W końcu chory winien być nakłoniony, aby – o ile spokój ducha i siły cielesne pozwalają – przy pomocy testamentów, kodycylów lub jakiegoś oświadczenia przy świadkach rozporządził swoim dobytkiem. Przede wszystkim zaś (nie naruszając tego, co przeznaczone jest na zwrot długów) aby miał wzgląd na żonę i dzieci, czy też domowników, nad którymi zaniedbując opieki, byłby gorszy od poganina. [...]
Jeśli tylko starcza na to czasu, bardzo pożytecznie jest odczytywać choremu formuły testamentów z Pisma świętego, zwłaszcza Tobiasza, Matatiasza lub, jeśli są, jakieś inne.
H. Powodowski, Instructio brevis iuvandi morientes ministrari. Poznań 1591, s. 189.
Kiedy, jak nie w swawolnym karnawale – gdy po miastach i siołach uganiają się kolędnicy-przebierańcy, a wśród nich swawoli śmierć-kostucha ze swą kosą – można najbezkarniej (mniej karniej) wspomnieć o jednej z wielowiekowych norm “dobrego umierania”?…
Cyt. za: Ars moriendi Macieja Włodarskiego*; z onym żeśmy przez drugi semestr pierwszego roku literaturę staropolską zgłębiali; onże świadkiem egzaminu rzecz wieńczącego być musiał (obok łacinnika, stąd chwilowa wielka pokusa zacytowania Instructio… w oryginale – pokusa, której-eśmy się jednakowoż łacno oparli).
___
*Znak 1987, s.158.
2 Luty 2010 o 4:56 am
Pisać testament? Hm… mój znajomy, rówieśnik, kiedyś był przepełniony obawami, co będzie z żoną i dzieckiem, gdy umrze. Chciał pisać testament. Zniechęciłem go, klarując, że dokładnie to, co chce zapisać w testamencie na temat podziału majątku funkcjonuje w polskim prawie.
Swoją drogą, Gospodyni tu o kostusze wśród kolędników, a sam widomy znak kostuchy widziałem w ostatnią niedzielę starego roku — gdy przyszedłem rano do kościoła usłyszałem głos jeden z parafianek: “Jakiś pan zemdla, a nie możemy się dodzwonić na 112″. Nie dodzwoniła się, ale komuś innemu się udało, równo ze mną przyszedł ktoś, kto znał się na reanimacji, ksiądz doskoczył z ostatnim namaszczeniem… Pogotowie przyjechało w trakcie kazania. Że reanimacja się nie powiodła dowiedziałem się dwa dni później…
(Każdy kogoś utracił, ale tu śmierć się przypomniała znienacka, w niedzielny poranek i w czas świąteczny.)
2 Luty 2010 o 8:19 am
Gdy się ma rodzinę, to chyba faktycznie lepiej się mocno ubezpieczyć na życie… Dodatkowo…
…Ale bywają mniej klarowne sytuacje i mniej klasyczne dyspozycje. Coraz częściej…
2 Luty 2010 o 8:51 am
To prawda, tyle że znajomy pod wpływem wieści o czyjejś śmierci był w nastroju testamentowym, a nie ubezpieczeniowym
PS.
Czasem może i dobrze zadysponować, bo inaczej ma się problemy, jak sprzedać 5/6 mieszkania, skoro właściciel 1/6 nie dość, że wyjechał do Anglii, to jeszcze nie chce swojego kawałka sprzedać…
2 Luty 2010 o 9:02 am
Czasem może i dobrze zadysponować, bo inaczej ma się problemy, jak sprzedać 5/6 mieszkania, skoro właściciel 1/6 nie dość, że wyjechał do Anglii, to jeszcze nie chce swojego kawałka sprzedać…
Chociażby…
W ogóle lepiej nie dowierzać w takich sprawach wielkoduszności ludzkiej natury i utrącić w zarodku wszelkie waśnie bliskich sobie ludzi, których nikt by nie przewidział w najśmielszych (najkoszmarniejszych) snach jeszcze kilka miesięcy wcześniej…
Przezwyciężenie własnego lęku – czasem zabobonnie-irracjonalnego – też jest coś warte…
2 Luty 2010 o 9:31 am
Najkrótszy testament:
“Żyłem z Wami, kochałem i cierpiałem z Wami -
Teraz żyjcie, kochajcie i cierpcie sobie sami.” J.Sztaudynger
2 Luty 2010 o 9:38 am
Hmmmm… o Wielki Zegarmistrzu – by wyćwiczyć taką lapidarność stylu, jak zacytowana wyżej naprawdę potrzebuję nieco czasu!…
/to tylko takie-sobie wprawki – przed przystąpieniem do szlifowania czysto-testamentowych apostrof…
/
2 Luty 2010 o 9:43 am
Gromniczne skojarzenia?…
2 Luty 2010 o 9:47 am
…też…
2 Luty 2010 o 10:49 am
basia pisze: “Gdy się ma rodzinę, to chyba faktycznie lepiej się mocno ubezpieczyć na życie…”
Chyba na śmierć?
basia pisze: “W ogóle lepiej nie dowierzać w takich sprawach wielkoduszności ludzkiej natury i utrącić w zarodku wszelkie waśnie bliskich sobie ludzi, których nikt by nie przewidział w najśmielszych (najkoszmarniejszych) snach jeszcze kilka miesięcy wcześniej…”
Nie warto przejmować się, co będzie potem… I tak w końcu przyleci kometa, zawinie ogonem i będzie po ptokach…
2 Luty 2010 o 10:54 am
Nie warto przejmować się, co będzie potem… I tak w końcu przyleci kometa, zawinie ogonem i będzie po ptokach…
No jak to nie warto?!
– raz zapisać a potem mieć spokój! – to ja mam tu Maestrowi przypominać słuszne mądrości z jego własnego blogu?!…
2 Luty 2010 o 11:10 am
TesTeq:
Jak to nie tak dawno czytałem:
“Tylu ludzi narzeka na swoje życie. A jakoś nikt nie narzeka na swoją śmierć…”
2 Luty 2010 o 12:23 pm
Coby autorowi jesce przyjemniej sie zrobiło, ze jego “Ars moriendi” jest (a przynajmniej była) barzo pocytno, dodom, ze ksiązke te musiały studenty przerabiać nie ino na zajęciak z literatury staropolskiej, ale tyz na takik, co to ik temat był: “Śmierzć w kulturze średniowiecnej Europy”. A te zajęcia prowadziła tako poni, co to wyryktowała na przykład ksiązke “Niegodne rzemiosło. Kat w społeczeństwie Polski XIV-XVI w.” (PWN, Warszawa 1986). Tematyka moze straśliwo, ale ta poni straśnie fajno
2 Luty 2010 o 12:28 pm
…lub, jeśli są, jakieś inne. W nowych wydaniach może jakieś dopisali, Księga Spadków na przykład
2 Luty 2010 o 12:31 pm
umierania w karnawale
z przetańczenia
z przejedzenia
nie mowiąz o ” z przepicia”
nic nowego chciałoby się rzec
a jednak w karnawale o tym nie pamiętamy
2 Luty 2010 o 12:51 pm
basia pisze: “No jak to nie warto?! – raz zapisać a potem mieć spokój!”
Zapisywanie rzeczy nieistotnych nie wpływa na spokój.
2 Luty 2010 o 1:43 pm
@foma:
Przywrócić prawo kaduka i będzie po problemie — rząd przynajmniej dziurę w budżecie zatka
2 Luty 2010 o 2:34 pm
A czy on ten autor pierwotny to byl z zawodu komornik?
Dlugi przed zona i dziatkami??
Koniec swiata
2 Luty 2010 o 7:51 pm
Abnegacie:
Jeśli przejmujesz spadek to i długi… Dlatego spadek można odrzucić, jak się komuś nie kalkuluje, albo woli by kto inny dostał (ale nie można wskazać beneficjenta…).
2 Luty 2010 o 9:26 pm
Paku, czyli że to idzie z całym dobrodziejstwem inwentarza? Ale numer
A czy można zapisać majątek rodzinie – a długi komornikowi? Ostatecznie fachowiec, bedzie wiedział co z tym zrobić…
3 Luty 2010 o 11:42 am
Kwestię komorniczą i wszelkie inne uwagi szczegółowe Szanownych Państwa muszę poważnie(j) przemyśleć…
4 Luty 2010 o 11:02 am
“W ogóle lepiej nie dowierzać w takich sprawach wielkoduszności ludzkiej natury i utrącić w zarodku wszelkie waśnie bliskich sobie ludzi, których nikt by nie przewidział w najśmielszych (najkoszmarniejszych) snach jeszcze kilka miesięcy wcześniej…”
W rzeczy samej. Problem jednak polega na tym, że ważność testamentu (nawet notarialnego) również można w sądzie kwestionować. W związku z tym sądowe boje testamentowe bardzo często przechodzą następujące fazy: wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, zarzuty dotyczące ważności testamentu (niewłasnoręcznie sporządzony, sporządzony w stanie wyłączającym świadome podjęcie decyzji), podział majątku spadkowego i żądanie zachowku. Zwykle po czymś takim spotkania rodzinne ograniczają się już wyłącznie do spotkań w sądzie. A zadowoleni są tylko prawnicy
4 Luty 2010 o 2:27 pm
Quake — rano widziałem intencję mszalną “o pomyślny wyrok sądu dla R i W”. Sądzę więc, że grono zadowolonych może być nieco większe
4 Luty 2010 o 5:05 pm
@PAK (2.2; 11:10): Znaczy, lubimy byc z naszymi opiniami blisko faktów… Optymistyczne a nawet budujące…
@Owczarek: A żeby Autorowi zrobiło się jeszcze bardziej przyjemnie (w końcu nie tylko mnie nie ulano w jego przytomności, ale nawet dostałam najwyższą ocenę, jakiej mogła być godną (dostąpić!
) białogłowa – powiem, że nie tylko jestem posiadaczką jego książki i do niej zaglądam, ale nawet zabrałam ją na odczyt, któregośmy wysłuchali z ROI PAKa pamiętnego 4. czerwca 2009
A o kacie też trzeba poczytać – (ko)notuje
sobie B…
@foma: Księga Spadków, porzedzona w niektórych krajach pozycją “Inheritance Tax, Newest Rules and Regulations”…
@Fioletowa: w pojedynku, od nadmiaru wrażeń, mrozu, wilczych stad, przez męża z zazdrości… (to przez Owczarka – tak mnie staropolsko doinspirował…
)
@TesTeq: Zapisywanie rzeczy nieistotnych nie wpływa na spokój.
Taaak? A to proszę mi powiedzieć, który facet uzna za rzecz istotną, że washing-up liquid ma być fairy, proszek vizir a papier toaletowy mola eco. I że on to i 50 innych będzie z całym spokojem pamiętał bez zapisywania?…
@PAK (2.2; 1:43pm): zatka kadukiem czy prawem?…
@Abnegat.ltd: Koniec świata albo dura lex sed lex?…
@PAK: (7:51pm): Najporęcziej przyjąć i zaraz potem przekażać beneficjentowi (aktywa, niekoniecznie długi)
@Abnegat.ltd: I tak została zasugerowana granica komorniczej omnipotencji… Kto by pomyślał…
@Quake: Jeszcze pisarze, pamiętnikarze, socjologowie bywają zadowoleni…
I amatorzy curiosities wszelakich.
(Pamiętam, jak po raz pierwszy zetknęłam się osobiście z taką historią wieloletnich rodzinnych spotkań w sądach. Z początku wprost uwierzyć nie mogłam (że to proces dziejący się pod koniec XX wieku a nie sarmackie pieniactwo), choć mi już wówczas ćwierć wieku życia “siedziało na karku”…)
@PAK: Ha, na mszę za sprawę… Dotąd się słyszało raczej “za sprawą…”
(czyli wstawiennictwem) świętego takiego a takiego…
Btw, a jaki święty jest patronem prawników?…
4 Luty 2010 o 7:47 pm
“Btw, a jaki święty jest patronem prawników?”
No jakżeż można nie znać tak podstawowych informacji?
http://www.kosciol.pl/article.php/20050515215140722
“na zapytanie, kto jest patronem prawników, większość z nas zapewne wzruszy bezradnie ramionami. Bo i czyż obecna rzeczywistość tej profesji nie budzi w nas wrażenia, iż – podobnie jak w przypadku polityków – prawnik nie kojarzy się ze świętością? Media bombardują nas informacjami o pazerności, opieszałości, a nawet korupcji przedstawicieli Temidy. (…) Dla odnalezienia wzorca świętości dla prawniczej profesji trzeba nam się cofnąć….. aż do Średniowiecza. św. Iwo (znany także jako Ivo Helory lub Yves a Kermartin) urodził się 17.X.1253 AD w bogatej, szlacheckiej rodzinie w miejscowości Kermartin koło Tregieur w Bretanii. Jako 14-latek rozpoczął studia filozoficzne-teologiczne w Paryżu, następnie studiował prawo cywilne i kanoniczne w Orleanie. Odebrał więc doskonałe wykształcenie na najlepszych ówczesnych uniwersytetach. Już w czasie nauki znany był ze swojej pobożności, ascetycznego trybu życia oraz z chętnej pomocy ubogim. Już jako praktykujący prawnik, poświęcił się bez reszty reprezentowania interesów ludzi pokrzywdzonych, oraz tych, którzy byli zbyt ubodzy, aby móc bronić się w sądzie za pomocą profesjonalnego pełnomocnika. Św. Iwo pracował zarówno jako obrońca, a także jako oficjał (tzn. sądowy zastępca biskupa przy trybunale diecezjalnym).W roku 1283 został wyświęcony na kapłana, jednakże nie zrezygnował ze swojej pracy “adwokata ubogich”, którą kontynuował aż do swojej śmierci 19.V.1303 r. Św. Iwo znany był ze swojego umiłowania sprawiedliwości oraz bezkompromisowości w jej obronie, co nieraz narażało go na konflikty z najwyższymi władzami kościelnymi i cywilnymi, nie wyłączając ówczesnego króla Francji Filipa IV Pięknego. Przekonanie o jego świętości było powszechne, a w procesie kanonizacyjnym występowało aż 243 świadków. Św. Iwo został ogłoszony świętym przez papieża Klemensa VI w 1347 r. Od tego czasu adwokaci wszystkich krajów Europy rozpoczęli czcić tego Świętego jako swojego patrona (…)”
5 Luty 2010 o 11:55 am
Jakoś nie wiedziałam… i szczerze się przyznałam zamiast zaguglać…
…A w nagrodę za “(blissful) ignorance” dostałam piękny i szeroko-informujący komentarzyk Szanownego Pana…
5 Luty 2010 o 12:36 pm
A co z adwokatami amerykańskimi i kanadyjskimi?
5 Luty 2010 o 12:42 pm
Ich patronem jest święty Ekspedyt…
5 Luty 2010 o 1:09 pm
prawnicy to mają dobrze
to jeszcze tyle o nich dowcipow
nie dośc, że tylu patronów
5 Luty 2010 o 1:17 pm
taaak… ale – skoro już wiemy, że dowcip jest jednym ze sposobów promocji branży – nic nie stoi na przeszkodzie, by zacząć wymyślać i upowszechniać dżołks o innych, nieco zaniedbanych profesjach…
“przychodzi bibliotekarz do biblioteki…”
…
5 Luty 2010 o 3:25 pm
…
- Nedznicy.
- Ale juz mamy obiecana dotacje z gminy.
5 Luty 2010 o 3:53 pm
…a tam Popioły.
9 Luty 2010 o 9:07 am
Dotacje popieramy, podpalania bibliotek – nie!