Intersubiektywizm

By basiaacappella

‘We have all got to exert ourselves a little to keep sane, and call things by the same names as other people call them by’.[...]
‘ I never called everything by the same name that all the people about me did,’ said Dorothea stoutly.
‘But I suppose you have found out your mistake, my dear,’ said Mrs. Cadwallader, ‘and that is a proof of sanity.’

George Eliot, Middlemarch. 1892, s. 512 (Pengiun Popular Classics, 1994)

Odpowiedzi: 26 do “Intersubiektywizm”

  1. PAK mówi:

    To nie jest takie śmieszne. Ja przez lata miałem szefa, który ciągle szukał sensu słów, najchętniej nadawał im własny i zmuszał podwładnych by używali słów tak jak on to robił, a nie jak wszyscy inni dookoła.

  2. basia mówi:

    A kto powiedział, że śmieszne? :eek: Czyżby tak zabawnie zabrzmiało w ustach entuzjastki-idealistki Dorothei i jej rozmówczyni? ;-)

  3. TesTeq mówi:

    * * * P R O T E S T * * *

    Powyższy cytat jest skandaliczną, niedopuszczalną aluzją do mojej niewczesnej metaforyki stanowiącej esencję komentarzy, którymi – w swej łaskawości – okrasiłem poprzedni wpis Autorki. W imieniu Międzynarodowego Towarzystwa Poszukiwania Innych Znaczeń Słów żądam przeprosin i satysfakcji zarówno od Pana Georga Eliota, jak i Pana Pengiuna Populara Classicsa.

    Pozostaję z szacunkiem w ustronnym miejscu,

    TesTeq

  4. basia mówi:

    :D

    Zastanowię się jeszcze (czy przekazać protest-pozew Pani* Eliot i companii) :-)

    Pozostaję z szacunkiem
    basia

    ___
    *pseudonim pisarski Mary Anne Evans

  5. TesTeq mówi:

    Intersubiektywizm w maju
    Rozpanoszył się po kraju.
    Obsiadł pola – niczym stonka,
    Grzeje kości w blasku słonka.

    Ale przyszła ciemna chmura
    Intersubiektywizm kura
    Zjadła i zdziwiona w dół spojrzała,
    Bo z poezją uleciała.

  6. basia mówi:

    Myśli Pan, Maestro, że przed burzą kury mają większy apetyt? Takie kurze barycznie motywowane ADHD?

    A stonka to przysmak bażantów… chyba (dbam o spójność Pańskiej metaforyki :roll: )

  7. TesTeq mówi:

    Zjadł raz bażant złotą stonkę,
    Po niej wypił ciut herbaty.
    Nie minęła krótka chwila
    A już Bażant stał się Zlaty.

  8. basia mówi:

    Taaa, Zlaty… dobre schłodzony… A tu 13C…
    Wczoraj, z bardzo ważnej okazji, zainaugurowałam pewną zacną single malt (whisky). Jakieś 50g tego może było + lód (dla mnie, dla innych nieco więcej), ale ta rozgrzewająca moc i gładkość ‘tekstury’!… ;-)
    Właśnie wróciłam z zimnicy (i siąpicy) i musiałam przewalczyć pokusę sięgnięcia po… :oops: :-D

  9. Quake mówi:

    Ale liczę, że nie będę musiał używać “bynajmniej” zamiast “przynajmniej”;-)

  10. a cappella mówi:

    Kto wie, kto wie…

    Albo mówić, że szczytem ludzkiej twórczości była kreatywność enronowców…

  11. basia mówi:

    Quake’u, ale co Ty zrobiłeś z Twoim trademarkowym “Biohazardem” :shock: :cry:

  12. TesTeq mówi:

    Gdy Quake wychodził z barku,
    Zapomniał o trademarku.

  13. basia mówi:

    Myślisz, TesTequ, że Quake był w moim barku? (tym od whisky) :-D

    … jak Państwo widzą, szukam znaczeń w promieniu co najmniej 500 mil… bo jak wpadnie zaniemówiony zeen i mi zarzuci, że nie wszystkie znalazłam, to… :-P

  14. Hoko mówi:

    A po co tak daleko? Ja za płotem mam tyle znaczeń, że ho ho. Cała kopa znaczeń, normalnie połapać się nie można… :)

  15. basia mówi:

    Ale tu chodzi o to, aby też Quake’a złapać w tę sieć treściowo-zakresową ;-) – szacuję, że 500 mil wystarczy, ale pewności miec nie mogę…

    (Za płotem to ja też mam… właśnie dwóch panów pijaków i jedna pani pijaczka wleźli za żywy płot naszego ogródka i wykradli sobie nieco zielska w celu zrobienia pani_p bukietu. Pięknego! Naprawdę rozczulające to było… każden turpista by docenił :-) )

  16. Dora mówi:

    Równie rozczulające, jak to: kiedyś w pewnym łódzkim hotelu dwóch muzyków-pijaków wstawiło do windy koleżance-pijaczce (mnie) rozłożysty skórzany fotel, żeby se mogła pojechać do numeru na siedząco :-)

  17. Hoko mówi:

    Rozumiem, że na stojąco już by nie mogła… :lol:

  18. basia mówi:

    Idę o zakład, że Państwo (muzycy) byli amatorami w porównianiu z moimi osiedlowymi zawodowcami (w sensie jakości i powtarzalności efektów performansu: regularne pojawianie się, kostiumy (jeden p_p ma zawsze ogromne sombrero), zapachy, wyuczenie kwestii, emocjonalność ich recytacji, efekty specjalne (jest zawsze ich_troje, ale nigdy nie wiadomo, czy pani_p pójdzie wsparta o tego wysokiego w sombrero, czy tego niższego, drobniejszego…))
    ;-)

  19. Dora mówi:

    To widzę, że to nie są tacy zwykli p_p, tylko artyści-performerzy :-D

  20. basia mówi:

    No pewnie! :cool:

  21. zeen mówi:

    Na życzenie Gospodyni zjawiam się niczym DEM i paluszkiem grożę: ładnie tak samemu tego single malta… może choć coś bliżej w kwestii marki?
    A w kwestii poszukiwania znaczeń w promieniu 500 mil…, sądzę, że znacznie lepiej ich poszukiwać w promieniu 700 ewentualnie 750 mil…

  22. basia mówi:

    Na życzenie Gościa zjawiam się z wyczerpującymi wyjaśnieniami:

    Kto powiedział, że samemu?! :eek: – żeśmy toastowali bardzo ważną rzecz (w czwórkę, przedwczoraj – jjjja tylko sssymbolicznie, jak już żem rzekła; w piątkę dziś – ja jeszcze bardziej symbolicznie).

    A co do ‘coś bliżej’ – zarówno single grains jak i single malts nabywam tradycyjnie firmy Glenfiddich. Destylernia dla single grain (wciąż mam jeszcze trochę takiej, ostatnio przywiezionej) jest w Girvan.

    A Glenfiddich single malt było mniejsze (750 a nie litr, jak wspomniane single grain, które też mi wyjątkowo smakuje… może przez tę zimnicę ;-) ) i poszło sobie przedwczoraj i dziś w towarzystwie, a resztki – do towarzystwa… nawet bez upamiętnienia zdjęciowego buteleczki dostanej jeszcze na urodziny… – Solera Reserve 15YR Ten opis nuty smakowej jest – moim skromnym zdaniem – mylący ;-)

    Przywiązanie do firmy z powodu zwiedzania jej destylerni*… dawno… A także z powodu innych sentymentów… :-)

    Acquired taste… tak w ogóle to ja harcerka jestem i się nie znam. Ale coś tam czasem trzeba mieć pod ręką na ważne towarzyskie okazje. A i spróbował człek co nieco na tych pokoncertowych bankietach europejskich z chórem… czy w perfidnym Albionie.
    O to, czy znamy w Polsce whisky pytali się nas najintensywniej Grecy w 1989… Nic, tylko: ‘czy macie video i whisky… i takie jabłka, jak my… megalo… a Amerykanie szybko przyjadą i wybudują wam autostrady, jak nam, nie martwcie się… ‘
    :lol:

    ___
    *zwiedzaliśmy także jakąś bardzo prestiżową w samym centrum Edynburga… ale już nie pamiętam, jaką :-( ;-)

  23. zeen mówi:

    Dziękuję za wyczerpującą informację. Nie jestem znawcą, jeno amatorem, który od czasu do czasu sięgnie po ten trunek. No i chodzącą obrazą dla znawców, bo lubię irlandzką :) Na co dzień pijam lżejsze trunki.
    Gratuluję – była okazja, znaczy, udało się :)

  24. basia mówi:

    ;-) :-D

  25. Quake mówi:

    Wróciłem właśnie i zaległości łikendowe nadrabiam. Co się stało z biohazardem? Pojęcia nie mam, pewnikiem jest to sprawka Łotra_p ;-)

  26. basia mówi:

    Może Łotr chciał dać do zrozumienia: ‘za chwilę Quake będzie wyjechany, ergo – biohazard wstrzymany’…
    …bo teraz wszystko w nejlepszym hazardowym porządku… :-D

Dodaj komentarz