Od dawna mam wrażenie, że życzenie ‘wesołkowania’ przy świątecznych okazjach jest co najmniej podszyte histerią: musi się udać, pomożemy-wspomożemy czym się da… alkoholem, żarełkiem, nowymi rzeczami, hałaśliwością, tłumnością w kościele czy przy stole…
Radość to co innego – może cię przepełniać po brzegi, a cichą być, pełną nadziei i siły, harmonijną, wyważoną… i zważającą na nastroje innych, ich ostatnie troski, przejścia. Zawierać momenty powagi i refleksji.
Radosnych zatem! Się-weselenie niech będzie jednym z odcieni radości… dziecięcej, prezentowej, muzycznej (w tym – pastorałkowej… ileż tam smakowitych ‘głupawek’!), wspólnotowej, przedsylwestrowej…
21 Grudzień 2011 o 6:40 am
Świątecznej radości we wszystkich jej odcieniach
życzy Ci, Basiu, oraz Czytelnikom
Joszko
21 Grudzień 2011 o 6:44 am
Czym jest dla mnie wielka radość?
To jest stan, gdy sąsiad ma dość,
Ale ja mam jeszcze dościej,
Co sąsiada bardzo złości!
21 Grudzień 2011 o 7:14 am
Testeq, złoszczą mnie Twoje talenty!
21 Grudzień 2011 o 7:14 am
w porywach wkurzają!
21 Grudzień 2011 o 7:20 am
Wszystkiego Świątecznego !!!
21 Grudzień 2011 o 7:42 am
Radosnych więc!
I niech karpiom żołądki lekkimi będą
—-
PS.
Że różne są ‘radości’ to przypomnę to:
21 Grudzień 2011 o 8:04 am
Jest coś w takim rozróżnieniu.
Radości każdego typu życzę – zimowych, smacznych, ciepłych, rodzinnych, religijnych, upominkowych, jakich sobie Państwo zamarzą!
21 Grudzień 2011 o 8:18 am
zwiastuję wam radość wielką:
nietoperka cieszy że mru zazdrości testeq’owi
21 Grudzień 2011 o 8:19 am
I śniegu luksusowego!
21 Grudzień 2011 o 8:22 am
pak4, gość świąteczny z katowic? – dzięki, postoję, czytam tego z fajką, co gospodyni ostatnio nie wiedziała
21 Grudzień 2011 o 8:23 am
mru od rana ma bardzo luksusową szadź. i dobry humor!
21 Grudzień 2011 o 8:26 am
Nietoperek, podarowałem Ci tą satysfakcję pod choinkę.
21 Grudzień 2011 o 8:28 am
Boża radość jak rzeka…
Boża miłość jak rzeka…
Boży pokój jak rzeka…
…wypełnia duszę mą!
— I dobrze!
21 Grudzień 2011 o 8:29 am
mru, usilnie myślę nad godnym rewanżem!
21 Grudzień 2011 o 8:32 am
wysilnie
wysilenie
21 Grudzień 2011 o 8:35 am
usilnie i godnie – znaczy z godnością ;]]]
21 Grudzień 2011 o 8:40 am
O, proszę w jakim kierunku poszli?!
Dzięki serdecznie za życzenia, rymy, radość, wesołość, dowcip, pomysłowość, poszukiwania, eksperymenty, przekomarzania, …!…
21 Grudzień 2011 o 9:03 am
za wysiloną usilność nie podziękiwali…
21 Grudzień 2011 o 9:07 am
wiedzieli co robią
21 Grudzień 2011 o 9:52 am
kochani jesteście
jacy radośni od rana
21 Grudzień 2011 o 10:06 am
Też tryskam radością od samego rana. Nawet bym powesołkował, ale widzę, że nie wolno.
Usilnie życzę najlepszych możliwych Świąt!
