‘We have all got to exert ourselves a little to keep sane, and call things by the same names as other people call them by’.[...]
‘ I never called everything by the same name that all the people about me did,’ said Dorothea stoutly.
‘But I suppose you have found out your mistake, my dear,’ said Mrs. Cadwallader, ‘and that is a proof of sanity.’
George Eliot, Middlemarch. 1892, s. 512 (Pengiun Popular Classics, 1994)
21 maj 2008 o 7:31 am
To nie jest takie śmieszne. Ja przez lata miałem szefa, który ciągle szukał sensu słów, najchętniej nadawał im własny i zmuszał podwładnych by używali słów tak jak on to robił, a nie jak wszyscy inni dookoła.
21 maj 2008 o 7:36 am
A kto powiedział, że śmieszne?
Czyżby tak zabawnie zabrzmiało w ustach entuzjastki-idealistki Dorothei i jej rozmówczyni?
21 maj 2008 o 8:17 am
* * * P R O T E S T * * *
Powyższy cytat jest skandaliczną, niedopuszczalną aluzją do mojej niewczesnej metaforyki stanowiącej esencję komentarzy, którymi – w swej łaskawości – okrasiłem poprzedni wpis Autorki. W imieniu Międzynarodowego Towarzystwa Poszukiwania Innych Znaczeń Słów żądam przeprosin i satysfakcji zarówno od Pana Georga Eliota, jak i Pana Pengiuna Populara Classicsa.
Pozostaję z szacunkiem w ustronnym miejscu,
TesTeq
21 maj 2008 o 8:30 am
Zastanowię się jeszcze (czy przekazać protest-pozew Pani* Eliot i companii)
Pozostaję z szacunkiem
basia
___
*pseudonim pisarski Mary Anne Evans
21 maj 2008 o 9:25 am
Intersubiektywizm w maju
Rozpanoszył się po kraju.
Obsiadł pola – niczym stonka,
Grzeje kości w blasku słonka.
Ale przyszła ciemna chmura
Intersubiektywizm kura
Zjadła i zdziwiona w dół spojrzała,
Bo z poezją uleciała.
21 maj 2008 o 9:30 am
Myśli Pan, Maestro, że przed burzą kury mają większy apetyt? Takie kurze barycznie motywowane ADHD?
A stonka to przysmak bażantów… chyba (dbam o spójność Pańskiej metaforyki
)
21 maj 2008 o 10:27 am
Zjadł raz bażant złotą stonkę,
Po niej wypił ciut herbaty.
Nie minęła krótka chwila
A już Bażant stał się Zlaty.
21 maj 2008 o 2:56 pm
Taaa, Zlaty… dobre schłodzony… A tu 13C…
Wczoraj, z bardzo ważnej okazji, zainaugurowałam pewną zacną single malt (whisky). Jakieś 50g tego może było + lód (dla mnie, dla innych nieco więcej), ale ta rozgrzewająca moc i gładkość ‘tekstury’!…
Właśnie wróciłam z zimnicy (i siąpicy) i musiałam przewalczyć pokusę sięgnięcia po…
21 maj 2008 o 7:40 pm
Ale liczę, że nie będę musiał używać “bynajmniej” zamiast “przynajmniej”…
21 maj 2008 o 7:41 pm
Kto wie, kto wie…
Albo mówić, że szczytem ludzkiej twórczości była kreatywność enronowców…
21 maj 2008 o 8:04 pm
Quake’u, ale co Ty zrobiłeś z Twoim trademarkowym “Biohazardem”
22 maj 2008 o 10:30 am
Gdy Quake wychodził z barku,
Zapomniał o trademarku.
22 maj 2008 o 12:21 pm
Myślisz, TesTequ, że Quake był w moim barku? (tym od whisky)
… jak Państwo widzą, szukam znaczeń w promieniu co najmniej 500 mil… bo jak wpadnie zaniemówiony zeen i mi zarzuci, że nie wszystkie znalazłam, to…
22 maj 2008 o 1:54 pm
A po co tak daleko? Ja za płotem mam tyle znaczeń, że ho ho. Cała kopa znaczeń, normalnie połapać się nie można…
22 maj 2008 o 2:01 pm
Ale tu chodzi o to, aby też Quake’a złapać w tę sieć treściowo-zakresową
– szacuję, że 500 mil wystarczy, ale pewności miec nie mogę…
(Za płotem to ja też mam… właśnie dwóch panów pijaków i jedna pani pijaczka wleźli za żywy płot naszego ogródka i wykradli sobie nieco zielska w celu zrobienia pani_p bukietu. Pięknego! Naprawdę rozczulające to było… każden turpista by docenił
)
22 maj 2008 o 3:17 pm
Równie rozczulające, jak to: kiedyś w pewnym łódzkim hotelu dwóch muzyków-pijaków wstawiło do windy koleżance-pijaczce (mnie) rozłożysty skórzany fotel, żeby se mogła pojechać do numeru na siedząco
22 maj 2008 o 3:29 pm
Rozumiem, że na stojąco już by nie mogła…
22 maj 2008 o 4:08 pm
Idę o zakład, że Państwo (muzycy) byli amatorami w porównianiu z moimi osiedlowymi zawodowcami (w sensie jakości i powtarzalności efektów performansu: regularne pojawianie się, kostiumy (jeden p_p ma zawsze ogromne sombrero), zapachy, wyuczenie kwestii, emocjonalność ich recytacji, efekty specjalne (jest zawsze ich_troje, ale nigdy nie wiadomo, czy pani_p pójdzie wsparta o tego wysokiego w sombrero, czy tego niższego, drobniejszego…))
22 maj 2008 o 5:42 pm
To widzę, że to nie są tacy zwykli p_p, tylko artyści-performerzy
22 maj 2008 o 7:25 pm
No pewnie!
22 maj 2008 o 9:09 pm
Na życzenie Gospodyni zjawiam się niczym DEM i paluszkiem grożę: ładnie tak samemu tego single malta… może choć coś bliżej w kwestii marki?
A w kwestii poszukiwania znaczeń w promieniu 500 mil…, sądzę, że znacznie lepiej ich poszukiwać w promieniu 700 ewentualnie 750 mil…
22 maj 2008 o 10:04 pm
Na życzenie Gościa zjawiam się z wyczerpującymi wyjaśnieniami:
Kto powiedział, że samemu?!
– żeśmy toastowali bardzo ważną rzecz (w czwórkę, przedwczoraj – jjjja tylko sssymbolicznie, jak już żem rzekła; w piątkę dziś – ja jeszcze bardziej symbolicznie).
A co do ‘coś bliżej’ – zarówno single grains jak i single malts nabywam tradycyjnie firmy Glenfiddich. Destylernia dla single grain (wciąż mam jeszcze trochę takiej, ostatnio przywiezionej) jest w Girvan.
A Glenfiddich single malt było mniejsze (750 a nie litr, jak wspomniane single grain, które też mi wyjątkowo smakuje… może przez tę zimnicę
) i poszło sobie przedwczoraj i dziś w towarzystwie, a resztki – do towarzystwa… nawet bez upamiętnienia zdjęciowego buteleczki dostanej jeszcze na urodziny… – Solera Reserve 15YR Ten opis nuty smakowej jest – moim skromnym zdaniem – mylący
Przywiązanie do firmy z powodu zwiedzania jej destylerni*… dawno… A także z powodu innych sentymentów…
Acquired taste… tak w ogóle to ja harcerka jestem i się nie znam. Ale coś tam czasem trzeba mieć pod ręką na ważne towarzyskie okazje. A i spróbował człek co nieco na tych pokoncertowych bankietach europejskich z chórem… czy w perfidnym Albionie.
O to, czy znamy w Polsce whisky pytali się nas najintensywniej Grecy w 1989… Nic, tylko: ‘czy macie video i whisky… i takie jabłka, jak my… megalo… a Amerykanie szybko przyjadą i wybudują wam autostrady, jak nam, nie martwcie się… ‘
___
*zwiedzaliśmy także jakąś bardzo prestiżową w samym centrum Edynburga… ale już nie pamiętam, jaką
22 maj 2008 o 10:27 pm
Dziękuję za wyczerpującą informację. Nie jestem znawcą, jeno amatorem, który od czasu do czasu sięgnie po ten trunek. No i chodzącą obrazą dla znawców, bo lubię irlandzką
Na co dzień pijam lżejsze trunki.
Gratuluję – była okazja, znaczy, udało się
22 maj 2008 o 10:32 pm
25 maj 2008 o 6:58 pm
Wróciłem właśnie i zaległości łikendowe nadrabiam. Co się stało z biohazardem? Pojęcia nie mam, pewnikiem jest to sprawka Łotra_p
25 maj 2008 o 7:15 pm
Może Łotr chciał dać do zrozumienia: ‘za chwilę Quake będzie wyjechany, ergo – biohazard wstrzymany’…
…bo teraz wszystko w nejlepszym hazardowym porządku…