The British National Party (BNP*) will not feel too lonely in the European Parliament. Similar parties with a strong nationalist message and opposition to immigration have been elected in the Netherlands, Hungary and Romania.
Mark Mardell, “szef” tematyki europejskiej BBC we wpisie blogowym ‘March of the right’, 8 czerwca.
BNP ma na swym instytucjonalnym sumieniu rozliczne grzeszki. Budzące oburzenie opinii. To, co imponuje, to zimna krew Brytyjczyków i szybkie odwodzenie bardziej zapalonych od “pokus knebla”:
choć się stanowczo z tobą nie zgadzam, będę bronił z całych sił twego prawa do głoszenia twoich przekonań…
Czasem bardzo trudne…
___
*Jeden z dyskutantów pod blogiem Mardella cytuje-komentuje:
A quick look at the BNP’s 2009 constitution, accessible on its website under the front page heading ‘Resouces’, reveals the following (Section 1: Political objectives, 2b): “The British National Party stands for the preservation of the national and ethnic
character of the British people character of the British people and is wholly opposed to any form of racial
integration between British and non-European peoples. It is therefore committed
to stemming and reversing the tide of non-white immigration and to restoring, by legal changes, negotiation and consent, the overwhelmingly white makeup of the British population that existed in Britain prior to 1948.”
It also wants to repeal the Human Rights Act… no doubt that would aid its task of “restoring, by legal changes, negotiation and consent, the overwhelmingly white makeup of the British population that existed in Britain prior to 1948″.
18 czerwiec 2009 o 4:57 am
- Bo trzeba robić wszystko, by powiedzieli głośno, co myślą. Tak jest lepiej i bezpieczniej.
/Pojechał banałem Tom…/
18 czerwiec 2009 o 5:00 am
Pokusy knebla, to jedna z najbardziej dyskusyjnych rzeczy w demokracji — kiedy należy je zastosować, by przed wolnością bronić podstaw wolności. BNP jest mała i rewolucji nie pragnie, więc można jej pozwolić na więcej…
18 czerwiec 2009 o 6:20 am
@Tom: Dobrze wiedzieć, co myślą i potrafić nie popaść z tego powodu w egzaltowaną histerię. A raczej zareagować kpiną, szyderstwem, doprowadzeniem proponowanej postawy do absurdu…
@PAK: Może dlatego jest mała, że otwartość dyskusji obnaża jej małość lepiej, niż cokolwiek innego?
Poza tym — ten common sense Brytyjczyków!… Ten dystans i akceptacja/tolerancja dla ekscentryczności na tak wielu polach!…
18 czerwiec 2009 o 7:14 am
Po zagorzałych i fanatycznych śmiech i szyderstwo czasem “spływają”.
A tak w ogóle – nie zapominajmy o zwrotnym nakręcaniu się oszołomstwa w czasach gorszej koniuktury czy problemów społecznych.
Brytyjczycy też mieli zamieszki na tle rasowym. Kilka lat temu.
18 czerwiec 2009 o 7:16 am
p.s. “ludziach” zagorzałych i fanatycznych
18 czerwiec 2009 o 7:22 am
A spływają, spływają. Ale chodzi przynajmniej o to, by ich szeregi się nie powiększały – tych ‘ludzi zagorzałych i fanatycznych’ — A śmiech, drwina i sarkazm mają często własności trzeźwiące…
18 czerwiec 2009 o 7:44 am
BNP kojarzy mi się głównie z bankiem BNP Paribas i przypomina jeden z moich przyszłych projektów politycznych. Pierwszym krokiem będzie rozpisanie wśród potencjalnych sponsorów przetargu na nazwę. W grę wchodzą między innymi:
PKO – Polska Koalicja Obywatelska
ING – Inicjatywa “Nowa Gospodarka”
KGHM – Koalicja Górników, Hutników i Metalowców
PEPSI – Partia Emerytowanych Pracowników Służb Informacyjnych
PZU – Partia Zwolenników Układu
APPLE – Autonomiczna Partia Polskiej Lewicy Europejskiej
i co mi tam jeszcze ślina na język przyniesie…
18 czerwiec 2009 o 7:48 am
To aż takie skrajności mogłaby Maestrowi przynieść ślina na język?…
18 czerwiec 2009 o 9:05 am
Najbardziej skrajna to była (albo i dalej jest) Polska Partia Przyjaciół Piwa!
18 czerwiec 2009 o 9:31 am
Nacjonalisci rumunscy??

To oni maja imigrantow???
Koniec swiata blisko.
18 czerwiec 2009 o 9:45 am
Mru(cek) mówi: “Najbardziej skrajna to była (albo i dalej jest) Polska Partia Przyjaciół Piwa!
Niestety już nie istnieje, ponieważ po wprowadzeniu do Sejmu w 1991 roku 16 posłów (w tym Janusza Rewińskiego, Krzysztofa Ibisza i Jerzego Dziewulskiego) rozpadła się na 2 frakcje: Małe Piwo i Duże Piwo. To zaś doprowadziło do porażki w kolejnych wyborach i zaprzestania działalności, co spowodowało niezarejestrowanie partii zgodnie z wymogami nowej ustawy z 1997.
18 czerwiec 2009 o 9:47 am
@Mru: Jeszcze bardziej skrajna byłaby taka, która apoteozowałaby ciepławe piwo…
@Abnegat.ltd: Czasem nie trzeba “aż” świeżej imigracji. Wystarczy rzucić hasło ethnic cleansing tego, co jest od dawna…
18 czerwiec 2009 o 9:49 am
@TesTeq: Oooooo
– o tym małym i dużym piwie coś nie słyszałam albo zapomniałam
(Ale to mogło być w okresie mojej “długiej Anglii”…)
18 czerwiec 2009 o 9:51 am
Przecież nasza chata z kraja – nie ma się czego wstydzić, drodzy państwo!
18 czerwiec 2009 o 10:27 am
Ja bym powiedziała inaczej, Mru- ci “z kraja” powinni się zakolegować z główną bandą,bo jak nie,to będą jeszcze bardziej “z kraja”.
18 czerwiec 2009 o 1:17 pm
Popieram zakolegowywanie się:
- w pracy, na urlopie, (za granicą!!!), w kolejce, na stacji benzynowej, pod kościołem, w pubie, na cmentarzu, na parkingu…
Kiedy się tylko da i z kim się da (i nie da)
18 czerwiec 2009 o 2:04 pm
Zakoleguj się mój bracie,
Na zleceniu i etacie.
Zakoleguj siostro droga,
Przy kapuście i pierogach,
Zakoleguj się urwisie,
Bo to w życiu przyda ci się.
Na cmentarzu zaś nad ranem
Zakoleguj się na amen.
18 czerwiec 2009 o 2:09 pm
“Na cmentarzu zaś nad ranem”?
- Ależ są pozamykane!
18 czerwiec 2009 o 8:32 pm
Myślę, że istnienie skrajności jest dobre. Względnie, ale jednak. Gorsze byłoby tłumienie niechęci wewnątrz i narzekanie na wolność słowa.
Problemem może być tylko ewentualny sukces wyborczy takiej skrajnej partyjki. Wtedy są dwie możliwości — albo partia się ucywilizuje, albo będą problemy…
18 czerwiec 2009 o 11:45 pm
Rasizm to jest rasizm. Fuj.
A romskie osiedla to są romskie osiedla.
I żadnego wspólnego mianownika się nie znajdzie.
Bardzo sie miło mówi o miłości bliźniego dopóki za miedzą nie osiedli się miła czeredka żyjąca z zasiłku.
Rasiści są be. Ale w takim razie jak człowiek który ciężko pracuje ma bronić się przed darmozjadami?
Mieszkałem w bloku pod taka rodziną przez 10 lat dzieckiem będąc (w kołysce, hydry nie było).
Niech Pan Bóg broni i wszyscy Święci. W zimie spalili płytki PCV i wewnętrzne ramy okien. Wrzaski, awantury, pijaństwa, policja – dlaczego oni maja prawo mieszkać w godziwych warunkach a my takiego prawa nie mamy? To gdzie do cholery ciężkiej jest symetria praw i obowiązków?
Patrząc na tutejsze zależności ja sie im wcale nie dziwie że mają dość. Ostatnio mi się miejscowy skarżył że musieli zdjąć brytyjskie flagi z kościołów bo to urażało religijne uczucia innowierców. Jest to tak nieprawdopodobne że zastanawiam się czy ja ten język na pewno rozumiem.
19 czerwiec 2009 o 5:17 am
Dokąd nie pomieszkasz bliżej innych ras – nie wiesz za wiele o sobie. I możesz sobie wmawiać, ze to takie proste, ty szlachetny, inni podli, a już historia to rezerwuar wstrętnych odruchów i ucisku.
Ale niech no tylko przyjedzie parę tysięcy Wietnamczyków…
19 czerwiec 2009 o 6:00 am
Rasizm stereotypizuje. Każe oceniać, etykietkować, przekreślać człowieka przez pryzmat rasy, wspólnoty, do jakiej należy.
Jasne, że nabycie takiego odruchu myślowego jest czasem więcej, niż uprawnione a wyzbycie się go przychodzi z największą trudnością. Gdy “tylko” (pozostańmy przy przykładzie romskim) widziało się w Londynie horrendalne bomisie, nadużywające systemu brytyjskiej opieki socjalnej… i doświadczyło się raz czy drugi pułapki – zawsze “polskich”, nigdy romskich – pokoi do wynajęcia (councilowskich a więc bezprawnie)…
Cóż dopiero – musieć mieszkać blisko typowych przedstawicieli tego stylu życia!
