Złota i plusze Teatru Słowackiego, kurtyna Siemiradzkiego podniesiona co prawda, ale jednak jest…
Trzygodzinny występ doborowych solistów oraz Europa Galante pod dyrekcją Fabia Biondiego: w serii „Opera Rara” wysłuchaliśmy w ostatni piatek „Agrippiny” – opery Haendla, która podbiła z kretesem italską publiczność dokładnie trzysta sezonów temu.
Realowi Odpowiednicy Koneserów (PRed Szwarcman, Beata, Jerzy60) krzywili się nieco po pierwszym akcie: ach te matowości, niemrawości i inne niecharakterystyczności (jak dla ludzi Biondiego) – ale dobrze im tak; niech nie chodzą-jeżdżą tak często na „ważne”* koncerty… ;|
…B poczuła się podbita realizacją partii tytułowej (Ann Hallenberg, mezzo). I urodą wieczoru, rozpoczętego na Zwierzynieckiej, gdzieś na wysokości Banku Śląskiego, kontynuowanego kolacją w Chimerze, przejściem na plac Św. Ducha (Realowy Odpowiednik PAKa zatroszczył się o bilety już w lipcu), spacerem powrotnym na Dębniki i nocnymi rajdami po Krakowie: najpierw ku obchodzącemu jubileusz neogotyckiemu kościołowi św. Józefa w Rynku Podgórskim, potem na Kopiec Kościuszki, w którego okolicach szukano intensywnie najlepszych widoków w kierunku miasta… – o dziwo, oboje amatorzy śliskich, wertepiastych ścieżek dysponowali latarkami a noc była ciepła i ogólnie sprzyjająca.
O pierwszej czy drugiej am ogólnie sprzyjające są też krakowskie ulice (nie licząc tabunów imprezowiczów i legitymującej ich policji). Inicjator wieczoru (i Zapraszający) powrócił do krainy swojej pociągiem o wdzięcznej nazwie „Śnieżka”, B po przebudzeniu zobaczyła, że uparcie w-dwóch-trzecich-zielony zaokienny klon zazłocił się tej nocy pod kolor operowych wrażeń, pudełka czekoladek „szwajcarskiej tradycji” i papieru w jaki były opakowane wraz z kolejnymi kilkudziesięcioma godzinami złotej muzyki. Wtajemniczeni Koneserzy poprawią z pewnością na „czarnej”… ;/
___
*Kolega – naukowiec, chórzysta, meloman – powiedział do B podczas drugiej przerwy: „Widuję Redaktor Szwarcman chyba na wszystkich ważnych koncertach… – podziwiam!”. Co przekazano Zainteresowanej, nie pytając Opiniodawcy o pozwolenie, a teraz utrwala się dla potomności…
29 październik 2009 o 12:33 pm
P.S. PAK jak widzę napisał też ad rem…
http://pak455.blox.pl/2009/10/Umiarkowane-rozczarowania-umiarkowane-zachwyty.html
30 październik 2009 o 10:53 am
Kie cosi złotego jest corne, to z pewnościom idzie o rope naftowom
30 październik 2009 o 11:18 am
Albo o kolorystyczne piętno czasu…
30 październik 2009 o 6:34 pm
Witam
Czy jeśli delikwent skończył już nauki i legitymacji nie posiada* to nadal może być wylegitymowany?
- – - – - – -
*oczywiście nie mówię tu o legitymacji procesowej
31 październik 2009 o 8:15 pm
Może może… Przy urnach?
31 październik 2009 o 10:03 pm
@Quake: Obywatelem, którego z powodu braku legitymacji nie można wylegitymować, należy dowodzić osobiście lub poddać paszportyzacji.
3 listopad 2009 o 12:22 pm
Kwestia legitymacji i legitymowania domaga się wnikliwych badań socjolingwistycznych. I błyskotliwego wpisu blogowego…
4 listopad 2009 o 12:19 pm
Po nocach się włóczą w listopadzie.
Niech pomyślę, co będzie w maju…
4 listopad 2009 o 12:30 pm
Ha, akurat
tu jestem!!! *
…I mam do powiedzenia tylko tyle, że o listopadowym włóczeniu się po nocach powinien się Pan Szanowny wypowiedzieć pod następnym wpisem…

___
*korzystając z uinternetowionego kompa w mcu pracy AC