Jak przed wejściem do piekła

Verlassen sind wir doch wie verirrte Kinder im Walde. Wenn Du vor mir stehst und mich unsiehst, was weisst Du von den Schmerzen die in mir sind, und was weiss ich von Deinen? Und wenn ich mir vor dir niederwerfen würde und weinen und erzählen, was wüsstest Du vor mir mehr als von der Hölle, wenn dir jemand erzählt, sie ist heiss und fürchterlich?
Schon darum sollten wir Menschen vor einander so ehrfürchtig, so nachdenklich, so liebend stehn wie vor dem Eingang zur Hölle.

Jesteśmy opuszczeni jak zabłąkane dzieci w lesie. Kiedy stoisz przede mną i patrzysz na mnie, co wiesz o moich bólach i co ja wiem o twoich? A gdybym padł przed tobą na kolana i płakał i opowiadał, co wiedziałbyś o mnie więcej, niż o piekle, które ktoś określił ci jako gorące i straszne?
Już dlatego my ludzie powinniśmy stać naprzeciw siebie tak zamyśleni i współczujący, jak przed wejściem do piekła.

Gustaw Herling-Grudziński użył tego cytatu z listu Franza Kafki do Oskara Pollaka (1903) jako motta dla opowiadania Pietà dell’Isola. [w]: Wieża i inne opowiadania. W drodze 1988.
Tytułowa pieta niesiona jest co roku podczas fiesty na ‘nieziemskiej’ wyspie Capri: symbol bólu i cierpienia wśród kwiatów, fajerwerków, pogodnych miejscowych, rozbawionych turystów. Narracja opowiadania zaczyna się w połowie maja 1950.

Jak cywilizacja długa, zawsze eksplozje życia i piękna wyzwalały w człowieku refleksje-przeczucia ‘z tego drugiego bieguna’. Dla przeciwwagi, z przekory… jakby właśnie teraz był najlepszy moment na podanie (sobie) szczepionki…

Tak i ja od wielu dni nie mogę się opędzić od prób porządkowania w myślach ‘sprawy z Amstetten’ (jak dotąd, nikt mi nie pomógł, może z wyjątkiem Deborah Orr, jeszcze podczas poprzedniego długiego weekendu). Wczoraj sąd w Londynie uznał winnym jednego z nastolatków biorących udział w strzelaninie, w której zginęła Magda Pniewska, (o zajściu pisałam na początku października w tekście Ciemna twarz molocha). Każdy nowy dzień przynosi sprawy, ‘o których lepiej byłoby nie wiedzieć’.

A za oknem ptaki niewzruszone dają swe kolejne poranne concerto grosso.

Komentarzy 8 to “Jak przed wejściem do piekła”

  1. TesTeq Says:

    W imię fałszywie pojętej wolności
    Padają kolejne granice przyzwoitości.

  2. basia Says:

    A może to tylko my coraz więcej się dowiadujemy… A granice gdzieś-tam pękały zawsze?… Niezauważalnie?…

  3. zeen Says:

    Nic dodać, nic podzielić – jak mawiali klasycy inteligentnej rozrywki.
    Pozostaje osobiste spostrzeżenie, że też podlegam temu prawu przekory, przeciwwagi i szczepionki, częściej myśląc o pokorze…
    Mistrz Tes jak zwykle inspirujący…

    Dajesz wyraz swym wolnościom
    Tylko swą przyzwoitością…

  4. Hoko Says:

    Z rana to ja miałem deszczowe grave

  5. PAK Says:

    Ha! To ja miałem na wycieczce symfonię. I sądząc po obfitości środków, to późnoromantyczną 😉 No, chyba że ptasie Spem in alium 😉 Niestety, bujna wiosna sprawiła, że muzyków skrywały liście…

    Ale wracając do tematu — to niezupełnie rozumiem. To znaczy owszem, taki pęd w ludziach istnieje. Ale jest to zupełnie irracjonalne. No, ale mi się ten pęd wydaje inną stroną tego, który nakazuje we wszystkim co smaczne doszukiwać się, czegoś ‚niezdrowego’, a w okazywaniu radości — pychy, za którą Bóg pokarze.

    Co do złych spraw — sam nie widzę potrzeby ich ‚poukładania’. Zło istnieje — widuje je w sobie (choć na zewnątrz staram się nie ujawniać 😉 ) i już. Co tu do układania? A czy „lepiej nie widzieć”? Może, kiedyś na blogu cytowałem proroka Izajasza, który wśród cnót dobrego człowieka wymienił to, że nie patrzy on na zło. Różnie to można rozumieć, ale… Coś w tym jest.

  6. PAK Says:

    Już wiem, co miałem zacytować wczoraj zamiast tak zużywać klawiaturę 😉

    Osioł: A fe! Taka poważna epoka, a czeremcha nie wstydzi się kwitnąć!
    Karel Capek

  7. basia Says:

    @zeen: ‚Nic dodać, nic podzielić’ – zbyt Pan łaskaw… dziś bym to napisała zupełnie inaczej…

    @Hoko: Piątkowego poranka w magicznym miejscu na wschód a potem troszeczkę na południe od krk przyroda wspominała całonocną ulewę. A dziś, po czystym wczesnym poranku (czwarta-piąta) na gród stołeczno-królewski natarła (i potrzymała) mgła… gęsta jak w listopadzie.

    @PAK: <em’Co do złych spraw — sam nie widzę potrzeby ich ‘poukładania’.’ – Hmmmm, a ja czasem muszę je sobie poukładać. Choćby po to, by móc o nich jakoś mówić po angielsku z ‚rozszerzonymi’ maturzystami (niektórzy wciąż mają ustne) i studentami przygotowującymi końcowe egzaminy na uczelniach czy też egzaminy Cambridge. Ludzie w tym wieku potrafią skierować każdą rozmowę na ‚ważne i trudne’ tory. A jeśli nie – to spytają wprost – nawet w przedpokoju, tuż przed wyjściem.

    Czeremcha nie wstydzi się też pachnieć… bezczelna…

  8. http://Leksykonkultury.ceik.eu/ Says:

    Thanks for a marvelous posting! I truly enjoyed reading it,
    you will be a great author. I will be sure to bookmark your blog and definitely will come back at some point.

    I want to encourage yourself to continue your great work, have a nice day!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s


%d blogerów lubi to: