Do kraju tego (po trzech latach)

By basiaacappella

Dziesięć lat temu drugiego marca był wtorek a nie poniedziałek. Dzień-dwa wcześniej stopniał obfity śnieg a B wracała z Londynu po trzech (albo dwóch i pół) latach nieobecności…

Rzeczypospolita wita, jak umie najlepiej, ale pora dnia, pogoda i zmęczenie nie pozwalają na jakiś wyrazistszy gest czy nawet żywsze wzruszenie. Aha, dalej wożą te stare graty na śmiesznych przyczepach, myślę na pół sennie. Prawdziwy sen jednak jakoś nie powraca, choć by się przydał. Nad szarymi lasami, polami i połaciami topniejącego śniegu wstaje tymczasem słońce. Mimo to szaro… szare pola, szare miasta, szaro-czarny Śląsk… Boże, co ja zrobiłam, trzeba było zostać jeszcze trochę w świecie łagodnego klimatu i zieleni all year round!… Depresjogenne okrucieństwo deszczowego dnia daje się we znaki w fizyczny niemal sposób; no tak – nie można było wybrać gorszej pory roku na powitania po latach. A w obrębie tej pory – gorszego dnia. Ale, ale – nawet tam, skąd wracasz nie potrafią zamówić pogody – rezonuje Anioł Stróż (zapewne z polskim paszportem, skoro taki mądry). Brudne domy, auta (oj niektóre bardzo!), nie daje za wygraną szatan kosmopolitarnej wolności. Ale nasze – mówię na głos towarzyszowi podróży, który – po znacznie krótszym okresie nieobecności, błazen jeden! – uakustycznia znacznie bardziej radykalne spostrzeżenia. [...]

3 marca
[...] Odświeżam sobie (że tak powiem) dawno zapomniane zapachy, a to: gnijących śmietników, mieszankę zimy i palącego się koksu, bitumiczno-dachowo-drogowy, drewniano-bitumiczny, polsko-ziemno-parujący, i wiele innych, którymi delektuję się do upojenia, a których nazwać nie potrafię nawet w ten przybliżony sposób.
Odświeżam sobie też ludzi – tacy jacyś zapiekli; napięte mięśnie twarzy, ziemiste cery…
[...]

4 marca
W pięknym słońcu Zwierzyniecka wygląda prawie tak dobrze, jak wynikało to z listów. Idę do BWR wpłacić pieniądze. W Rynku jacyś chłopcy pomagają mi w użyciu karty telefonicznej – nie wiedziałam/zapomniałam, że trzeba odłamać rożek. Słońce, słońce – nawet twarze dziewcząt wyglądają znacznie lepiej, niż wczoraj. (J twierdzi, że te najładniejsze być może pochowały się, ale wkrótce powinny wyjść ze swych kryjówek). [...]

7 marca
[...] Niesłychana poezja tego przedwiośnianego popołudnia koresponduje z coraz to lepszym rozeznaniem w tzw. tekstach kultury masowej. Piękne piosenki Sikorowskiego, gawędziarz z Koniakowa, Wielki Post i dyskusje o wartościach w mediach publicznych – wszystko to tak inne od ciągłego 3xS (sex, shopping & slimming), wszechobecnego w mediach brytyjskich… aż nie mogę wyjść z podziwu.
…Poeta nazwałby to zapewne zachłyśnięciem się polskością.
[...]

10 marca
Do UFO – pojemnika na makulaturę – przyssany człowiek. Potem wyciąga też aluminiowe puszki – 5 gr. sztuka.
- Kraść się nie opłaca – mówi, ale nie rozwija tematu.
[...]

14 marca
[...] W wyjeżdża po mnie do Oświęcimia, za chwilę nastąpi pierwsze spotkanie z przedstawicielką nowego pokolenia M. Choć D skończy 2 latka dopiero za 8 dni, mówi pięknie i całymi zdaniami już od dobrych paru miesięcy. Nie trzeba dodawać, iż jest ulubienicą każdego, (z wyjątkiem, być może, pory karmienia – jej tato zaczyna wtedy używać śląskich epitetów… szybko podłapał?…)
Dopiero dziś… w tym momencie… zaczynam czuć się w Polsce naprawdę jak u siebie w domu…

Całość…

Odpowiedzi: 21 do “Do kraju tego (po trzech latach)”

  1. marzena mówi:

    “niesłychana poezja” przedwiośnia w Polsce – i po dziesiąciu latach też! jeszcze nie całkiem “cieplejszy wieje wiatr”, ale nadzieja jest. :-)

  2. basia mówi:

    O tak, początek marca wszędzie niesie nadzieję – nawet w Anglii ;)

    …a ja widzę właśnie wyjątkową poezję w nie-za-czystych szybach, gdy przyjarzyło w nie poranne słońce :P :D

  3. TesTeq mówi:

    Dziś w Warszawie mamy depresjogenne okrucieństwo słonecznego dnia”. Aż oczy bolą.

  4. basia mówi:

    W Krakowie to samo… całe szczęście, że są te brudne szyby dla płynnego przejścia :| (i coraz lepsze okulary słoneczne różnych zastosowań)…

    …ale przecież słońce nigdy nie jest depresjogenne! – wiosna idzie!!! :D

  5. gk mówi:

    “- Kraść się nie opłaca – mówi, ale nie rozwija tematu.”

    Tak kształtowała się, hartowała się, nowa menelska moralność. :-)

  6. basia mówi:

    No, nie wiem, nie wiem – kolejną rzeczą, jaka mnie bardzo przykro wtedy uderzyła był… brak policjantów na ulicach. Wielki kontrast z Londynem.

  7. pak4 mówi:

    Depresjonogenne? Ja bym powiedział, że ładny świty był i tyle.

    PS.
    O, tak! Jakiś miesiąc temu próbowałem znaleźć policjanta na ulicy…
    Za to w sobotę tysiąc podobno było. Na meczu. (Co czterdziesty kibic to policjant, mi wychodzi z prostego wyliczenia.)

  8. basia mówi:

    Oczywiście… bo depresjogenność, podatność na depresyjki, jest w nas, wewnątrz – a takie rites of passage ją czasem ułatwiają ;)

    Słyszałam, że lokalnie także był w ostatni weekend jakiś mecz podwyższonego ryzyka… na Cracovii :)
    Ale policjanci na moim osiedlu pojawiają się bardzo często… znacznie częściej, niż gdzie indziej. A stróż prawa powinien być widoczny :)

  9. Mru mówi:

    Sama wybrałaś, sama chciałaś –
    – dlatego teraz musisz widzieć pozytywy, nie ma przeproś! ;-)

    Kto nie miał takiej szansy, albo nie dał sobie takiej szansy, może nie zrozumieć tego wpisu.

  10. basia mówi:

    Taaak, ten tekścik sprzed 10-ciu lat jest zaiste śmiesznawy.

    (Zlekceważyłam go: gdy robiłam kopie z dyskietek (każdy dokument – na dwóch; back-upy) wyprodukowanych na moim pierwszym kompie, tego nie przeniosłam na dysk obecnego czy na cd. Dopiero kilka tygodni temu wyprawiłam się do biblioteki lokalnej, gdzie wciąż mają kompy czytające ‘wszystkie trzy’: dyskietki, cd i ‘to małe… jak to się nazywa… o pendrajw… ma pani rację… niech mi pani powtórzy jak to się pisze, muszę się nauczyć’ :lol: )

    Myślę, że dobrze oddaje ewolucję nastrojów tamtej Basi. I nie jest zbytnio wylewny (w sensie osobistym), jak niektóre inne z tamtych dni – można było wrzucić bez cenzury :D

    Tak: WYBRAŁAM I CHCĘ WIDZIEĆ SENS I POZYTYWY MOJEGO WYBORU. A są i to liczne – wiem, bo zarówno “tu” jak i “tam” staram się nie być stronnicza. Ale widzieć zawsze jedno w kontekście drugiego (i trzeciego… i kolejnych… ) ;)

  11. Renata mówi:

    Wynika z tego, że w Anglii nie ma skupu surowców wtórnych?
    (“10 marca” )

  12. basia mówi:

    Nie ma.
    Od niedawna upowszechnia się recykling. Bezpłatny, jak i w ‘nowożytnej Polsce’ ;)

    A propos tej nowożytności: gdy jakieś 9 lat temu opowiadałam monachijskiej konwersantce (plus-minus w moim wieku), jak to zbieracze surowców, które są wciąż jeszcze w moim kraju do odpłatnego zbycia, natychmiast odławiają to, co przynoszę do ufo-pojemników – ta najpierw zbladła z niedowierzenia-zaskoczenia a w następnej chwili wykazała się iście niemieckim, systematycznym refleksem: “but the principle of recycling is being kept, isn’t it; and that’s the point, nicht Wahr?!…” :D

  13. Quake mówi:

    “Poeta nazwałby to zapewne zachłyśnięciem się polskością.”

    A tego zjawiska należy raczej unikać. Aspiracja prowadzić może do groźnych objawów ostrej niedrożności oddechowej… :roll:

  14. basia mówi:

    Jak rozumiem, za chwilę przyjdzie Abnegat i wymieni groźne pułapki prawne umowy przedstępnej, jaka zaczęła się rysować na horyzoncie bohaterce dzisiejszego wpisu… :roll:

    Czyli powiada Pan Radca, że aspiracje są groźne?… Zawsze mi się tak samej z siebie wydawało, teraz mam na bank od wiarygodnej Osoby Zaufania Publicznego :|

  15. Quake mówi:

    Spokospoko. W naszym wspaniałym kraju wszyscy doszli do wysokiego poziomu zaawansowania w zakresie prawa, medycy tudzież piłki nożnej. Tak więc proszę mi wierzyć na słowo, aspiracje są groźne. I basta :neutral: :lol:

  16. basia mówi:

    Ja nie tylko wierzę, ja to będę kolportować, propagować i publikować. Na Pana Szanownego odpowiedzialność, rzecz jasna :!: :|

  17. basia mówi:

    …wysoki poziom zaawansowania w dziedzinie piłki nożnej… hmmm w dzieciństwie z sukcesem stałam na bramce – ale teraz chyba troszkę zaniżam poziom zaawansowania w naszym wspaniałym kraju :(

  18. Quake mówi:

    Aleszszsz wcale nie chodzi o to kiedy (i czy w ogóle) się grało w piłkę i z jakim skutkiem. Chodzi o to czy posiada się dar należytej oceny umiejętności obserwowanych zawodników. I akurat w naszym wspaniałym kraju ten dar posiada znaczny odsetek ludności…

  19. basia mówi:

    Nieee no, co też Pan Radca?! Tacy niby armchair experts?!!!!
    Toż taki dar – bez uprzedniego doświadczenia partycypacji – musi być niezwykle rzadkim zjawiskiem… :eek:

  20. Quake mówi:

    “Toż taki dar (…) musi być niezwykle rzadkim zjawiskiem”

    A od czego jesteśmy narodem wybranym, hem? ;-)

  21. basia mówi:

    Pan Radca mnie ostatnio konsekwentnie zdumiewa: taaaki mesjanizm u prawnika w 21 wieku?!… :eek: :eek: :eek:

Dodaj komentarz