If this is the first time you’ve met, Aggie, she’s a 19-year-old from Krakow who won the girls’ singles title two years ago. Serena forces her into a hurried forehand scramble and we’re level pegs. Still scorching out there.
(Radwanska v Serena as it happened, BBC, relacja z Centre Court w SW19 (=kod pocztowy Wimbledonu) – po wyrównaniu S Williams na 1:1 w pierwszym secie)
2 lipiec 2008 o 8:14 am
Mamy w Polsce kilku profesjonalnych sportowców…
2 lipiec 2008 o 9:12 am
TesTeq, poprawka. Mamy kilku reprezentujących Polskę profesjonalnych sportowców. Trenują zagranicą…
2 lipiec 2008 o 9:16 am
Co więcej najlepiej jest jak wychowają się za granicą, gdzie dowiedzą się od małego, że na sukces i umiejętności trzeba zasłużyć ciężką pracą. Tutaj dowiedzą się tylko, że najlepiej jest “się ustawić” a potem dać sobie siana, a za ewentualne porażki i tak odpowiedzialni są agenci ze wsi.
2 lipiec 2008 o 9:47 am
@foma & komerski: A to mnie Małysz zmylił. Wydawało mi się, że jest profesjonalistą, a tu bęc – trenuje w Polsce, co go dyskwalifikuje!
Gratuluję prostego – jak konstrukcja cepa – modelu rzeczywistości.
2 lipiec 2008 o 9:57 am
Bo widzisz, Małysz jest z Wisły, a Wisła to Śląsk (Cieszyński)
2 lipiec 2008 o 10:01 am
@pak4: Separatystom i cyklistom mówimy: NIE!
2 lipiec 2008 o 10:26 am
Ale Małysz większość czasu w sezonie też spędza zagranicą
2 lipiec 2008 o 10:47 am
TesTeq:
OK. A co z Cyklistkami?
Foma:
Ja się obawiam, że nasi reprezentacyjni piłkarze też… Za to chyba trener za często bywa w Polsce…
2 lipiec 2008 o 10:47 am
Ups…
Oczywiście foma! Przepraszam za zapomnienie się
2 lipiec 2008 o 11:14 am
No tak. Człowiek wyjeżdza na urlop, nie strzyże regularnie ef, coby małe było, to i wielkie efy się rozpleniły…
Cyklistów wysłać na Tour de France, żeby nabrali profesjonalizmu
2 lipiec 2008 o 12:36 pm
@TesTeq: Ale Małysz, jako protestant z Wisły, został wychowany w zupełnie innych wartościach – zwłaszcza w innym stosunku do pracy – niż większość Polaków.
Modelem polskiego podejścia jest Tomasz Hajto, który grając zawodowo w piłkę w Niemczech na dodatek zajął się przemytem papierosów.
Poza tym – jak widać słychać i czuć – to Małysz jest wyjątkiem, a nie regułą. Regułą jest na przykład sprawa tego młodego chłopaka, który się poobrażał na działaczy narciarskich i dał sobie spokój ze skakaniem. Niemal identycznie wyglądał casus Podolskiego. Itd. Itp.
2 lipiec 2008 o 1:29 pm
Małysz ma raczej słabe związki z jakimkolwiek krajem, raczej nad każdym przelatuje….
Nie podważam profesjonalizmu Aggie, który to profesjonalizm dotrzymywał kroku profesjonalizmowi z innego kręgu cywilizacyjnego tylko w pierwszym secie i raczej do stanu 2:2.
I przywykliśmy już do takiego profesjonalizmu “początkowego”, profesjonalizmu pierwszego seta, pierwszej połowy, tercji…
Wyksztaciliśmy również profesjonalizm jednorazowy, którego przykładów wiele, że poprzestanę na Fotunie i Łuszczku…
Po komentarzach profesjonalnych sprawozdawców BBC przychodzi czas komentarzy internetowych, w których ulatuje gorączka meczowa i dominuje chłód ocen…
2 lipiec 2008 o 1:33 pm
@pak4: Cyklistki pedałują jak się patrzy!
@komerski: Hajto? Przedsiębiorczy człowiek – wiedział, że na przemycie więcej zarobi.
Podolski trenował skoki narciarskie?
2 lipiec 2008 o 1:51 pm
@zeen: Życzę Ci, żebyś był w pierwszej dziesiątce na świecie w dowolnej dziedzinie, drogi Zeenie. A dlaczego do stanu 2:2? Czy prowadzenie Radwańskiej 3:2 w chwilę potem sprawiło Ci jakąś przykrość?
Agnieszka Radwanska POL (14) wygrała poprzedni turniej, a w Wimledonie zaszła dalej niż rozstawione wyżej: Ana Ivanovic (1), Jelena Jankovic (2), Maria Sharapova (3), Svetlana Kuznetsova (4), Anna Chakvetadze (8), Dinara Safina (9), Daniela Hantuchova (10), Marion Bartoli (11), Patty Schnyder (12), Vera Zvonareva (13).
Ale Pan Zeen niezadowolony wierci się na kanapie. Jak go zadowolić, głowi się Agnieszka? Może wystarczyłoby, gdyby wygryła do zera skacząc na jednej nodze? Może wtedy Pana Zeena nie chłodziłyby oceny internetowych komentatorów, którzy mają receptę na pokonanie każdej tenisistki?
2 lipiec 2008 o 2:05 pm
TesTeq:
Niestety, nie mogę patrzeć na nogi pedałujących cyklistek. Primo, w pobliżu ich nie ma, secundo, wpatruję się w trójwymiarowy model Hermesa na ekranie (a w przerwach zerkam na blogi). Zdecydowanie Hermes nie jest cyklistką, choć paradoksalnie o cyklistkach potrafi przypominać.
PS. Swoją drogą to jakieś zboczenie, by patrzeć na trójwymiarowy model na ekranie, zamiast na trójwymiarową figurkę z alabastru obok ekranu… Ech… wirtualność nas zżera…
2 lipiec 2008 o 2:16 pm
PAK, to spłaszczone złudzenie trójwymiarowości…
Radwańska rozmyslająca o właściwym zadowoleniu zeena…
2 lipiec 2008 o 2:47 pm
TesTeq,
Jedno tylko zdanie napisałem o Agnieszce, której mecz śledziłem do stanu 2:2, a którego końcowy wynik przeczytałem później. Zmieniłbym tu tylko jedno: 3:2
Tytuły sprawozdań pomeczowych i ich treść nie pozostawiają wątpliwości: Agnieszka zmieciona z kortu, Agnieszka rozstrzelana….
Pozostałe zdania nie dotyczyły Agnieszki a jej kolegów sportowców, z których znakomita większość kończy swój udział w zawodach na wczesnym ich etapie.
W ostatnim zdaniu nawiązałem do “Still scorching out there” i wypowiedzi pomeczowych internautów.
Tyle gwoli wyjaśnienia.
Mógłbym jeszcze coś wspomnieć o roli afirmacji w psychotechnice

i funkacjach impresywnych
P.S.
A gdzie Maestro tę kamerkę umieścił, bo nie mogę zlokalizować, dopóki nie znajdę, nie będę mógł paradować w ulubionym stroju: podkoszulek, gacie i puszka Mocnego Full-a…
2 lipiec 2008 o 2:56 pm
zeen, a na którą część ciała zakładasz puszkę mocnego fulla?
2 lipiec 2008 o 3:32 pm
Na najmocniejszą oczywiście
2 lipiec 2008 o 3:43 pm
Zdaje się, że jakaś tenisowa linka by się zdała. Obraz nieźle zmiksowany z odpowiednią muzyką:
http://www.youtube.com/watch?v=DPrFQZnXpOY
2 lipiec 2008 o 10:09 pm
Wimbledon Serena
Że wygra, nie wątpię!
A wszystko przez Zeena
Złowieszczą tę klątwę!
Agnieszka niewinna
Na Zeena spojrzała.
On w puszce był jeno -
Rumieńcem się zlała.
I NIE WYGRAŁA!
2 lipiec 2008 o 10:11 pm
Zeenie, mój bracie!
Sprawdź swoje gacie!
W nich Cię uwiera
Moja kamera!
2 lipiec 2008 o 11:23 pm
Zew natury wzywa,
Pęcherz wzdęty płynem prosi,
W drodze do łazienki
W gaciach zeena coś się wznosi,
Prędzej, byle zdążyć,
Trzeszczy pęcherz jak cholera,
Dopadł zeen sedesu,
Nie wezwała go Wenera…
Sięga interesu,
By strumień Gangesu
Puścić do sedesu,
Co się skryło w dessous?
…………………
Idiotencamera…
2 lipiec 2008 o 11:32 pm
Witam serdecznie!
Mamy w Polsce kiklu profesjonalnych sportowców. Większość jest tak lub owak związana z Krakowem
Jak pewna B, która właśnie wróciła z podbojów (choć przecież mogła spaść).
Jakieś fotki wyszły… Ale teraz spać, spać, spać…
(A było tak
że słów brak!)
2 lipiec 2008 o 11:32 pm
Wklejam, bo chętnie bym poczytał Wasze komentarze do takiej notki:
Niemiec Lars Riedel, mistrz olimpijski, pięciokrotny mistrz świata i mistrz Europy w rzucie dyskiem, postanowił zakończyć karierę.
- Moje ciało już nie funkcjonuje jak trzeba – powiedział 41-letni lekkoatleta.
2 lipiec 2008 o 11:34 pm
Moje funkcjonuje…
(napisała zarozumiała b)
2 lipiec 2008 o 11:35 pm
A cóż takiego podbiła pewna B? Oprócz serc zgromadzenia sieciowego pod wezwaniem Inteligencji, Taktu, Dowcipu i Mniemania o Sobie
2 lipiec 2008 o 11:37 pm
Ech, nie mogiem powiedzieć… Jeszcze… Bo tak wogle to pewnie powiem…
2 lipiec 2008 o 11:39 pm
No nieh siem wyśpie, a potem niech powi….
2 lipiec 2008 o 11:40 pm
A jak bendem w okolicy mniasta stołecznego, to pomacham pozdrowieńczo…
2 lipiec 2008 o 11:41 pm
Idzie spać…
Dobranoc Panu
2 lipiec 2008 o 11:41 pm
zeen, odnośnie tego dyskobola przypomina mi się cytat z klasyka: “Sport to zdrowie. Utracone.” (Jacek Gmoch).
2 lipiec 2008 o 11:41 pm
Dobranoc Pani
2 lipiec 2008 o 11:42 pm
O, Quake – a ja właśnie na cześć Pana te dzisiejsze wyczyny uskuteczniałam… Serio!
2 lipiec 2008 o 11:42 pm
Quake,
Nie sądzę, aby pan miał na myśli właśnie to…
2 lipiec 2008 o 11:43 pm
Dobranoc Panom!
Ale fotki nie śpiom
fotki siem ładujom…
2 lipiec 2008 o 11:43 pm
Na cześć Quake’a?
To on ma jeszcze owąż?
2 lipiec 2008 o 11:45 pm
Na moją cześć?
Nieeee, to jest niemożliwe…
2 lipiec 2008 o 11:46 pm
A nie mówiłem?
2 lipiec 2008 o 11:47 pm
A fotki to pewnie siem PAKujom….
2 lipiec 2008 o 11:49 pm
No…
Nie wszystkie tak ładne, jak real… ale zawsze coś (cóś)
2 lipiec 2008 o 11:53 pm
zeen, posiadanie czci to jedna sprawa a robienie czegoś na moją cześć to zupełnie inna sprawa. Wygląda więc na to, że mówiliśmy o różnych sprawach
2 lipiec 2008 o 11:53 pm
Fakt, uroda PAKa nie do przePAKowania.
On powinien mieć specjalne miejsce w mentalnosferze, może nawet jakiś PAKopomnik trzaby tam zaPAKować…
2 lipiec 2008 o 11:56 pm
Quake,
czcia to czcia
albo sie ma
albo sie nie ma….
Miej tę cześć
I w niej się zmieść…
3 lipiec 2008 o 12:00 am
Bo najtrudniej znieść,
Gdy przerasta cześć.
K czemu ma nas wieść?
Przerośnięta cześć?
3 lipiec 2008 o 12:04 am
Całe szczęście, że w ostatniej chwili (już w trakcie wgrywania) wypakowałam z pakietu fotek jedną z moim wizerunkiem… z którego jestem zadowolona bezwzględnie (a nie – wziąwszy pod uwagę wiatr, słońce, zmęczenie itp.)
…Ale dobrze, że wypakowałam…
Wgrało się 108… Są publiczne, nieopisane. Reszta jutro, bo muszę zamknąć komputer (a nie zahibernować, jak normalnie) – by mi się programik namyślił nad zrzucaniem tego, co było w pamięci telefonu (a nie na memory stick).
Teraz już naprawdę dobranoc
3 lipiec 2008 o 12:09 am
Menu ji se netoperek,
Batman,
Dasz rade literek….?
3 lipiec 2008 o 12:14 am
Z cyklu wywody wieczorne o czci – odcinek pierwszy:
Pojęcie czci może być definiowane w znaczeniu zewnętrznym (przedmiotowym) i wewnętrznym (podmiotowym). Mówiąc o czci zewnętrznej mamy na myśli wartość, jaką dana osoba posiada w pojęciu innych podmiotów, natomiast pod pojęciem czci wewnętrznej rozumiemy poczucie godności osobistej danego podmiotu (wewnętrzna wartość osoby). W orzecznictwie i doktrynie nie budzi wątpliwości, że przedmiotem ochrony prawnej może być wyłącznie cześć zewnętrzna, która określana jest mianem dobrego imienia. W judykaturze zasadnie wskazuje się, iż dobre imię należy rozumieć jako dobre mniemanie innych osób o danym podmiocie prawa, w szczególności z uwagi na jego działalność. Innymi słowy, subiektywne (wewnętrzne) poczucie własnej wartości jest irrelewantne prawnie.
Ciąg dalszy nastąpi. Albo i nie
3 lipiec 2008 o 12:20 am
Pszacielu,
my tu o czemś inkszym, to siem nadawywa do Twoji zagrody, nie tutej…
My tu wstajem rano by krowy wydoić, nie o jakichś rudymamentach napieprzywać….
My som ze z rzeczywistościom na ty, a Waśc o jakowyś imponderabzdurach…
3 lipiec 2008 o 12:50 am
Ja by chciaem na koniec podekreślnonć, że muj wierszyck we w odpowiedzi Maestrowi był jeno niewinnom zabawom, we w żadnym razie złośliwościom
3 lipiec 2008 o 7:38 am
1) Oglądam zdjęcia i rozumiem skąd ta duma.
2) http://www.sport.pl/tenis/1,64987,5420178,Radwanska_z_Polski___Z_tej_tenisowej_pustyni_.html
3 lipiec 2008 o 8:02 pm
Takie mi się pytania nasunęły na kanwie dyskusji Panów:
I. Co z paniami cyklistkami, które swój… hm… cyklizm trenowały częściowo za granicą (jak pewna B, której wynik meczu skradzionych rowerów to (stan na 3.7.08): Polska 2 – Anglia 1…?
II. Czy to, że Radwańska będzie po Wimbledonie dziesiąta w rankingu WTA odzwierciedla jej aktualne możliwości? Pundits twierdzą, że naprawdę jest w dwudziestce (znaczy – spadnie)…
III. Czy to jest przypadek, że bohaterowie tenisowej linki Quake’a (Sharapova i Federer) oboje reklamują tę samą firmę na ‘n’? A co jeszcze bardziej skandaliczne – te same dwie gamy: cytrynową-jasnoniebieską (ona) i żółtą-jasnogranatową (on)?
Link – jak zawsze – świetny!
IV. A Pana_zeenowy pobyt to w okolicy miasta stołeczno-królewskiego? Niech tylko nie mówi, że w najbliższy weekend (bo mam kolejne weselisko i inne towarzysko-reprezentacyjne atrakcje (plus jedną zawodową))… Przykro byłoby…
W końcu mam do pokazania ślady stóp mych na Zakrzówku wyryte… I coś-tam jeszcze wyryte – już nie pomnę, co
V. Czy judykatura to to samo, co ‘Iudicare vivos et mortuos’ (Credo)?
)
(Ach, ileż ja się douczam od Pana Radcy… albo przynajmniej – sonduję moją ignorancję…
VI. Czy Nasz Poeta Nadworny nie wolałby być czasem z rzeczywistością na ‘Pani’ – just for a change
Ze mną już się Panu udaje – a więc widzę tu potencjał…
VII. Czy rozumienie ’skąd ta duma’ nie kusi do partycypacji?… Mnie by kusiło…
Nb, przesadzają z ta pustynią. W każdym kraju – Ameryce, Francji, Belgii, Szwajcarii – jest tak, że w tenisową edukację dzieci inwestują przede wszystkim rodzice. Taki sport, taki styl życia tennis profis. Więc i do Polski ten snobizm powoli wchodzi. Nie kusiłabym się o dalej idące uogólnienia…
3 lipiec 2008 o 8:42 pm
I. Cykliści są z Układu, podobnie jak masoni. I dotyczy to także cyklistek
II. Oczywiście, że spadnie. Cokolwiek idzie w górę, z czasem musi zacząć spadać. Tak działa grawitacja
III. Nie, to nie jest przypadek. W świecie rządzonym przez wielkie korporacje przypadek może być wyłącznie skutkiem nieszczęśliwego wypadku
V. W zasadzie tak. Ale trzeba pamiętać, że sądzenie umarłych póki co wykracza poza kognicję ziemskiego wymiaru sprawiedliwości. Ale w następnej RP – kto wie?
3 lipiec 2008 o 9:13 pm
Kognicję, powiada Pan…
A rekognicja też istnieje w prawniczej terminologii?…
P.S. ’sądzenie umarłych póki co wykracza poza kognicję ziemskiego wymiaru sprawiedliwości. Ale w następnej RP – kto wie?’ – A mnie się wydaje, że była już taka RP, która sądziła umarłych… Troszkę tak… irregularnie… ale jednak…
3 lipiec 2008 o 9:26 pm
Rekognicja? No masz, pewnie, że istnieje. Pojęcie nieco trąci myszką ale od biedy ujdzie
p.s. Bo to jest tak, że history repeats itself…
http://www.youtube.com/watch?v=PKajVrcNUNo
3 lipiec 2008 o 10:09 pm
Ano w ten…
Ale będzie jeszcze okazja rozwinąć czerwony dywan
Córcię transportuję do Brzeska na obóz UNESCO i połączyłem to z wizytami u klientów w mieście stołeczno-królewskim. Mam ja metę w Swoszowicach, ale jeszcze szukam w tamtej okolicy czegoś z łączem w pokoju, ot uzależnienie…
4 lipiec 2008 o 5:58 am
Do Brzeska za Bochnią (tego z browarem) czy też do Nowego Brzeska (raczej nieprawdopodobne)?…
Swoszowice… nie znam tam nikogo, niestety. Ani hotelarzy, ani kogokolwiek…
(Choć okolica rośnie w reputację… ’spa’ bądź co bądź… więc wypadałoby poznać
)
P.S. Jaka szkoda, że tak późno (napisałeś a ja się jeszcze później zorientowałam…
) – jedno zobowiązanie mogłabym przełożyć, gdybym wiedziała z tydzień wcześniej… ech, urwanie głowy właśnie teraz
4 lipiec 2008 o 6:21 am
Za Bochnią

Eksperymentować będę z nowym miejscem, okolica chyba się Dębniki nazywa…
A do Brzeska pojadę przez Kielce. Raz, że krócej, dwa, że nie wiem jak obecnie się jedzie drogą Krk – Rzeszów i koreczków się obawiam, trzy, że lubię różnymi drogami
P.S. O Nowym Brzesku nawet nie słyszałem… a tu patrzę – jest
4 lipiec 2008 o 8:19 am
Wow…
Kielce – Busko, itd.?… Chyba raz doświadczyłam tej drogi… z 20 lat temu. Miejmy nadzieję, że dobra.
Naturalnie w piątki bywają większe spowolnienia… może i korki. Nie wiem, bardzo dawno jechałam po raz ostatni w piątek…
A jaka jest Kraków-Brzesko? – oczywiście doskonała (jeszcze w dwóch – chyba – miejscach są remonty ‘punktowe’, ale to nic w porównaniu ze stanem sprzed choćby 2 lat)
Napiszę maila później. Dobrze, że jeszcze zajrzałam…
Bezpiecznej drogi na Południe (dziś deszczowe… po burzy, która przeszła wczesnym rankiem…)
4 lipiec 2008 o 9:09 am
Ho, hi, jadę w niedzielę dopiero

Trzeba się zerwać o godzinie, której nie ma, a wg nomenklatury b to prawie południe (5.00)
Ja też jechałem Krk – Rzeszów ze 2 lata temu, od tej pory do Rzeszowa przez Kielce itd….
Jak tak dalej pójdzie, to przez Kielce będę i do Szczecina…
4 lipiec 2008 o 1:13 pm
No proszę, pułapka offside jak się patrzy!
Ktoś przecież wyżej odpisał, na pytanie o najbliższy weekend: ‘ano w ten’.
A niedziela to koniec weekendu (co, wraz z obowiązkami, daje raczej początek przyszłego tygodnia). To ja tu już się poważnie głowiłam, jak wygospodarować bodaj niedzielny poranek… wczesnawy. Bo od tegoż przedpołudnia nd będę gościć (przez dobrych parę dni) koleżankę z dwójką dzieci. A w nd po południu mam obowiązki zawodowe. Plus planowa robota główna. Plus… eeetam, nieważne
Się zobaczy, się wymyśli. Gdyby pogoda była tak barowa, jak dzisiejsza – większość ludzi lubi pospać… można się umówić nawet o tej piątej am… czyli niby o basi południu
Just kidding
Dobrze, głupie żarty na bok…
(Choć taki na przykład Zakrzówek o szóstej rano latem cudny jest… chadzałam popływać o takich godzinach gdy jeszcze był dostęp do bezpiecznego zejścia do wody.
Maila napiszę później bo strrrasznie zakręcony dzień mam…
Do miłego!