‘I’ve never been so insulted in my life’.
‘Well, it’s early yet’.
Groucho Marx, A Day at the Races
Ten wpis () został dodany 22 lipiec 2008 o godzinie 5:32 am i widnieje w kategorii a cappella. Możesz śledzić odpowiedzi na ten wpis przez RSS 2.0.
You can leave a response, or trackback from your own site.
Wszystko się zgadza… Ale przesadną precyzją, pamiętaniem cytatów, (spisywaniem czynów i rozmów) i innymi takimi, też można urazić/obrazić, proszę Wielce Szanownego Pana…
Obrazić? E tam, jak powszechnie wiadomo, można się obrażać, ale można też być prezydentem
A co do fryzjerów, to zawsze, mimowolnie i podskórnie drżę jak moja fryzjerka bierze do ręki brzytwę (która wcale nie jest żadną brzytwą tylko brzytwopodobnym uchwytem na żyletki)
komerski:
O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz mniej. Co piszę z pewną nostalgią — co to były za czasy, gdy siedziało się u fryzjera, a on ostrożnie prowadził brzytwę po skórze szyi… A teraz? Parę muśnięć maszynką i po wszystkim…
Porządnie kogoś obrazić to też trzeba umieć Weźmy taki Sąd Najwyższy, który w uzasadnieniu wyroku oddalającego kasację adwokata od wyroku wymierzającego mu karę dyscyplinarną stwierdza:
“Na wstępnie należy wskazać na oczywistą nieporadność stylistyczną, a niekiedy również gramatyczną wniesionej kasacji. Prawo złożenia kasacji od orzeczenia wydanego przez wyższą instancję adwokackich sądów dyscyplinarnych ustanawia art. 91 a ustawy z dnia 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze (…). Korzystanie z tego ustawowego uprawnienia wniesienia do Sądu Najwyższego kasacji przez obwinionego, legitymującego się statusem prawnym adwokata, powinno odbywać się z zachowaniem językowych, stylistycznych i prawnych wymagań stawianych temu nadzwyczajnemu środkowi zaskarżenia. Tymczasem chaotyczna zawartość sporządzonej kasacji dotknięta jest licznymi wadami braku spójności, logiki i racjonalności, co wymagało żmudnej lektury wywodów obwinionego w poszukiwaniu zrozumienia i sensu prezentowanych zarzutów. Odnosząc się do zawartości merytorycznej rozpoznawanej kasacji, Sąd Najwyższy uznał wniesioną skargę kasacyjną za oczywiście bezzasadną” (Wyrok SN z 2002.11.22, III DS 15/02).
Ładne.
Ale trochę się ten SN czepia. Bo jak się jest tak wzburzony otrzymaną karą dyscyplinarną, to trudno o poradność stylistyczną i gramatyczną. Mniejsza o spójność, logikę i racjonalność, jak dobre imię zagrożone…
Errata:
Jest: O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz mniej.
Winno być: O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz trudniej.
I jak ja żałuję, że już dawno nie czytałem postanowień sądu arbitrażowego (przy UZP)… Tam też były kwiatki, typu wykazanie, że skarżącemu się pomyliły budynki…
Basiu:
W koronie.
Ja właśnie szukałem jaki to jest orzeł. Bo ma koronę, ale ma też bardzo gwiazdopodobne “kwiatki” na skrzydłach. Tymczasem zmieniono je, w ramach odchodzenia od komunizmu (i Piłsudskiego przy okazji) na koniczyno-podobne. Ale przez jakiś czas funkcjonowała taka wersja — korona i gwiazdki.
Tu ilustracja: http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=0fe9cec07c09e232
TesTeq:
Niczego nie usuwa. Niestety. Co najwyżej ciepło się od jego światła robi. Chyba. Bo niezupełnie mi to do teorii pasuje.
A ‘golenie’ orła jest i tak przyjemniejsze od analogicznego omiatania czegokolwiek innego, bo orzeł jest niemal płaski.
A – przepraszam że pytam (it never hurts to ask ) – takie golenie koronnego orła to czemu służy, proszę Wielce Szanownych Państwa Badaczów?… (orlich nogów – chciałoby się strawestować po Miłoszowemu… )
Jak się przyjrzeć temu orłu to zabidzony jakiś, żebra mu widać…
Ale dumnie z sempiterny pawie pióra mu wystają, korona na łbie paradna i poświeca blaskiem gasnącej waluty…
Nie wypada?
A, to zależy…
-czy to jest ten orzeł (faktycznie nie wypada, bo równouprawnienie, czyli panowie też muszą być ładni);
-czy ta orzeł (wypada, choćby jako symbol oparcia się presji każącej istotom żeńskim dręczyć się różnymi takimi w imię nie wiadomo czego)
Szkodzi, szkodzi… ale padnięta dziś jestem wyjątkowo… I jeszcze po dwóch godzinach intensywnej działalności sportowej wokół Błoń… Mogłam czegoś nie zaczaić…
Komisarz powoli otacza się stosowną instytucjonalną aparaturą. Stanowisko szefa gabinetu politycznego już dawno obsadzone, Collegium Apocryphorum nabiera rozpędu, sugeruje Pani jakieś Officium…? Hm…
22 lipiec 2008 o 7:17 am
Rzeczywiście, jeszcze cały dzień przed nami. Wszystko się może zdarzyć.
22 lipiec 2008 o 7:22 am
…i trzeba zareagować na stare ‘przejawy’ zanim się pojawią nowe…
22 lipiec 2008 o 7:22 am
“He told me enough! He told me you killed him!”
“No Luke, I am your father.”
Darth Vader, Star Wars Episode V:The Empire Strikes Back
P.S. A Bogart w Casablance wcale nie mówi “Play it again, Sam”
22 lipiec 2008 o 7:25 am
Wszystko się zgadza… Ale przesadną precyzją, pamiętaniem cytatów, (spisywaniem czynów i rozmów) i innymi takimi, też można urazić/obrazić, proszę Wielce Szanownego Pana…
22 lipiec 2008 o 7:50 am
To jakieś nożyce?
22 lipiec 2008 o 7:52 am
Lepsza brzytwa pewnego filozofa na ‘O’…
22 lipiec 2008 o 8:14 am
Zdecydowanie. Można się pięknie zaciąć przy goleniu. I fomy będzie mniej i mniej i mniej… Wprostproporcjonalnie do malejącej liczny przejawów.
22 lipiec 2008 o 8:15 am
basia mówi: “Lepsza brzytwa pewnego filozofa na ‘O’”
Ja tam wolę gorszą brzytwę w ręku pewnego fryzjera.
22 lipiec 2008 o 8:16 am
@foma & TesTeq:
22 lipiec 2008 o 8:24 am
Obrazić? E tam, jak powszechnie wiadomo, można się obrażać, ale można też być prezydentem
A co do fryzjerów, to zawsze, mimowolnie i podskórnie drżę jak moja fryzjerka bierze do ręki brzytwę (która wcale nie jest żadną brzytwą tylko brzytwopodobnym uchwytem na żyletki)
22 lipiec 2008 o 8:25 am
22 lipiec 2008 o 9:16 am
komerski:
O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz mniej. Co piszę z pewną nostalgią — co to były za czasy, gdy siedziało się u fryzjera, a on ostrożnie prowadził brzytwę po skórze szyi… A teraz? Parę muśnięć maszynką i po wszystkim…
22 lipiec 2008 o 9:29 am
No tak, nie ma to jak ostrzenie brzytwy o skórę. Mniejsza o to czyją…
22 lipiec 2008 o 9:29 am
Brrrrr… (jedno i drugie)
22 lipiec 2008 o 9:31 am
To było do PAKa (dokładnie – do maszynki contra brzytwy).
Sugestii fomy nie będę nawet komentować. Widać Fachmanna…
22 lipiec 2008 o 9:58 am
Porządnie kogoś obrazić to też trzeba umieć
Weźmy taki Sąd Najwyższy, który w uzasadnieniu wyroku oddalającego kasację adwokata od wyroku wymierzającego mu karę dyscyplinarną stwierdza:
“Na wstępnie należy wskazać na oczywistą nieporadność stylistyczną, a niekiedy również gramatyczną wniesionej kasacji. Prawo złożenia kasacji od orzeczenia wydanego przez wyższą instancję adwokackich sądów dyscyplinarnych ustanawia art. 91 a ustawy z dnia 26 maja 1982 r. Prawo o adwokaturze (…). Korzystanie z tego ustawowego uprawnienia wniesienia do Sądu Najwyższego kasacji przez obwinionego, legitymującego się statusem prawnym adwokata, powinno odbywać się z zachowaniem językowych, stylistycznych i prawnych wymagań stawianych temu nadzwyczajnemu środkowi zaskarżenia. Tymczasem chaotyczna zawartość sporządzonej kasacji dotknięta jest licznymi wadami braku spójności, logiki i racjonalności, co wymagało żmudnej lektury wywodów obwinionego w poszukiwaniu zrozumienia i sensu prezentowanych zarzutów. Odnosząc się do zawartości merytorycznej rozpoznawanej kasacji, Sąd Najwyższy uznał wniesioną skargę kasacyjną za oczywiście bezzasadną” (Wyrok SN z 2002.11.22, III DS 15/02).
Prawda, że ładne?
22 lipiec 2008 o 10:07 am
Ładne.
Ale trochę się ten SN czepia. Bo jak się jest tak wzburzony otrzymaną karą dyscyplinarną, to trudno o poradność stylistyczną i gramatyczną. Mniejsza o spójność, logikę i racjonalność, jak dobre imię zagrożone…
22 lipiec 2008 o 10:07 am
Pewnie, że śliczne… Ale da się napisać jeszcze ładniejsze…
22 lipiec 2008 o 10:09 am
…powinny powstać poradnie poradności… (pod potronatem PO)…
22 lipiec 2008 o 10:19 am
Errata:
Jest: O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz mniej.
Winno być: O brzytwę w ręach fryzjera, czy fryzjerki coraz trudniej.
I jak ja żałuję, że już dawno nie czytałem postanowień sądu arbitrażowego (przy UZP)… Tam też były kwiatki, typu wykazanie, że skarżącemu się pomyliły budynki…
22 lipiec 2008 o 10:24 am
@foma (10:07): bierz poprawkę na termin wniesienia kasacji. Nikt nikomu nie każe pisać jej już teraz, zaraz, na kolanie, bylejakalejaknajszybciej
@Basia (10:07): lepsze wrogiem dobrego?
22 lipiec 2008 o 10:26 am
Nie zawsze, proszę Pana Radcy, nie zawsze…
22 lipiec 2008 o 10:31 am
Quake, niektórym uraz pozostaje na całe życie…
22 lipiec 2008 o 10:36 am
foma, to pewni ci, którzy używali zbyt ostrej brzytwy
22 lipiec 2008 o 10:38 am
Bo to była brzytwa Od chama…
22 lipiec 2008 o 11:05 am
I podzielił się?
22 lipiec 2008 o 11:12 am
Brzytwą? Nie. Ale tonący ją chwycił.
22 lipiec 2008 o 11:13 am
Swoją drogą cały dzień omiatam przedmioty światłem lasera. Teraz się czuję jakbym golił orła na herbie…
22 lipiec 2008 o 12:51 pm
pak4 mówi: “Swoją drogą cały dzień omiatam przedmioty światłem lasera. Teraz się czuję jakbym golił orła na herbie”
Dwa pytania:
1) Czy światło lasera skutecznie usuwa kurz z przedmiotów?
2) Czy golenie orła na herbie jest przyjemne? (dla golącego i dla orła)
22 lipiec 2008 o 12:52 pm
Nie zapominając o herbie…
22 lipiec 2008 o 1:58 pm
A ten orzeł to w koronie czy bez?… – bo to jest zasadnicza różnica. Konstytutywna, by nie rzec – konstytucyjna…
(…ciekawe, czy coś było o tym w Manifeście PKWN?… )
22 lipiec 2008 o 2:11 pm
Basiu:
W koronie.
Ja właśnie szukałem jaki to jest orzeł. Bo ma koronę, ale ma też bardzo gwiazdopodobne “kwiatki” na skrzydłach. Tymczasem zmieniono je, w ramach odchodzenia od komunizmu (i Piłsudskiego przy okazji) na koniczyno-podobne. Ale przez jakiś czas funkcjonowała taka wersja — korona i gwiazdki.
Tu ilustracja:
http://www.fotosik.pl/showFullSize.php?id=0fe9cec07c09e232
TesTeq:
Niczego nie usuwa. Niestety. Co najwyżej ciepło się od jego światła robi. Chyba. Bo niezupełnie mi to do teorii pasuje.
A ‘golenie’ orła jest i tak przyjemniejsze od analogicznego omiatania czegokolwiek innego, bo orzeł jest niemal płaski.
22 lipiec 2008 o 2:53 pm
A – przepraszam że pytam (it never hurts to ask
) – takie golenie koronnego orła to czemu służy, proszę Wielce Szanownych Państwa Badaczów?… (orlich nogów – chciałoby się strawestować po Miłoszowemu…
)
22 lipiec 2008 o 3:26 pm
Orlich nogów golenie – w celu dobrania odpowiednio reprezentacyjnego obuwia – nie będzie nam boso orłował przeca…..
22 lipiec 2008 o 3:36 pm
Lato, to i nogi odsłonięte… A odsłaniać niewydepilowane – skandal…
22 lipiec 2008 o 3:48 pm
Jak się przyjrzeć temu orłu
to zabidzony jakiś, żebra mu widać…
Ale dumnie z sempiterny pawie pióra mu wystają, korona na łbie paradna i poświeca blaskiem gasnącej waluty…
22 lipiec 2008 o 3:53 pm
22 lipiec 2008 o 4:02 pm
Kolego zeen, po potraktowaniu laserem przez PAKa też by Wam żebra prześwitywały przez przypaloną skórkę…
22 lipiec 2008 o 5:10 pm
… i to laserem zachowującym się inaczej, niż teoria nakazuje…
22 lipiec 2008 o 6:33 pm
Primo, mamy XXI wiek i nie wypada mieć niewydepilowanego orła w godle.
Secundo, potem wyszedł mi w czerwieniach, żółciach i zieleniach. O wiele ciekawiej wyglądał. Jak góry jesienią.
22 lipiec 2008 o 9:07 pm
Nie wypada?
A, to zależy…
-czy to jest ten orzeł (faktycznie nie wypada, bo równouprawnienie, czyli panowie też muszą być ładni);
-czy ta orzeł (wypada, choćby jako symbol oparcia się presji każącej istotom żeńskim dręczyć się różnymi takimi w imię nie wiadomo czego)
…najlepsza feministka by lepiej nie zawalczyła…
…
22 lipiec 2008 o 9:39 pm
Zawsze można lepiej…
22 lipiec 2008 o 9:43 pm
Nie, nie można. Bo lepsze jest wrogiem dobrego
22 lipiec 2008 o 9:43 pm
… powiedziała z namaszczeniem absolutnej odkrywczości B…
22 lipiec 2008 o 9:46 pm
Obawiam się, że jednak można. I fakt, że lepsze jest wrogiem dobrego wcale nie stanowi przeszkody…
22 lipiec 2008 o 9:50 pm
… że niby się trzeba starać?… tyle, że czasem efekty są… takie troszkę intimidating…
‘Obawiam się’ wygląda groźnie…
22 lipiec 2008 o 9:57 pm
Obawiam się
żeśmy się nie zrozumieli… Ale nie szkodzi
22 lipiec 2008 o 10:00 pm
Szkodzi, szkodzi… ale padnięta dziś jestem wyjątkowo… I jeszcze po dwóch godzinach intensywnej działalności sportowej wokół Błoń… Mogłam czegoś nie zaczaić…
22 lipiec 2008 o 10:02 pm
W zasadzie wyjaśnienie tego nieporozumienia jest możliwe. Ale wymagałoby nieco pisania…
22 lipiec 2008 o 10:04 pm
E, to chyba damy odpocząć klawiaturze (-om)…?
22 lipiec 2008 o 10:08 pm
Takiej odpowiedzi oczekiwałem
22 lipiec 2008 o 10:09 pm
…co za przenikliwość…
22 lipiec 2008 o 10:12 pm
…basina, oczywiście
23 lipiec 2008 o 5:11 am
…powiedzmy…
25 lipiec 2008 o 8:34 am
No proszę, to tylko w niektórych ustach “basina” uznawana jest za inwektywę…
25 lipiec 2008 o 7:02 pm
A w których ustach kiedykolwiek została uznana?…
25 lipiec 2008 o 8:37 pm
W komisariackich… aż trzeba było słać poselstwo z darami…
25 lipiec 2008 o 8:41 pm
…Dziwy niesłychane… chyba w poprzednim wcieleniu kasztelanki…
A jakież to dary przyniesiono?…
25 lipiec 2008 o 9:37 pm
tomy opasłej poezyji… a zdarzyło się, na komisariacie…
26 lipiec 2008 o 3:32 am
Sprawdzimy, sprawdzimy (w wolniejszej chwili)… Komisarz też powinien mieć nad sobą organ kontrolny… a nawet izbę refleksji…
26 lipiec 2008 o 8:24 pm
Komisarz powoli otacza się stosowną instytucjonalną aparaturą. Stanowisko szefa gabinetu politycznego już dawno obsadzone, Collegium Apocryphorum nabiera rozpędu, sugeruje Pani jakieś Officium…? Hm…
27 lipiec 2008 o 1:58 am
Hmmm, muszę to sobie przemyśleć… Może sen da jakowąś wskazówkę… Bo to, że stanowisko MUSI być godne nie ulega przecież kwestii…
27 lipiec 2008 o 8:53 pm
Nie wiem, skąd takie przekonanie, graniczące z pewnością…
29 lipiec 2008 o 1:11 pm
Damska intuicja…
29 lipiec 2008 o 1:48 pm
Nigdy się Pani do niej nie przyznawała…
29 lipiec 2008 o 2:43 pm
Bo to inni mi ją przyznawali… a ja czasem z gracją i stylem przyznaję rację Bliźnim moim