Kto się boi…

By basiaacappella

…nie tylko tatrzańskich perci

- A wiesz ciociu, pierwszy raz mogłem się powyśmiewać z mamy, tak się bała tych wszystkich perci…
- Nieprawda, wcale się nie bałam! Tylko dlatego, że byłam z wami… gdybym była sama…
- Nieprawda, bałaś się i to bardzo… nawet nad brzeg przepaści nie chciałaś podejść… a ja się niczego nie bałem, ani spojrzeć w dół, ani niczego… po prostu niczego!

[po kwadransie]

- Ale te percie to są jednak trochę groźne… niedużo, ale jednak trochę…

W drodze powrotnej do Krakowa. Dziewięcioletni chłopiec, wracając z mamą i młodszym bratem z wycieczki, relacjonuje ją cioci (która dołączyła w Zakopanem i obdarowała dzieci książeczkami GOT (Górskich Odznak Turystycznych).

***

To wszystko dzieje się w głowie – myślisz podczas (jak to ujął Krygowski) ‘wspinaczki po tęczy’. Gdy coraz wyraźniej widzisz przepaście, mimo, iż lat i doświadczenia przybywa a wzrok powinien – teoretycznie – zacząć łagodzić kontury i kontrasty.

Trudno – to siedzi w mojej głowie – zrezygnowana, cofasz się sprzed ostatniego ‘problemowego’ progu przed szczytem… bo masz na dole dwoje niepełnoletnich dzieci.

Nie, przecież tak czy owak nie zatrzymam ich w inkubatorze, zresztą mnie w ich wieku też zabierano na Zawrat, Kozi, Trzy Korony… Ale jakże inaczej pracuje wyobraźnia, gdy widzisz go, jak pnie się przed tobą do góry… i co będzie, jeśli się poślizgnie, źle chwyci, albo hak łańcucha będzie poluzowany.

To wszystko tylko moja głowa, ale z dziećmi na ten twój piękny Zakrzówek bym nie poszedł.

Przecież tak czy owak muszę się trzymać własnego pasa, that’s it i cześć pieśni! – więc czemu troszkę nieswojo w mojej głowie, gdy wiozę rodzinę z włoskich wakacji przez Europa Brücke?…

Odpowiedzi: 23 do “Kto się boi…”

  1. Lunetarius mówi:

    Odwaga jest czymś innym niż brawura. Bycie odważnym to podejmowanie ryzyka mimo strachu, ale w w słusznej sprawie. Podejmowanie ryzyka dla popisu to głupota.
    Zawsze, gdy ktoś czuje się odpowiedzialny za drugą osobę może być odważny, ale nigdy nie powinien ryzykować dla poklasku gawiedzi.

  2. basia mówi:

    Prezes naszego chóru (w swych ‘młodszych’ czasach – organizator kilku wypraw wysokogórskich, m.in. do Hindukuszu) mawia o odwadze i rozwadze…

  3. PAK mówi:

    Historię wysłuchałem w Chimerze ;) Więc pytanie mam inne: skąd ta zmiana w drugiej części, gdy narrator staje się rodzaju męskiego i zwraca do kobiety w drugiej osobie? :D

  4. basia mówi:

    Druga część – odgrodzona od pierwszej gwiazdkami – jest rodzajem collage’u postaw, stylów myślenia, może ‘dorastania’ (inni powiedzą, że regresu)…
    Wszystko to są tzw. ‘autentyczne cytaty’ ;-) z ostatnich dni, których podmioty to zarówno mężczyźni, jak i kobiety (a słuchaczem… albo ~niemym rozmówcą, jest narratorka wpisu) :-)

  5. basia mówi:

    Btw, a tu ciekawostka: trochę straszycielski opis Orlej Perci.
    Znalazłam kilka dni temu, podczas poszukiwania w sieci dobrych fotek najtrudniejszych fragmentów szlaku (których, z braku czasu sama nie zdjęłam)… i już się zaczęłam zastanawiać, czy się nieco nie przestraszyć po fakcie ;-) :-)

  6. foma mówi:

    To się dzieje stopniowo. Trudno to zauważyć. Pewnego dnia zostawiasz swój zardzewiały samochód. Chcesz pewnego, z klimatyzacją, na gwarancji. Żenisz się, masz rodzinę, kupujesz dom…
    Dzieci idą do szkoły. Edukacja kosztuje. Bezpieczeństwo. Masz wielkie długi, by je spłacić, musisz robić karierę. Dlatego robisz to co oni.
    I pewnego dnia,|ku swojemu zaskoczeniu… głosujesz na konserwatystów.

    [Edukatorzy]

  7. basia mówi:

    …jeśli głosowanie na konserwatystów byłoby jeszcze czymś nagannym w jakimś środowisku (zachodnim)… ;-)

  8. PAK mówi:

    Ale tak sobie myślę, że w wymiarze społecznym to jest całkiem dobre. A przynajmniej bywa. (Nie, nie czuję się konserwatystą, ale przecież to nie jest takie złe.) Trzeba uczyć się nie tylko ostrożności, ale i odpowiedzialności za innych.

  9. basia mówi:

    Ale czy to nie jest przypadkiem jakiś kolejny stereotyp… że niby ludzie o inklinacjach konserwatywnych mieliby być bardziej odpowiedzialni (za siebie, podopiecznych, innych), niż progresiści…

    … i czy te dwa pojęcia cokolwiek znaczą w oderwaniu od sytuacji danego kraju, regionu, czasu?…
    …i czy w ogóle jeszcze coś znaczą?…

  10. pak4 mówi:

    Jakie pojęcia? Bo ja widzę trzy? :) Ale domyślam się, że chodzi o opozycję: konserwatyzm-progresizm (czy może ładniej byłoby mówić o ‘postępowości’?).

    Moim zdaniem ta opozycja wyraża pewne biegunowe postawy, które muszą się pojawiać, skoro ludzkość jest zróżnicowana (a musi być zróżnicowana, by mogli przetrwać najelepiej przystosowani w różnych sytuacjach — pan Darwin się bardzo ładnie kłania i uchyla melonika). Jest to więc przeciwstawienie w jakiejś mierze uniwersalne, choć — jak z wielu przykładami naturalnego zróżnicowania — najwięcej jest średniaków, a przykłady skrajne są nieliczne.

    Jeśli tu jakiś problem istnieje, to nałożenie się tych słów (u nas chyba jedynie konserwatyzmu, bo o postępie zwykle się nie mówi (z wyjątkami, jak zawsze) — to pojęcie pojawia się nawet dość często, ale nie wprost) na sens polityczny. A to oznacza, że konserwatyzm ma w tej chwili przynajmniej dwa znaczenia — raz, to rzeczywiście ostrożność, by nie powiedzieć niechęć wobec nowości i zmian; a drugie, to przywiązanie do partii określających się jako konserwatywne. Dwa znaczenia oznaczają, że mogą zajść wszystkie cztery możliwe kombinacje (a i to przy wyłączeniu ‘środka’, czyli pominięciu średniaków, trochę konserwatywnych, trochę postępowych, jakich jest większość).

    Co do stereotypu — konserwatyzm oznacza ostrożność, ostrożność jednak nie zawsze jest najbardziej racjonalną i najlepiej wyrażającą odpowiedzialność postawą. W gruncie rzeczy skrajności i konserwatywna i progresywna są nieracjonalne i z odpowiedzialnością mają niewiele wspólnego.

    Ale, co to ja takiego napisałem, by sprowokować takie pytanie? :D (No dobrze, wiem, ale uprasza się o zwrócenie uwagi, że słowo ‘konserwatyści’ w znaczeniu politycznym użył już foma; zresztą wskazując pośrednio na pewną ewolucję postaw — łatwiej chcieć zmian, gdy ma się niewiele do stracenia; bardziej dba się o status quo, gdy do stracenia ma się dużo.)

    * * *

    No i sobie poteoretyzowałem… A zawsze wydawało mi się, że wolę twardo stąpać po ziemi, niż teoretyzować. No, ale jak się nie ma głowy do wymyślenia odpowiedniego wierszyka, to trzeba… Ciężka jest dola komentatora.

  11. Quake mówi:

    Kto się boi? Zdaje się, że każdy – przy dużym udziale mediów. Dość ciekawie wypowiada się o tym człowiek, o którego bym o to raczej nie podejrzewał:

    http://www.youtube.com/watch?v=90xJVOUuV-I (3:11 – 3:42)

  12. basia mówi:

    @PAK: Etykietki polityczne się wyczerpały w świecie a tym bardziej w Polsce (zakłamania i zaszłości historyczne). Więc lepiej oceniać przykładowe postawy – np decyzje ekonomiczne (singli i obarczonych rodzinami), bufory finansowe śródroczne i wakacyjne, dbałość o zdrowie własne, i podopiecznych (fizyczne i całościowe) dobro publiczne, (czynienie dla, łożenie na)…
    Chodzenia nad górską przepaścią jest tu dość banalną metaforą… Ale trafia…
    Przy takiej okazji się też kojarzą rozróżnienia Baumana (security vs safety)…

    A co do wierszyków – może niektórzy chcieliby absolutnie wszystkie talenty… Inni znów nie mieliby zdolności/cierpliwości do konstrukcji modelu samolotu… ;-) :-D

    @Quake: Ja tu widzę sprzężenie zwrotne… i media w dużej mierze odpowiadające na zapotrzebowanie gnuśnej, stadnej, żądnej sensacji gawiedzi. Musimy przyjąć, że ludzie są wolni… Chyba nie ma innego wyjścia

    A pana z filmu faktycznie trudno byłoby podejrzewać o takie opinie…

  13. Quake mówi:

    Sprzężenie zwrotne? Zapewne tak, do tego tanga również trzeba dwojga: mediów i widzów.

  14. basia mówi:

    Znaczy – inaczej popadniemy w taki defetystyczny pesymizm, że gorszy był chyba tylko podczas rozbiorów, gdy sobie lud prosty* do wierzenia podawał, że Żyd, arendarz karczmy, ich ‘rozpija’… w różnych ciemnych celach (sobie… albo i swej nacji korzystnych).

    Ludzie są wolni… są w stanie poznać te mechanizmy i się przed nimi bronić… I przerwać błędne koło (niemożności… uzależnienia).

    ___
    *w Galicji, w Królestwie… ciekawe, czy w zaborze pruskim też?…

  15. Quake mówi:

    Ludzie są wolni – tak, zgadzam się. Ale sposób korzystania z tej wolności to już zupełnie inna bajka. Bajka, która często sprowadza się do szybkiego oddania tej wolności “w dobre ręce” – w imię świętego spokoju…

    p.s. Odnośnie rozpijania… Wedle mojej pamięci sprawa wyglądała tak: najwcześniej propinacja została zniesiona właśnie w zaborze pruskim. Dopiero dużo później w pozostałych zaborach…

  16. basia mówi:

    … ucieczka od wolności…

    Tak mi się coś po głowie kołatało z tą propinacją…

  17. PAK mówi:

    Quake, Basiu:
    Kradniecie mi jutrzejszy wpis :( (No prawie…)

  18. basia mówi:

    Ach, ten ruch myśli!
    Ach te ucieczki myśli!
    Ach, te kradzieże myśli!
    :-) :-) :-)

  19. Quake mówi:

    Zasadnicza wątpliwość jest następująca: czy można ukraść rzeczy przyszłe, tj. jeszcze nieistniejące? ;-)

  20. foma mówi:

    Spójrzmy na sprawę inaczej. Jeśli można ukraść, to znaczy, że istnieje.

  21. basia mówi:

    @Quake: ‘Zasadnicza wątpliwość jest następująca: czy można ukraść rzeczy przyszłe, tj. jeszcze nieistniejące?’
    - …Przychodzi mi do głowy spokój ducha, harmonia wewnętrzna, perspektywy na przyszłość, zdrowy (a minimum – zerowy) bilans finansów rodzinnych…

    @foma: właśnie!…
    :-) :-)

  22. Quake mówi:

    To jest niestety sofistyka w wydaniu czystym ;-)

  23. basia mówi:

    …zawsze mi imponowali sofiści…
    w porywach – nawet sofizmaty…

Dodaj komentarz