Samodierżawie jest być może najistotniejszą częścią ruskiego losu i ruskiego bólu. Tak, jak niezbywalną częścią polskiego bólu i losu jest głupota nie zawsze poczciwa, bezinteresowna zawiść, tępa nienawiść do tych, którzy mają trochę więcej oleju w głowie i patrzą trochę dalej.
Jerzy Surdykowski, Newsweek Polska. 19.09.2004
16 lipiec 2008 o 7:21 am
Można prosić o kontekst?
Bo jako wylewanie swoich żółci i irytacji, reakcja na to, że się źle przespało noc, czy ma kaca, to jest bardzo dobra i głęboka wypowiedź.
Jako analiza polityczna, czy społeczna, irytuje przesadą, złośliwością w ocenie.
(Wiem. Też irytuję przesadą, złośliwością w ocenie. Ale przynajmniej piszę to w kontekście pogody, irytującej i złośliwej.)
16 lipiec 2008 o 7:29 am
Uwzględniłeś oba konteksty, jakie były do uwzględnienia
A złośliwość i przejaskrawienie? Zapewne jest go tu trochę. Jak w wielu – wyrazistych, przemawiających do wyobraźni, dających do myślenia – wypowiedziach publicystycznych. Cena skrótu, może też pójście ubitym traktem ‘jeśli coś ma być ciekawe – musi być kontrowersyjne’?…
Pogoda jest super: i ciepełko było do zniesienia… i deszcz bardzo się przydaje (jeszcze bardziej w Centrum, niż na Południu)… Świat jest piękny!
16 lipiec 2008 o 8:50 am
Czyli mam odpowiedzieć poważnie?
Tak poważnie, to obie wady wydają mi się mniej lub bardziej unwiersalne, a przynajmniej My, Polacy, chorujemy na te same choroby co Rosjanie (i zapewne odwrotnie). Różnica jest tylko w skali zjawiska. Przecież, my też chorujemy na miłość do silnej władzy, która zrobi wszystko za obywateli.
Z drugiej strony nie wierzę w jakieś historyczne fatum, które miałoby nad narodem ciążyć. Tyle, że zmiany nie następują nagle — może w 1989 roku tego jeszcze nie rozumiałem, ale teraz widzę jak trudne jest budowanie demokracji, wolności, obywatelskiego zaangażowania wolnych ludzi, którzy znają własną wartość i nie muszą ratować własnego ego zwiścią. Ufam, że to możliwe, ale to długa i wolna ewolucja.
16 lipiec 2008 o 9:03 am
‘Przecież, my też chorujemy na miłość do silnej władzy, która zrobi wszystko za obywateli.’ – oczywiście. Bo jesteśmy, zawsze byliśmy, na pograniczu kultur: europejskiej i azjatyckiej. Zatem godzenie ognia i wody: ciągotki autorytarne, ale i przerosty demokracji, anarchistyczne przerosty…
Historyczne fatum nie ciąży, siła nawyków, odruchów myślowych, przekazywanych przez kulturę, literaturę, tradycję – owszem.
Ewolucję ku lepszemu dostrzegam. Miałam nadzieję, że będzie ona szybsza… ale dobre i to, co zachodzi, dzień po dniu.
16 lipiec 2008 o 10:32 am
Nic dodać, nic ująć – może tyle tylko, że państwowość Rosyjska na swoich wadach zawsze wychodziła i wychodzi lepiej niż my tutaj…
16 lipiec 2008 o 10:33 am
dwója z ortografii… “państwowość rosyjska”*
16 lipiec 2008 o 10:58 am
‘Might is/makes right’ – może dlatego…
16 lipiec 2008 o 11:05 am
komerski:
“Rosja nigdy nie jest tak słaba, ani tak silna, jak na to wygląda” miał podobno twierdzić Bismarck. To tak trochę a propos tego, jak wychodzi rosyjska państwowość. Czyli do jakiego miejsca ta kultura jest atutem, a od jakiego przeszkodą.
Basiu:
Ech… no i jak mam się zgodzić? I jak nie zgodzić?
Z drugą częścią — o sile nawyków i ewolucji się zgadzam. Ale z tą azjatyckością (zwłaszcza przeciwstawioną europejskości) — nie.
Nie, bo chyba każdy naród europejski ma na swym koncie jakiś zły ‘wybryk’ w kierunku silnej władzy. I to wybryk cieszący się akceptacją społeczeństwa — czy dawniej, czy dziś. A z drugiej strony można zapytać, co łączy ‘azjatyckie’ kultury, na przykład w Rosjii, Indiach, Chinach i Japonii. (Specjalnie dodałem Japonię, by wykorzystanie myśliwców Su-27 nie stało się wspólnym mianownikiem
)
Rosja jest jaka jest. Może bardziej jest ‘cywilizacją’ niż tylko ‘narodem’ (jak niektórzy chcą), przez co jest bardziej odporna na import idei z zewnątrz (choć i komunizm nie był rosyjską ideą), co z kolei powinno spowalniać przemiany. Teoretycznie mamy więc więcej atutów. Ale co z nimi zrobimy, to już inna sprawa.
16 lipiec 2008 o 11:16 am
Oczywiście, są to tak ‘zgrubne uogólnienia’, że aż wstyd…
Ale…
Powiadasz – ‘wybryk’ – zatem granica leżałaby pomiędzy kilku(nasto)letnim wybrykiem a inercją (i latencją ludzkiej podmiotowości) ciągnącą się (z małymi ‘wybrykami’
) przez stulecia…
Azjatyckość: prymat jednostki a prymat społeczności. Ta słynna odpowiedź na pytanie zadane młodemu, wykształconemu Rosjaninowi czy nie chciałby mieszkać w Norwegii: ‘ale to taki mały, nieznaczący kraj’…
16 lipiec 2008 o 11:19 am
Pytanie:
Co jest lepsze bezinteresowna czy interesowna zawiść?
Bezinteresowna wydaje się szlachetniejsza, lecz głupsza od interesownej, kultywowanej z premedytacją.
16 lipiec 2008 o 11:32 am
Interesowną da się wytłumaczyć… wybaczyć… – np. konkurencja.
Ale gdy szewc zazdrości plebanowi dobrze powiedzianego kazania… w powietrzu zaczyna być gęstawo…
16 lipiec 2008 o 11:53 am
Chcesz wytyczać granicę, a ja tu widzę płynność i wielość tradycji, które współistnieją.
Prymat jednostki? Prymat, jako granica, czyli kwestia tego, co przekracza ‘50% udziału w kulturze’? Może, ale czy w takim razie wszyskie narody nie są jakimiś pograniczami Europy i Azji
(Swoją drogą dlaczego ten Rosjanin ma mnie dziwić? Znalazł sobie takie powody do dumy z narodu i kraju, więc się ich trzyma. Inni uzasadniają dumę PKB, albo historią — to przecież rozumowanie ani gorsze, ani lepsze.)
PS.
Co do interesownej zawiści — zło bezinteresowne (w tym zawiść) zawsze wydawało mi się złem metafizycznym. Zło interesowne przynajmniej redukuje się do czegoś racjonalnego.
16 lipiec 2008 o 12:01 pm
A co pań z Newsweeka może o tym wiedzieć? My wiemy kto za tym stoi… Jest jasne za czyje pieniądze odbywa się to szkalowanie Narodu Polskiego. Dlatego naszym obowiązkiem jest dawać odpór tego rodzaju wstecznictwu
16 lipiec 2008 o 12:03 pm
Japonię i Indie bym wykreślił, a dopisał coś innego. Bo tak cóś mi się zdaje, że większy efekty niż myśliwce miały tu mongolskie hordy…
16 lipiec 2008 o 12:33 pm
@pak4: Czyli zawiść i zło bezinteresowne to czysta postać – jak metal lub gaz szlachetny. A propos – są ciała stałe (metale) szlachetne, są gazy szlachetne, a co z cieczami? Koniak? Wino? RedBull?
@Quake: Masz rację. Zaprzyjmy się i dajmy im wszystkim wspólnie odpór, tym pogrobowcom odwetowców!
16 lipiec 2008 o 12:47 pm
foma:
Ja wiem, co się często mówi. Tyle, że do obiegowych opinii podchodzę jak pies do jeża; i wolę żartować z myśliwców, niż biadać nad Dżingis-Chanem. Tym bardziej, że obok opinii o zbrodniach i skrytobójstwie, krążą także opinie o praworządności jego państwa. To primo.
Secundo: skoro pada przymiotnik ‘azjatycki’, to Indie i Japonia są równie azjatyckie jak Chiny, a lepiej niż Rosja
Tertio: zastanawiam się jaką rolę gra tu skala. Bo Deng Xiaoping miał powiedzieć (może już cytowałem?) zagadnięty w sprawie możliwości wyjazdu dysydentów do USA:
– To ilu chcecie Chińczyków? 5? 10? 50 milionów?
W chwili, gdy mówimy o milionach, rolę gra już tylko statystyka, a nie ludzie. (Oczywiście, skala jest względna.)
TesTeq:
Prywatnie stawiam na herbatę. Ale wiem, że nie przejdzie.
16 lipiec 2008 o 1:14 pm
PAK,
właśnie ta skala Azji ma znaczenie. Czymże niezwykłym było rzucić do ataku pół miliona ludzi. Albo zdobędą albo zasypią swoimi ciałami fosę, żeby drugie pół miliona zdobyło nastepnego dnia. Zawsze było kolejne pół miliona, i miliony na miejscu, żeby odtworzyć uszczerbioną tkanke.
Organizacja państwa Dżingis-Chana, jak najbardziej, ale co innego Mongolia, a co innego podbite kraje. Poza tym, na Rusi to była zamrażarka sredniowiecza.
16 lipiec 2008 o 1:15 pm
W poczuciu odpowiedzialności za słowo, pomilczę….
TesTeq,
Najprostszą i najoczywistszą wydaje się odpowiedź: ciekły hel i inne skroplone szlachetne gazy. Ale znam przypadkowo odpowiedź starego człowieka:
to łzy….
16 lipiec 2008 o 2:03 pm
@zeen: Nigdy nie piłem tak szlachetnych trunków, jak schłodzony hel lub rozgrzane złoto. Hel łykałem tylko w stanie gazowym i mówiłem potem dziwnym głosem.
16 lipiec 2008 o 3:39 pm
… nic dziwnego – po takiej inhelacji…
18 lipiec 2008 o 3:29 pm
18 lipiec 2008 o 3:46 pm
Hi, hi
18 lipiec 2008 o 3:49 pm
Nic dziwnego. Przy takiej inhelacji…
18 lipiec 2008 o 4:25 pm
Pewien degustator
Rozbił inhelator
Od tej pory
Nie był skory
Być helu amator-
em!
18 lipiec 2008 o 10:13 pm
em, en, o, pe
znajdę ropę!
er, es, te, u
jużem w biegu!
19 lipiec 2008 o 4:57 am