Lojalności

Czasem pytają mnie (inkwizytorskim tonem, albo neutralnym): ‘Kim ty właściwie jesteś, Polką czy Europejką?’. Odpowiadam: ‘Jestem patriotką koncentrycznie rozumianych, następujących jakości: miejscowości rodzinnej, Ziemi Brzeskiej, Krakowa i Małopolski, terenów (pa)górskich, mojego Kraju oraz Europy (ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, w jakich dane mi było nieco zabawić).
Bywa, że trzeba zdefiniować słówko na ‘p’; na ogół jednak rozmówcy zadowalają się zdroworozsądkowym, frekwencyjnym podejściem do sprawy. Następnie nie wszystkich przekonuje koncentryczność (woleliby zbiory rozłączne)… Aż wreszcie przychodzi kwestia najdelikatniejsza: czy to nie lipa, teoria i abstrakcja… przecież każda lojalność wymaga pielęgnacji i inwestowania…

Tato – zapamiętały wyznawca idei małej, powiatowej ojczyzny (na parę dziesięcioleci przed zrobieniem z tego unijnego soundbite’u) – mógłby ostatnio zarzucić pogłębianiu tych moich lojalności brak proporcjonalności i harmonii. Jego ‘pamiętaj, skądeś wyszła’ brzmiało trochę ironicznie i napominająco, gdy relacjonowałam najnowsze wojaże zagraniczne… albo gdy, po informacjach, kto zmarł a kto się ożenił, odpowiadałam zniecierpliwiona ‘ależ tato, nie kojarzę już tych ludzi, nie wiem, jak się nazywają ani wyglądają ich dzieci… szmat czasu i zbyt wiele osób przeszło przez moje życie, a już na pewno – przez głowę’. Tak, po studiach związki ze wsią i parafią macierzystą mocno się rozluźniły. Ostatnie częstsze bytności w Domu okazały się tu pewnym remedium. Nie wypada wszak nie zainteresować się, któż to podchodzi na cmentarzu i nawiązuje rozmowę o Ojcu. Na prowincji czas płynie wolniej a ludzie pamiętają mocniej i dłużej.

Od pilnego studiowania prezentu Taty – albumu ‘Ziemia Brzeska’ oraz bycia obwożoną po niej na skuterze ‘Jawa’ upłynęły prawie trzy dekady. Zakliczyn, Kończyska, Lusławice, Kąśna, Jamna, Bukowiec, Melsztyn, Czchów, Rożnów, Tropie, Wytrzyszczka, Paleśnica, Ruda Kameralna, Bocheniec, Jadowniki, Szczepanów… – te i inne miejsca odwiedzałam wprawdzie wielekroć i później. Pieszo, na rowerze, samochodem. Z ‘ważnymi gośćmi’ i ‘rodziną mego ducha’. Ale jakoś niedostatecznie intensywnie. To reszta rodzeństwa wiedziała lepiej o renowacjach, koncertach, imprezach, stanie dróg czy sytuacjach losowych.

Ostatnia sobota dała mocny impuls do nadrabiania zaległości. Po wykonaniu przez Braci głównych tasków, naszykowanych przez Project Managera (jednocześnie – Solenizantkę), padło hasło Tropie – miejsce lubiane przez Bratową (kościół romański, pustelnia Andrzeja Świerada). Choć wiedzieliśmy, że prom nie kursuje (wysoka woda na Dunajcu-Jeziorze Czchowskim), ruszyliśmy, bo wieczór piękny, rodzeństwo w komplecie, atrakcji w rejonie Czchowa mnóstwo…

