To już prawie cztery tygodnie od powrotu po dłuższej nieobecności. Adaptacja przebiegła bezproblemowo (żebyż jeszcze więcej światła!), ale wciąż nie mogę się na nowo przyzwyczaić do jednej naszej cechy – ciągłych i czasem ostentacyjnych prób zaglądania innym do kieszeni.
Niby jest tak wszędzie: przecież rankingi najbogatszych przyszły do Polski z Zachodu. Ale o ile w Bawarii są one przedmiotem spokojnej dumy (jeśli Niemiec znalazł się w światowej setce czy pięćdziesiątce) – w Polsce huśtawka nastrojów rozpina się pomiędzy skrajnym podziwem, zazdrością przechodzącą w zawiść i podejrzliwością, tak smakowicie skanalizowaną przez porażającego polityka: ‘jeśli ktoś ma pieniądze to on skądś je ma’.
Prawie zawsze opisy postępów tenisowych ‘Isi’ inkrustowane są dwiema frazami ‘turniej z pulą nagród’ i ‘zarobiła już na korcie’. Na miły Bóg – tak nie sprawozdaje się tenisa jako sportu! Pieniądze są nieodłączną częścią sukcesu – zasłużoną i niezbędną do dalszych działań sportowca. Ale jest wiele innych miejsc i okazji do pisania o pulach i zarobkach.
Gdy przez pół roku mieszkałam w Londynie w ‘polskim szerhausie’, nie było wieczoru, by w kuchni-jadalni nie toczyła się dyskusja na temat zarobków, stawek… ze spekulacjami, gdzie i jak można dostać więcej i próbami wydobycia z opornych, ileż to oni ‘wyciągają’ i odkładają (zwłaszcza, jeśli istniały poszlaki w postaci regularnego nawiedzania banku). B, baskijska dziewczyna jednego z ‘naszych’ nie wytrzymała podczas wigilii, kiedy to, po półgodzinnym sielsko-rodzinnym kolędowaniu, towarzystwo zeszło na najulubieńsze: ktoś dostaje ‘tyle i tyle’ na godzinę w miejscu X… a jak wreszcie wygram w National Lottery – pieniądze podejmie ten a nie tamten (musi Brytyjczyk)… bo tamtemu to ja nie ufam… a pracodawca Y ma trzy jaguary i dom w Portugalii i jeszcze ‘musi’ mieć wiele…
‘Dlaczego wy Polacy nie potraficie się powstrzymać od gadania o pieniądzach?!!! Nawet w weekend, nawet w wasz najważniejszy wieczór w roku?!’ – B uczyła się intensywnie polskiego, bo jej P nie uczył się dość intensywnie angielskiego.
Widząc przykrość skrajnego zniesmaczenia, malującą się na jej twarzy, powiedziałam do niej ze śmiechem (po angielsku): ‘Bo widzisz, oni wszyscy mają dusze pasjonatów. Tylko źle zidentyfikowali przedmiot swej pasji… Żeby głosić, że hobby życia to robienie kasy – najlepiej być Bransonem. W przypadku rażącej dysproporcji pomiędzy skalą zainwestowanych uczuć a znikomością rezultatów wypada zacząć utrzymywać, że naszą największą pasją jest przyjaźń, miłość, poznawanie świata, studiowanie natury, sztuk czy języków… Tylko oni jeszcze nie doszli do tego ‘wypada’. Ale kiedyś dojdą…’
Ciekawe, kiedy?
22 luty 2008 o 8:03 am
Polacy i Polacy! Co wy wszyscy macie taki kompleks. Nie sądzę, żeby federacją kobiecego tenisa zawodowego WTA rządzili Polacy, a tam publikowane są klasyfikacje i dane dotyczące zawodników i co widzimy?
Cztery główne klasyfikacje to:
- Sony Ericsson WTA Tour Singles Rankings
- Sony Ericsson WTA Tour Doubles Rankings
- Race to the Sony Ericsson Championships
- Prize Money
Tak naprawdę liczy się tylko pierwsza i czwarta.
Wizytówka zawodnika zawiera zaś następujące dane:
AGNIESZKA RADWANSKA (POL)
pronounced: ag-nee-ESH-ka rad-VAN-ska
(…)
Prize Money $175,132 $739,413
Win Loss Record – Singles 9-2 121-56
Win Loss Record – Doubles 2-3 41-35
Current Sony Ericsson WTA Tour Rankings – As of 2/18/2008
Singles Race – Singles Doubles
20 7 61
To świat oszałał na punkcie pieniędzy, a nie tylko Polacy!
22 luty 2008 o 8:17 am
Tak… Znam kogoś, kto niemal każdą rozmowę zaczyna od:
– Wiela to mosz?
(Nie, nie chodzi o włosy na głowie, ale o miesięczne dochody ‘na rękę’.)
Znam inną osobę, która mnie przy każdym spotkaniu pyta o dochody z odnajmowanego mieszkania. (Znam też osobę, przed którą fakt odnajdmowania, z mizernym skądinąd zyskiem, najmizerniejszym wśród wszystkich moich mizernych zysków, muszę skrzętnie ukrywać.)
Ech… A ostatnio wpadłem na starą mądrość Żydowską — Księgę Syracha, gdzie w rozdziale 42 czytam:
1 Nie wstydź się następujących rzeczy
i nie grzesz przez wzgląd na osobę:
2 Prawa Najwyższego i Przymierza,
i wyroku, który usprawiedliwia nawet bezbożnych,
3 rozliczenia z towarzyszem i podróżnymi
i [podziału] darów dziedzictwa bliskich,
4 dokładności wagi i ciężarków
i zarobku wielkiego lub małego.
[...]
7 Cokolwiek przekazujesz, niech będzie pod liczbą i wagą,
a dawanie i odbieranie – wszystko na piśmie.
Bo przecież wstyd jest odwrotną stroną zawiści. Albo tak mi się wydaje.
22 luty 2008 o 8:20 am
Napisałam: ‘jest wiele innych miejsc i okazji do pisania o pulach i zarobkach’… Takimi są rankingi WTA i podobne.
A mi chodzi o media ‘popularne’, takie, jak Gazeta czy Onet online, które w krótkich notkach MUSZĄ o tych pulach i zarobkach koniecznie napomknąć… A, i jeszcze o malutkich punkcikach zarobionych do ogólnego rankingu.
Wczoraj (a i dzisiaj rano) przejrzałam raz jeszcze analogiczne notki w Independencie, Timesie i BBC – tam jest jak zwykle… bez tych żenujących wtrętów o kasie…
Świat pewnie myśli o pieniądzach sporo, ale są warunki towarzyskie, gdy rozmawia się o ogrodach, sztuce, lekkich plotkach z wielkiego świata, ostatniej wyprawie na narty. A osaczające nagabywanie na temat zarobków i honorariów uzyskanych za jakąś konkretną rzecz spotyka mnie tylko w Polsce. Na szczęście coraz rzadziej. Albo obyczaje się zmieniają, albo ciekawscy doszli wreszcie do wniosku, że i tak nic nie wskórają…
22 luty 2008 o 8:27 am
Poprzednie było odpowiedzią do TesTeqa…
Teraz do PAKa – jak TY to robisz, że zawsze masz na żądanie odpowiedni cytat z Biblii?…
To całkiem spora kniga…
Kiedyś ‘musiałam’ i chciałam ją przestudiować dość dokładnie, ale to i owo się zapomniało…
A może jest tak, że niektórzy mają po prostu szczęście do fajnego środowiska najbliższych i dalszych znajomych, sąsiadów, bliskiej (a zwłaszcza dalszej
) rodziny…
Ja wiedziałam tylko teoretycznie o mniej apetycznych stronach Polaków… aż zetknęłam się w Londynie z inną ‘wersją Rodaka’, niż moi typowi dotychczasowi znajomi – nieco idealistyczni mieszkańcy wież z kości słoniowych…
22 luty 2008 o 10:36 am
Adaptacja przebiegła bezproblemowo (żebyż jeszcze więcej światła!)
Mos dokładnie takie same zachcianki co pon Goethe, Basiecko
A tej Baskijce – ftórom ocywiście piknie pozdrawiom – nie mogłaś pedzieć, ze Twoi rodacy som zapalonymi numizmatykami?
22 luty 2008 o 11:50 am
Biblię sobie czytuję wieczorami. Nie zawsze, ale zwykle. I po małym fragmencie. Nie pamiętam jej zbyt wiele, ale akurat ten fragment Księgi Syracha czytałem w środę chyba
I tak jakoś, o dziwo, pamiętałem numer rozdziału, więc znalazłem go bez trudu w Biblii-online.
Ja też znam raczej ‘idealistów’, ale raczej nie znaczy ‘wyłącznie’.
22 luty 2008 o 2:05 pm
Basiu, by w Biblii znaleźć odpowiedni cytat, wysarczy otworzyć ją na chybił trafił, to jest tak zrobone, że do wszystkiego spasuje
22 luty 2008 o 4:15 pm
Nawet są takie zabawy i wróżby

Wśród muzyków też podobnie: ciągle o kasie i o kasie… Zwłaszcza wśród instrumentalistów. A sztuka jest coraz częsciej tylko chałturą
Ten PAK, to jak on ten swój czas rozciąga? Praca, poważne lektury, pięć blogów, komentarze na cudzych blogach… jestem pełna podziwu
22 luty 2008 o 4:56 pm
Jakoś nie do wszystkich dociera, że od rozliczania naszych dochodów to jest urząd skarbowy…
Ale i tak najważniejsze jest, że Agnieszka Radwańska doszła do półfinału:
http://www.sport.pl/tenis/1,64987,4953823.html
22 luty 2008 o 8:35 pm
@Owczarek: Moje zachcianki są zawsze z najwyższej półki – nie wiedziałeś, Owczarku?

I już tego nie naprawię – kontakt się urwał: najpierw z B (wyprowadziła się) a potem z P…
O numizmatykach nie pomyślałam
@PAK: I o dziwo, pamiętał numer rozdziału… Wpędzasz mnie w kompleksy…
@Hoko: Czyli nie tylko wielka Księga, ale jeszcze genialnie skonstruowana. Może (znów) zacznę czytać wieczorami, jak PAK… Ale chyba dopiero po drugiej lekturze Ulissesa
I pierwszym dokończeniu Catch-22
@Dora: Znaczy wokaliści czy dyrygenci narzekają mniej? Może mają lepsze gaże i kontrakty?

PAK jest po prostu człowiekiem Renesansu
@Quake: I znów Onet pisze w pierwszym zdaniu o 2.5m puli
Kasa działa na wyobraźnię chłopczyków i dziewczynek. A pewnie i czytelników