- My tu nie jesteśmy od procedur, my tu jesteśmy od sprzedawania – warknęła.
Nie powiedziałam niczego złego. Tylko zauważyłam cicho, grzecznie a nawet nieco (jak na mnie) nieśmiało, że refundowanie błędnie naliczonych przez kasę należności (przez wyznaczonego do tego, doświadczeńszego pracownika) musi być objęte jakimiś procedurami… robione rutynowo, a nie jako wyjątkowa akcja i dowód łaski w stosunku do klienta. Była niedziela (i niesamowite pustki w supermarkecie, ale kasjer wyglądał na zupełnie nowy, wakacyjny narybek – i popełnił błąd)… a ja miałam fanaberię zażądać czegoś, czym nad Wisłą nie przejmuje się prawie nikt – zatrzymania paragonu. A, to trzeba uruchomić ksero… i jeszcze wprowadzić dane do komputera.
Po powrocie z ‘długiej Anglii’ narzuciłam sobie ścisły reżim reagowania na supermarketowe błędy, sidła i przekręty: nie rzadziej, niż co dziesiąty dostrzeżony i nie częściej, niż co czwarty. Ku budowaniu świadomości konsumenckiej i jakości obsługi… ale też szerzej – zdrowych relacji stron zawierających transakcję.
I co do tego ‘zdrowia’ – miewam okresy poważniejszych wątpliwości. Na przykład obecnie, po powrocie z ostatniego, siedmiomiesięcznego pobytu na Wyspie. Rotacja personelu w ‘nasz-ulubionym’, osiedlowym sklepie jest niesamowita. Kompetencje – też czasem niesamowite. O płace wolę nie pytać. Widać niedobory zatrudnienia (wczoraj pani na monopolowym powiedziała ‘niech nowi kasjerzy idą na przerwę już teraz… bo się zrażą i jutro w ogóle nie przyjdą do pracy’).
Ale, gdy człowiek widzi tak ‘wąskie’ podejście bliźniego do aktualnych obowiązków zawodowych – i, co ważniejsze, do swego własnego rozwoju – ma ochotę po belfersku ostrzec: ‘niedługo typowe czytanie cen i pobieranie gotówki będą robić wyłącznie maszyny (jak w L – bardzo lubię to samoobsługowe kasowanie), a państwo będą tylko od nietypowych operacji i interwencji… z uśmiechem na ustach, bez boczenia się…’
Ale nie robi tego bo jest niedziela… A poza tym – co to ja Federacja Konsumentów jestem?… czy jakie inne Which?…
Jednak incydentalne bycie ‘trudnym klientem’ czasem popłaca. Wczoraj przy kasie znów okazało się, że cena czegoś drastycznie odbiega od informacji podanej na półce. Młoda kasjerka pobiegła, sprawdziła: ‘tak, już nie ma tej promocji, ale kupi pani te makowce po podanej, niższej cenie… błąd sklepu, przepraszamy’. I nawet potrafiła już sama wycofać transakcję oraz wprowadzić nowe dane… ‘pieszo’, nie z kodu kreskowego. Serce roście…
18 lipiec 2008 o 7:38 am
Najprościej powiedzieć, że w przyrodzie obowiązuje zasada oszczędzania energii. I w związku z tym, dobrze ewolucyjnie dostosowani ludzie są zwyczajnie leniwi
A tu proszę, Gospodyni podejmuje temat zdrowych relacji między naturą (lenistwo) i kulturą (właściwa obsługa klienta). Natura na to odpowiada, że nie jest od procedur!
18 lipiec 2008 o 7:39 am
Jak to? Natura nie od procedur?
Ależ ona je niezmordowanie udoskonala…
18 lipiec 2008 o 8:15 am
Taki skrót myślowy. Powinno być: ‘od nowych procedur’. No co?! Każdy może być kiedyś Macierewiczem! (Byle krótko i znając drogę powrotną.)