Takim sposobem ósemka turystów wpadła do warowni Tropsztyn na 5 (słownie – pięć) minut przed zamknięciem obiektu o 19:00. Ale sesja zdjęciowa nowożeńców spowodowała, że pan z fundacji, (która na początku lat 90-tych odkupiła ruiny i krok po kroku rekonstruuje trzynastowieczną warownię) i tak musiał czekać. Sprzedał więc bilety-cegiełki dużym i małym, przewodniczyć się już nie podjął, a tylko poinstruował o sposobie i kierunkach zwiedzania. Turyści zeszli do mokrych lochów, potem wdrapali się na basztę, tam pobyli do woli, zwiedzili resztę… stwierdzili, że obiekt w niczym nie ustępuje wielu zagranicznym…
Następnie zaliczyli czchowski ryneczek z podcieniami i skierowali się ku baszcie. Miasteczko, kluczowe na średniowiecznym kupieckim ‚szlaku węgierskim’, świętuje właśnie osiemsetlecie… Kto żyw zmierzał więc na koncert ‘Bratanków’ (w dniu następnym miał wystąpić Wodecki). Nie skusiliśmy się na tak atrakcyjne wspólne friko, bo niektórzy bardzo chcieli zdążyć na 21:00 do Brzeskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji… A inni mieli trzy latka i bardzo intensywny dzień za sobą.
Pod basztą było – z powodu konkurencyjnych miejscowych atrakcji – stosunkowo spokojnie. I dobrze, bo jest przecież jeszcze taka lojalność, o której lepiej nie próbować prawić banałów. Choć jedno jest pewne – chwile poświęcone jej kultywowaniu – czy to pod średniowieczną wieżą czy w nowoczesnym basenie i jaccuzi – są bezcenne już w momencie się-dziania… nie mówiąc o wspomnieniach.

Popływać do oporu, do Domu powrócić, nocne rozmowy odbyć przy zapachu kolejnej piekącej się szarlotki, jeszcze bardziej nocną podróż do Krakowa bezpiecznie w fakt dokonany przekuć…
Takie wieczory i noce zdarzają się raz do roku. A i to – nie każdego.

Reklamy

Komentarzy 13 to “Lojalności”

  1. PAK Says:

    Ja mam do dzisiaj taką lekką pretensję w sobie, że przed śmiercią Ojca nie wypytałem go o wszystko. Niby wychowałem się z dziadkami, ale oni sami przyjechali w 1945. (Co prawda osobiście nie pamiętał też, ale przecież znał opowieści i mojego pradziadka…)

    Ale jakoś sobie w tej lokalności funkcjonuję. Choć czasem muszę mojej babci mówić, że ma pozdrowienia.
    — Od kogo?
    — Nie wiem. Taka siwa pani, chyba z Gałeczki?

    Albo pytać, po zobaczeniu kolejnej klepsydry, czy to nazwisko coś mówi…

  2. TesTeq Says:

    Autorka pisze: „Jestem patriotką koncentrycznie rozumianych, następujących jakości: miejscowości rodzinnej, Ziemi Brzeskiej, Krakowa i Małopolski, terenów pa(górskich), mojego Kraju oraz Europy (ze szczególnym uwzględnieniem miejsc, w jakich dane mi było nieco zabawić).”

    A co z naszą planetą, Ziemią-Matką, Układem Słonecznym, naszą glalaktyką i całym wszechświatem. Czyżby skończył się ołówek do rysowania koncentrycznych kręgów?

  3. foma Says:

    PAK, zawsze chyba pozostaje niedosyt pytania o wszystko co można było…

  4. komerski Says:

    To chyba Hume powiedział, że (nazwy zlokalizuję, bo pamięć do Hume’a już nie taka): W Krakowie jestem Warszawiakiem, w Paryżu Polakiem, w Ameryce Europejczykiem, a na Księżycu byłbym Ziemianinem.
    Ale generalnie to ja się boję takich kategorii.

  5. PAK Says:

    komerski:
    Ja bym się nie bał ‚kategorii’. Z kategoriami jest jak ze wszystkim — trzeba mieć do nich zdrowy dystans. Jeśli Hume potrafił się tak określać, to znaczy, że go miał. Zresztą, czy szowinizmu galaktycznego jeszcze nie wymyślono…

  6. Quake Says:

    Nieco na marginesie – odnośnie słówka na ‚p’. W roku 1988 do Naczelnego Sądu Administracyjnego trafiła skarga na decyzję dot. odmowy wpisania do aktu urodzenia dziecka płci żeńskiej imienia „Mercedes”. Uchylając tę decyzję NSA stwierdził w uzasadnieniu wyroku:

    „patriotyzm polski doby współczesnej to bardziej więź z państwowością niż narodowością. Niezależnie od tego należy podkreślić, że nie jest rzeczą urzędnika stanu cywilnego pilnowanie „patriotyzmu” rodziców i strzeżenie „tożsamości narodowej” ich nowo narodzonego dziecka. Takie dążenia administracji państwowej nie znajdują podstaw w prawie, oderwane są całkowicie od realiów życia współczesnego społeczeństwa oraz podrywają zaufanie do działania organów państwowych jako przejaw ingerowania w sferę swobód jednostki. To prawda, że – obok funkcji indywidualizacyjnej – imię może być także zewnętrznym znakiem, symbolem wartości kultywowanych w rodzinie dziecka. Jednakże wybór samych tych wartości, jak i sposobu ich afirmacji, należy do rodziców dziecka, jeśli tylko nie narusza obowiązującego prawa”.

