Eric Zawodowiec na Błoniach

By basiaacappella

Przez trzy ostatnie dni maja odbywał się pod Wawelem Pierwszy Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie – uświetniony koncertem plenerowym Erica Serry – ‘nadwornego kompozytora’ Luca Bessona (Metro, Wielki błękit, Piąty element, Leon zawodowiec, Nikita…).

Sześciu muzyków zespołu RXRA zjechało się po ponad dwumiesięcznym niewidzeniu, poćwiczyło do pierwszej w nocy… i następnego dnia. Wieczorem (30 maja) – dali świetny koncert utworów kompozytora, lidera, gitarzysty basowego, producenta i kogo tam jeszcze. Energetyzowali głównie kawałkami instrumentalnymi z pogranicza rocka, muzyki etnicznej i jazzu. Ale nie było to to samo, co usłyszymy po zaguglaniu za hitami filmowymi Serry: choćby Uwerturą do Wielkiego błękitu (który rozsławił kompozytora) – koncert krakowski* był tak naprawdę wielką improwizacją na motywach… i to improwizacją genialną, co doskonale słyszałam i czułam** (niedostatecznie przecież obeznana z kryteriami oceny tego typu utworów i wykonań). Szczególnie porwały i zauroczyły mnie improwizacje saksofonowe… inni woleli gitarę basową (lidera). Genialne były też popisy perkusisty i perkusjonisty.
Serra zaprezentował również swe koronne numery wokalne: My Lady Blue (Wielki błękit), It’s Only a Mystery (Metro) i Little Light of Love (Piąty element).

Muzyk wielokrotnie mówił podczas koncertu, jak mu się podoba i czy nie mógłby być tu zapraszany nawet co tydzień (oczywista kurtuazja… ale nie tylko). Mimo tego trochę wstyd, że przyszło tak niewiele osób – bo cóż to jest dolne kilka tysięcy na ‘trzymilionowych’ Błoniach! Choć sam występ Francuzów zaczął się pół godziny po czasie – kubańskie rytmy rozgrzewkowe niedostatecznie pobudziły rozbiwakowaną na matach publiczność. Muzycy dawali z siebie wszystko a słuchacze siedzieli spokojnie (ogniki monitorów foto i telefonicznych w każdej dłoni, ogników innych – wcale) i oklaskiwali numery z przekonaniem, ale bez przesadnego entuzjazmu (znacznie bardziej – utwory wokalne). Zgoda, muzyka to dość wymagająca w swej kategorii, ale należał się jej znacznie większy aplauz. (Takoż – wspaniałej ‘optyce’ (‘bessonowskie’ motywy wodne), światłom i akustyce (Francuzi przywieźli kilkakrotnie więcej techników, niż było muzyków na estradzie)). Wreszcie, przed północą, zrobiło się goręcej. Poszły ‘dalej’ potężne rezonanse głowy i szyi – zażartowała B. (Zastosowano ponoć najnowsze tricki nagłośnieniowe, ale niskie rejestry i tak pozostawiały wiele do życzenia).
Entuzjastyczny koniec, parę bisów… i można się przemieszczać w kierunku samochodu, zaparkowanego tak daleko, jakby na Błoniach był sam papież.

___
*Niestety, jedyny filmik z koncertu krakowskiego (sprawiający zresztą pewne kłopoty techniczne) usunięto (wczoraj) z YouTube
**P.S. Już po publikacji przejrzałam kilka recenzji ‘znawców’. Opinie podobne do mojej (co cieszy profana) – na przykład taka…

Odpowiedzi: 17 do “Eric Zawodowiec na Błoniach”

  1. PAK mówi:

    Ha! Skąd ja to znam, że reakcje publiczności nie są takie jak oczekuję, że nie docenia ona muzyki ;) W moim repertuarze narzekań na publiczność jest jeszcze wytykanie snobizmu, który nakazuje oklaskiwać znanych, zwłaszcza lokalnie, niezależnie od poziomu wykonania; oraz entuzjazmowanie się kiczem (a potem te telfony: “Wiesz było cudownie!”).

    O czym informuję, ale czego bynajmniej nie chcę popularyzować. Wręcz przeciwnie — życzę publiczności zawsze doskonale ‘współodczuwającej’ z odgrywaną muzyką!

  2. basia mówi:

    Ach, jakie wielopoziomowe… i wyrafinowane… :-P ;-)

    Wiesz, tu chodziło – jednak – o obiektywnie dobrych, uznanych Gości Miasta. Grających obiektywnie wspaniale.
    Oraz o konwencję koncertu rockowego odbywającego się w plenerze, na początek weekendu, przy doskonałej pogodzie (ten zachód słońca, itp.) :-)

  3. TesTeq mówi:

    Co zrobić z tym YouTubem?

    Z jednej strony – to miejsce, gdzie bez zgody i wynagrodzenia dla autora i wykonawcy umieszczane są materiały chronione prawem autorskim.

    Z drugiej strony – to praktycznie jedyne miejsce, gdzie można obejrzeć wydarzenia, które w inny sposób są niedostępne. Bo gdzie indziej można na przykład obejrzeć “Epitafium dla Wysockiego” Jacka Kaczmarskiego zarejestrowane podczas festiwalu opolskiego? Albo koncertowe, finałowe “One” U2 połączone z “Unchained Melody”?

  4. basia mówi:

    Co z tym YouTubem? – Nie mam najzieleńszego pojęcia… :-(
    Korzystam póki się da (z pewnym wstydem i całą świadomością, że ‘impreza’ jest nie całkiem fair) a prawnikom pozostawiam pole do rozstrzygnięć… Wydaje mi się, że w społeczeństwie polskim świadomość własności intelektualnej powoli-powoli rośnie. Ale Internet idzie tu całkowicie w poprzek…

    Nb, ‘Epitafium…’ to chyba najważniejszy utwór Kaczmarskiego w mojej osobistej mitologii. A kaseta U2 (oryginalna! ;-) ) to jeden z paru (może pięciu) albumów tego typu muzyki, jakie się pofatygowałam posiadać :-)

  5. foma mówi:

    A bez fatygowania ile basia posiada…?

  6. PAK mówi:

    No właśnie. Bo ja poza trzy albumy U2 (w tym składanka) raczej nie wychodzę ;)

    A co do repertuaru krytyk pod adresem słuchaczy — toż ja wcale z siebie dumny nie jestem. Po prostu czasem zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens. W końcu idę posłuchać muzyki, a nie słuchaczy.

  7. komerski mówi:

    Problem z prawem autorskim jest taki, że szermują nim przede wszystkim nie twórcy, a firmy producenckie, wytwórnie płytowe itd. A robią to ze strachu przed nieuniknioną zmianą sposobu dystrybucji dóbr intelektualnych. To mastodonty, które nie potrafią ‘adopt, adapt & improve’ tylko nasyłają policję na dzieci, co sobie dwie piosenki ściągają.
    Całe szczęście idzie nowe, czego zwiastunem jest np przypadek nowej płyty Radiohead.
    A w polskim społeczeństwie nie tyle rośnie świadomość własności intelektualnej, tylko raczej poziom strachu przez policją :)

  8. TesTeq mówi:

    W sprawie ochrony własności intelektualnej nie mam sobie nic do zarzucenia – wszystko, co mam jest legalne.

    Mnie bardziej interesuje problem “porzuconych dzieł”, które niszczeją w archiwach lub nigdy nie zostały zarejestrowane.

    Wykonanie “One”/”Unchained Melody” na koncercie U2 w Warszawie było dla mnie niezapomnianym przeżyciem mimo oczywistej i zamierzonej kiczowatości. (Wyobrażacie sobie na wielopiętrowym ekranie olbrzymie, czerwone pulsujące serce o zachodzie słońca? Tylko jelenia brakowało! :-) ). Niestety na kasecie i dvd z trasy Pop Mart jest koncert z Meksyku, gdzie “Unchained Melody” nie zagrali.

    “Epitafium dla Wysockiego” Jacka Kaczmarskiego zarejestrowane podczas festiwalu opolskiego jest własnością TVP i pewnie na tej taśmie nagrano już kolejny odcinek “Misji specjalnej” albo innego Wildsteina.

  9. zeen mówi:

    Korzystam z jutiuba lecz z zażenowaniem
    Na ile się uda, prawa dochowaniem:
    Jednym okiem, jednym uchem
    Po czym nogi za pazuchę…

    Świadomość mi rośnie intelektualna,
    Powolutku, bowiem mam ją niebanalną.
    Jutiuba obejrzę choć raz -
    Chwilę później nogi za pas…

    Bardzo ja się cieszę, że jutiuba mamy
    I przez to się czasem dokulturalniamy,
    Sztuką zdążyć jest na czas,
    Kopyrajty gonią nas…

  10. foma mówi:


    Nie wszystko co pozytywne jest legalne…

  11. TesTeq mówi:

    A niedostępność sklepu iTunes z muzyką w Polsce?

    Czy to nie głupota?

    Czy z tego powodu, że 90% ludzi piratuje należy zmuszać 10% do tego samego?

    Najpierw trzeba zapewnić możliwość działania w uczciwy sposób, a dopiero potem karać nieuczciwych. No i oczywiście nie wolno stosować zbiorowej odpowiedzialności.

  12. foma mówi:

    TesTeq, święte słowa Twe ostatnie…
    A czy oba działania nie mogą być realizowane równolegle, z przewagą tego drugiego? Takie dopytanie a la urzędnicze mi się wymskło…

  13. TesTeq mówi:

    @foma: W państwie biurokratycznym wszystkie działania są prowadzone z przewagą urzędnika, a nie tego drugiego.

  14. foma mówi:

    TesTeq, ale jak tak bez biurokracji…?

  15. Quake mówi:

    Witam pomeczowo :)

    W kwestii muzyki filmowej (tak mi się skojarzyło z wielkim błękitem): obejrzałem cóś pt. “The Assassination of Jesse James by the Coward Robert Ford” Film niezły, muzykę robił Nick Cave – naprawdę świetnie pasuje do obrazu. Szczegóły tutaj:

    http://www.youtube.com/watch?v=wwE2UvDoq_c&feature=related

    I link ten jest też głosem w dyskusji o prawach autorskich ;-)

  16. basia mówi:

    Nie potrafiłabym lapidarniej, Panie Radco!…

    Quake skonkludował… A ja, przeczytawszy (bardzo uważnie!) komentarze doszłam do wniosku, że coś w uzupełnieniu (rozszerzeniu) dorzucę… – we czwartek, po ostatecznym wyważeniu wydźwięku (już-dziś-gotowego) tekstu.
    …tym sposobem przeczytam opinie Państwa jeszcze co najmniej raz… :-)

  17. Płyń dźwięczny głosie « przelotnie-pobieżnie-przejściowo mówi:

    [...] wieczór 31 maja, dochodząc do miejsca na Błoniach, gdzie nad estradą, pozostałą po występie Francuzów z ubiegłego dnia, rozpięto gigantyczny ekran – dla pierwszego w Europie a drugiego w świecie [...]

Dodaj komentarz