Ulegając licznym nagabywaniom, zapytaniom i narastającej niczym chmura gradowa, niemej ciekawości Czytelników – podajemy do wiadomości, co następuje:
1. Na początku bieżącego tygodnia miała miejsce w Krakowie Pierwsza Historyczna Dewirtualizacja Uczestników tego blogu.
2. Udział wzięli:
Realowy Odpowiednik Internauty o nicku zeen
oraz
realowa odpowiedniczka gospodyni blogu, basi.
3. Pierwsze spotkanie odbyło się w poniedziałek 7.7. pomiędzy 19:40 a 22:30 w restauracji na łodzi Galar pod Aniołami u stóp Wawelu. Choć dress code i cały protokół niewiele ustępowały wymogom wiedeńskiego koncertu noworocznego – wieczór wypadł wspaniale.
4. W nieco mniej formalnej atmosferze, Uczestnicy Pierwszej Dewirtualizacji spotkali się tuż przed południem dnia następnego po południowej stronie zalewu Kamieniołom Zakrzowiecki. Ale nawet tam nie udało się uniknąć natręctwa mediów przeszłości w osobie dziennikarki Radia TOKFM, zaciekawionej (pretekstowo, rzecz jasna), czy Zakrzówek spełnia wymagania czystościowe na przyjęcie tak znamienitego Gościa.
Dziękujemy Państwu za powagę.
Można zadawać pytania (niektóre doczekają się odpowiedzi)
z i b
12 lipiec 2008 o 6:42 am
A co podano?
Bo widzisz, ostatnio chciałem napisać poważny tekst o społeczeństwie informacyjnym, cyberprzestrzeni itp. (sam wolę bardziej przyziemne tematy, ale trzeba było, a mam jakiś pociąg do pastiszy więc nawet nieźle się bawiłem). I przy tej okazji dowiedziałem się, że to my, w Polsce ulubiliśmy słowo real, tymczasem prawdziwym przeciwieństwiem ‘cyberspace’ jest ‘meatspace’.
Zapytuję więc o jadłospis
12 lipiec 2008 o 8:45 am
@PAK: Może to tylko “meetspace”, a nie “meatspace”?
My tu sobie gadu-gadu, a oni ciszkiem-milczkiem dewirtualizują się wspólnie po kryjomu!
12 lipiec 2008 o 10:16 am
“Meatspace”, ale PAK nie ma racji, że nikt nie mówi o “realu”. “Meatspace” to takie dziecko cyberpunkowych powieści Williama Gibsona i pojęcie to pojawia się głównie w literaturze SF , tymczasem wszyscy moi amerykańscy i angielscy znajomi na real mówią “real life”, skracając często do “RL” albo do “IRL” kiedy chcą powiedzieć “in real life”.
A co do spotkania, to zmilczę, bo jak się dwoje ludzi spotyka, to w sumie mogę im – głównie męskiej połowie – zazdrościć, ale dopytywać się nie uchodzi
12 lipiec 2008 o 10:29 am
forma informacji godna spotkań pana prezydenta z panem premierem…
12 lipiec 2008 o 10:32 am
Ewentualnie relacji ze spotkań ministra spraw zagranicznych z sekretarz stanu…
12 lipiec 2008 o 11:09 am
Komerski,
Nie ma czego zazdrościć:
Łazi taka po Krakowie
W butach słoma, siano w głowie,
Wzrokiem ludzi z góry kłuje
Co krok staje i odpluje,
Aurę wokół rozpościera -
Wciągniesz łyk – niech to cholera…
12 lipiec 2008 o 11:17 am
Zeen,
No to faktycznie… Wracam do pracy ukojony
12 lipiec 2008 o 11:32 am
Niestety Kraków musiał znieść i to:
Zjechał bowiem do Krakowa
W gumofilcach Casanova,
Zamiast stąpać gdzieś po rżysku,
W naturalnym środowisku –
To A Capite Ad Calcem
W grodzie Kraka był zakalcem…
12 lipiec 2008 o 7:25 pm
komerski:
Zapewne masz rację. Zresztą ja o tym czytałem, jako o pojęciu bardziej ‘właściwym’ niż ‘real’; w sensie — bardziej cenionym przez miłośników cyberprzestrzeni; podczas gdy ‘real’ to słowo dla dyletantów z meatspace. Szczerze mówiąc nie znam miłośników cybeprzestrzeni, lubujących się w grach, które toczą się w wirtualnej rzeczywistości, których pierwszym językiem jest język angielski. Nie mogę więc zweryfikować tej informacji. Ale słówka użyłem szybko i chętnie, gdy tylko je poznałem. Jest w końcu smakowite. No, chyba, że ktoś jest wegetarianinem…
foma:
No przecież… Jak tak można… To przecież bliskie posądzenia kogoś, że ma coś wspólnego z prezydentem… Proszę, powiedz, że mi się przewidziało…
12 lipiec 2008 o 9:03 pm
PAK, to jedynie posądzenie o picie wina i odwaracanie uwagi zainteresowanych od treści spotkania, skupiając przekaz na drugorzędnych sprawach.
Znaczy się… intencją autora komentarza nie było posądzenie o wspólnotę z prezydentem…
12 lipiec 2008 o 11:37 pm
@PAK – Jadłospis – ściśle tajny… sorry…
@Mój Wielce Szanowny Interlokutor: Miałam nadzieję, żę oprócz tej, która łazi*, wymyśli Pan coś naprawdę mocnego na podsumowanie…
__
*wierszyk poznała – jeszcze podczas bytności Mistrza_Z w Krk sama jego bohaterka… ale też foma – który miał ponoć czelność nie uwierzyć w charakterystykę…
12 lipiec 2008 o 11:39 pm
A B była gdzie?…
Chórek bezbłędnie odpowiada:
W BARDZO WYSOKICH TATRACH
…I teraz mówi dobranoc… czyli wyłącza internet by jej nie przeszkadzał w zrzucaniu zdjęć…
Do jutra!
12 lipiec 2008 o 11:42 pm
No oburzające… Wpadła, namieszała i wypadła. I jeszcze jakieś insynuacje, że foma coś tam wiedziać i miał czelność…
12 lipiec 2008 o 11:44 pm
Charakterystyki WSI brakowało, no to dodałem….
Są granice poznania….
Niektórzy twierdzą, że Poznania…
12 lipiec 2008 o 11:44 pm
Ha, jeszcze tu jestem!!!
I widzę, ze mi się ałtorytet podkopuje (a może i podkupuje) za mojemi plecami!
…Skandal!
12 lipiec 2008 o 11:45 pm
@zeen:
12 lipiec 2008 o 11:52 pm
Przepraszam, a tyn uśmiech to za cóż?
12 lipiec 2008 o 11:56 pm
Za WSI, kredytowo, i w ogóle, z nadmiaru górskich uniesień…
13 lipiec 2008 o 12:00 am
Mogę podkopywać ałtorytet i pod samym nosem…
13 lipiec 2008 o 12:01 am
Ooooooo, to ja Pana odwołam z przewodniczenia Mej Radzie Grodowej, ot co! :strrrrrasznie groźna kufa:
13 lipiec 2008 o 12:06 am
Jak mam być odwołany, to wolę złożyć dymisję 3 minuty przed, żeby nie dać pełni satysfakcji… :kufa z wilczymi zębami:
13 lipiec 2008 o 12:10 am
Jak giganci walczą, to ja sobie na boczku piszę:
Górskie uniesienia?
Szczytować jest w szczycie,
W tym górskim zachwycie,
Najlepiej jest skrycie.
Trza mieć też pokrycie….
13 lipiec 2008 o 12:12 am
Taaaak?!
To ja tu zaraz :kufę z tak bardzo wilczymi zębami i lwimi pazurami: włożę, że świat nie widział… Uprzedzającymi rezygnacjami mi się będzie grozić?
… szantażykować pod pokrywką (czy tam – przykrywką… już nie wiem z tego szoku…
)
13 lipiec 2008 o 12:14 am
@zeen: nie da się skrycie bo to z człeka wyłazi… jak ta słoma, za przeproszeniem… i siano
13 lipiec 2008 o 12:18 am
Niech zapanuje zgoda:
Grodowa Rada niech nie przedkłada
Swoich ambicji rodem z policji….
13 lipiec 2008 o 12:19 am
No doooobrze, wyciągam łapę… znaczy – te pazurki…
13 lipiec 2008 o 12:20 am
i słoma… i zęby… i pazury…
Ja mogę być przewodniczącym po dobroci, ale jak się na mnie szczuje pół zoo i spotkanie świstaki, to musze wdrożyć plan obrony…
13 lipiec 2008 o 12:21 am
Ja tam się swoich gumofilców nie wstydzę….
Ale fakt: z nizin g….. widzę….
13 lipiec 2008 o 12:21 am
Akurat dziś słyszłam tylko jednego świstaka
… a specjalnie szłam w świstacze miejsca…
13 lipiec 2008 o 12:23 am
Co za perfidnie przewrotny Żartowniś z tego Mistrza_Z… słów brak…
13 lipiec 2008 o 12:25 am
o proszę… gniew kasztelanki już w inną stronę skierowany…
13 lipiec 2008 o 12:28 am
Świszcze świstak świskiem ślicznym,
Na to GP: to był Michnik!
13 lipiec 2008 o 12:29 am
…zdarzało mi się prowadzić kursy (półamatorskie) anger management – znam więc teorię a w porywach nawet praktykę…
13 lipiec 2008 o 12:30 am
A, to pewnie dlatego ich (świstaków) tak mało… pochowały się z obawy przed…
13 lipiec 2008 o 12:32 am
A gdzie jakis anger? Nawet przy półamatorskich poszukiwaniach nie widać…
13 lipiec 2008 o 12:39 am
No jak to – Sam Pan Szef mówił przed chwilą o ‘gniewie kasztelanki’…
13 lipiec 2008 o 12:43 am
Gdy cię ciśnie jakiś anger,
Wrzuć na luż i weź expander…
13 lipiec 2008 o 12:45 am
No tak, umiejscowiałem ów anger ino u się… Niesłusznie…
Spać pora, jakem niepewny swej pozycji SPS…
13 lipiec 2008 o 12:48 am
@zeen: To by było za proste… mediatorzy i inni tacy umarliby z głodu…
@foma: Chyba też pójdę za Pana przykładem. W końcu wstałam o 3:50… a to i owo się działo w tak zwanym międzyczasie…
Bardzo dobrej nocy Panom
13 lipiec 2008 o 12:50 am
Dobranoc
13 lipiec 2008 o 8:51 am
Dlaczego “dobranoc”?
Przecież jest prawie dziewiąta rano!
Wstawać śpiochy!
13 lipiec 2008 o 8:58 am
Wstały, wstały… nawet te połamane-tatrzańsko…
Bardzo dzień dobry Panu
)
(Wszystkim innym zresztą też
13 lipiec 2008 o 11:16 am
No i gdzie te zdjęcia, kurka wodna? (11:39 pm)
13 lipiec 2008 o 11:31 am
Picasa dziś wolno chodzi, Panie Radco. Ale 30% już załadowane (na razie niepubliczne – bo lepiej pokazać od razu finalny efekt
). Trzeba też opisać, a na to teraz nie mam czasu… strrrrrrasznie nie mam czasu 
Słowem – jutro o poranku. A w ramach rekompensaty – zadedykuję Panu i Pańskiej Ekspedycji także i ten album…
13 lipiec 2008 o 11:49 am
Suuuuuper
13 lipiec 2008 o 1:01 pm
13 lipiec 2008 o 1:02 pm
100% fotek załadowane (jakieś dziwne przerwy
)… ale to się robi samo… w odróżnieniu od opisywania…
13 lipiec 2008 o 1:32 pm
Ale podobno sam obraz potrafi przemówić dużo mocniej od słów…
13 lipiec 2008 o 1:35 pm
-Mów do mnie jeszcze… (wydęła usteczka polonistka)
13 lipiec 2008 o 9:26 pm
OK, pokażę Państwu najnowsze tatrzańskie jednokomórkowce już dzisiejszego wieczora. Tylko proszę się nie śmiać z literówek, lapsusów, etc.
Zerknąć wszak nie zaszkodzi…
13 lipiec 2008 o 10:30 pm
No bardzo, baaardzo przyjemne fotki
Zwłaszcza, że u mnie burza
A dlaczego nie ma “stonki” w Tatrach? Wszyscy pewnie czekają żeby w sierpniu ruszyć tłumnie na Słowację
p.s. a ta akcja TOPR to nie było przypadkiem to?
http://tiny.pl/2m14
13 lipiec 2008 o 11:13 pm
U mnie właśnie też burza… już trzecia dzisiaj (druga była z gradem… niewielkim, jak wczorajsza tatrzańska).
A co do akcji śmigłowcowej – wydaje mi się, że to było ‘emergency’ (tak wyglądało – także w opinii ludzi schodzących z PpCh… ale pewności mieć nie można) O tym zaginięciu słyszałam… zresztą rozplakatowane nieźle w Zakopanem. Czytałam też, że w ‘śmietniku’ (żleb pod Giewontem, dokąd ‘wszystko’ spada) odnaleziono kilka dni temu zwłoki człowieka, który był poszukiwany od paru lat… aż dziwne, że nikt ‘nie wpadł’ na zajrzenie do tego ‘typowego’ miejsca…
13 lipiec 2008 o 11:21 pm
Tak, też czytałem o tej sprawie. Może nikt nie wpadł na ten pomysł dlatego, że nikt nie wiedział gdzie ten człowiek się tego feralnego dnia wybierał. W takich wypadkach to jest jak szukanie igły w stogu siana.
14 lipiec 2008 o 6:43 am
Tak, prawda z tą igłą w stogu siana. Ale doświadczenia prawie stu lat działalności Pogotowia mówią, że bardzo wielu niedoświadczonych zaczyna swe ‘podboje’ właśnie od Giewontu… groźnie wygląda od Zakopanego, kusi…
14 lipiec 2008 o 7:13 am
Jeszcze a propos clou wpisu czyli Pierwszej Historycznej Dewirtualizacji:
Wydaje mi się, że ‘real’ brzmi zabawnie, a treść pojęcia – jest szeroka. Też mam regularnie do czynienia z ‘IRL’. A właściwie czemu nie mielibyśmy sobie tworzyć własnych pojęć na bazie angielszczyzny?
‘Ciszkiem-milczkiem i po kryjomu?…
Jakieś 10 dni temu zasygnalizowana została w tym miejscu możliwość spotkania. Udało się ją wykorzystać, ku radości co najmniej jednej ze stron (b)… a może nawet obu
Tak, to było spotkanie na wysokim szczeblu (byłoby na jeszcze wyższym, gdyby niepewna pogoda nie odcięła drogi na pewien ekskluzywny taras), zatem i forma informacji o nim musiała być adekwatna
Nie było żadnego odwracania uwagi. A przemilczenia? ‘Są wniebogłosy bo są przemilczenia’ – wiedział już Norwid
Poza wszystkim, czy warto by się było z kimkolwiek spotykać osobiście, gdyby z tego leciała transmisja non-stop? Big Brother się wyczerpał (w jednych kulturach szybko, w innych trochę wolniej… ale jednak).
*****
Gdyby ktoś miał jakiekolwiek wątpliwości (pisząca te słowa nigdy nie miała): kreacje wirtualne Szanownego Interlokutora sprzed tygodnia i Bohatera niniejszego wpisu – tak liczne, pełne humoru, wyrafinowane – kryją Osobę niesłychanie miłą, ujmującą, bystrą, dowcipnie-przewrotną, obytą … I tak bym mogła długo. Ale nie będę. Zdewirtualizują się Państwo sami i zobaczą. Boć przecież online dobre jest i fajne jest… ale w przypadku ‘dusz nadających na podobnych falach’ – tylko na początek.
), jeśli tylko czas i inne okoliczności pozwolą. Powodzenia!!!
Realne życie to znacznie, znacznie więcej dla każdej przyjaźni, niż tysiące literek wrzuconych w cyberspace.
Zachęcam więc do dalszych spotkań (nie, niekoniecznie z moim udziałem, choć też można
*****
16 lipiec 2008 o 4:39 pm
“kryją Osobę niesłychanie miłą, ujmującą, bystrą, dowcipnie-przewrotną, obytą … ” – czyżby na tyle dowcipnie przewrotną, że ukrywa się pod nią kobieta?
Ten opis…
16 lipiec 2008 o 6:00 pm
Już miałam ochotę zemścić się za wszystkie mrożące krew w żyłach ‘momenty’ i ‘charakterystyki’, jakich doświadczyłam online spod ostrego pióra (ostrej klawiatury?) Mistrza_Z… i potwierdzić Twoje, Mysho_B, podejrzenia…
)… pewne takie… powiedzmy… onieśmielenie… – był słodki i w zupełności mi wystarcza 
Ale cooooo_tam; odwet w postaci wprawienia w kilkunastominutowe (-kwadransowe
…A foma i tak by zdementował…
16 lipiec 2008 o 10:57 pm
Czyli… kulą w płot

Zawiodła mnie przysłowiowa kobieca intuicja. Widać nie dotyczy myszy
17 lipiec 2008 o 5:31 am
Eeetam od razu – zawiodła… powiedzmy, że zdarzają się nietrafione hipotezy…
Ale sama odwaga thinking uthinkable – że zeen była kobietą – już jest wiele warta, prawda?…
17 lipiec 2008 o 3:55 pm
– No choćby Kopernik!
– To kłamstwo! Kopernik była kobietą!
– Einstein?
– Też była kobietą!
– A może Curie-Skłodowska też?!
– To akurat nie najlepszy przykład…
– A bo mnie zmyliły!
- No to zeen, na pewno była kobietą!
17 lipiec 2008 o 4:00 pm
Skoro tak uważasz…
17 lipiec 2008 o 4:05 pm
Uuuuuuu, to bylo do Basi
17 lipiec 2008 o 4:13 pm
mysho,
jak już tu jesteś, to zwróć uwagę, na co uwagi nie zwrócił nikt, na pierwszym zdjęciu PPR (początkująca pani redaktor) w pełnym napięcia oczekiwaniu trzyma mikrofon, a ROGB (realowy odpowiednik gospodyni blogu) w pełnym wdzięku i lekkości ruchu lewą nóżką, na luziku, załatwia PPR zasialigóralizmem…
Milczenie licznemi echyma odbijało się od skał zakrzówkowych kanionów….
17 lipiec 2008 o 5:16 pm
Zaczynam mocno żałować, że jednak nie wzięłam odwetu gdy była sposobność…
17 lipiec 2008 o 5:34 pm
To ja tu o wdzięku Waśćki, lekkości, błyskotliwości i obyciu – a Waśćka odwety jakowej brać chcesz?

Nic to – powiada do siebie ROI – ukradkiem łzę ocierając….
17 lipiec 2008 o 5:52 pm
Wzruszyłam się temi nielecącemi łzami…
17 lipiec 2008 o 6:15 pm
PPR zaniemówiła?, nie dziwię się

Co do nóżki, nie wiem czy prawa, czy lewa, bo fotka zrobiona pod światło. Ale, tak czy inaczej, urokliwy widok
Pytania wolno było zadawać, ale nie śmialam. A tu proszę, odpowiedż jest na fotce. A pytanie mialo brzmieć: – jakie kwiatki dostała Basia? Może róże?, a może bukiecik polnych? Widzę, że cos pośredniego… ładne
17 lipiec 2008 o 6:59 pm
Nie wiem, ile fotek pstryknął w sumie ROI – wydaje mi się, że więcej, niż trzy… Na niektórych powinna mówić PPR…
No dobrze już, dobrze – proszę się nie śmiać z moich nóżek bo to było radio a nie tv. Wywiad z totalnego zaskoczenia (a wyszedł dobrze: przez zupełny przypadek – bo ostatnio słucham tylko ‘Poranków TOK’ w czw. i pt. – nadziałam się nań dzień po nagraniu) – najważniejsze, że mówiłam cicho i na przeponie. I na tyle z sensem, że dało się to łatwo zmontować w przyzwoitą wypowiedź.
Gdy poprosiłam go o udostępnienie materiału zdjęciowego dla celów publikacyjnych, ROI zauważył, że pokazanie fotek zrobionych w pełnym słońcu, ‘bez parasola ochronnego’ to dowód wielkiej odwagi… i coś w tym jest –
: B z rozwianym włosem (bo był wiaterek) maszeruje wokół Zakrzówka na spotkanie (po porannej ‘kawie i ciastku’ nieopodal, z mamą dwóch swych byłych prywatnych studentów) – a tu… publiczne foty. Ale niech tam!…
A teraz, skoro już tu prawie nikt nie zagląda – zbiorę w jednym miejscu linki do kilku moich wizerunków (lub quasi), przeszmuglowanych do albumów publicznych (i prywatnych) w różnych celach, ‘z przeciągu’ ostatnich dwóch lat… i nie tylko…

Żeby Ci, do Których wizerunków ja mam dostęp (lub je fizycznie dostałam via mail) nie czuli się w niesymetrycznej sytuacji
A Inni mogą się zrewanżować bardziej skrycie… jeśli mają taką ochotę i/lub potrzebę
1. Z owczarkiem w Małych Pieninach: na fotoforum Gazety, u Alicji Kanadyjskiej, w Onecie (w sieci od grudnia 2006; ta sama fotka w trzech miejscach
)
2. Zaszyfrowany z okazji… urodzin Elżbiety II
(‘moja Isle of Wight’
). Niektórych nie zmyliło pierwsze, niewizerunkowe zdjęcie i dokopali się… tam się wiele działo przez jakiś czas, ale usunięto… Tu w Tower of London… przed ścięciem a może nawet po…
(w sieci od kwietnia 2008).
3. Kryptowizerunki na Kazimierzu. Jeden. Drugi. Trzeci
(w sieci od kwietnia 2007).
I tak dalej… szukajcie a znajdziecie…
Tych ‘najładniejszych’ aktualnych nie pozwolą ujawniać Realowi Zazdrośnicy… I słusznie. Ale teraz studenci na wakacjach, to może nie wypunktują nieostrożności (a zwłaszcza rozmijania się teorii z realizowaną samemu praktyką). Zresztą, czymże byłoby życie bez odrobiny niekonsekwencji… i ryzyka…
17 lipiec 2008 o 9:02 pm
Kazimierz… jakiż fotogeniczny
17 lipiec 2008 o 9:12 pm
Hm, to basia 10 lat temu nie nosiła warkoczyków z kokardkami?
17 lipiec 2008 o 9:35 pm
…kokardy… bez warkoczyków…
@Mysha_B: Kazimierz pięknieje z miesiąca na miesiąc. A wiosną i latem prezentuje się najkorzystniej…
17 lipiec 2008 o 9:47 pm
“skoro już tu prawie nikt nie zagląda”, hehehehe
17 lipiec 2008 o 9:51 pm
Kilkanaście to nie kilkaset, proszę Szanownego Pana…
17 lipiec 2008 o 9:56 pm
A słyszałem gdzieś, że troje to już tłok
17 lipiec 2008 o 9:57 pm
Zależy, w jakim kontekście, konsytuacji a zwłaszcza – konfiguracji
17 lipiec 2008 o 10:05 pm
Nowa wersja trzy razy “K”: kontekst, konsytuacja, konfiguracja
17 lipiec 2008 o 10:09 pm
That’s right, Sir, that’s right…
17 lipiec 2008 o 10:16 pm
Taka mnie wątpliwość naszła: czy w komentarzu z 9:57 pm ta druga buźka była od razu czy została dorysowana później? Chciałbym wiedzieć czy już mam omamy czy jeszcze nie
17 lipiec 2008 o 10:18 pm
Nie, nie ma Pan… Właśnie odkryłam… parę dni temu… jak się redaguje komentarze w nowym łotrze… i czasem mnie znosi (niepotrzebnie) w kierunku ‘ulepszania’ ich
17 lipiec 2008 o 10:22 pm
Co za ulga
Dopiero to Basia odkryła?
W każdym razie komentarz z jedną buźką był bardziej zastanawiający
17 lipiec 2008 o 10:24 pm
Dopiero. I przez przypadek. Nie szukałam; pogodziłam się z brakiem poprzedniej opcji. Ale, skoro mi się już nakliknęło… nie ma to jak nadmiar narzędzi…
I: ‘lepsze jest wrogiem dobrego’
…
17 lipiec 2008 o 10:27 pm
O, to jest bardzo fajna dewiza… Też się na nią często powołuję
17 lipiec 2008 o 10:29 pm
Ponoć autorem sam Voltaire…
17 lipiec 2008 o 10:30 pm
Tak? No proszę, myślałem, że “tylko” Kotarbiński…
17 lipiec 2008 o 10:35 pm
Na pewno miałam to wynotowane w postaci francuskojęzycznej z nazwiskiem pana ‘V’ (w Anglii wynotowywałam, z jakiegoś leksykonu).
Jemu się wiele przypisuje(-ywało) więc bym to jeszcze sprawdziła…
17 lipiec 2008 o 10:39 pm
No właśnie sprawdziłem i chyba raczej na pewno autorem jest Pan V
17 lipiec 2008 o 10:42 pm
To dobrze… znaczy, moja pamięć nosi jeszcze pewne znamiona dawnej świetności…
17 lipiec 2008 o 10:44 pm
A tak w ogóle to co Basia o tej porze robi online?
Czyżby jakiś nadmiar wolnego czasu się pojawił?
17 lipiec 2008 o 10:49 pm
Wprost przeciwnie… mam/powinnam pracować jak szalona… ale to jest/byłby czas na romantyczny wypad nocny do Tyńca (na rowerze, wypasioną ‘trasą bursztynową’ po wiślanych wałach)… tylko, że się rozpadało, więc sobie zrobiliśmy (tuż przed deszczem) godzinny energiczny spacerek po bulwarach wiślanych… i coś się nie mogę po nim wkręcić na robotowe obroty…
17 lipiec 2008 o 10:51 pm
Nieeee, no teraz to już jest zdecydowanie za późno na wszelkie wkręcanie się na obroty
17 lipiec 2008 o 10:54 pm
Też tak sądzę… I jeszcze ten deszcz tak pięknie pada… Chyba spać pójdę… bezczelnie i bezwstydnie…
17 lipiec 2008 o 10:57 pm
Plan jest niezły
Ale przedtem chyba dobrze byłoby jeszcze posłuchać czegoś na dobranoc…
17 lipiec 2008 o 11:04 pm
Były już świerszcze… teraz hałasująca spokojnym deszczykiem ulica…
Coś jeszcze?… Może Guillaume Dufay… O!
Dobranoc…
(Btw: A i poćwiczyć nie zaszkodzi, skoro roweru ani rolek nie było… )
17 lipiec 2008 o 11:07 pm
No to dobranoc
http://www.youtube.com/watch?v=XQZJXkh88oM
p.s. proszę uważać na zakwasy
17 lipiec 2008 o 11:17 pm
… całe wieki tego nie słuchałam… śliczne…
O zakwasy nie ma obaw…
Nie w środku tygodnia
Dobrej nocy raz jeszcze
17 lipiec 2008 o 11:44 pm
http://www.youtube.com/watch?v=a0e8BK11xdM
Dobranoc
18 lipiec 2008 o 1:12 am
Dobranoc
18 lipiec 2008 o 6:03 am
Nb. Pierwsza dwanaście to już prawie ‘dzień dobry’
18 lipiec 2008 o 9:28 am
Myślę, że na początek (dla B to środek
) dnia, a i by wyraz dać pewnym wrażeniom, dobrze będzie zagrać:
18 lipiec 2008 o 9:50 am
… a ja jednak wolę Ave Maris Stella… i do początku dnia też pasuje…
18 lipiec 2008 o 10:39 am
Rozmawiałem ze swoim kiciusiem, powiedział mi, że myszy czasem się przydają. Myślę, że zrozumieliśmy się dobrze, przyznałem mu rację i poszliśmy kostka w ramię na spacer….
18 lipiec 2008 o 12:30 pm
A co to za mysia dziura? Mam Państwa szukać po wszystkich wpisach? Jeśli tak, to wnioskuję do Gospodyni o dodanie w prawej kolumnie pola z ostatnimi komentarzami.
18 lipiec 2008 o 12:47 pm
A cóż to za trudność dla Zawodowca
Jakiś amator – mógłby narzekać, rozumiem, ale taki Fachman?
Ale miło, że szuka, nie?
18 lipiec 2008 o 1:02 pm
Wy tu Schwarznick nie łechtajcie próżności, tylko lepiej sami rozejrzyjście się naokoło, czy o Was albo do Was gdzieś nie piszą…
Foma* Fachmann
——-
* to duże eF to incydentalnie, proszę się nie przyzwyczajać
18 lipiec 2008 o 1:14 pm
W Berdyczowie dawnom nie był, to i poczta może utkwiła, a o mnie – niby gdzie mają pisać – chyba tylko w listach gończych i kronikach kryminalnych….
18 lipiec 2008 o 1:19 pm
I piszą: “Poszukiwana osoba niesłychanie miła, ujmująca, bystra, dowcipnie-przewrotna, obyta (…). Posiadająca umiejętności w zakresie obsługi programów biurowych i pocztowych…”
18 lipiec 2008 o 1:33 pm
No, z tego com tu przeczytał, to osoba ta nie zaginęła i razem z drugą niesłychanie miłą, ujmującą, bystrą, dowcipnie-przewrotną, obytą – dają znaki życia…
Co ja mam do tego?
18 lipiec 2008 o 1:52 pm
Hm, tu nawet zawodowiec staje bezradny. Potrzebny jest superzawodowiec…
18 lipiec 2008 o 3:45 pm
A kuku
18 lipiec 2008 o 3:52 pm
Kolega się powtarza…
18 lipiec 2008 o 4:01 pm
Repetytorium się rozpościera,
od szeregowca do oficera….
Brzdęk!
18 lipiec 2008 o 4:09 pm
Nad oficerem fruwa bandera…
Brzdęk słychać. Niech to jasna cholera!
18 lipiec 2008 o 4:35 pm
Jak pięknie brzęczy fomy bandera,
Aż trzeba mocno pośladki zwierać!
Tirlitirli!
18 lipiec 2008 o 5:17 pm
“i poszliśmy kostka w ramię na spacer….” – dobre, uśmiałam się

A swoją drogą radzilabym systematycznie karmić kiciusia. Innym okiem spojrzy na mysz i pozbędzie się tej paskudnej interesowności
19 lipiec 2008 o 4:52 am
Mysho_B, na wszelki wypadek oświadczam uroczyście, że – jakby co – będę Cię bronić dzielnie przed kotami i ich właścicielami (oni mówią – personelem). Ale, jako że zaobserwowałam, iż zbyt gorliwa protekcja gospodarza jest czasem tendencyjnie rozczytywana przez współkomentujących – powiem tylko: dzielna jesteś, poradzisz sobie…
(Ale niechby tylko zeen z kiciusiem spróbowali! No!!!)
P.S. Co do mysich dziur – przytrafiają się incydentalnie… jak duże eFy. Proszę się nie przyzwyczajać. Nie widzę też powodu, by z tego powodu zamazywać ascetyczny layout mojego blogu jakimiś-tam ‘ostatnimi komentarzami’…
19 lipiec 2008 o 12:26 pm
Ascetyczny layout
Trzymam formę w stylu pure
Za to treści cały wór
Nie pokażę tu podomki
Dla was mili jest Potiomkin
19 lipiec 2008 o 12:51 pm
Pancernik Potiomkin?
Podomek nie miewam. Szlafroczki – najchętniej z autoryzowanego jedwabiu (np. Chiny – HongKong, dary od znajomej, poznanej w L) – gdy instruktor ruchu na ‘wczasach aktywnych’ zobaczył mnie w tym*, (akurat robi za tło dla świecy) – orzekł, że to najlepsza kreacja na pożegnalny bankiet (który miał się odbyć trzy godziny później)
…Tak to z podomkami bywa…
Za treści wór – wielkie dzięki
___
*schodziłam na moją kolejkę do sauny…
19 lipiec 2008 o 1:05 pm
Na jedwabie i atłasy
Trzeba wydać sporo kasy
Śnisz o formie pure(non) sen?
To najlepszy na to len
Berek!
19 lipiec 2008 o 1:10 pm
…ja nie wydałam… ani nie śniłam o takich luksusach (choć jedwab od zawsze lubiłam) – samo przyszło…
19 lipiec 2008 o 3:50 pm
Btw,

)
Na formę pure sen
także najlepszy len
(Przynajmniej zdaniem mojej Mamy – w temacie prześcieradeł… lniane uważa za arystokrację. Ja nie jestem aż tak ortodoksyjna – mam kilka typów ‘fabrics’ – w tym parę lnianych też
20 lipiec 2008 o 9:14 am
To, skoro Szanowni Przedpiścy nie uzyskali odpowiedzi na zapytanie o menu – ja zagaję inaczej. –
- Co pito?…
20 lipiec 2008 o 9:19 am
A ja jeszcze szybciutko zapytam, o konkrety w kwestii tego dres-kodu…
20 lipiec 2008 o 10:49 am
@Tom: Przypomniało mi się, jak koleżanka wystawiała w podgorczańskim mieście cykl obrazków będących efektem prywatnego pleneru malarskiego w okolicy. I zatytułowała jeden: ‘Dźwięk piły w Mszanie Górnej’. A że był niezły – poszedł na okładkę programu z tytułem ‘Dziewczyny piły na Mszanie Górnej’
Galernicy upierali się, że to w efekcie pomyłki…
Pito rzeczy dobre, mimo iż Obie Wysokie Spotykające Się Strony bardzo liczą latem kalorie. A już szczególnie – puste kalorie. No, ale taka okazja!…
@Asia: Gdy ROI zadzwonił by potwierdzić ’się-umówienie’, zapytał też: ‘jak się rozpoznamy?’. ROGB była tak zaskoczona tym – oczywistym wszak przy pierwszym ‘zderzeniu realowym’ – pytaniem, że wymyśliła na poczekaniu strój, uwzględniając prawdopodobny opad deszczu: czarny żakiet, biała, dość długa spódnica… A, powiedziała też, że jest brunetką. Takie info musiało wystarczyć ROI; tyle musi zatem wystarczyć i Państwu…
24 lipiec 2008 o 5:36 pm
przyjemnie się dewirtualizować nad takim jeziorem. policzył ktoś kiedyś, ile odcieni przyjmuje woda zakrzówka?
24 lipiec 2008 o 8:28 pm
Myślę, że milion i jeden
Ale malarze pewnie to przemnożą przez współczynnik
25 lipiec 2008 o 8:39 am
I na pewno wkleją gdzieś jakąś piłę…
25 lipiec 2008 o 12:21 pm
Oby naostrzoną… Utemperowaną znaczy… Bo dźwięk piły temperowanej…
Dobrze… lepiej spadam do bezkomputerowych zajęć rozlicznych, które mnie najlepiej utemperują. KOntekstów do innych najnowszych harców fomy poszukam wieczorem…
25 lipiec 2008 o 8:43 pm
Szukajcie, a czas stracicie…
26 lipiec 2008 o 3:35 am
…komisarz ma na ten temat świeże doświadczenia operacyjne…
26 lipiec 2008 o 8:30 pm
Tylko wskazać winnych paluchem…
27 lipiec 2008 o 2:03 am
No wie Pan?!
27 lipiec 2008 o 8:57 pm
Wiem…
29 lipiec 2008 o 1:14 pm
To świetnie!
Nb, byłam pewna, że tu znajdę jakąś wzniosłość typu ‘wiem, że nic nie wiem…’ albo wyżej
29 lipiec 2008 o 1:19 pm
Pani pewność działa uspokajająco… Żebyż rynki finansowe wsłuchiwały się uważniej w Pani słowa…
29 lipiec 2008 o 2:46 pm
Co do rynków – przede wsztstkim zakazałabym małolatom-profesjonalistom (pzred 30-tką) agresywnego inwestowania (np hedge funds) i przyznawania ryzykownych kredytów…
Tak, ludzie kamiennie-spokojni są zazwyczaj asekurantami…
29 lipiec 2008 o 2:48 pm
A co Pani sądzi o korupcji w polskiej piłce…?
30 lipiec 2008 o 5:20 am
Ech, kilka dni temu pytali mnie o to samo ludzie z tej gazety brytyjskiej, której czasem robię ekspertyzy… To co, jaką stawką (wierszówkową) Pan dysponuje?
30 lipiec 2008 o 9:29 am
Płacić Pani za tekst na własnym blogu?
ps. cieszę się, że b udało się wreszcie zajrzeć tam, gdzie dawno nie bywała… naprawdę się cieszę… może nawet zagłosuję za przedawnieniem…