(No i sama piszesz “udoskonala”, czyli chodzi o procedury istniejące; a nie ‘tworzy’
)
18 lipiec 2008 o 8:20 am
…taaak, każdą nieścisłość się skrótem myślowym tłumaczy… a tak w ogóle, jest Pan tłumaczem?
18 lipiec 2008 o 8:33 am
No cóż, czasem coś komuś tłumaczę. To prawda. Wczoraj tłumaczyłem w sklepie, na ten przykład, że chcę buty sznurowane. Ergo: jestem tłumaczem*.
—
*) Dotyczy tylko formy pisanej kursywą.
18 lipiec 2008 o 8:33 am
Owszem, kolega PAK tłumaczy sobie co rano, że powinien zadbać o swój rozwój naukowy. I ląduje w czytelni kasztelańskiej…
Rotacja personelu to problem nie tylko marketów. Ale raczej w dużych miastach, gdzie można zamienić jedną marną robotę na drugą ciut mniej marną. I tu, o dziwo, mój sklep, do którego mam kiladziesiąt kroków, trzyma się dzielnie w tym samym składzie od trzech lat. W takiej sytuacji program poznaj swojego klienta można wcielać w życie.
18 lipiec 2008 o 8:33 am
PS.
Dotyczyło butów zwykłych. Wyżynnych, ale nie górskich.
18 lipiec 2008 o 8:38 am
foma:
). Inaczej nie ma takiej możliwości.
Ale warunkiem poznania klienta swego jest stosunkowo niewielka liczba klientów przypadająca na jednego pracownika (w jednostce czasu
Swoją drogą mój sklep osiedlowy jest gdzieś po środku — rotacja jest, owszem, ale dotyczy połowy składu, reszta jest stała.
Co do tłumaczenia sobie — niestety, gdybym sobie co rano tłumaczył byłoby lepiej…
PS.
W czytelni kasztelańskiej? Hm… to coś nowego. Owszem, do sarkofagu Henryka Probusa się przyznaję, ale do czytelni?
18 lipiec 2008 o 8:57 am
A o co chodzi w sumie z tym uruchomieniem ksero? Do zatrzymania paragonu chyba ksero nie jest konieczne?
p.s. pragnę stanowczo oświadczyć, że nie znam Rona Asmusa
18 lipiec 2008 o 9:02 am
PAK, Kasztelanka nas przyjmuje, to i czytelnia kasztelańska…
A co zrobiłeś z tym sarkofagiem? :rool:
18 lipiec 2008 o 9:10 am
@Quake 8:57: Bo skoro ROGB (realowa odpowiedniczka gospodyni blogu… C by zeen
) pragnęła zatrzymać oryginalny paragon (który zwyczajowo w Polsce zabiera sobie sklep… bo co komu po takich świstkach papieru) – to sklep musiał sobie skopiować podkładkę do wypłaconej refundacji pomyłki…
Kwestię czytelni kasztelańskiej wyjaśniono…
Proszę zaprotokołować, że Pan Radca nie zna (a ja dla TVNu znam a dla Radia Maryja – nie, o!)
Rozwojów (też – naukowych), dobrych auto-tłumaczeń i wszelkich satysfakcji… a nawet słońca, jeśliby komuś żyzny deszczyk przeszkadzał… – życzę
18 lipiec 2008 o 9:11 am
foma:
1) No tak. Czytelnia kasztelańska bywa inspirujca, ale w pracy staram się do korzystania z niej nie przyznawać… Przynajmnien nie do korzystania w czasie pracy.
2) Sarkofag? Ukryłem
3) Od 15 minut powinienem być odcięty od internetu. A nie jestem…
18 lipiec 2008 o 9:17 am
…i proszę też zaprotokołować, że PAK usiłuje się odciąć od znajomości z internetem… ale nie z nami te numery…
18 lipiec 2008 o 9:57 am
A kto dziś jest protokolantem/ntką?
