If I die, I forgive you; if I recover, we shall see.
Porzekadło hiszpańskie, często cytowane w UK
Ten wpis () został dodany 2 listopad 2009 o godzinie 4:44 am i widnieje w kategorii a cappella. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis przez RSS 2.0.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Pozdrawiam Wszystkich Państwa złotopolskojesiennie (i arktycznie).
Losowi, który sprawia, że wciąż nie mam internetu w domu wybaczam hurtowo i ryczałtem…
[A wczoraj Pan Strażnik Cm. Rakowickiego specjalnie otwarł dla mnie bramę po 22 (czyli po próbie)... Wcześniej nie miałam czasu a też myślałam, że drugiego listopada będzie otwarte aż do północy... Jak to dobrze, że pan nie drzemał w swej kanciapie, lecz był bardzo zapracowany przy usuwaniu wypalonych zniczy sprzed pomnika JPII.
...Nie muszę dodawać, jak piękny był ten spacer przez całkowicie pustą, rozświetloną nekropolię...]
Wieczór był rzeczywiście piękny (o ile wolno mi wnioskować z wyjścia do biblioteki), ale w drodze do pracy złapała mnie zima. Zima szła z zachodu (uprasza się nie łączyć tego faktu z podpisaniem przez prezydenta Klausa Traktatu Lizbońskiego ), więc może jeszcze do Krakowa nie doszła. A może się rozpuści zanim dojdzie?
Bywam wszak w blogu mym kochanym. I nie jako duch czy inna zjawa strasząca, ale w środku dnia a nawet w samo południe… I czekam na powrót do wczesno-porannej rutyny… – przeciąga się to, ale czymżeż jest wobec wieczności?!…
2 listopad 2009 o 2:09 pm
W tym kontekście stan między życiem a śmiercią nabiera nowego wymiaru…
2 listopad 2009 o 3:05 pm
Our formula is this: “We go out. We hit people in the mouth.”
Porzekadło amerykańskie, często cytowane w podcaście “No Agenda”.
2 listopad 2009 o 7:23 pm
No cóż… zobaczymy.
Wolę jednak uśmiech w planach
For ever, and for ever, farewell, Cassius!
If we do meet again, why, we shall smile.
If not, why, then this parting was well made.
3 listopad 2009 o 12:19 pm
Pozdrawiam Wszystkich Państwa złotopolskojesiennie (i arktycznie).
Losowi, który sprawia, że wciąż nie mam internetu w domu wybaczam hurtowo i ryczałtem…
[A wczoraj Pan Strażnik Cm. Rakowickiego specjalnie otwarł dla mnie bramę po 22 (czyli po próbie)... Wcześniej nie miałam czasu a też myślałam, że drugiego listopada będzie otwarte aż do północy... Jak to dobrze, że pan nie drzemał w swej kanciapie, lecz był bardzo zapracowany przy usuwaniu wypalonych zniczy sprzed pomnika JPII.
...Nie muszę dodawać, jak piękny był ten spacer przez całkowicie pustą, rozświetloną nekropolię...]
4 listopad 2009 o 9:52 am
Wieczór był rzeczywiście piękny (o ile wolno mi wnioskować z wyjścia do biblioteki), ale w drodze do pracy złapała mnie zima. Zima szła z zachodu (uprasza się nie łączyć tego faktu z podpisaniem przez prezydenta Klausa Traktatu Lizbońskiego
), więc może jeszcze do Krakowa nie doszła. A może się rozpuści zanim dojdzie?
5 listopad 2009 o 1:51 am
Wracaj Basiu na bloga. Tęskno za Tobą….
5 listopad 2009 o 3:55 pm
Podobno nieftórzy zmarli strasom po nocak swoik byłyk prześladowców. Cyli pomarli – ale nie przebacyli
6 listopad 2009 o 11:18 am
Bywam wszak w blogu mym kochanym. I nie jako duch czy inna zjawa strasząca, ale w środku dnia a nawet w samo południe… I czekam na powrót do wczesno-porannej rutyny… – przeciąga się to, ale czymżeż jest wobec wieczności?!…
Serdecznie pozdrawiam Wszystkich Gości
6 listopad 2009 o 11:27 am
Drugą wieczność Gospodyni spędzi na odnajdywaniu się w zastanym po przeciągach świecie…
6 listopad 2009 o 11:30 am
Nie ma obaw, Szefie…
Jestem (bywam) bardzo odporna na przeciągi
6 listopad 2009 o 11:35 am
Z wypadkami tak jakoś jest, że ich nie ma, póki się nie zdarzą, czego nie życzymy, bo życzymy sobie zupełnie co innego, ale ostrzegamy…
6 listopad 2009 o 11:39 am
Przyjęłam ostrzeżenie…