Osobiście mam też przykład rewelacyjnie pracowitego i akuratnego “Cygana” słowackiego z Novej Lesnej, u którego wynajmowaliśmy pokój na czas wysokotatrzańskich podbojów.
Taka przeciwwaga…
Tyle, że nie zawsze masz czas i energię, by dawać szansę (np. przy zatrudnianiu ludzi) czarnoskóremu czy Romowi, czy…
Jeśli się sparzyłeś sto razy – ocenisz, że prawdopodobieństwo “sukcesu” jest nikłe, a ty masz teraz dostatecznie dużo trosk na głowie… — słowem, niech może ktoś inny przywraca ich do społeczeństwa, integruje, uczy zawodu…
Ale rzadko bywają takimi osobami politpoprawni pustogadacze, którzy kochają ludzkość wprost proporcjonalnie do kwadratu odległości (czasowej, przestrzennej) od nich samych jej “trudniejszych” reprezentantów…
Bo już sąsiadów zza ściany kochają jakby mniej… nawet relatywnie bezproblemowych sąsiadów.
19 czerwiec 2009 o 9:41 pm
Do tego dochodzi kapitalny wręcz system wykorzystywania “rasizmu” jako łoma do wyważania drzwi dosłownie wszędzie i w każdej sytuacji.
Kolega mój z pracy na dyżurze poszedł w cholerę. Bo to akurat taki szpital był gdzie anestezjolog był psu na budę. Zazwyczaj. Ale nie wtedy – pacjentka wzięła i zmarła. Szpital nie mógł go znaleźć ani na komórce – ani na telefonie.
Biały straciłby uprawnienia i poszedł siedzieć.
A on im założył sprawę w sądzie o rasistowskie traktowanie – która wlekła się ponad rok; w tym czasie był zawieszony ale nie mogli go wylać, więc płacę dostawał jakby pracował (konsultancką – jakieś 90 kŁ)…
Mózg sztorcem staje.
19 czerwiec 2009 o 10:06 pm
Mój wujek z Naddniestrza mówił,ze należy zariezaty tego………. (same przymiotniki). A jakby jeszcze łeb podnosił, to użyty muchowolca.
Do dzis nie wiem co to jest muchowolec, ale wiem,że ma ogromną siłe.
19 czerwiec 2009 o 10:08 pm
to było a’propos tekstu Jego Ekselencji ABNEGATA
20 czerwiec 2009 o 6:43 am
Ech, pamiętam moje pierwsze zderzenia z zagadnieniem rasizmu “we mnie”: Londyn oczywiście; idąc do jednej z prac widzę czarnoskórą wrzucającą bezczelnie trzy ociekające czarne wory śmieciowe na poziom basementowego patio, wysprzątanego ślicznie bo ktoś tam mieszka (w niektórych segmentach zlepieńca (terraced house) są w takich miejscach składy ze śmieciami (cudze!!!), ale nie tu…)
Cała zbulwersowana, opowiadam o tym pracodawcy; a ten, że sąsiad ma z tą panią wieloletni problem a gdy się jej kiedyś odważył zwrócić uwagę – usłyszał najpierw jękliwe “ty mi to mówisz tylko dlatego, że jestem czarna”, po czym nastąpiło błyskawiczne przejście do agresywnych pogróżek procesu z powodu dyskryminacji rasowej…
To było przed masową dostępnością aparatów komórkowych i łatwych rejestratorów dźwięku…
Gdy w administracji mojego college’u była akurat na dyżurze ciemnoskóra sekretarka – mogłam zawrócić spod drzwi nawet po najdłuższym oczekiwaniu w kolejce: nigdy nic nie ułatwiła; zawsze utrudniła co tylko mogła. I jeszcze ten ton władzy i wyniosłości…
– Maleńki rewanż na białych w postaci maksymalnego utrudnienia życia studentce spoza Unii Europejskiej?…
Tak, w kieszeni otwierają się wszelkie scyzoryki (te zgubione dziesięć lat temu też)… i inne muchowolce o ogromnej sile rażenia…
Więc postulować, że człowiekowi niby nawet zrelacjonować tego nie wolno… – pogadać, wyodrębnić grupy “łomiarzy” i innych frustratów/cwaniaków, wykorzystujących przeszłe krzywdy swej* wspólnoty plemiennej — to mogą robić tylko wyjątkowo autystyczni głupcy… Głupcy nieobyci w świecie i zapętleniach jego ani w mechanizmach frustracji-agresji jednostki ludzkiej oraz ludzkich zbiorowości…
____
*lub ad_hoc_przybranej: w Londynie funkcjonowało określenie “podający się za Cygana”… – Znaczy: kupił mokasyny, luźniejsze czarne spodnie, kwiaciastą koszulę i pod POSKiem stoi.
20 czerwiec 2009 o 6:51 am
Tak a propos – bardzo podoba mi się perspektywa nadania na-blogowego tytułu “Ekscelencji” Abnegatowi.ltd
(Copyright by Original Replica, of course
)