Kochać i tracić…
Kochać i tracić, pragnąć i żałować,
Padać boleśnie i znów się podnosić,
Krzyczeć tęsknocie „precz!” i błagać „prowadź!”
Oto jest życie: nic, a jakże dosyć…
Zbiegać za jednym klejnotem pustynie,
Iść w toń za perłą o cudu urodzie,
Ażeby po nas zostały jedynie
Ślady na piasku i kręgi na wodzie.
Leopold Staff, z tomu Łabędź i lira, 1914
19 lipiec 2008 o 7:06 am
Taaa… Tyle teoria. Ja zamiast za klejnotem na pustynię wybieram się do sklepu osiedlowego po drobne zakupy. A młodzież Europy w 1914 zamiast kochać i tracić, pragnąć i żałować pomaszerowała walczyć za ojczyznę…
19 lipiec 2008 o 7:55 am
No wiesz!…
Jaka teoria…
Oni to swemi rzewnemi łzami pisali… krwią (nawet ci, którzy nie chadzali na wojenki, na których ładnie)… A ten tu… do sklepu osiedlowego
O sklepach było wczoraj… dziś są najwyższe diapazony… i inne puzony…
19 lipiec 2008 o 8:55 am
Hm… Myślałem, że był młodszy. W wieku 36 lat to się powinno poważniejsze rzeczy pisać
PS.
Nie, ja rozumiem. Sam mam takie dotknięcie, gdy widzę jak ktoś się przygotowuje na odejście z tego świata. Choć mnie to jeszcze (chyba) nie dotyczy, to jednak coś w człowieku pyta, czy po perłę, czy klejnot gdzieś zstępował i szedł. I ma się do siebie pretensje, że drogi kończyły się na sklepie osiedlowym, czy — góra — lokalnej galerii. I albo można potępić siebie i własne życie, albo kpić z poety. Tertium non datur. (No prawie… )
19 lipiec 2008 o 9:15 am
Ja nie wiem*, jak to widzą rozmaici konsekwencjoniści
i zasadniczoniści
, ale przecież w realnym życiu nie ma żadnego tertium non datur: stoimy na poczcie czy w banku czytając (przykładowo) Blake’a albo Rilkego albo Leśmiana… albo Tischnera – i myśląc nad nimi… w ten sposób czynności dnia codziennego nabierają innych proporcji, kontekstów… I znów, za chwilę się obsuwamy w to lub owo… i trzeba poprawiać azymut.
A pokpić z poetów, mędrców, kaznodziejów zawsze można. By upuścić nadmiar patosu, egzaltacji, zapobiec kabotyństwu…
__
*znaczy… – wiem, ale dawno przestało mnie to interesować…
19 lipiec 2008 o 10:47 am
No skoro można, to można. Pokpiwam więc
19 lipiec 2008 o 10:56 am
… a dokładniej?…
19 lipiec 2008 o 11:26 am
A dokładniej? IMHO cytowany wiersz przekracza dopuszczalne normy egzaltacji. Przynajmniej jak na to sobotnie przedpołudnie
19 lipiec 2008 o 11:35 am
Kamień by się wzruszył tym nastrojem, metaforami, rytmem… A tu… ‘przekracza dopuszczalne normy’… polskie czy unijne?…
Śliczny wierszyk… ani grama egzaltacji…
(IMNSHO
)
19 lipiec 2008 o 11:45 am
No cóż, najwyraźniej trzeba czegoś więcej żeby wzruszyć prawnika
I to jest wersja optymistyczna. Wersja pesymistyczna mówi, że jest to w ogóle niemożliwe.
p.s.: to są moje prywatne normy, Kłejkowe
p.s. vol. 2: ta buźka w 10:56 am zdaje się jakaś późniejsza
19 lipiec 2008 o 11:48 am
Ad ‘p.s. vol.2′ – postanowiłam po raz ostatni sprawdzić Pana spostrzegawczość…
Szóstka z wykrzyknikiem!
