Sobotnie popołudnie, Grodzka. Ona prawą ręką filmuje dziecko, w lewej dzierży nadgryzionego precla vel obwarzanka. On przygląda się akcji. Gdy ich mijamy, słyszę:
- Popatrz, faktycznie sól, i to dwa duże kawałki! – zbulwersowana ona
- Tak kochanie, ale to sól z Wieliczki. – poważny on
- A, skoro z Wieliczki to inna sprawa. – uspokojona ona
Ileż fascynujących przesłań dochodzi do człowieka z powodu remontowych przewężeń chodników!
7 lipiec 2008 o 7:42 am
O! W tramwaju też bywa ciekawie. Pamiętam panienkę, która mówi przyjaciółce:
– Wiesz, ja jestem romantyczna, ja bym tak nie mogła ciągle chłopaków zmieniać, ale wiesz, żebym z jednym miała być aż miesiąc?!
7 lipiec 2008 o 7:51 am
…rozważna i romantyczna…
7 lipiec 2008 o 8:15 am
Ta cała sól z Wieliczki, to i tak import z Chin.
7 lipiec 2008 o 8:17 am
Taaak?!
A, skoro z Chin to zupełnie inna sprawa
7 lipiec 2008 o 8:27 am
A miesiąc z jednym to ledwie tuzin rocznie…
7 lipiec 2008 o 9:00 am
Przedrzeźniając Noblistkę, można nawet zaryzykować: tuzin i jeden to wciąż tylko tuzin…
7 lipiec 2008 o 9:32 am
Ale kopę może uda się osiągnąć nie w pięć lat, ale już w cztery. A w dłuższej perspektywie…
(dialog dwóch dorosłych facetów, film “Gusta i guściki”)
- Spałem z nią i nie pamiętam. Cholernie niezręcznie się poczułem. Przyjrzałem się jej dokładnie, ale nie mogłem sobie przypomnieć.
- Normalka, ja mam to samo. Na te 200-300, które zaliczyłem, poznałbym najwyżej dwadzieścia. Wóda, ciemno, te rzeczy… Szybki numerek. Nie spamiętasz.
- Te 200, 300… Tak ci się tylko powiedziało?
- Co ty? Mam 45 lat, zacząłem, jak miałem 15. Średnio 8- 10 panienek na rok, przez trzydzieści lat. Policz: 3 razy 10 daje 300.
- Ja mam 40 lat. Powiedzmy, że 25 lat… pomnożone przez… 2 na rok… daje 50. Też niezły wynik.
7 lipiec 2008 o 12:21 pm
Nie ma to jak płynne zmiany tematów: od kryształków soli do rozważań statystycznych
7 lipiec 2008 o 12:56 pm
Panta rhei, jak w rzekł wczoraj komisarz…
7 lipiec 2008 o 1:02 pm
Ale na Expo pokazali ponoć płynne polskie sole… (nie trzeźwiące)…
7 lipiec 2008 o 1:59 pm
Ale pewnie z Wieliczki…
7 lipiec 2008 o 2:50 pm
A ja chciałam też tym wpisem (przy okazji tego wpisu) zapytać, czy zauważyli Państwo wokół siebie znaczące zmniejszenie spożycia soli w ostatnich latach?
Bo tyle się mówi (alarmuje), że Polacy solą o 300% za dużo.
Plus – coraz brutalniej konserwowane wędliny… i różne snacks, które weszły w modę… itepe, itede.
Mam wrażenie, że w Polsce nożyce się rozwierają zupełnie w podobnym stylu do brytyjskiego*: coraz bardziej świadomi z jednej i bezkrytycznie ulegający chipsowo-fast-foodowej modzie – z drugiej strony…
Lepiej zapytać o to w środku lata, gdy czasem dobrze, że NaCl jednak zatrzymała troszkę tej wody w organizmie…
__
*Tyle, że ta degradacja nie jest tu tak ściśle związana ze statusem materialnym, jak tam: polski nauczyciel może być pariasem finansowym, ale bardzo wielu potrafi wychować dzieci w przekonaniu, że lepszy soczek z Tymbarku, niż jakieś-tam sprajty… a czipsy to śmieci. W UK jak już sobie nauczyciel weźmie do serca, że jest working class – zaczyna jeść i tyć accordingly
7 lipiec 2008 o 3:14 pm
A ja nie z soli i nie z roli, ino z kolana co mnie boli, o!
A gdyby nie remontowe przewężenia nie wiedzielibyśmy nic o walce ludu preclowego z solą…
A spożycie soli wzrasta raczej. Właśnie przez dramatyczny spadek jakości żywności wszelakiej, szpikowanej solą do bólu. A i owszem, wielu mając tego świadomość, odstawia ją na niedostępną półkę. A na solach coraz częściej wabią napisy mające przekonać o zdrowej zawartości…
7 lipiec 2008 o 3:37 pm
Ale dziś wszystkie bóle można przynajmniej zrzucić na karb frontu …
P.S. Prawie każdy bywa ludem preclowym, gdy turystycznie pod Wawel zawitał… nawet regularny lud kawiorowy
A badacze podsłuchują… dla Sprawy etnograficznej (i nie tylko)
7 lipiec 2008 o 3:38 pm
Dałam dwie spacje, jak zeen naucza… i co?! – wink w takim nieadekwatnym miejscu!
Przepraszam!
7 lipiec 2008 o 3:47 pm
Łotra trza zmusić do posłuszeństwa:
(to mina dla kolana… )
7 lipiec 2008 o 5:43 pm
basia mówi: “A ja chciałam też tym wpisem (przy okazji tego wpisu) zapytać, czy zauważyli Państwo wokół siebie znaczące zmniejszenie spożycia soli w ostatnich latach?”
Może coraz mniej jest osób, z którymi warto zjeść beczkę soli…
7 lipiec 2008 o 5:55 pm
Zgrabne Tes, ale lekko oksymoroniczne
Dopiero po zjedzeniu wiemy, czy warto było
7 lipiec 2008 o 6:38 pm
Bo, panie, sól teraz to nie taka jak za komuny….
(Nie, nie zauważyłem wzrostu. Chyba wprost przeciwnie. Choć nie o 300%. Może rzeczywiście szpikowanie żywności?)
7 lipiec 2008 o 7:09 pm
Czasem ci od beczki soli zawodzą… ale i tak warto było ją zjeść…
7 lipiec 2008 o 11:16 pm
O! I to jest właściwe podejście
7 lipiec 2008 o 11:19 pm
18 lipiec 2008 o 3:57 pm
Tutaj nikt ostatnio nie podszedł…
18 lipiec 2008 o 4:46 pm
Bo podchodzić to trza umić
Ty ślonski pierunie
Klops!
18 lipiec 2008 o 10:23 pm
…rolada i kapusta
Modra w kubeł i w ciup usta
19 lipiec 2008 o 4:40 am
To co w końcu: berek, podchody (inny chowany)?… ech, pękam ze śmiechu w to sobotnie przedednie…
Łobuzy…