21 Grudzień 2011 o 10:23 am
Spoko, spoko — wesołość i wesołkowatość pochwalamy i promujemy pod warunkiem, rze
wprzęgnięte zostają w szerszy plan… niech nawet będzie – w plan zbawczy! —
ergo, do ulubionych parafraz własnych** słynnego wiersza Miłosza* Czym jest poezja, która nie ocala narodów ani ludzi… (czym jest muzyka, czym jest przygoda, czym jest wysiłek…) dodajemy niniejszym ‘czym jest wesołość…’
____

*wciąż jeździ ów wierszyk po mieście tramwajami (z zewnątrz, mam nadzieję, że nie marznie) zatem, oprócz B, mającej go codziennie w oczach, uszach głowie (gdzieś od 1989) mogli go poznać wszyscy ludkowie dobrej woli – wyrafinowani i maluczcy zarówno
**bo są i cudze… wujcio gugiel pomoże…
21 Grudzień 2011 o 10:39 am
specjalnie usilne pozdro dla Marzeny i GK!
21 Grudzień 2011 o 10:49 am
Mru, dzięki!
odpozdrawiam Ciebie i wszystkich którzy bywają u Basi – weteranów, nowszych i całkiem nowych.
21 Grudzień 2011 o 11:03 am
To ja też mogę ew. odpozdrowić. Ociągając się, żeby nie było wesołkowato (bo planów zbawczych nie mam
).
21 Grudzień 2011 o 11:05 am
“Plan zbawczy” – cóż za misja specjalna u naszej Basi kochanej!
21 Grudzień 2011 o 11:12 am
zawsze miała ciągotki misyjno-misjonarskie. większość wybitni tak ma.
21 Grudzień 2011 o 11:12 am
wybitnych
21 Grudzień 2011 o 12:18 pm
a znajomi wybitnych nabywają przez osmozę
21 Grudzień 2011 o 12:44 pm
Co te ludzie z tym językiem wyprawiajo?
Jak wesoły to pijany, nażarty, hałaśliwy i tłumny?
To już nie wypada świąt WESOŁYCH życzyć?
A tak mi się wesoło nuciło:
Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły…
Wesołą nowinę bracia słuchajcie…
Narodził się Jezus Chrystus, bądźmy weseli…
Wesoło śpiewajmy,
Chwałę Bogu dajmy…
Przylecieli aniołkowie
jak ptaszkowie z nieba
i śpiewali Dzieciąteczku
wesoło, jak trzeba.
Dzisiaj w Betlejem wesoła nowina,
że Panna czysta porodziła Syna…
Gdy śliczna panna syna kołysała
Z wielkim weselem tak jemu śpiewała…
Radość, radosny, radujmy się…
A ja czasem słysząc skowronka o poranku tak się zastanawiam, czy jemu jest wesoło? Kiedykolwiek?
21 Grudzień 2011 o 12:54 pm
Nie przejmuj się, 18 Karatów – czego my nie zjemy tym się pożywi jaki semantyk. Doktorata se napisze…
A potem będzie po staremu, jak bywało od wiek wieków. Tylko o tym sza, żeby misjonarka nie przeczytała.
21 Grudzień 2011 o 1:43 pm
Czasem by sie kto i poradowoł… ale nie umi. ;(
21 Grudzień 2011 o 1:50 pm
TesTeqowi to nie wadzi,
Że po luksusowej szadzi
Mru od rana sunie z gracją
Po śniadaniu, przed kolacją.
21 Grudzień 2011 o 3:00 pm
mru wysilnie kombinuje
może wreszcie się zrymuje
o radości, o weselu…
… … … … … … … …
Testeq – spadaj przyjacielu!
(bo jak się na dobre wkurzę… to…
)
21 Grudzień 2011 o 9:10 pm
i niech już tak do gwiazdki wigilijnej będzie
że nas osaczy zewsząd ta szadź luksusowa -
w lukrze makowca, z drzewka, w wiekowej kolędzie
olśni najświeższym blaskiem stara ‘baśń’ zimowa…
21 Grudzień 2011 o 9:10 pm
więcej… rano…
22 Grudzień 2011 o 7:59 am
Rano nie je, nie pije,
Ani nie daje mleka.
Rano czeka…
… na więcej, rzecz jasna
22 Grudzień 2011 o 8:18 am
@18Karatów: Wypada, wypada życzyć “wesołych”… ale poopukiwać nasze automatyzmy, żetonowość myślenia i werbalizacji zachowań społecznych, przesunięcia znaczeń*, etc. — także czasem wypada a nawet należy. Żonie alkoholika-awanturnika, pracującego dorywczo przy konstrukcji estrad (dla kapeli) w domach weselnych (za ‘flaszkę” oczywiście) hasło “wesele” kojarzy się z zadaniem “do których sąsiadów pobiegnę ‘przechować’ dzieci”…
Poza tym rzecz jasna — wesołą nowinę, chwalmyż wszyscy z weselem, wesoły nam ten to dzień Pan sprawił, będziemy się weselili… li-li… …i tak dalej
@(p)a_camera: Witam Cię serdecznie!
Poza wszystkim wspólne coś-robienie to skarb – zwłaszcza w naszym społeczeństwie mającym, jak mówią mondrzy, dwa podstawowe problemy: niechęć-nieumiejętność team work i nieporadność we wczuwaniu się w role społeczne (o czym tu już pisałam… w maju 2011)
Eeetam, nie tak całkiem nie umi… Może się nauczy, rozwinie… Młode som, ładnie wyglądajom, chęci majom
Dzięki Wszystkim Państwu za radość-wesołość, za życzenia, rymy, dowcipy!
—
)
— Owocnego dnia świątecznych przygotowań życzę. Sama wczoraj zdołałam m.in. zrobić drzewko (czyli duuużą gałąź**), udekorować całe mieszkanie, być w wielu miejscach i ‘załatwieniach’, popracować, posłuchać koncertu barokowej muzyki francuskiej… Dziś… sporo… I jeszcze trzeba być świeżutkim wieczorem (na tym “tłowym” nagraniu znaczy się
______
wesołą nowinę Bracia słuchajcie: cały dom paaachnie jodłą!
*semantycy (o których napomknął Gradus) opisują to zjawisko też ‘po geologicznemu’… chyba dla nadania większego dramatyzmu procesowi
**wodę sobie pije, podobnie jaki inne bukiety, porozstawiane tu i ówdzie
22 Grudzień 2011 o 8:37 am
(p)a_camera – fajny nick!
22 Grudzień 2011 o 8:43 am
Jeszcze a propos frazeologii — znajomym, o których nie wiem nic albo niewiele* (listonoszowi, sprzedawcom w sklepach, pani na poczcie, itp.) życzę po prostu dobrych świąt… intonacja dopowiada resztę
___
*a na pewno – czy przypadkiem nie są w żałobie, czy im kogoś bliskiego nie zwolnili z roboty albo czy dziecko akurat nie ‘wyjawiło’, że bierze…
22 Grudzień 2011 o 10:15 am
Najlepszych możliwych.
Wszystkim.
22 Grudzień 2011 o 10:57 am
Prawdę mówiąc, to ja “wesołych” już dawno nie życzę, bo to taka banalna i oklepana formułka. “Radosnych” też nie, z wyżej podanych względów, gdy nie znam bliżej danej osoby.
Życzę często pięknych, ale przede wszystkim spokojnych…
W mojej okolicy słyszy się często “Guti Ziit!” (have-a-good-time), czego i Wam wszystkim życzę: Dobrze (pięknie) spędzonego czasu!
22 Grudzień 2011 o 12:47 pm
Oh, merriment v. joy –
w zasadzie widzę zasadność rozmowy o takim distinguo.
23 Grudzień 2011 o 3:39 am
Ano radosnyk! Radosnyk! Ocywiście ze radosnyk! A kieby ftosi jesce za mało radośnie sie cuł, to jo moge go osobiście (owcarkiście?) swoim ogonem pod pachom połaskotać. I ślus. Wesołyk Świąt!!!
23 Grudzień 2011 o 6:53 am
Młodziśmy tu, to się radujemy, a nawet weselimy. Ale pamiętam, jak mijałem w świąteczny poranek, rok, czy dwa temu, dwie klientki ZUS spotykające się w parku:
– Zdrowych! — zapytała o hasło pierwsza z nich.
– Zdrowych! — podała odzew druga.
23 Grudzień 2011 o 7:31 am
Można się radować albo weselić także ze zdrowia. Że jest – nie gorsze, niż się można było spodziewać (wedle wieku metrykalnego, biologicznego, mentalnego). Albo lepsze niż ‘zasługi’, praca nad kondycją… Albo zgodne z oczekiwaniami i wkładem samodyscypliny, ćwiczeń… Albo właśnie “zadaniowe” – powypadkowo, w dłuższej chorobie*, w gnuśnym się-zaniedbaniu… – otwierające nam oczy (nerwy!) na problemy innych, na nas samych.
Nikt rozsądny nie założy, że wypadki i choroby będą całkowicie omijać nas i bliskich, ale ludzie bardzo różnie korzystają z tych przykrych doświadczeń… W moich wolontariatach spotkałam też osoby sprawiające wrażenie, jakby całe życie trenowały przed “czasem prawdziwej próby” (który dla większości z nas nadejdzie, w takiej bądź innej formie).
____
*zupełnie oddzielne zagadnienie to ból i cierpienie dzieci – tu największy rezoner i twardziel staje bezradny…
23 Grudzień 2011 o 7:34 am
Owczarku i Wszyscy Radośni —
23 Grudzień 2011 o 7:41 am
P.S. Jeśli komuś byłoby mało “ocznych” radości — takie cóś mi przedwczoraj weszło w obiektyw(ik)… — świąteczne+lokalne, że już chyba nie można bardziej!

http://basia0acappella.wordpress.com/2011/12/22/najwieksza/
23 Grudzień 2011 o 8:02 am
Ano, to i zdrowych!
23 Grudzień 2011 o 9:08 am
Choć z przygodami, dotarłam na święta do domu. Mama podaje kawusię do łóżka, słońce zagląda przez okno…
Wesoło mi, czego i Wam życzę!
23 Grudzień 2011 o 9:50 am
Wczoraj siostrzenica życzyła nam “optymalnych świąt”.
Też można.
23 Grudzień 2011 o 4:45 pm
…
wszyscy odfrunęli do luksusowej szadzi
23 Grudzień 2011 o 4:46 pm
radośnie!
23 Grudzień 2011 o 8:52 pm
odfrunęli
to ja też lecę -
23 Grudzień 2011 o 9:05 pm
Luksusowej szadzi
Wina pełnej kadzi
Śniegu białej gładzi
Wszyscy będziem radzi
23 Grudzień 2011 o 9:25 pm
Dla Wszystkich radości i zdrowia http://www.youtube.com/watch?v=R6oa4zBRKB8&feature=related
24 Grudzień 2011 o 4:13 am
Wszystkim na tym sympatycznym blogu, który ciągle podglądam, niech się świątecznie i noworocznie darzy wszystko co najlepsze.
I niech będzie radośnie i zdrowo!
24 Grudzień 2011 o 7:00 am
I szumu aniołów!
25 Grudzień 2011 o 6:34 pm
Ja mówi: Wczoraj siostrzenica życzyła nam “optymalnych świąt”.
To ja życzę najoptymalniejszych
26 Grudzień 2011 o 12:58 am
Wesołych, zdrowych, radosnych i niekoniecznie białych (bo białość nie ma nic wspólnego z narodzinami Jezusa) Świąt życzy Sz. Gospodyni oraz wiernym i lojalnym gościom jej bloga el kondor.
27 Grudzień 2011 o 1:41 pm
Pozdrawiam Wszystkich Państwa poświątecznie i baaardzo serdecznie dziękuję za życzenia, uśmiech-humor, radość, linki, muzykę wszelaką – konkretną i aluzyjną…
Witam Cię serdecznie, Nowy
…i przepraszam, że musiałeś nieco poczekać na zmoderowanie pierwszego komentarza — wszyscy* albo na odwyku sieciowym, albo na odludziach typu narty, albo tak zajęci, ze nie mieli czasu i ‘głowy’ do blogosfery i innych aktywności sieciowych, albo wszystko po trochu…
Bardzo dziękuję za miłe i pochlebne słowa
_____
*…ma się rozumieć, ci ‘wszyscy’, o których wiem, co i gdzie planowali… — w tym ja sama i jeszcze jedna-dwie osoby, które mogłyby (może) sobie przypomnieć, że kiedyś znały login admina tego miejsca
27 Grudzień 2011 o 2:18 pm
Moje Święta były zaiste najoptymalniejsze
—
). Potem pasterka w ‘parafii macierzystej’ (lecz nie ‘własnej’) – mokra pogoda i okołozerowe (gołoledziowe) temperatury nie zachęcały do dalszych eskapad.
) — i nawet się przejaśniło akurat w porze zaplanowanego spaceru na cmentarz… Wieczorem znów kolędowanie (po drodze ‘małe nieco’ telewizji: słodyczka wszystko-kolędyzmu ‘gwiazd’** i Benedyktowe urbi et orbi)…
) i przepełniony wiernymi (mimo, iż w Szczepana katolicy od niedawna nie mają obowiązku mszy św.)… Obiadek w szerszym gronie ściślerodzinnym, prezenty, popisy muzyczne (relacje o sukcesach, wyjazdach, postępach wszelakich), gry (konsolowe i inne
)… I już (zbyt szybko!) hasło powrót… — Pozostawiono mnie w krk (w komplecie przestąpiwszy – na chwilę – progi domku mego); Najmłodszy przez cały dzień szoferowania poznał wszystkie stopnie natężenia ruchu na południu kraju naszego najoptymalniejszego… Zapowiadane przez meteoszamanów przejaśnienia na południu nie ziściły się, lecz i tak było cudnie!
W Wigilię spokojnie wykonałam wiele brakujących ‘do całości’ prac (choinka, uszka*, sałatki, dosprzątanie, itp. drobiazgi). Przy Wieczerzy zabrzmiało duuużo kolęd (było też sporo ciekawych rozmów o Kościele, teologii, socjologii, najnowszych kontrowersjach publicznych… niektóre aniołkowe książki stanowiłyby tu i dodatkowy pretekst tematyczny, i wsparcie stanowisk
Boże Narodzenie przebiegło spokojnie w domu… Prezenty (tym razem nie mogliśmy czekać do Boxing Day
Wczoraj wyprawa ściślerodzinna na atrakcyjny rezydencjonalnie pd GŚląsk – podróż od wczesnego poranka, wspólne śniadanie, kościół atrakcyjny architektonicznie (duszpastersko też
…A… jedzenie! – pyszności, urozmaicenie, nie za dużo***… (znaczy przygotowane bardzo za dużo, ale konsumpcję przeplatano innymi aktywnościami… szkoda, że pogoda nie pozwoliła na dłuższy spacer w leśne okolice!…
____
) a w Domu tylko 97 sztuk dla nominalnych 4 osób… niecała godzinka, luzikiem (farsz wcześniej, wałkowanie Mamy
)
*mam wprawę: u siebie ulepiłam 216 dla 16 osób (w przerwie między ambitną belferką a bardziej zaawansowanymi pracami pisarskimi
**nie mam tiwi więc zajrzenie raz na rok-dwa, co ‘tam’ się dzieje i ‘o co walczymy, dokąd zmierzamy’ jest dla mnie bardzo cenną eksperiencją…
***wałówka rozparcelowana została po lodówce-zamrażarce tak, że mi się nie powinna stać krzywda… ani w tę, ani wewtę
27 Grudzień 2011 o 6:23 pm
helou
27 Grudzień 2011 o 6:24 pm
uff
27 Grudzień 2011 o 6:24 pm
uch…
27 Grudzień 2011 o 6:25 pm
eh!
27 Grudzień 2011 o 7:17 pm
a cóż to za optymalnie radosne jęko-stęki?
pozwoli Szanowny Pojękiwacz iż nie będę dociekać przyczyny…
27 Grudzień 2011 o 10:26 pm
Nietoperek zazdrości wałówki?
Albo przeżarty
Nie dociekam, tak tylko sobie dedukuję…
28 Grudzień 2011 o 4:12 am
Dziękuję za miłe powitanie. Uwiódł mnie tutaj Basi i Obecnych sentyment do gór, które kocham, ale miłością jakby platoniczną (spotykamy się ze sobą bardzo sporadycznie), Towarzystwo i bardzo bezpośredni kontakt Basi z nim właśnie.
Los rzucił mnie w odmienne strony i pierwszy dzień świąt wyglądał tak:
https://picasaweb.google.com/takrzy/Ocean25Grudnia2011#slideshow/5691006315992829650
Jakby nie patrzeć – też ładnie.
28 Grudzień 2011 o 6:30 am
@18 Karatów: Jeśli intuicje-dedukcje Osiemnastokaratowe miałyby mieć jakieś modikum słuszności — radzę Nietoperkowi 1. dalej zazdrościć wałówki 2. jeśli nie ma swojej – zrobić pyszne zakupy, lecz ich na razie nie tykać ani do kuchni na dłużej nie wchodzić (próba generalna noworocznych post-anowień
). Koło piątku wieczorem można ruszyć ku księgom kucharskim… wybrednie…
@Nowy: Ach, jakże mi miło! (Najnowsza poprawność nie pozwala wykrzyknąć “cała przyjemność po mojej stronie!”
) — Twe oceany oglądam na bieżąco; teraz będą mieć do nich dostęp także Goście tego miejsca. Pagórków i pagórzątek udostępniam, ile mogę, lecz skromne one w porównaniu…
Wczoraj była 1. okazja, 2. chwilka czasu by zajrzeć w pewne znajome miejsce…
…i tam pokazano TAAAAAKIE GÓÓÓÓRY*… — tu naprawdę jest o czym wspominać, nie przy moich skromnych komórkowcach!
____
*zazdroszczę też światła (i Tobie i “Codziennym Właścicielom” Alp) — w pd Polsce było w święta wyjątkowo paskudnie – nam to nie przeszkadzało, ale kilku sąsiadów, na których ‘tuż przed’ spadły smutne wydarzenia, mogło dodatkowo przygnębić…
28 Grudzień 2011 o 7:18 am
Wesołego Po-Świętach
(A nawet radosnego po!)
Na porady rybne trochę późno, ale…
28 Grudzień 2011 o 8:00 am
Nowy mówi: Uwiódł mnie tutaj Basi i Obecnych sentyment do gór
Hola, hola! Nie będzie tak słodko. Nie raz i nie dwa mówiłem, że góry są skandalicznie nierówne i najlepiej byłoby dokładnie wypłaszczyć ich bezsensowne wypukłości.
28 Grudzień 2011 o 11:10 am
Góry by były OK, jakby widoków nie zasłaniały
A do chodzenia po, to najlepsze są płaskie. Po takich to nawet rowerem nie strach (że się gdzie spadnie), a i kozica spłoszona w przepaść, tego ten…
28 Grudzień 2011 o 12:09 pm
Świeta, święta i po świętach, a śniegu jak nie było, tak ni ma (przynajmniej na nizinach i równinach) i bardzo dobrze! A co do gór, to mi wystarczą takie jak w Kampinoskim PN, dochodzące do 30 m wys. względnej masywy wydm – takie góry mozna zdobyć łatwo i przyjemnie, no i mają ten urok, że porasta je lity bór sosnowy. A w takich Tatrach to sie człowiek namęczy, nasapie i jeszcze nie zdąży zejść w dolinę przed zmrokiem i dopiero zaczyna się hardcore!
28 Grudzień 2011 o 12:28 pm
Tak, 30-metrowa góra jest w porządku, jeżeli ma gładką powierzchnię. Natomiast 30-centymetrowa jest za mała – można się o nią potknąć.
28 Grudzień 2011 o 12:37 pm
jak obleci to się nie potknie
ku księgom kucharskim nietop ruszy w sobotę
dziś radosny
28 Grudzień 2011 o 12:46 pm
@TAAAKIE GÓÓÓÓRY (basia mówi: 28 Grudzień 2011 o 6:30 am) — zdaniem nietoperka fotka nr 9 jest tylko trochę lepsza od tej:
https://picasaweb.google.com/108271870011088271461/MarcowyTurbacz#5580892315724568946
28 Grudzień 2011 o 12:48 pm
względnie tej:
https://picasaweb.google.com/108271870011088271461/MarcowyTurbacz#5580892811261134578
podpisano
nietop wicka polka
29 Grudzień 2011 o 5:02 pm
@PAK: Na porady rybne trochę późno, ale…
— ryba stworzeniem całorocznym jest (taż) i w menu naszem być powinna na ile tylko świeżość dostawy pozwala… (naszym ojcom wystarczały…
)
Ależ co też SzPan mówi!
@TesTeq: góry są skandalicznie nierówne i najlepiej byłoby dokładnie wypłaszczyć ich bezsensowne wypukłości.
Słodko jest móc nigdy się nie zawieść w tej kwestii na My Majesty’s Most Loyal Opposition…
@18 Karatów: Góry by były OK, jakby widoków nie zasłaniały.
Na szczęście mają te resztki przyzwoitości i zasłaniają solidnie tylko przez kilka-kilkanaście dni w roku!
Tak! Dokładnie tak! Ile ja się nadenerwuję gdy mi Tatry zasłaniają widok z Krakowa na Chopok (narciarski) i Slovensky Raj
@El Kondor: A co do gór, to mi wystarczą takie jak w Kampinoskim PN, dochodzące do 30 m wys. względnej masywy wydm
)
Iiii… to raczej nie wydmy a wydmuszki… Poza tym jest niebezpieczeństwo, że się zaczną przemieszczać akurat gdyśmy się na nich rozbili i rozpili na noc… (hardkorową
@TesTeq 28 grudnia 12:28pm: Tak, 30-metrowa góra jest w porządku, jeżeli ma gładką powierzchnię.
Jeżeli ma gładką powierzchnię zbocza lub ściany to ja protestuję i proszę łaskawie o wycięcie mi stopni jak na Rysy — po substandardzie chodzić ani myślę!
@Nietoperek: ku księgom kucharskim nietop ruszy w sobotę – tak, nawet kwadrans wcześniej stanowczo odradza się… z pewną taką… poświąteczną stanowczością…
Za oglądactwo-zaglądactwo do foteczek mych wdzięcznam niesłychanie (sądziłam, że tylko Mru, dwie gejsze zainteresowane kierunkowo
oraz jeszcze jeden pan zainteresowany gejszami) — Turbacz marcowy fajny był, ale, nawet największą ulewą i śnieżycą zmyty, nie umywa się ani do Alpów przemożnych jako takich ani do faktu ich dostępności dla Znaczących Niektórych przez 24/7
29 Grudzień 2011 o 5:07 pm
PS Rebus nietop wicka polka rozszyfrowuję jako nakaz, by Polka nie utopiła* sławetnego memento Wincentego Pola… —
— genialna jestem, prawdaż?!
(zwł. uwzględniając całą poświąteczną ociężałość cielesno-duchową…
)
______
*w kolejnym morzu niepamięci i innego cudzo-chwalenia, swego nieznania