19 lipiec 2008 o 12:05 pm
Wszędzie jakieś testy i sprawdziany…
Dobrze, że “po raz ostatni”
19 lipiec 2008 o 12:11 pm
Niedawno pisałem, że trzeba dbać o staff, zatem konsekwentnie będę walczył o jego dobre imię i zwalczał naPAKowanych Kłejkami cyników

Sam Pan Radca napisał u siebie coś, co otocza omówienia wymaga, zatem i tu trzeba otoczem sobie pomóc – takie czasy, panie, takie czasy….
Miast narzekać, frajdę czerpać proszę ze zjeżdżalni najwyższych trąbozonów, czy jak tam mawiają…
19 lipiec 2008 o 12:16 pm
No ale właśnie PAK napisał (7:06), że to już wcale nie były takie czasy, panie dzieju
19 lipiec 2008 o 12:33 pm
To widać, że Szanowny Pan Radca nie kochał się w Broni
19 lipiec 2008 o 12:38 pm
Z Bronią już się pożegnałem dośc dawno temu
19 lipiec 2008 o 12:53 pm
P.S. Ależ Mistrz_Z zadziorny z rana…
19 lipiec 2008 o 12:56 pm
Jaki tam zadziorny, gładko wygolony, tylko trzymam wogę Po goleniu i wciąż nie nie wiem: prawy smarować, czy lewy goleń…..
19 lipiec 2008 o 1:08 pm
Nie wiem, czemu już po raz któryś widzę – po Kaczyńsku – tytuł Staffowego tomiku jako ‘Łabądź i lira’… Pamięta jeszcze ktoś łabądzia?…
19 lipiec 2008 o 1:16 pm
19 lipiec 2008 o 1:17 pm
Z nauk w dzieciństwie jeszcze pamiętam jak odróżnić łabądzia od łabądzicy
19 lipiec 2008 o 3:51 pm
A jak?…
19 lipiec 2008 o 6:53 pm
(…)
Między pieśnią przerwaną a zbudzonym echem,
Falą i nagą stopą, co wnet się zanurzy,
Przyjściem listu i zdjęciem pieczęci z pośpiechem,
Pomiędzy zaproszeniem i rankiem podróży,
Między wzniesioną dłonią a owocem drzew
Śpi szczęście, co najsłodsze dreszcze daje łonu,
Między wargą a czarą, gdzie wina lśni krew…
Lecz wszelką radość płaci się smutkiem jej zgonu.
Leopold Staff, z tomu Gałąż kwitnąca V
19 lipiec 2008 o 6:57 pm
No nie wiem skąd ta emotka sie wzięla? Wstawienie jej w tym miejscu (ani w żadnym innym) nie bylo moim zamiarem
19 lipiec 2008 o 7:05 pm
Tego łąbędzia nie pamiętam, choć bardzo chciałem łabędzie wprowadzić do nowego kryminału…
Ale.
zeen:
Dbać o Staff? No owszem, ale ja jestem przekornym uczniem. I na mnie trzeba dzialać na opak. Nastrajać mnie na wysoki diapazon niskim. I odwrotnie.
Basiu:
Ech… chcesz ciągle uwznioślać, kształtować morale, osobowość, czy to górami, czy Staffem, czy Leśmianem.
Ale, wróćmy ad rem.
Czyli jak żyć? Przypomina mi się znajomy, który zachwycał się Hoffmanem (Józefem) słuchając jego pianolowych nagrań. Nie tyle za to, jak grał Chopina, ale za to jak przeżywał swoje życie — z wyścigami samochodowymi, ze sportem. Znajomy twierdził, że dopiero tak żyjąc ma się coś, co można innym przekazać; a ci dzisiejsi artyści to mimozy — nawet mało kto surfuje, o wyścigach samochodowych zaś można zapomnieć.
Znajomy przesadzał, ale i podczytywanie Rilkego i Leśmiana w kolejce, czy to jest życie? O co pytam, mimo iż umiejętności gratuluję. Mi się trafia, ale trafia się coś przeciwnego. Niestety.
