Plenty of white Americans are exhilarated at the prospect of our nation’s higher ideals finally triumphing over its baser instincts. As comedian Chris Rock said: “Is America ready for a black president or a woman president? We fucking ought to be, we just had a retarded one.”
Sarah Churchwell, His skin colour won’t stop Obama. The colour of his politics might… Independent 8.06.08
12 czerwiec 2008 o 7:15 am
Czy w ogóle dyskusja o kolorze skóry Obamy jest poprawna politycznie?
Moim zdaniem to najwyraźniejszy przejaw obłudy i fiaska walki z wiatrakami.
12 czerwiec 2008 o 7:23 am
Też mi się tak wydawało (że to patronising i jakieś infantylne jest).
Ale może też być tak, że sprawy (~rozwoje, ~stan zaawansowania procesów myślowych) są bardziej ‘w lesie’, niż sądziłam (sądziliśmy/ sądziła część elity ze Wschodniego Wybrzeża czy Kalifornii)? Pożyjemy, zobaczymy…
12 czerwiec 2008 o 7:38 am
Nie wiem, czy obłudy i fiaska walki z wiatrakami. Bo z jakimi wiatrakami? Rasizm był i jest. Można go tylko ograniczać. Wypychać poza przestrzeń publiczną. Można udawać, że jest dobrze. Ale w pewnych przypadkach padnie pytanie, czy to wystarczy.
(Swoją drogą, tak sobie myślę, jakby to było, gdyby w Polak żydowskiego pochodzenia startował w wyborach prezydenckich. Myślę, że przeżywalibyśmy to samo, świadomi antysemityzmu istniejącego wśród Rodaków, którego jednak nie wypada publicznie okazywać.)
12 czerwiec 2008 o 8:09 am
Obama to ciemno- (nie czarnoskóry), wykształcony człowiek establishmentu. Klasa średnia, wobec której nie widzę szczególnych uprzedzeń w UK i nie sądzę, by w USA było gorzej (Popatrz zresztą na tytuł tekstu amerykańskiej dziennikarki, z którego cytuję ten fragment).
***Dygresja***
Antysemityzm (zwłaszcza wśród Polaków) zostawmy dla potrzeb tej dyskusji na boku…Bo przecież chyba nie ma wybitnego polityka (z JPII włącznie), któremu nad Wisłą nie przypisanoby na jakimś etapie domieszki krwii żydowskiej (ci awanturnicy-ignoranci nie mają czesto pojęcia, jak ściśle ‘pełnoprawna’ żydowskość jest pojmowana i wywodzona (genealogia po linii matki) w ortodoksyjnym judaizmie… niekoniecznie religijnym, często ‘tylko’ kulturowym).
Także dlatego, że jeśli człowiek pobędzie dłużej (i intensywniej: czytając, rozumiejąc, pytając najlepiej poinformowanych) wśród Francuzów czy Anglików… a nawet Niemców – zauważy, że w kwestiach żydowskich tamtejsze tzw. ‘dobre towarzystwa’ nierzadko wykorzystują swą swobodę wypowiedzi znacznie bardziej, niż polskie elity. Od wielu miesięcy kusi mnie by o tym parę zdań napisać… (i nie tylko – także o mniej kojarzonych jako ‘zachodnie’, ‘światłe’, ‘postępowe’ opiniach i zachowaniach genderowych i w kwestii orientacji seksualnej, mocno rozpowszechnionych, prawie codziennie obecnych w jakichś mainstreamowych mediach). Materiały rosną, linkownie się powiększają…
***Koniec dygresji***
12 czerwiec 2008 o 8:14 am
E tam, przesadzacie drodzy państwo. Dyskusja o kolorze skóry Obamy jest jak najbardziej na miejscu. W końcu to czarnoskórzy cieszyli się kiedyś z “pierwszego murzyna w szkole…w autobusie… na uniwersytecie”.
Jak pisze PAK rasizm jest, był i będzie. Istotne jest tylko to, czy z dostrzegania różnic rasowych wynika nietolerancja i preferencje jednej rasy nad innymi, czy nie.
A Amerykanie przyjęli kretyńską metodę nie dostrzegania tych różnic w ogóle. Śmieszne jest właśnie to, że nie można nazwać murzyna murzynem, białego białym, a indianina indianinem. Bo to zamazuje problem, który tracąc swe nazewnictwo, przestaje być dostrzegany. Mam wrażenie, że – nieco przerysowując – amerykańską politpoprawność można opisać taką anegdotą:
Idzie sobie pan i widzi czterech rosłych białasów, niemiłosiernie łomocących czarnoskórego. Krzyczy “Biją murzyna!” Na co murzyn ostatkiem sił: “Wypraszam sobie, jestem afroamerykaninem.”
A i tak dziś najważniejszy jest mecz
12 czerwiec 2008 o 8:19 am
Dygresja basi wytrąciła mi z palców konstatancję, że kogo by nie wybrano na prezydenta/premiera/ministra/biskupa/starostę/etc, to i tak niektórzy będą wiedzieli, jakiego mięsa nie je…
A druga konstatacja to taka, że Mrs America nie chce jeszcze z parobkiem… Z parobkiem nie chce Ameryka. Chce, nie chce Ameryka z Parobkiem…?
12 czerwiec 2008 o 8:36 am
@foma: te i inne mięsa są tak czy owak niezdrowe, niemodna a na dodatek coraz droższe…
@Komerski: Mecz oczywiście najważniejszy (nie zamierzam oglądać
)… ale porozmawiać też warto. Zwłaszcza, że sami jesteśmy na razie na etapie pojedynczych obywatelstw i dyskusji ‘czy to Polak, czy nie’…
12 czerwiec 2008 o 8:39 am
Nie chciałem wprowadzać nowego tematu. Chciałem tylko wskazać potencjalną analogię. Bo myślę, że działoby się podobnie. A już na pewno byłyby podobne komentarze, z publicznymi pytaniami zaniepokojnych, czy Polacy to przyjmą.
12 czerwiec 2008 o 8:41 am
PAK, Prawdziwi Polacy…
12 czerwiec 2008 o 8:42 am
@basia: A w tej sprawie (Polak, czy nie…) to największy błąd moim zdaniem popełniły media. Przecież wariatów nie powinno się nagłaśniać, tylko izolować.
I oczywiście, że warto rozmawiać. Zwłaszcza, jeśli się ma tak szacowne grono rozmówców
12 czerwiec 2008 o 10:15 am
PAK,
słuszna analogia.
A fomie powiem, że wciąż jestem zaskakiwany zjawiskiem prawdziwego polactwa (właśnie tak!) wyskakującego z wydawałoby się rozpoznanych już dawno osób….
Warstwa politpoprawności mało przewiewna jest i jak pod nią zajrzeć, to zaduch tam okrutny…
12 czerwiec 2008 o 10:56 am
Ale i tak Roger naszym przyjacielem jest…
12 czerwiec 2008 o 11:20 am
Bo nie Polakiem, hi, hi…. A asfaltem to podjazd sobie wylałem, co?
“Jak ja kocham wszystkie narody, kiedy są u siebie….”
12 czerwiec 2008 o 12:08 pm
Odniosę się do końcówki cytatu Basi za pomocą cytatu z programu Crossfire wyemitowanego przez CNN 28 maja 2002r:
http://transcripts.cnn.com/TRANSCRIPTS/0205/28/cf.00.html
“In case you think we Democrats are too tough on George Bush, I assure you, we usually have good reasons. Listen to this. The German magazine, “Der Spiegel” reports that during last week’s European summit [czerwiec 2002r - Quake], Mr. Bush asked Brazil’s president, “Do you have blacks, too?” “Der Spiegel” says National Security Adviser Condoleezza Rice had to quickly explain that Brazil probably has a larger black population than the U.S., and perhaps the largest black population outside of Africa.”
12 czerwiec 2008 o 12:55 pm
Moze i u nos nie jest jaz tak straśnie rasistowsko? Bocycie hyrnom kiesik piosnke Big-Cyca o Makumbie? Piosnka końcyła sie słowami (cytuje z pamięci):
Nie wiedzieć czemu
Nie chcą mnie przyjąć do KPN-u
A tymcasem syn mojego bacy mioł na studiak cornoskórego kolege, ftóry do KPN-u nalezoł. Serio!
P.S. Z Komereckiem jo sie zgadzom, ze zastępowanie słowa “Murzyn” słowem “Afroamerykanin” abo “czarnoskóry” to nie jest droga do wyklucenia rasizmu. Rasista słowo “Afroamerykanin” bedzie wymawioł z takom samom pogardom jak słowo “Murzyn”. I takom drogom to mozemy ino dojść do absurdów, ze złowo “Polish” bedzie trza w Hameryce zastąpić jakimś inksym, coby nie było skojarzeń z głupkowatymi bohaterami “Polish jokes”
12 czerwiec 2008 o 1:23 pm
Clean jokes? Buff jokes? Shine jokes?
)
(Tak tylko sprawdzam synonimy Polish
12 czerwiec 2008 o 2:31 pm
Moze poprawnie politycnie bedzie trza słowo “Polak” zastąpić słowem “Lechita”. Ino jak bedzie Lechita po angielsku?
12 czerwiec 2008 o 3:08 pm
Poland = Lechistan
Polish = Lechian
a Pole = a Lechianian
12 czerwiec 2008 o 5:48 pm
Cyli biegun północny to bedzie – North Lechianian?
12 czerwiec 2008 o 5:51 pm
@Komerski (8:14): ‘Idzie sobie pan i widzi czterech rosłych białasów, niemiłosiernie łomocących czarnoskórego. Krzyczy “Biją murzyna!” Na co murzyn ostatkiem sił: “Wypraszam sobie, jestem afroamerykaninem.”’ – Dziwi się Pan, że poszkodowany uniósł się honorem?
Toż to był klasyczne ‘adding insult to injury’!
@foma (8:19) …jakieś określone i podejrzane polsko-literackie inspiracje tu widzę…
@PAK (8:39) Autorka (Amerykanka) twierdzi, że Europejczycy całkiem niepotrzebnie komentują i się obawiają ‘jak Ameryka to przyjmie’. I że to zależy też od tego konkretnego człowieka: tego, co ma do zaproponowania (polecam zerknięcie na dwa pierwsze akapity krótkiego artykułu).
)
Zupełnie podobnie mogłoby być w ew. polskim przypadku.
Wchodząc przez moment w sposób patrzenia oszołomów – chyba nie jeden raz głosowałam na ‘Żydów’; w wyborach prezydenckich też. A teraz weźmy (czego bardzo nie lubię) – hipotetyczny rok 2008: wszystko zależałoby od kontrkandydatów (ich polityk i od rozłożenia się głosów), od tego, co ew. kandydat prezentowałby sobą i miał do zaproponowania, od mobilizacji młodszego i światlejszego elektoratu ‘za a nawet przeciw’ (jak 2007), itd. Oczywiście, szczucie też by było… zwłaszcza widoczne w mediach (stuosobową grupkę można nagłośnić a potem inni ‘ciemnawi’ sobie kombinują ‘może coś w tym jest, że ci Żydzi nami kręcą, dość tego’…
@foma (8:41): ‘Prawdziwi Polacy…’ – Chciałam kiedyś zarejestrować – dla żartu – stronę MyPolacy.pl i obśmiewać tam podobne nonsensy. Ale doba ma tylko 24h…
@Komerski (8:42) ‘A w tej sprawie (Polak, czy nie…
to największy błąd moim zdaniem popełniły media. Przecież wariatów nie powinno się nagłaśniać, tylko izolować.’ – pełna zgoda (której już wyżej dałam wyraz w odpowiedzi do PAKa). Tylko że afery tak dobrze wyglądają w mediach. I tak fajnie (prawomyślnie, postępowo) można się oburzyć na ‘kołtuna’… w kraju a nawet za granicą (można nawet pokorniutko wręczyć zagranicy broń prosto do rączki…)
‘I oczywiście, że warto rozmawiać. Zwłaszcza, jeśli się ma tak szacowne grono rozmówców’ Zgadzam się w stu procentach
i dziękuję w imieniu Szanownych Państwa tu zaglądających
@zeen (10:15): ‘Warstwa politpoprawności mało przewiewna jest i jak pod nią zajrzeć, to zaduch tam okrutny…’ – czyli tej politpoprawności należałoby zafundować jakieś goreteksowe wdzianko?… Oddychające ale i chroniące od wiatru, deszczu i mrozu?… Co by nim mogło być?… Według mnie jedno – a w zasadzie trzy: edukacja, kontakty, nie uleganie histerii (nie od razu Kraków zbudowano).
Też mam czasem wrażenie, że dopiero teraz prawdziwie poznałam znane od dawna osoby…
Ale wietrzę tu też ich ewolucję in minus… jakieś okopywanie się na pozycjach, gubienie się z za-szybko (dla nich) pędzącym świecie, brak jego spokojnych objaśnień (i objaśniaczy) – a jedynie sensacyjne i agresywne (starzy, niewykształceni, zacofani, niemajętni jesteście)…
To i okopują się… i pytają z trwogą (mnie – przedwczoraj wieczorem), czy ten Chińczyk przyjdzie i stłamsi Polaka już za ich życia, czy może da im spokojnie zejść do granitowych piwniczek, które sobie przyszykowali…
@foma (10:56): ‘Ale i tak Roger naszym przyjacielem jest…’ – to się okaże za parę godzin… (chyba będę oglądać ten mecz – może sobie jakąś robótkę wezmę, druty albo co
) – kajam się nieco, bo gdzieś powiedziałam rano, że dziś nie oglądam
@zeen (11:20): ‘“Jak ja kocham wszystkie narody, kiedy są u siebie….”’ – W przeciwieństwie do autora zacytowanej przez Ciebie wypowiedzi, marzy mi się trochę wieloetniczności w Polsce. Choćby takiej jagiellońskiej… a i wzbogacona nie zaszkodziłaby (ale nie sądzę, byśmy mieli ‘ich’ czym przyciągnąć w większej masie… i nie chodzi mi wyłącznie o klimat społeczny ale o aurę-pogodę czy socjal i ‘perspektywy’… )
@Quake: Tak, to jest prawie-clou cytatu! Ale autorka zaznacza, że nawet ‘opóźniony’ Bush był tym, który wyniósł do rangi Sekretarza Stanu dwoje – jedno po drugim – Afro-Amerykanów. Dla mnie najzabawniejsza jest konstatacja komika: czarnoskóry i kobieta mieli poczekać na dostanie swej szansy dopiero po ‘retarded one’…
@Owczarek: ‘Moze i u nos nie jest jaz tak straśnie rasistowsko?’ – Są momenty, rejony, towarzystwa, że nie jest, są takie, że ręce opadają. Problem w chłodnym spojrzeniu. I nie-dowierzaniu mediom, które sensację robią z jednych-i-tych-samych rzeczy, a nie sprawozdają ‘nudnej’ zmiany na lepsze… bo niemedialna
Ale co do zastępowania słów obciążonych negatywnymi konotacjami (znaczeniowymi) i ujemnym zabarwieniem emocjonalnym ich ~’neutralnymi’ odpowiednikami – wierzę w słuszność i celowość. Dobre przygotowanie psycho- i socjolingwistyczne przeze mnie przemawia… i niezłe wyniki podobnych kampanii poprawnościowo-politycznych przeprowadzonych na zachodzie. Skoro wiadomo, że wystrzeganie się wulgaryzmów czyni człowieka lepszym, spokojniejszym, bardziej zdyscyplinowanym w jego myśleniu, skoro granice mojego języka są granicami mojego świata (a z pewnością – często bywają) – należy na pokolenie (co najmniej) zapomnieć o słowach podległości, lekceważenia i wykorzystywania.
Oczywiście, szczególnie nabuzowani agresją znajdą sposób by dać jej ujście…
@PAK (1:23pm): ‘Clean jokes? Buff jokes? Shine jokes?
)’
(Tak tylko sprawdzam synonimy Polish
Ech, do jakich to skojarzeń (i badań) może doprowadzić dryf ‘Obama a sprawa polska!…
@Owczarek (2:31pm): ‘Moze poprawnie politycnie bedzie trza słowo “Polak” zastąpić słowem “Lechita”. Ino jak bedzie Lechita po angielsku?
‘ A Lechita od Wałęsy czy raczej od Kaczyńskiego?
@foma (3:08pm):
‘Poland = Lechistan
Polish = Lechian
a Pole = a Lechianian’
Coś mi się to wszystko za bardzo kojarzy z jednoznacznie umiejscowioną (w sąsiedniej, konkurencyjnej dzielnicy) fabryką kosmetyków! W imieniu historycznej i zasłużonej Małopolski (która wszak wydała papieża!) protestuję!
@Owczarek (5:48pm): Nooooo jasne (logiczne, oczywiste)!
12 czerwiec 2008 o 6:28 pm
To Chińczyki mają zamiar nas gnębić??
12 czerwiec 2008 o 6:29 pm
To mało jeszcze Ruskiego i Niemca??
12 czerwiec 2008 o 6:38 pm
Pamiętam z wczesnego dzieciństwa (połowa lat 70 tych), jak sobie panowie – lokalni politycy
nawzajem prawili, że ‘przyjdą Chińczycy i nas czapkami nakryją’
12 czerwiec 2008 o 6:56 pm
Propozycje fomy kojarzą się z fabryką kosmetyków?! Ech, wielkie jest kobiece spojrzenie. Bo nawet ja, czasami abstynent, kojarzę to z pewnym browarem…
Co właściwego tematu — ja się zgadzam, że obawy są przesadne. Ale to nie znaczy, że problemu zupełnie nie ma.
12 czerwiec 2008 o 7:15 pm
Lechia, nie Lech – zaznacza abstynentka (przez znakomitą większość swego życia, co nie znaczy, że teetotaller…)
12 czerwiec 2008 o 7:24 pm
Przypomniałam sobie, że fomie ‘Lechian’ zapewne (s)kojarzy się jako ‘Lech-Jan’(erka)
12 czerwiec 2008 o 7:53 pm
Ja nie chcę nic mówić, ale ten niemiecki Misiek to się słabo rzucał…
12 czerwiec 2008 o 7:56 pm
12 czerwiec 2008 o 8:27 pm
@foma:
Poland = Lech Republic
Polish = Lech
a Pole = a Lech
Polish joke = Lech joke
12 czerwiec 2008 o 8:30 pm
12 czerwiec 2008 o 8:32 pm
…ale tak w ogóle to wcale nie jest śmieszne
(strofuje się b za zbyt dobry humor po wygranej Chorwatów, przed meczem o Wiedeń… z dwoma Lechami na trybunach…)
12 czerwiec 2008 o 8:53 pm
Poprosili o miejsca po jednej stronie boiska ale daleko, by czasem przez przypadek ich spojrzenia się nie spotkały, awaria świateł gotowa….
12 czerwiec 2008 o 9:16 pm
…co za abstrakcyjny gol – po tak beznadziejnej grze! słów brak…
12 czerwiec 2008 o 9:22 pm
Darowanemu golowi nie patrzy się w zęby
12 czerwiec 2008 o 9:25 pm
12 czerwiec 2008 o 9:47 pm
Mówiłem? Roger…
A Lechistan (czyt. Lechisto:n) to po persku. Po turecku jest podobnie.
12 czerwiec 2008 o 9:53 pm
No… Roger…
Ale zwłaszcza Boruc
Po polsku też – Lechistan
Ech, idę sobie zrobić whisky… Trzeba się śpieszyć bo potem może być za późno…
Ale coś mi się wydaje, że tak czy siak – biez wodki… itd.
12 czerwiec 2008 o 10:04 pm
Errata: po persku jest:
Lachestoon* (Polska) i Lachestoni* (Polak, polski)
—
* pozwolą Państwo, że posłużę się formą fonetyczną…
12 czerwiec 2008 o 10:06 pm
Boruc to jakiś medal of honor powinien dostać czy cóś
12 czerwiec 2008 o 10:07 pm
… pozwalamy, pozwalamy
fonetyczny zapis znamy*…
…ufff, trochę lepiej grają…
___
*slawistyczny, międzynarodowy, niby-angielski…
12 czerwiec 2008 o 10:08 pm
…Boruc na pograniczu siły nadprzyrodzonej działa
12 czerwiec 2008 o 10:31 pm
Boruc : Austria 1:0
12 czerwiec 2008 o 10:32 pm
ciiiiii… jeszcze chwila…
12 czerwiec 2008 o 10:37 pm
no i pozamiatane
12 czerwiec 2008 o 10:39 pm
12 czerwiec 2008 o 10:45 pm
Zbombardować Londyn!