  7. foma Says:

    A czy wiadomo, jak do czasu wyroku NSA nazywało się to dziecko?

  8. Lunetarius Says:

    Każdy z nas nosi w sobie, swojej emocjonalnej pamięci małe ojczyzny. fakt! Nie każdy je zauważa, ale może i jego wrażliwość jest inna niż Twoja, czy moja.
    Sam jestem wytrwałym tropicielem miejsc i przedmiotów związanych z przeszłością. Wśród nich odnajduję swoją tożsamość. Zawsze mam wyrzut, że nie dość czasu temu poświęcam, na jaki to zasługuje.

  9. Quake Says:

    foma: nie było aktu urodzenia więc z urzędowego punktu widzenia było to dziecko bezimienne 😉

  10. foma Says:

    Tegom się obawiał…
    Nie ma dziwne, że jak przyszedł taki Bezimienny do sądu, to wyszło na jego…

  11. basia Says:

    Witam Cię serdecznie, Lunetariusie! 🙂

    Na komentarze Państwa odpowiem nieco później (patrz – nowy wpis). Przepraszam; proszę o wyrozumiałość i cierpliwość…

  12. basia Says:

    @PAK: Wypytać to jedno a zawierzyć za bardzo własnej pamięci to drugie. Ja zawsze miałam pamięć ‚niezawodną’, co niestety powoduje zadufanie…
    I teraz: pisać, pisać, pisać! Jak najwcześniej się da. Pamięć to tożsamość (że sparafrazuję tytuł książki, co do której miałabym jedno czy dwa zastrzeżenia… )

    @TesTeq: Ołówek ma się dobrze a papier czy nawet elektronika wiele zniesie. Natomiast moje lojalności mają to do siebie, że są namacalne: byłam, doświadczyłam (fizycznie, emocjonalnie, intelektualnie). Co do planety – mogę mówić co najwyżej o powinnościach (eko, zrównoważony rozwój, itd.) I cieplejszych odruchach wobec miejsc, gdzie mieszkają moi przyjaciele (Brazylia, Meksyk, HonkKong, USA). Więc zatroskanie, lepsze rozumienie, plastyczniejsze wyobrażanie sobie tego czy owego…
    Ale to trochę inna bajka, niż sedno tego wpisu…

    @foma: Niedosyt pytania, niedosyt rozumienia… kontaktu pokoleń. Po latach (dla niektórych) buntu i odrzucania więzi krwi czy klanu na rzecz całkiem samodzielnie wybieranych…

    @Komerski: Skoro więc jesteśmy przy Hume – ja też się boję lojalności zideologizowanych, zszowinizowanych, zabsolutyzowanych.
    Jestem za ciepłym rozumieniem, kultywowaniem, sprowadzaniem tego wszystkiego do empirii konkretnych gestów…

    @Quake: A ja miałam w równoległej licealnej klasie koleżankę o imieniu Mercedes. Polkę urodzoną poza krajem… Niektórzy kpili z tego imienia przez pierwsze tygodnie znajomości… potem im przechodziło…

    @Lunetarius: Nie mówiłabym tu aż o różnicy wrażliwości. Ktoś pisze bo mu się słowa łatwo składają, ktoś inny śledzi bacznie poczynania miejscowości rodzinnej albo zakłada fundację na rzecz jej promowania. Fakt, często do tego się dorasta w wieku ‚mocno dojrzałym’. Albo odchodzi i potem znów powraca…

  13. Passa | przelotnie-pobieżnie-przejściowo Says:

    […] – powrót] ____ *jeden – nie jedyny pamiętny z ostatnich lat – znalazł nawet opalizacyjne odbicie w […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: