiry 🙂
    I zamykam temat! 😀

  64. Anonimowy Celebryta Says:

    Nie mogę Ci – niestety – dać takiej gwarancji. Aplikuję o posadę u żmijki i muszę się wykazać niestrudzoną dociekliwością. 😐

  65. Anonimowy Celebryta Says:

    Niestrudzoną i niezłomną dociekliwością – editio finale. 😆

  66. foma Says:

    Gejsza dzieli posadami? 😯 Albo odsłania nieco know-how? Hm, interesujące…

  67. basia Says:

    @AC: To się faktycznie musisz wykazać dociekliwością. W zakresie tropienia smaczków, dziwactw a zwłaszcza poważniejszych niekonsekwencji person wirtualnych, jakie sobie upatrzyła – Gejsza nie ma równych (i – co ważniejsze: ma system, że to jej zabiera naprawdę niewiele bezcennego, młodzieńczego czasu; mocny charakter – że jej nie kusi, by z marszu „coś komuś udowodnić”; warsztat archiwistyczny prawie tak dobry, jak mój 😐 ; pamięć prawie tak pojemną i szczegółową, jak moja 😐 … a przy tym tylko 23 lata… 😉 😀 )

    @foma: właśnie aludowałam do jej know-how… Bez pozwolenia zresztą.
    A co do posad… może AC aplikuje na researchera honorowego tak, jak bywają konsulowie honorowi… 😀

  68. Kamila Says:

    Nie chwaląc się, natychmiast się zorientowałam, że AC mógł mieć na myśli tylko tamte rymy. Nb. – też je mam wynotowane. 😉

    W kwestii angażu 🙄 – najpierw ustalimy stawkę ubezpieczeń (OC, AC, NW 😀 ).

    O moim warsztacie i archiwach nie będę się na razie wypowiadać. 🙂

  69. Anonimowy Celebryta Says:

    Żmijka ma tak imponujący warsztat, że jej wystarczy spojrzeć na „ukrytą” linkę i już wie nie tylko dokąd ona wiedzie, ale i jakie treści w sobie mieści – to chcesz powiedzieć, o przemądrzała, pamiętliwa i perfekcyjnie zorganizowana? 😈

  70. Kamila Says:

    Powiem Ci tylko, AC, że prawie nigdy nie klikam z blogów, a kopiuję do oddzielnego okienka przeglądarki. 😀
    Zadowolony? 😉

    Podpisano
    3xP

  71. Anonimowy Celebryta Says:

    Powiedzmy, że wierzę… 😉

  72. foma Says:

    Jakież zajmujące są takie technikalia…

  73. basia Says:

    Ta cała rozmowa jest zajmująca… Codzienne „spisane będą czyny i rozmowy…”? 😕

  74. Pyrrhura Says:

    Quite intresting! Beautiful text!!!
    Thanks a lot!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: