Oświadczenie
Za moim blogiem stoję wyłącznie ja.
basia a cappella
(inspiracja: Europarlament uważa, że blogi są groźne)
***
Kanikuła… lipy (wąskolistne i szerokolistne) powalone podczas ostatniej nawałnicy i pachnące lipowym kwieciem… Lazury Zakrzówka… stepy i sawanny Skotnik już zupełnie stepowe…
A w moim wycinku blogosfery ruch myśli jak nigdy. Owczarek spreparował taki wpis, że – czytając go dziś po raz drugi – znów się popłakałam ze śmiechu (na te cygnusy kudłatusy!). TesTeq w coraz lepszej i coraz bardziej wymagającej formie. Na Dywanie duet Pani Kierowniczki i zeena dialoguje o koncertach Garbarka w Polsce. Komerski pisze tak ciekawie o Cincinnati i okolicach, że tylko czytać i przyswajać. Hoko kusi barwami i zapachami lata (tylko gdzie ta borówka?…). Jacobsky – nie dość, że egzotyka z drugiej półkuli, to jeszcze ostatnio codziennie. ‘Quake jak zwykle dobrze pisze’… w blogu i do instancji!… Komisarz na urlopie, ale na komisariacie już nie tylko napisy na odnowionych ścianach, ale całe apokryfy… (o nieustalonym datowaniu odkrył pod wycieraczką p/o Obywatel Z). Za PAKiem nadążyć nie sposób, ale nie sposób też pominąć sprawozdań z warszawskich koncertów ‘zlotowych’…
To ja się pytam – kto (albo i co) stoi za tą niesamowitą aktywnością przesileniową Szanownych Państwa?…
26 czerwiec 2008 o 7:19 am
To ja na przykład nieśmiało powiem, że po prostu wolny dzień sobie zrobiłem. Pierwszy od dziesięciu. I spojrzałem na datę swojego ostatniego wpisu… I płoniąc się ze wstydu niczym pensjonarka napisałem… Ale nie wykluczone, że to jakaś mistyka i strach przed światłem, którego od teraz coraz mniej… I że nigdy już takiego lata…
26 czerwiec 2008 o 7:25 am
Sam stoję za swoim blogiem.
Ale z tego pomysłu tak bym się nie śmiał — dużo się ostatnio mówi o tym, że blogi są wykorzystywane do reklamowania produktów; mniej się mówi, a widać blogi, których autorzy mają dostęp do dokumentów trudno dostępnych, ba! być może posiadanych tylko przez służby specjalne. Tymczasem deklarację: ‘czasem piszę coś dla pieniędzy na blogu, na takich i takich warunkach’ spotkalem tylko raz (u Ramzela). Gdyby coś takiego miało miejsce w prasie, to musialoby zostać uzupełnione przez informację: ‘tekst sponsorowany’.
Inicjatywa mnie więc nie dziwi, ani nie oburza, choć uważam ją za nietrafną. Ale problemem jest tu raczej język (choć trudno powiedzieć ile w tym panikarskiego stylu naszej prasy) i niepraktyczność — oszukać łatwo, sprawdzić trudno, a i tak się nikomu nie będzie chciało.
26 czerwiec 2008 o 7:26 am
Bo my se tak siedzimy przed monitorem, żłopiemy piwsko i klepiemy w klawiaturę, że nie wspomnę już, na jakie strony wchodzimy co i rusz.
Zamknąć ten Internet, to blogowisko próżności, tę arenę narcystycznych popisów dziwacznego autoramentu.
Nie ma zamętu
Bez autoramentu!
26 czerwiec 2008 o 7:34 am
No to spieszę wyjaśnić Szanownej Gospodyni, że znam odpowiedź na pytanie: kto stoi za blogerką basia a cappella.
Otóż stoi za Nią cała orkiestra i znacząco, w sposób wyczuwalny milczy….
I nie jest bezzasadnym wołanie straszburgowców, by oznaczyć owo milczenie. Czy orkiestra ta milczy Cage’em, czy może jednak mordowkublizmem milczy, co stanowiłoby już przesłankę do podejrzeń o straszorkiestrowanie.
Tu wyjaśniam: straszburg – góra strachu, inaczej suma strachów europiejskich…
europiejskie – opiewujące zalety posad straszburgskich i brukselskich osłobniki…
26 czerwiec 2008 o 8:39 am
Spieszysz-bieżysz z wyjaśnieniem
Na ratunek, Drogi Zeenie.
Lecz Szanowna Gospodyni
Na leżaku w mieście Gdyni
Hebanuje swoje ciało.
Mnóstwo dzieci się zleciało,
Bo choć nie jest to Bawaria,
Z ust Basinych płynie aria.
26 czerwiec 2008 o 9:19 am
Hm…
; TesTeq też parę wierszyków tam swego czasu popełnił). Większość nawet tam się poznała.
Ciekawostka przyrodnicza:
Wszystkich wymienienionych, łącznie z Gospodynią, łączy to, że spotkali się na moim blogu (niektórzy, jak komerski, na niemo, ale przecież zdarza mu się czytywać, bo raz nawet do mnie odesłał
Czy mam rozumieć, że to ja za tym stoję?
26 czerwiec 2008 o 9:28 am
GTB: grupa trzymająca blogi
26 czerwiec 2008 o 2:12 pm
Basia,
zmieniłem diete. Teraz dużo błonnika, fiber – szmajser, i te rzeczy. Być może stąd ta moja regularność: każdego dnia… o tej samej porze…
Teraz widać, co stoi za moim blogiem.
“To widać, słychać, i czuc..” – jak śpiewają Elepstryczne Gitary.
Sorry za wulgaryzm, ale nie mogłem się powstrzymać (znowu dwuznacznik…). Dziś ostatni dzień mego mozołu. Za godzinę daję ostatni egzamin, a potem wakacje do 15 sierpnia, a więc nastrój radosny, co nie sprzyja samokontroli…
Pozdro
26 czerwiec 2008 o 2:21 pm
Zapomniałem dopisać.:. specjalnie dla Ciebie wybiorę się pod Stadion Olimpijski i obfotografuję co trzeba, aby przywołać wpomnienia. Niestety, nie mam “rybiego oka”, żeby powtórzyć ujęcie wieży stadionu, o którym piszesz.
26 czerwiec 2008 o 3:32 pm
Jaka znowu aktywność… raz na tydzień piszę, gdzie te dawne dobre czasy…
26 czerwiec 2008 o 3:33 pm
To z pewnością jakiś układ trzyma łapę na blogerach!
26 czerwiec 2008 o 5:19 pm
Niestety, nie mogę powiedzieć kto (lub co) stoi na moim blogiem. Jest to informacja tak tajna, że po jej ujawnieniu musiałbym dokonać eksterminacji wszystkich którzy posiedli wiedzę na ten temat… A tego bym nie chciał robić…
26 czerwiec 2008 o 7:41 pm
Tymczasem Quake prowadzi eksterminację blogiem…
A Pani Kierowniczka przeprowadziła dogłębną lustrację wszystkich i teraz niech sama się zlustruje
Kto i co stoi za Autorką bloga “Co w duszy gra” ?
Oto jest pytanie…
26 czerwiec 2008 o 8:06 pm
“Kto i co stoi za Autorką bloga “Co w duszy gra” ? –
wszyscy myśleli, że to Wojski,
a to wojsko grało…
26 czerwiec 2008 o 8:12 pm
Witam Cię serdecznie, Ramzel!
26 czerwiec 2008 o 8:24 pm
@Komerski: I sam Pan widzi, jakie dzieła powstają z nieśmiałości!… i płonienia się ze wstydu, rzecz jasna…
@PAK: Ależ ja sobie nie kpię… To znaczy – nie tylko kpię. Skoro wybieram problem jako przedmiot notki…
A wszystkie te sponsoringi, product-placementy i inne natręctwa… cóż: education, education, education. Sama chyba mam ‘fioła’ w drugą stronę – unikam wymieniania marek niczym diabeł święconej wody… Zwłaszcza -wiodących w danej dziedzinie…
@TesTeq: Ma Pan coś przeciw piwu, narcyzom i wiadomym stronom?… (Nb, jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło zamarzyć o pójściu ‘tam’ i jeszcze nigdy mnie samoczynnie nie przekierowało… Chyba wiedzą, z kim mają do czynienia
)
@zeen: Podoba mi się Pana wizja, ale nie wiem, czy się do tego przyznawać, czy nie… bo to może być obrócone przeciwko mnie… nie znacie dnia ani godziny…
@TesTeq (8:39): Na leżaku?… aria?…
Obawiam się, Maestro, że to wyższa szkoła jazdy. Nawet dla zawodowców 
) Wujków-Dziadków (gospodarze weselni = ’starostowie’ moich Rodziców, uwielbiani przez nich i przeze mnie), do których zajeżdżałam w drodze nad moje ’studenckie morza’ i później. Ale plaże są sto razy lepsze w okolicach Słowińskiego PN
A Gdynia jest super – miałam tam (do późnej zimy tego roku
@Dora: Do Owczarka trafiłam koło połowy listopada 2006 (może 11.11?…
) – pierwszy komentarz napisałam w okolicach Mikołaja. Owczarek pojawił się u mnie pod koniec czerwca 2007, bardzo szybko po ‘ujawnieniu’ blogu – szybsi byli z tej kompanii tylko Radecki i MT7.
)
TesTeqa ‘zauważyłam’ u Owczarka i w politycznych blogach Polityki. Czytać jego blog zaczęłam pod koniec stycznia 2007, komentować chyba na początku marca ‘07; TesTeq pojawił się u mnie gdzieś na początku ‘Londynu 2007′ – czyli lipca).
PAKa – też zauważyłam najpierw w politycznych blogach ‘P’. On pierwszy raz skomentował u mnie koncert w RAH w 2 poł. lipca 2007.
Zeena kojarzę w pierwszym rzędzie poprzez blog Kuczyńskiego. Bywa w ‘p-p-p’ chyba od 2 poł września 2007.
Jacobsky’ego – z Niedowiarów, politycznych blogów ‘P’ i chyba Bendyka. Jego blog podczytywałam regularnie od momentu powstania. Autor pojawił się w tym miejscu pod wpisem na urodziny Gatesa (koniec października 2007).
Fomę ‘znam’ z blogu JParadowskiej a potem – pani Kierowniczki. Pojawił się u mnie ‘oblężniczo’ pod wpisem o wojnach (listopad 2007), namawiany do podszczypywania basi przez ‘z’ – owszem, w blogu Pani Redaktor… nigdy przedtem i potem nie miałam takiego pietra
Quake’a kojarzę bez reszty z Janiną Paradowską. Ale jest jednak reszta – gdy zobaczyłam pod koniec grudnia w panelu adm. kliknięcie z jego nowego blogu (znaczy, wpisał mój do swego blogrolla) – to skojarzyłam go z blogiem TesTeqa bo akurat w tamtym czasie dość często bywał (aktywnie) w Biznesie bez stresu. A samym pierwszym komentem Pana Radcy zaadministrowała Asia T. Mniej więcej w podobnym czasie Quake pojawił się też na Dywanie.
Komerski? – kojarzy mi się bez reszty z wiosną 2007 u TesTeqa.
Hoko – z Panią Kierowniczką, ale chyba widziałam go też wcześniej w politycznych blogach ‘P’.
Jeszcze, z niewymienionych dziś: Radecki, Borsuk, Ewald, Grześ – od Owczarka; Torlin – ja kojarzę w głównej mierze z blogiem TesTeqa; marzena, Tom, gk, mru, Momi, Asia T, Kasinka, Rozo, Maryla – pocztą pantoflową…
Pani Kierowniczka pojawiła się 4.12. 2007 a potem gdzieś pod koniec stycznia, gdy wszyscy obecnie najaktywniejsi już byli. W lipcu, gdy – na polecenie Owczarka – zalinkowałam na Dywanie prawykonanie Striggio, PK apelowała tylko o podsyłanie jej informacji o podobnych ciekawostkach.
To na wypadek ciągotek do polityki historycznej…
Tak więc jakiegoś specjalnego lansu ani stania-za nie było
Ta litania nie bez kozery – ale o tym powiem pod tym wpisem dopiero jutro
@PAK (9:28): Grupa trzymająca blogosferę brzmi jeszcze groźniej!
@Jacobsky: Niech się Pan nie obawia wyrazistych środków artystycznej ekspresji… ten blog już niejedno widział…
Co najwyżej – jeśli Pan kiedyś pojedzie po bandzie – przeniosę Pana w moich mentalnych klasyfikacjach z “Grzecznych Chłopców” do “Urwisów”…

I gratuluję laby… Mam nadzieję, że ten Stadion Olimpijski nie jest zupełnie nie po drodze… bo zaczynam mieć wyrzuty sumienia…
@Hoko: Raz na tydzień, ale jak!
A czasem trzeba dać sobie trochę oddechu. I odejścia
@Ramzel: Układ Słoneczny, skoro Komerski wzmaga aktywność by zdążyć, gdy światła jeszcze więcej, niż mniej
Nb, Twój nick się odmienia czy też nie?
@Quake: To wytłuszczone ‘posiedli’ wygląda złowieszczo
A taki był dotąd z Pana Radcy gołębiosercy człowiek… Wszystko przez te filmy (co poniektóre)… I Metallicę…
@zeen (7:41pm): Jak to co stoi za Autorką ‘Co w duszy gra’?
Co to w ogóle za pytanie?! Postkomuszy tygodnik, międzynarodowe siły i spiski złych mocy. A więcej to wie naprawdę tylko Quake
@Jacobsky (8:06pm): Tak, właśnie! – i jeszcze orszaki, wojaki (=jej wierne Komentatorki i wierni Komentatorzy
)
26 czerwiec 2008 o 8:37 pm
Basia zaś ćwiczy laminarność stylu…
26 czerwiec 2008 o 8:44 pm
basia @26 czerwiec 2008 @ 8:24 pm
Czy Ty masz własny Instytut Pamięci Blogowej ?
26 czerwiec 2008 o 8:45 pm
Szanowna Pani,
Swą bezczelnością tutaj się popiszę
Nadzieję niosąc – że “tak” wnet usłyszę
Szczęściem wszak dla mnie będzie wtedy, gdy
Chćby tu na blogu mówić sobie “Ty”…
I niechby zawsze tak już tu zostało,
Że swe imiona zaczynamy małą…
26 czerwiec 2008 o 8:45 pm
Kiedyś trzeba, Mistrzu_Z…
A właściwie, co to jest ta laminarność?
26 czerwiec 2008 o 8:50 pm
@Jacobsky: Jasne, że mam – w głowie. Ale trzeba powoli myślć o przeniesieniu na jakiegoś twardziela albo i cd
@zeen: Poprzedni koment był do ‘laminarności’. Co do dużych liter na początku zdania – foma dał ‘placet’
a ‘Pan’ jest tylko środkiem ekspresji artystycznej i towarzyskiej… Takie wydłużanie dystansu by go potem raptownie skrócić… W piłce nożnej byłby do znalezienia odpowiednik, ale wolę nie ryzykować…
26 czerwiec 2008 o 9:00 pm
Laminarność – termin odnosi się do przepływu cieczy w przewodach – w skrócie: bezburzowość strumienia cieczy…
i dotyczy tylko niego, ja nawet na początku zdania jestem z małej. A “pan zeen ” – pycha
foma dał plamę, nie placet
26 czerwiec 2008 o 9:04 pm
A komu dziś kibicujesz, zeenie?…
26 czerwiec 2008 o 9:13 pm
Mam nadzieję, że Rosjanie potwierdzą swoje nieprzeciętne możliwości i pokonają Hiszpanów, których szanuję, ale pamiętam im czas, kiedy grali bardzo nieczysto. Obecna ich drużyna stosuje mniej sztuczek i gra widowiskowo i ambitnie. W sumie marzy mi się finał z Rosjanami, bo uważam, że mają większe szanse z Niemcami niż Hiszpanie i dla piłki też będzie lepiej, gdy wygra porywający, odważny futbol ofensywny.
26 czerwiec 2008 o 9:17 pm
To dokładnie tak, jak ja… i też trochę pamiętliwa jestem ‘w temacie’ tej hiszpańskiej perfidii.
(Choć Hiszpanom-kibicom by się taki feel-good factor przydał… Mają od jakiegoś czasu zakodowany pesymizm-defetyzm na temat własnej reprezentacji…)
26 czerwiec 2008 o 9:18 pm
Domknięcie nawiasu…
26 czerwiec 2008 o 9:27 pm
Jeszcze jedna spacja sprawę załatwi.
, no to niech im się powiedzie
Fakt, Hiszpania ma styl przyjemny i porywający od lat, ale sukcesów nie odnosiła, żawsze trafiała na wyrafinowanych zimnych graczy, którzy destrukcją gry ich pokonywali. Ale Rosjanie w tym roku – radość wielka oglądać
26 czerwiec 2008 o 9:32 pm
Tak, Rosjanie są super… Troszkę gorzej widowisko wygląda przez deszcz…
26 czerwiec 2008 o 9:39 pm
No i ta szansa rewanżu Słowian na Teutonach
26 czerwiec 2008 o 9:40 pm
26 czerwiec 2008 o 9:46 pm
Cieszę się z cudzego nieszczęścia
mianowicie z powrotu fomy. Brakuje mi go, wydaje mi się, że nienajgorzej się rozumiemy,a koniec urlopu to wszak nieszczęście
26 czerwiec 2008 o 9:50 pm
Ale foma nie wraca w przyśpieszonym stylu, prawda? Po prostu mu się urlop kończy…
Też się cieszę
26 czerwiec 2008 o 9:53 pm
:devil:
próba…
26 czerwiec 2008 o 9:54 pm
goooooool
26 czerwiec 2008 o 9:54 pm
Spacja tym razem na początku
Gol…
26 czerwiec 2008 o 9:55 pm
26 czerwiec 2008 o 9:56 pm
A Pan Radca to wejście smoka miał…
26 czerwiec 2008 o 9:56 pm
: twisted:
Myślę, że powrót sprawi radość autentyczną nam obojgu
26 czerwiec 2008 o 9:57 pm
Spacjadwukropeknazwaikonkidwukropekspacja
26 czerwiec 2008 o 9:58 pm
Chciałem coś innego w sumie napisać… Ale akurat padła bramka
I żeby była jasność: wolałbym zwycięstwo Rosjan.
26 czerwiec 2008 o 9:58 pm
Ja tam jestem bezstronna znawca dobrego futbolu…
26 czerwiec 2008 o 9:59 pm
Mój komentarz z 9:19 był żartobliwy, w zamian dostałam całą egzegezę. Zwrócę tu w takim razie tylko uwagę, że to, że pojawiłam się tu wtedy, kiedy się pojawiłam, nie oznacza, że na ten blog nie można było wcześniej przez nick, np. właśnie z mojego bloga
A na cudzych blogach lustrować się nie zamierzam. Na swoim – też tylko wtedy, kiedy zechcę…
Na razie, Pani Basiu, polecałabym obejrzenie ostatnich rozmów u Owczarka. I wyciągnięcie wniosków.
Słowem można kogoś bardzo zranić, nawet jeśli nie ma się tego świadomości.
Pozostałych przepraszam za ten moment powagi, ale to dość przykra sprawa.
26 czerwiec 2008 o 10:08 pm
Pani Kierowniczko, a ja to niby poważnie z tą lustracją?
Też żartowałem i okazuje się, że żart żartowi nierówny…
Ale nic to, Centrala jest Centralą i łączy ludzi
26 czerwiec 2008 o 10:17 pm
Goooool….
26 czerwiec 2008 o 10:22 pm
No i pozamiate. A ja liczyłem na finał Rosja – Niemcy
26 czerwiec 2008 o 10:26 pm
Ja też… Ale to jest właśnie piękno futbolu, ta nieprzewidywalność…
3:0
26 czerwiec 2008 o 10:26 pm
zeen znów za wcześnie wieszczył…
26 czerwiec 2008 o 10:27 pm
Hiszpanie mają patent na Rosję. Gratulacje i słowa poparcia w meczu finałowym, bo pokazują naprawdę dobrą piłkę.
26 czerwiec 2008 o 10:28 pm
Znów?
Aaaaa…. u dru’….
26 czerwiec 2008 o 10:29 pm
Super grają…
Co się tam musi dziać w Maladze… nawet Barcelonie czy Bilbao. Albo w hiszpańskich pubach Londynu!…
26 czerwiec 2008 o 10:30 pm
Wszyscy byle nie “zi dżermans”
26 czerwiec 2008 o 10:30 pm
A hiszpańska mucha jak się cieszy
26 czerwiec 2008 o 10:30 pm
U mnie wieszczyłeś podczas meczu z Austrią… Przed wyrównaniem…
26 czerwiec 2008 o 10:31 pm
Oj, Niemcy mogą mieć patent na Hiszpanów… Będzie wg powiedzenia Linekera, I’m afraid…
26 czerwiec 2008 o 10:35 pm
Bez czarnowidztwa proszę! Niemcy muszą przegrać – i tej wersji się 3majmy
26 czerwiec 2008 o 10:36 pm
Dooobrze, ja mogą sobie pozwolić na urzędowy optymizm…
26 czerwiec 2008 o 10:39 pm
I tak trzymać
26 czerwiec 2008 o 10:40 pm
26 czerwiec 2008 o 10:46 pm
Do finału możemy sobie cytować Bułhakowa: “wszystko będzie tak, jak być powinno”. A później się zobaczy
Dobranoc
26 czerwiec 2008 o 10:48 pm
Dobranoc!
…
26 czerwiec 2008 o 10:49 pm
Musiałem sobie przytomnieć
Pamiętliwa Waśćka
26 czerwiec 2008 o 10:51 pm
Nooooo, ale dobre rzeczy jeszcze chętniej pamiętam… A zabawne dopiero, ho, ho!
26 czerwiec 2008 o 10:54 pm
I przy tych dobrych zostańmy
Dobrej nocy
26 czerwiec 2008 o 10:55 pm
Dobranoc!
26 czerwiec 2008 o 11:40 pm
Rosjanie mnie zawiedli. Biegać im się nie chciało, choć trafniejszym określeniem byłoby ‘nie mogło’…
A wyobrażacie sobie, co by to było, gdyby za cztery lata był finał, którego wielu spodziewało się teraz?
Już widzę te tytuły w gazetach:
‘Niemcy walczą z Rosją o zwycięstwo na terytorium Polski‘
lub
‘IV rozbiór Polski‘… :/
27 czerwiec 2008 o 5:33 am
@Ramzel: Nic nie stoi na przeszkodzie, by się taki finał odbył za cztery lata…
O ile nam (z Ukrainą) nie odbiorą tego Euro…
27 czerwiec 2008 o 7:53 pm
Decyzja Gospodyni o wycięciu postów jest w mojej ocenie błędem. Przeglądam “wczoraj” i wieś Potiomkinowska wyszła z tego. Do chrzanu
27 czerwiec 2008 o 8:01 pm
A bo mi nie pozwoliłeś, zeenie, dać pointy właściwej z odnośnikiem…
A komentarze przecież są – nieco inaczej i gdzie indziej co prawda…
Nb, jedna wieś potiomkinowska… co w tym złego?
Ważne są tylko te wsie, których jeszcze nie znamy
No, może faktycznie nie należało tego tak rozwiązywać… Ale chciałam dać tym do zrozumienia… Ech, już nic nie mówię… na razie
27 czerwiec 2008 o 8:18 pm
Zaczyna się zawsze od jednej wsi
) potiomkinowska…. – umiem! 
potiomkinowska, potiomkinowska, potiomkinowska (ćwiczę poprawne pisanie
Muszę zapytać przyjaciela chirurga stomatologa, co chciał dać mi do zrozumienia, dokonując ekstrakcji jednego ze składników mojej paszczy
27 czerwiec 2008 o 8:22 pm
Ejże, uwaga! – bo tu za moment jeszcze-bardziej-potiomkinowska wieś powstanie… Śliczna kielo cud!
27 czerwiec 2008 o 8:23 pm
zeen: zapewne chciał Ci powiedzieć, że czas na przerwę na papierosa
27 czerwiec 2008 o 8:28 pm
Też mi się tak zdaje
27 czerwiec 2008 o 9:26 pm
Wszędzie jest pięknie gdzie nie ma ……..(Urząd Kontroli Publikacji Blogowych im. Grigorija Aleksandrowicza Potiomkina)
A ja i tak uważam, że …. (Urząd Kontroli Publikacji Blogowych im. Grigorija Aleksandrowicza Potiomkina) i na dodatek …. (Urząd Kontroli Publikacji Blogowych im. Grigorija Aleksandrowicza Potiomkina).
K…(Urząd Kontroli Publikacji Blogowych im. Grigorija Aleksandrowicza Potiomkina)
Niech żyje!
27 czerwiec 2008 o 9:35 pm
zeenie, ja Pana Szanownego bardzo proszę… bo ja tu muszę jeszcze zakończenie pewnej akademii ku czci włożyć w komentarzu*… chyba jutro… A tu takie zamordystyczne konotacje?
…
Trzeba przyznać, że wiele się zbiegło podczas tego przesilenia 2008. Żizń…
__
*Dlatego m.in. tak pięknie posprzątałam…
27 czerwiec 2008 o 9:40 pm
zeen: zostaje ci zawsze jakiś blogowy samizdat
27 czerwiec 2008 o 9:50 pm
Tak, już biorę MWK
27 czerwiec 2008 o 9:51 pm
Albo kalkę… fioletową…
28 czerwiec 2008 o 7:00 am
W okolicach 20.6 upłynął rok odkąd Towarzystwo (realne a wkrótce i wirtualne), w jakim się obracam, usłyszało, że to miejsce istnieje.
Troszkę się bałam ‘otwarcia na ostrzał’. Mimo półrocznej obserwacji, jak radzą sobie moi Idole redagowania oraz interakcji – Owczarek i TesTeq.
Dziś, po dwunastu miesiącach i pięciu tysiącach komentarzy (właśnie wybiło!), mogę powiedzieć, że to wspaniała sprawa – móc Państwa tu gościć, starać się (ze wszystkich sił) traktować fair (od identycznej formułki powitań czy podziękowań dla Wszystkich… aż po wieczne dylematy, czy ktoś został właściwie doceniony, zauważony…
…ale jednocześnie – podziwiać Państwa indywidualne temperamenty, pasje, style życia, wartości, obawy, przewagi, podejścia do wszelkich spraw, które tu dyskutujemy czy muskamy.
Dziękuję! Nic nie brałam i dalej nie uważam za należne. Gdyby od tej pory nie pojawił się tu ani jeden więcej komentarz – i tak miałabym co czytać (podziwiać, wzruszać się, zaśmiewać do łez, medytować) do końca życia!
Tak się złożyło, że właśnie w okolicy tego ‘odkreślenia’ zachwyciłam się sumą najnowszych aktywności Państwa w miejscach innych, niż moje.
Tamto uhonorowały linki. Teraz zacytuję coś, co miało swą premierę tu – wśród tak licznych (i ‘niezasłużonych’ w mało eksponowanym miejscu) perełek pomysłowości, dowcipu i wzruszenia, zdyscyplinowanych mową wiązaną!… Zacytuję znów z obawą, że wyróżniając jedno, skazuję na relatywnie większą smużkę cienia inne rzeczy… Muszą więc Państwo uwierzyć – pars pro toto… Próbowałam wyżej pokazać, jak dobrze pamiętam, Kto i od kiedy tu bywa. A też wszystkich licznych form wypowiedzi wymienić nie sposób…
Ale gdyby Wszyscy Państwo zechcieli się poczuć uhonorowani wierszem zeena – byłoby mi bardzo, bardzo miło!
Przerwane w połowie, w pół słowa,
Stopklatka, utrwalone zdjęcie.
Przelotnie, pobieżnie przejściowo,
Wręcz ciche przez życie przemknięcie.
Te słowa nie padły bo wtedy
Innymi sprawami zajęci,
Na zawsze już będą nam schedą,
Wyryte są w skale pamięci.
I cisza. Jak wosk topniejąca,
Jazgotem codziennym wyparta,
Przelotnie, pobieżnie, niechcący,
Jak kartka z notesu wydarta.
Boleśnie, dręcząco, nerwowo,
W wir życia nurzamy się znowu,
Lecz chwila ta, cisza, te słowa…
I skała pamięci jak nowa…
Od wschodu do zachodu słońca,
To cykl dla nas wszystkich jednaki,
Przelotnie, przejściowo siadamy
Na skałach pamięci jak ptaki.
(zeen 17.5; 10:50pm)
Jeszcze raz – wielkie dzięki Wszystkim za wspaniałą przygodę: wirtualnych stosunków międzyludzkich, dających czasem przeżycia mocniejsze, niż real. Czasem… oby nie za często, bo życie samo powinno mieć i u mnie i u Szanownych Państwa absolutny priorytet. Choćby dlatego, iż w przeciwnym razie szybko brakłoby świeżości i w tematach rozmów i w interakcjach
Pięknego weekendu, wspaniałego lata. BARDZO REALNEGO!
28 czerwiec 2008 o 7:37 am
Gratulacje od niesfornego gościa
P.S.
Niedoróbki widać gołym okiem, tak to jest z “dziełkami” pisanymi naprędce, pod wpływem zdarzeń, w czasie kradzionym innym zajęciom…
No dobra, a teraz klapa, rąsia, goździk…
28 czerwiec 2008 o 7:44 am
Właśnie dlatego nie zrobiłam wpisu, że chciałam uniknąć za wszelką cenę gratulacji pod własnym adresem. Trzy okazje w roku (I, U oraz ‘roczek’) – to i tak więcej, niż rozpusta…
Jest to uhonorowanie Szanownych Państwa i tak to proszę traktować! No!
…a ja się zabieram za rozdawanie goździków…
P.S. Gdzie tam niedoróbki…
28 czerwiec 2008 o 11:06 am
Zeen poetą wielkim jest i basta. Zdejmuję czapkę z głowy i skłaniam się w podziwie, bowiem wcześniej nie zauważyłem tego wiersza. Niedoróbki zawsze można poprawić w wersji 2.0. Pozdrawiam.
28 czerwiec 2008 o 11:58 am
Maestro TesTeq dał wiele dowodów rozsianych po blogosferze, że jest mistrzem słowa wolnego, słowa wiązanego i takoż słowa skrępowanego
Mnie tylko rola wiecznego ucznia przy nim…
Ale wersji 2.0 w poezji nie uznaję, one mogą powstać tylko przed publikacją, by opublikować tę jedyną, właściwą.
Bywa tak z ludźmi: światu objawia się obie wiersje i obie często nieudane
29 czerwiec 2008 o 12:03 pm
A gdzie blogowy torcik? Ze świeczką?
29 czerwiec 2008 o 4:10 pm
Nie ma torcików bo
1) Wszyscy się odchudzają
2) I tak jest za gorąco
3) A jak jest za gorąco to się pojawia salmonella
4) If you don’t like the heat – get out of the kitchen
5) A miksery też się grzeją
Ale są trrrrruskaweczki przepyszne
Serwowane będą i ‘świeże’ i częściowo zmrożone (tu teraz 30C)
A do kompletu – jak na sezon Wimbledonu przystało – jedzie ponoć różowy ’szampan’ (sparkling wine) – dojedzie w porze meczu.
P.S. Nie ma obaw; co się odwlecze to nie uciecze… Zostaną Państwo na pewno poczęstowani pysznym torcikiem… W torciko-sprzyjającej porze roku
30 czerwiec 2008 o 3:24 pm
Jeśli o mnie idzie, to zodnego przesilenia u mnie nimo. Mój wpis to była po prostu zwycajno relacja z tego, co sie wydarzyło naprowde. Ot i telo
1 lipiec 2008 o 8:11 am
Niewątliwie-naturalnie, Owczarku