19 lipiec 2008 o 7:39 pm
Trzeba dbać o staff pomyślał ziomal nucąc “uciuany giecik”
19 lipiec 2008 o 9:02 pm
jak odróżnić łabądzia od łabądzicy
Przecież to proste!
Łabądzica robi sobie jaja, a łabądź nie!
Pozdrawiam
Radecki
19 lipiec 2008 o 9:06 pm
PS. Ała! (Bądź nie)!!!
19 lipiec 2008 o 9:35 pm
Park, jeziorko i pływa – niepewnie podchodzę do brzegu i drżącą ręką urywam kawałeczek bułki. Rzucam. Napięcie sięga zenitu…
Podpływa i….. Chwycił!
Łabędź, łabędzica by chwyciła….
19 lipiec 2008 o 9:37 pm
Proste…
19 lipiec 2008 o 9:41 pm
Tylko z polskimi łabędziami tak łatwo…
19 lipiec 2008 o 10:32 pm
@foma
Łabądziami
19 lipiec 2008 o 11:24 pm
Radecki,
z łabądziami to jeszcze łatwiej…
20 lipiec 2008 o 10:56 am
@Mysha_B: Nie przejmuj się winkami zamiast nawiasów zamykających – nowa wersja WordPressa tak ma…
Reszta – wieczorem lub jutro rano lub… za kilka godzin (jeśli jakieś chmursko przepłoszy nas (moich gości i mnie) z podkrakowskich wyczynów autdorowych).
… )
(Btw, @PAK 7:07 – jakieś nieporozumienie… i niekonsekwencja w ramach tej konkretnej wypowiedzi?…
20 lipiec 2008 o 12:53 pm
Basiu:
1) Jestem niekonsekwnetnym zwolennikiem niekonsekwencji.
2) Masz rację. Staff nie pisał ‘jak żyć’ tylko czym jest życie. Ergo, żyłem dzisiaj między 8:30 a 10:55. I może będę po 14-tej. A i to z przerwami.
20 lipiec 2008 o 2:15 pm
A wg jakiego czasu?
Kręgi na wodzie widać jak się kto utopi…
20 lipiec 2008 o 4:15 pm
Wg. warszawskiego.
A kręgi na wodzie zostają też po puszczaniu kaczek. Ale ten wątek prowadzi do polityki…
20 lipiec 2008 o 7:06 pm
…był już łabądź… polityka nam niestraszna… a nawet kaczki – dopowiada B z doskoku, w trakcie przygotowywania paradnej kolacji dla swych gości…
20 lipiec 2008 o 10:32 pm
Już po kolacji? Goście nadal w dobrej kondycji? A jak parada? Udana?
21 lipiec 2008 o 4:42 am
Po kolacji jest, jak wiadomo, deser. I gadanie, jeszcze więcej gadania. A potem nadchodzi moment, że trzeba gościom kazać iść spać. A samemu – pozmywać naczynia.
Cała impreza była faktycznie bardzo udana…
21 lipiec 2008 o 6:17 am
[...] do wpisu. Za sprawą PAKa, który przedwczoraj napisał był… w wyraźnym poirytowaniu: ‘Basiu: Ech… chcesz ciągle uwznioślać, kształtować morale, osobowość, czy to górami, czy…. Zadumałam się, czy i czy ciągle… Supeł nieporozumień trzeba spróbować [...]
25 lipiec 2008 o 8:36 am
Chyba supeł pozostał nierozwiązany…
25 lipiec 2008 o 7:03 pm
…będziemy dalej rozsupływać…
25 lipiec 2008 o 8:39 pm
…aż się nitka skończy…
26 lipiec 2008 o 3:40 am
…to były gustowne rzemyki…
26 lipiec 2008 o 8:26 pm
…rzemykiem po skórze pamiętliwiej niż nitką…
27 lipiec 2008 o 2:00 am