Bo taki władczy kasztelanski głos wydający polecenia wskazuje, że czynności protokolanckich nie będzie realizować basia…
18 lipiec 2008 o 10:06 am
Skoro można zanotować w pamięci to i zaprotokołować pewnie można…
18 lipiec 2008 o 10:25 am
To basia wydaje polecenia swojej pamięci? Na blogu?
18 lipiec 2008 o 11:02 am
Swojej to małe miki. Cudzej!
18 lipiec 2008 o 11:12 am
Toż to mentalny hacking i konkwistadorstwo…
18 lipiec 2008 o 3:49 pm
W przepastnych basi archiwach
Chochlik fomy się ukrywa
A zeen miast zająć się pracą
Goni za nim ladaco….
A kuku
18 lipiec 2008 o 3:58 pm
Mam Cię!
18 lipiec 2008 o 4:27 pm
Tylko nie połam się
Krzycząc do mnie: mam cię
dyludylu!
18 lipiec 2008 o 6:31 pm
Błąd sklepu… akurat… wszystko jest dokładnie zaplanowane…
18 lipiec 2008 o 9:27 pm
- Heniu, znów mnie boli głowa!
(proszę zaprotokołować)
- Nie będziemy dziś seksować?
(proszę zaprotokołować)
- Nie mój Heniu, ty lebiego,
Bo rozdęło ci się ego!
18 lipiec 2008 o 9:35 pm
18 lipiec 2008 o 10:00 pm
Who’s Heniu?
18 lipiec 2008 o 10:07 pm
…zapytał komisarz z tradycyjną dla swojego zawodu dociekliwością…
18 lipiec 2008 o 10:10 pm
Ma alibi! – na wszelki wypadek uciął ciekawość komisarza Pan Radca…
Berek!
18 lipiec 2008 o 10:14 pm
Nie dość, że ma alibi to jeszcze – jak ustalono w toku rozpytania – nie zna Rona Asmusa. Ergo Heniu jest czysty jak łza
18 lipiec 2008 o 10:29 pm
Czyste to są nowonarodzone dzieci do pierwszej zabrudzonej pieluchy
Znaczy się Heniu nosi ksywę “Ergo” i wypiera się znajomości z Ronem. To ci gagatek…
A Pan Radca nie ma ochoty na trochę ruchu…? Berek!
18 lipiec 2008 o 10:39 pm
Komisarska umiejętność znajdowania okoliczności obciążających jest naprawdę imponująca
Potwierdza się stara prawda: jak się dobrze poszuka, to i na świętego się coś znajdzie
A nie za późno trochę na gonitwy? Nie chciałbym żeby za chwilę ktoś mi zarzucił, że naruszam ciszę nocną
18 lipiec 2008 o 10:47 pm
Można się gonić z przekąską w zębach.
Przy jedzeniu się nie gada
bo się w brzuchu źle układa
I cisza zapewniona…
18 lipiec 2008 o 11:00 pm
Trzeba tylko uważać żeby się nie udławić tą zakąską…
18 lipiec 2008 o 11:11 pm
To szanowny Radca nie miał szkolenia BHP z pierwszej pomocy biurowej?
18 lipiec 2008 o 11:13 pm
Chyba byłem wtedy w delegacji
19 lipiec 2008 o 5:00 am
19 lipiec 2008 o 8:11 am
Po przepastnych basi archiwach – dokładnie, po prawie całym lipcu – hasali wczoraj, berkowali, chowali się, itd., pewni tacy Dwaj… Gdyby się więc komuś nudziło w to deszczowe przedpołudnie…
…
25 lipiec 2008 o 8:37 am
W grę wchodzi też nuda wieczorna…
25 lipiec 2008 o 7:05 pm
…i nuda nocna… zdumiewające, ale się trafia…
25 lipiec 2008 o 8:40 pm
Pif-Paf! Padła nuda…
26 lipiec 2008 o 3:39 am
… proste remedia, proste rozwiązania…
26 lipiec 2008 o 8:27 pm
Tylko pozwolenie na broń potrzebne…
27 lipiec 2008 o 2:01 am
Przesądy…