12 czerwiec 2008 o 10:45 pm
Zgadzam się!
12 czerwiec 2008 o 10:48 pm
Mam niesmak i nie z powodu karnego, który był ewidentny, tak, jak bramka dla nas była zdobyta prawidłowo, tylko naszym komentatorom coś się pomieszało. Mam niesmak po raz nie wiem który z powodu bezmyślności naszych graczy. W całym meczu przemyślane zagranie było tylko jedno: podanie Smolarka do Saganowskiego, reszta była przypadkiem. No, jeszcze próby strzałów Krzynówka zaliczyłbym do sensownych, tylko niezbyt udanych.
Nasze miejsce jest w raczej w drugim szeregu piłki europejskiej….
12 czerwiec 2008 o 10:49 pm
Po obejrzeniu powtórki cofam zasadność karnego, to był dobry teatr
12 czerwiec 2008 o 10:52 pm
Było parę ładnych momentów… raczej w stylu cudu, niż równej, wypracowanej formy, ale jednak… no i ten Boruc!… A gospodarzom zawsze wszystko pomaga…
12 czerwiec 2008 o 10:54 pm
Chaos, ale z jakims zaangazowaniem. Jak wczoraj Turcy
12 czerwiec 2008 o 10:56 pm
Trawa miała taki miły zielony kolor, pogoda nie była z najgorszych, miejsce zawodów ładne – Wiedeń…. no i pięknieśmy przerżnęli
12 czerwiec 2008 o 10:56 pm
…tak…
– styl orientalny, znaczy się…
12 czerwiec 2008 o 10:57 pm
@zeen:
12 czerwiec 2008 o 11:01 pm
A ilu pozytywnych na stadionie było
12 czerwiec 2008 o 11:02 pm
Mówiłem? Lechestoni…
12 czerwiec 2008 o 11:06 pm
12 czerwiec 2008 o 11:26 pm
Fajnie było z Wami pokibicować
A już najsympatyczniej jest, jak Gospodyni obecna i przytomna
12 czerwiec 2008 o 11:29 pm
Wzajemnie, Mistrzu_Z
12 czerwiec 2008 o 11:40 pm
12 czerwiec 2008 o 11:48 pm
Poszukuję reprezentacji.
Ben Hacker.
12 czerwiec 2008 o 11:50 pm
Niemniej jednakowoż postęp (czyli gradacja
) jest – po dwóch meczach: jeden remis i wciąż teoretyczne szanse (na sukces)
I za to Benhałerowi chwała
12 czerwiec 2008 o 11:55 pm
Ojjjjj, widzę, że Waśćka cięta na pierwszego kibica, oj nieładnie, niepatriotycznie i niepolitycznie. Naszego trzeba popierać, choćby i nad krawędzią przepaści…..
13 czerwiec 2008 o 12:25 am
Czy ‘pierwszy kibic’ bo był na pierwszym w życiu meczu piłkarskim?… Ja to rozumiem, sama byłam na pierwszym (i ostatnim)… finale Euro 96 – fuks niesamowity (i też wygrali nie ci, co trzeba
– ale przynajmniej Stare Wembley, Królowa, te klimaty… )
13 czerwiec 2008 o 12:30 am
No cóż, sernik wiedeński okazał się zakalcem, ale to nie powód, by nie upiec sobie krakowskiego
13 czerwiec 2008 o 7:21 am
Ojej, bardzo dawno nie piekłam sernika (tradycyjnego)… Ze trzy lata… Ale w cukierni hotelu Cracovia sprzedają całkiem niezłe…
Nb, ‘najlepszy’ sernik krakowski widziałam podczas przypadkowego przejazdu przez Wieliczkę we środę: Kilka bloków, docieplonych i estetycznie pomalowanych – pomazianych hasłami typu: J*** Wisłę, milicyjną k***; Bóg wybacza, Wiślacy nigdy; Cracovia rulez; … Było tego na kilka warstw przekładańcowego sernika gotowanego…
13 czerwiec 2008 o 9:35 am
Ale co do zastępowania słów obciążonych negatywnymi konotacjami (znaczeniowymi) i ujemnym zabarwieniem emocjonalnym ich ~’neutralnymi’ odpowiednikami – wierzę w słuszność i celowość.
Ale dlo mnie właśnie słowo “Murzyn” jest neutralne. A jeśli ftoś nawet wymawio to słowo z wyrazem pogardy, to przecie nieftórzy z pogardom wymawiajom tyz słowa: “Niemiec”, “Rosjanin”, “Czech” cy nawet “Ślązak” abo “Kaszub” – cyli jakikolwiek “inny”. Myśle, ze zastąpienie “Murzyna” “czarnoskórym” rasizmu nie wypleni. Co najwyzej doprowadzi do tego, ze za 15 abo 20 roków słowo “czarnoskóry” bedzie trza zastąpić jakimś kolejnym, bo tyz sie nojdom tacy, co bedom wymawiali to słowo z pogardom. Co zatem robić? Proponuje metode pona Karola Maya. Pon May tak piknie pona Winnetou opisoł, ze kozdy polski dzieciak od casów pona Makuszyńskiego (“Bezgrzeszne lata”) po casy pona Woroszylskiego (“I ty zostaniesz Indianinem”) fcioł być dzielnym, ślachetnym cyrwonoskórym. Antyindiański rasizm był absolutnie nie-trendy. Wręc przeciwnie: Indianin to brzmiało dumnie! Jo byk zatem proponowoł, coby za pomocom ksiązki i/lub filmu noleźć barzo, barzo młodym Polakom jakiegoś murzyńskiego Winnetou. Abo kilku, byle nie za wielu. To telo jeśli idzie o nase polskie podwórko.
A na Zachodzie? Nie bede sie wypowiadoł, bo właściwie nie wiem, co myśli statystycny Miemiec, kie pado: “Neger” abo statystycny Francuz, kie pado: “Nègre”. A Hameryka to jesce inkso para kierpców, z doświadceniami, ftóryk europejskie społeceństwa i rządy – jeśli idzie o cornoskóryk obywateli – nie zaznały. Najpierw miliony niewolników, a potem potworności, ftóre jesce pół wieku temu miały miejsce. Jesce w rokak 50. XX wieku na prowincjak południowego USA mozno było zabić Murzyna w miejscu publicnym, ubrać jego zwłoki w “śmiesny” strój, zrobić zdjęcie i potem jako pamiątkowom widokówke sprzedawać turystom w lokalnym sklepiku. Kilkanaście takik “widokówek” widziołek i do tej pory ciarki mi po plecak przechodzom, kie je zboce. A rząd federalny jakoś dziwnie o takik rzecak “nie wiedzioł”. I to syćko działo sie w drugiej połowie XX wieku, w kraju mieniącym sie ostojom demokracji i ślebody! Swojom drogom, mając świadomość, ze nieftórzy ucestnicy tamtyk linczów na pewno jesce zyjom, a jesce więcej zyje ik dzieci i wnuków, ciekaw jestem, jak zagłosujom biali wyborcy południowyk stanów, kie do fotela w Biołej Chałupie wystartowoł cornoskóry kandydat. Ano… uwidzimy w pierwsy wtorek października po pierwsym poniedziałku
13 czerwiec 2008 o 9:36 am
A cemu zamiast zamknięcia nawiasu wysły mi dwie kufy z przymruzeniem oka?
13 czerwiec 2008 o 9:40 am
Co do słownictwa – czasem się zgadzam z Owcarkiem a czasem z Basią.
Ale ja nie o tym – RETARDED REFEREE – tom chciał powiedzieć!!!
13 czerwiec 2008 o 9:42 am
Owcarku, z tego, co czytam, tak się zdarza nawiasom w nowym WordPressie.
13 czerwiec 2008 o 1:50 pm
Jak tak barzo Łotrpressowi na tyk dwk kufak zalezty – niekze ta
A wracając do meritumu – co by nie godać, cel chyba syćka momy ten sam. Ukwalowujemy ino nad wyborem drogi do tego celu. W kozdym rozie na przestrzeni dziesięcioleci i stuleci jakisi postęp w świadomości białasów sie dokonołe. Poźrejmy choćby na pona Abrahama Lincolna. Wielki i ślachetny cłek. Zniósł niewolnicwto. A o Murzynak co godoł? Ano to, ze choć Murzyn i bioły cłek powinni byc ślebodni i obaj powinni mieć takie same prawa, to jednak rozumem bioły cłek nad Murzynem wierchuje. Na mój dusiu! Kieby pon Lincoln pedzioł coś takiego dzisiok, to przecie byłby rasizm w cystej postaci! Ale te poglądy, ftóre dzisiok som rasistowskie, półtora wieku temu były barzo postępowe. I potępiane pona Lincolna za jego poglądy miałoby taki sam sens jak potępianie Konstytucji 3 Maja za to, ze nie zrównała praw chłopów i ślachty. I chyba nie ino jo uwazom, ze jesce zoden Hamerykanin nie wyświadcył swoim corrnoskórym rodakom telo dobra, co prezydent Lincoln.
13 czerwiec 2008 o 6:12 pm
@Owczarek (9:35): Nie mówię, by magiczna socjotechnika językowa miała być jedynym remedium. Jednym z wielu – prócz jakichś zmian prawnych, kampanii na rzecz wieloetnicznych społeczeństw obywatelskich…
A co do tego, czy ‘Murzyn’ jest nacechowany, czy nie – dużo mówią naprawdę liczne incydenty rasistowskie w UK (nasi jako ‘culprits’). Dla mnie żadne zaskoczenie, bo nigdy nie żyłam w jednolitym, wyłącznie inteligenckim otoczeniu. Od zawsze się słyszało o zdegustowanych pracownikach (nielegalnych) w Wiedniu i całej Austrii, narzekających, że fajny kraj, żyć nie umierać, gdyby nie ci Murzyni… ‘Taki Murzyn’ ma lepszą pracę, widziane to rzeczy… albo dobre auto (a ja nie) – na pewno ukradł, no bo skąd… itede, itepe. I że powinni zostać tam, skąd są – bo żeby Polak dwa tygodnie pracy szukał a ten… I ton głosu przypieczętowywał zdegustowanie, resentyment… W Monachium (wielka kolonia Podhalan) – to samo. Nie mówiąc już o Londynie (marna pociecha, że Słowacy tacy sami albo i gorsi…)
Wiem, inne narody mają swój garb uprzedzeń i przewinień do niesienia. Ale ten nasz rasizm to jest bolączka…
@Tom: ‘retarded referee’? – A Ty nie masz przypadkiem poważniejszych zmartwień w tych dniach?
@Owczarek (1:50pm): Postęp w świadomości białasów widzę. Lincolna doceniam – także dzięki pewnemu blogerowi, publikującemu błyskotliwe gawędy na forum ‘Polityki’…
Trzeba cierpliwiści w tej sprawie, jak i wszystkich innych – pełna zgoda; powiedziałam to wczoraj (a i po 8.3 o innych zaszłościach – dotyczących praw kobiet).
13 czerwiec 2008 o 8:45 pm
No więc
ja bym jednak słowo murzyn oddzielił od Wiedeńsko- Monachijskich znaczeń. Tym bardziej, że dawnymi laty pisało się je z małej i nie było problemu. Problem zaczyna się – historycznie – od wielkich liter.
A co to oznacza, to chyba b. doskonale wie…
14 czerwiec 2008 o 6:30 am
No więc
ja bardzo uważnie słucham słuchów językowych moich bliźnich – bo dopiero suma użyć daje zabarwienie znaczenia – a to ma tendencje do przesuwania, obsuwania, usuwania (się spod nóg)… I bardzo bym chciała, by było tak, jak słyszy i czuje sprawę Owczarek czy Ty, zeenie.
…ale rasizm, tak częsty wśród młodych Polaków w Londynie, mnie jednak niepokoi… i wydaje się prostą kontynuacją ‘tamtego’…
(Nb, nie wiem, czy ‘oni’ myślą i mówią z dużej litery…
)
6 listopad 2008 o 5:47 am
[...] Koledze i Komentatorowi odpowiedzieć trzeba. Kampanię oczywiście śledziłam, ponieważ była ciekawa. (I można mnie ‘odpytać’ z dowolnego jej etapu… [...]